Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2019

💕 💕 💕


"Miłość trzeba pielęgnować jak dziecko, 
aby się nie zaziębiła, 
nie zwariowała, 
nie wyleciała przez okno jak ptak."












środa, 14 lutego 2018

Miłość ...

💕 "Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.


To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze,
A drugie po nim skacze.



 Bo miłość to żaden film w żadnym kinie,
Ani róże, ani całusy małe duże


 Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze"




niedziela, 19 listopada 2017

Znowu misiaki słodziaki.

Prawie rok temu opisywałam
przygody grupki misiaków,
która wyruszała w podróż życia.
W stęsknione dziecięce ręce
miały dotrzeć
saniami Mikołaja. 
Dacie wiarę, że czas zdążył zatoczyć koło
i kolejna wesoła gromadka szykuje się do podróży?
Niesamowite.
Ubrały ciepłe sweterki,
zawiązały szaliczki
i niecierpliwie przytupują nóżkami.










Ta para jak widać liczy na dodatkowe atrakcje. 
Czyżby  miały na myśli kulig za saniami Mikołaja?



 Pozdrawiamy serdecznie :)





środa, 1 lutego 2017

Na luzie


  

W takim oto sympatycznym towarzystwie
delektuję się leniwym porankiem.
Kawa smakuje wybornie.
Lista rzeczy do zrobienia na dziś dłuuuga.
Ale teraz luzik, kawa, muzyczka.
Chwilo trwaj :)
 




sobota, 3 grudnia 2016

Misiowe przygody

Słuchajcie mam sanki, kto idzie ze mną?




 Wczoraj wieczorem jak siedziałem na półce,
 widziałem przez okno, że sypie śnieg.
Idę z tobą pozjeżdżamy razem.




Idę z wami, ale gdzie ten śnieg?




Tam jest, tam jest zobaczcie!
Kto zjeżdża ze mną?




Dajcie spokój, nie czas teraz na zabawę. 
Nie pamiętacie co mówiły renifery?
 Zaraz wyruszamy na wielką przygodę w tym tekturowym pudełku.
Pojedziecie saniami Mikołaja.
To będzie jazda.




Ja chcę jechać.
Chodźcie ze mną, renifery mówiły, że to ekstra przygoda. 
Oooo ... niech mi ktoś pomoże!




 No już dobrze. Wołajmy resztę.




 To co wyruszamy?
Dzieciaki czekają. W drogę.




środa, 9 listopada 2016

Otulania ciąg dalszy

Bardzo się cieszę, że podoba się  Wam
moje kolorowe, jesienne otulanie domowych pieleszy.
Miłe słowa przekazałam autorce barwnych kołowców
i w Jej imieniu dziękuję za wszystkie pochwały :)

Jeżeli chodzi o moją domową dżunglę,
której elementy wpadły w oko niektórym z Was,
to muszę przyznać, że  pokazałam tylko maleńki skrawek
mego zielonego bogactwa.
No cóż nie potrafię zachować umiaru 
w gromadzeniu nie tylko kurzołapów wszelakich,
ale również chętnie gram w zielone ;)
I dlatego liściasta brać, tłumnie zasiedla moje parapety i półki.
Mam w planie przedstawić szerzej moją domową dżunglę,
ale potrzebny jest do tego wolny czas i dobre światło.
Niestety i jedno i drugie jest obecnie towarem deficytowym.

A wracając do otulania,
zobaczcie w jakich ciepłych sweterkach
spacerują moje misiaki słodziaki.
Letni lans poszedł w zapomnienie
na topie są teraz długie spodnie i otulające golfiki.









I co sądzicie o takiej jesiennej, misiowej modzie?

piątek, 16 września 2016

Ciągle wakacyjny luz?

Powiem Wam, że trudno 
wskoczyć w szkolnej codzienności tory, 
gdy na zewnątrz wakacyjna aura.
Uczniowie tęsknie w stronę okien spoglądają
i wakacyjny luz ciągle im w głowach.
Towarzystwo nadal w krótkich portkach 
i koszulkach paraduje,
choć ranki i wieczory chłodne i mgliste już bywają. 
 
 
 
 
 





wtorek, 23 sierpnia 2016

Znaki

Mgliste poranki,
 kwitnące łany nawłoci
i grzyby.







Chłód, że nawet konewki w ogrodzie, przytulają się do siebie;)



 Pierwszy placek ze śliwkami zjedzony,
konferencja rozpoczynająca nowy rok szkolny umówiona.
To znaki, że jesień tuż tuż.

A w pracowni szmatki zawirowały
i powstały pierwsze, jesienne zwierzaki przytulaki.





środa, 13 lipca 2016

Wakacyjna miłość

Zapowiadał się dzień jak co dzień.
Wietrznie i deszczowo.
Nuda pomyślał.
Ileż można chodzić na plażę, patrzeć w niebo
i zastanawiać się ...
pokaże się dzisiaj słońce, czy znowu nie?
Był zły sam na siebie, trzeba było pojechać w góry.
Postanowił pospacerować po lesie, 
tu wiatr nie był taki dokuczliwy.
I tam dostrzegł właśnie ją.



Uprawiała poranny jogging,
nie zważając na wiatr i deszcz.
Jego serducho mocniej zabiło.
 


 Zebrał się na odwagę i zagadnął piękną nieznajomą.
Uśmiechnęła się do niego.
Rozmawiali, a po chwili 
już razem, truchtem biegli przez mokry las.




I wcale już nie dostrzegał wiatru i deszczu.




 To są moje najwspanialsze wakacje pomyślał. 

    


Morał:
na wakacjach do szczęścia nie potrzebna jest 
piękna pogoda tylko... drugi miś ;)

piątek, 8 lipca 2016

Morskie klimaty


" Na plaży słońce praży
tu bladość ciał zanika..."

Nie chciałabym nikogo drażnić,
nie wiem jak wygląda sytuacja pogodowa nad morzem.
Za to na południu Polski, pogoda taka 
powiedziałabym nadmorska.
Słonko zagląda zza chmur, wieje i jest chłodno.
Nie żebym narzekała, wręcz przeciwnie,
chce się żyć.
Można działać w domu i w ogrodzie.
Mijają kolejne wakacyjne dni,
a mi prawdę mówiąc jeszcze nie udało się zwolnić.
Wszystko chciałabym zrobić tu i teraz.
Walczę z sobą o ten spokój i luz.
Powtarzam sobie...
" Czy zawsze trzeba być aktywnym?
Nie :)
Nawet drzewa mają czas spoczynku!
Wyluzuj i się nie oceniaj..."
Łatwo nie jest.
Ale widzę stopniową poprawę, 
już mogę pospać ciut dłużej i nie zrywam się bladym świtem :)
Ciekawa jestem, czy Wy potraficie tak od razu 
przełączyć się na leniwy tryb urlopowy?

A przez tą nadmorską pogodę
powstały szyjątka w stylu marine.









Leżakują na wiklinowej leżance
i w nosie mają, że jeszcze trzeba by zrobić to czy tamto ;)
Chyba muszę wziąć z nich przykład.


środa, 27 kwietnia 2016

Na pocieszenie wiosenne misiaki

A było już tak pięknie.
Cieszyłam się, że wszystko rozwija się, rośnie i kwitnie w koło.
Wystarczyła jedna zimna, BARDZO ZIMNA noc, 
i...


Dzisiaj jak widać nawet niebo płacze nad tymi 
zmrożonymi listeczkami :(

Królowa została pokonana, mroźnym pocałunkiem :(
Dobrze, że zdążyłam jej zrobić choć kilka zdjęć w pełnej krasie,
będę nimi cieszyć oczy do przyszłego roku.
Moja magnolia dzisiaj w strugach deszczu
prezentowała się tak...



Aż strach pomyśleć, że przed nami jeszcze zimni ogrodnicy
i zimna Zośka.
Cóż zrobić, liczę na to, że roślinki sobie poradzą.
 
Ale mam coś na pocieszenie.
W strugach deszczu, zrobiłam jeszcze sesję zdjęciową
wiosennych  misiaków.
Dobrze, że dach altany chronił nas przed deszczem :)
Zobaczcie jaka sympatyczna uśmiechnięta gromadka.
 






 
 Jak patrzę na ich uśmiechnięte mordki 
od razu mi weselej :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...