Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2012

"Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki" - Marcel Pagnol

Tytuł: Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki
Autor: Marcel Pagnol
Wydawnictwo: Esprit
Rok wydania: 2011
Ocena: 9/10

Do przygód Marcela zabrałam się w zasadzie od końca, najpierw przeczytałam przecież Czas tajemnic. Z pewnością jednak nie zaważyło to na moim odbiorze obu książek, gdyż są po prostu fantastyczne. Muszę się jednak przyznać - dopiero przy lekturze drugiej-pierwszej części zorientowałam się, że właściwie jest to zbeletryzowana autobiografia.

Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki to właściwie dwie opowieści w jednej. Trudno jednakże je rozdzielić - pierwsza przechodzi w drugą płynnie i niemal niezauważalnie.

Poznajemy historię Marcela od najwcześniejszych, dziecięcych wspomnień. Rdzeniem opowieści są jednakże pierwsze wakacje w wynajętym domku na wsi, w Bastide-Neuve. Razem z całą rodziną - z rodzicami Józefem i Augustyną, Marcelem, Pawełkiem, ich młodszą siostrzyczką, ciotką Różą i wujem Juliuszem - wędrujemy przez wonne, piękne, pełne rozmaitych stworzeń wzgórza Prowansji. Trafiamy do istnego raju na ziemi, miejsca, gdzie każdy odzyskuje siły i nabiera rumieńców. To kraina zabaw w Indian, pierwszych polowań ze strzelbą i pułapkami, pierwszych chwil chwały, pierwszych rozczarowań i kompromitacji, kraina w której czas przestaje mieć znaczenie, o ile nie chodzi o tryb życia zwierząt. Kraina pachnących ziół i ćwierkających ptaków, śpiewających kamieni muzykalnych cykad. To też kraina pierwszej prawdziwej przyjaźni, tej najsilniejszej, która trwa do samego końca. Wreszcie to miejsce, do którego tęskni się tą wieczną tęsknotą, do którego wraca się w wycieczkach wprost ze szkolnej ławy w środku zimy. To najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa, najważniejsze, najtroskliwiej pielęgnowane, niczym najcenniejsze klejnoty.

Ale opowieść Pagnola to nie tylko te wzgórza. To także wiele życiowej mądrości - tej zapamiętanej i tej wniesionej do tej historii przez samego autora. I jeszcze to, o czym wspominałam przy jego poprzedniej książce - ten cudowny, dziecięcy punkt widzenia, który przypomina mi moje własne dzieciństwo, moje wzloty, upadki, radości i małe tragedie. Pozwala zanurzyć się w świat cudownej, słonecznej beztroski, tak potrzebnej nam każdego dnia.