Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1996. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1996. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lipca 2012

Robert McCammon "Chłopięce lata"
W magicznym świecie dwunastolatka

Robert McCammon
Chłopięce lata
Wyd. EM
1996
552 strony
Dorastamy i nic nie jest w stanie tego zmienić. Nasze dziecięce fantazje i radosna beztroska, ustępuję pod naciskiem trosk dorosłego życia. Marzenia schodzą na dalszy plan. Zupełnie inaczej spoglądamy na otaczający nas świat.

Cory Mackenson, bohater Chłopięcych lat[1] Roberta McCammona, ma lat dwanaście i wciąż jeszcze może się cieszyć beztroskim dzieciństwem. Wraz z rodzicami i psem Zbójem, mieszka w Zephyr, niewielkiej miejscowości w Alabamie. Spędza czas na typowych dla swego wieku zabawach. Ma grupkę przyjaciół i razem z nimi gra w baseball, włóczy się po miasteczku, chodzi do kina na filmy o potworach czy urządza biwaki w lesie. Cory nie cierpi matematyki, ale za to uwielbia tworzyć opowiadania. Zwykle pisze o tym, co podszeptuje mu bujna wyobraźnia. Pewnego dnia wydarzy się jednak coś, co okaże się o wiele bardziej pasjonującym tematem od zmyślonych historyjek o kowbojach, Indianach czy kosmitach.

Był rok 1964. Noc jeszcze się nie skończyła, gdy Cory i jego ojciec, Tom, wyruszyli furgonetką do mleczarni "Zielone Łąki". Tom jest mleczarzem i co rano rozwozi mieszkańcom Zephyr butelki z mlekiem, kartony świeżych jaj, kubki twarogu i sałatki ziemniaczano fasolowej, będącej specjalnością >>Zielonych Łąk<<[2] Tego dnia miał sporo pracy, więc zabrał syna ze sobą. Jechali właśnie w kierunku jeziora, gdy tuż przed nimi, z lasu wyskoczył samochód. Brązowy samochód miął nas o cal. Zobaczyłem, że zjeżdża z szosy numer 10 i stacza się z nasypu po prawej stronie drogi. Reflektory miał wyłączone, ale za kierownicą ktoś siedział. Opony z chrzęstem przedzierały się przez ściółkę; samochód wjechał na niewielką, urwiście zakończoną czerwoną skałę i zniknął w mroku. Bryzgi wody poleciały do góry i wtedy uświadomiłem sobie, że samochód właśnie zsunął się do jeziora[3] - opowiada nam Cory. Ojciec chłopca bez wahania ruszył na ratunek. Gdy kierowca brązowego samochodu nie zareagował na jego wołanie, Tom skoczył do wody. Podjęta w ułamku sekundy decyzja sprawiła, że tego dnia jeszcze długo nie będzie potrafił wymazać z pamięci.

Robert McCammon
źr. robertmccammon.com
Za kierownicą tonącego samochodu siedział mężczyzna. Był nagi, miał opuchniętą i zmasakrowaną twarz. Jego gardło omotano struną do pianina z taką siłą, że cienki, miedziany drut przeciął skórę, wrzynając się w ciało. Zwłok nie udało się wyciągnąć z samochodu ani w tamtej chwili, ani gdy na miejscu zjawiła się policja. Tożsamości denata nie ustalono i cała ta niewyjaśniona historia pewnie z czasem stałaby się jedynie krążącą po okolicach legendą, gdyby nie nocne koszmary Toma i ciekawość jego syna. Chłopiec podejrzewa, że mordercą może być ktoś z mieszkańców miasteczka, kto miał nadzieję, że głębokie jezioro ukryje jedyny dowód na popełnienie tej okrutnej zbrodni.

Wbrew temu, co może się nasunąć po przeczytaniu powyższych słów, nie jest to thriller czy powieść sensacyjna. Chłopięce lata to przede wszystkim wspaniała, magiczna opowieść o świecie widzianym oczyma dwunastoletniego chłopca. Zagadka często schodzi na drugi plan, a my obserwujemy codzienność Cory'ego. Narratorem jest sam chłopiec, który żywym, plastycznym językiem opisuje swoje przygody, niejednokrotnie zabierając nas ze sobą w pełną magii podróż. Wyobraźnia chłopca jest nieograniczona. Niekiedy trudno oddzielić fantazję od rzeczywistości. Elementy fantastyczne przeplatają się z szarą codziennością, groza miesza się z beztroską, a całość aż kipi od emocji.

Ogromnym plusem powieści jest jej wielowątkowość. Cory co rusz wpada w wir nowych wydarzeń. Przygoda goni przygodę, tajemnica tajemnicę. W tym magicznym świecie nic nie jest oczywiste i niewiele da się przewidzieć. W trakcie lektury spotkamy całe mnóstwo wyjątkowych postaci, jak choćby ekscentrycznego Vernona przemykającego nago po miasteczku czy tajemniczą, liczącą sto sześć lat Damę. Autor nie ucieka też od tematów poważnych. Znajdzie się w tym magicznym świecie miejsce na takie wątki jak segregacja rasowa, walka o prawa człowieka czy korupcja.

Gdyby Tim Burton szukał inspiracji do nowego filmu, powinien sięgnąć po "Chłopięce lata". Ta historia widziana oczami reżysera o tak nieograniczonej wyobraźni i specyficznym poczuciu humoru mogłaby się okazać prawdziwym filmowym majstersztykiem. Nikt nie zrobiłby tego lepiej. Burton mistrzowsko opowiada historie, w którym fantazja miesza się z rzeczywistością, bajka z grozą, a całość tworzy magiczny, niepowtarzalny świat. Skojarzenie z Burtonem nasunęło mi się m.in. gdy dotarłam do historii Zbója, która ogromnie przypominała tę, którą reżyser opowiedział w krótkometrażowym filmie Frankenweenie z 1984 roku.

Robert McCammon stworzył piękną i tajemniczą powieść, łączącą w sobie wiele gatunków. W powieść obyczajową, opisującą życie małego miasteczka, wplótł wątek morderstwa i tajemnicy, dorzucił lekkość powieści przygodowej, elementy grozy i magii. Wszystko to widzimy oczami chłopca o bujnej wyobraźni, który przenosi nas do świata swojego dzieciństwa jednocześnie sprawiając, że z nostalgią sięgniemy także do własnych wspomnień.

Podczas jednej z wypraw, Cory usłyszał takie słowa: Nie spiesz się do dorosłości. Staraj się pozostać chłopcem tak długo, jak to tylko możliwe, bo gdy raz stracisz moc magii, na zawsze pozostaniesz żebrakiem szukającym jej okruchów[4]. Mogę tylko życzyć Wam i sobie, byśmy nigdy nie utracili tej cząstki magii, która pozwala nam zachować dziecięcy entuzjazm i choć odrobinę tamtego spojrzenia na świat.

***
[1] W tym roku Wydawnictwo Papierowy Księżyc wznowiło książkę, wydając ją pod tytułem Magiczne Lata
[2] Robert McCammon, Chłopięce lata, przeł. Maria Grabska, wyd. EM, Warszawa, 1996, s. 15.
[3] Tamże, s. 18.
[4] Tamże, s. 447.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...