Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pachnie chlebem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pachnie chlebem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 lutego 2011

By chciało się chcieć :) Nowy chleb na nowy tydzień



Kończę tydzień przed kominkiem, z wielkim kubkiem grzańca, zapachem chleba i dokończoną szarlotką...(fantastyczny przepis Patrycji! - tu)

A tydzień zaczynam z nadzieją, że będzie pracowity ale uśmiechnięty. Czego i Wam życzę.

Dzisiejsze słońce obudziło we mnie przykurzone pokłady energii. Mocniej poczułam jak to jest kiedy chce się chcieć, kiedy dzień jest dłuższy, kiedy można wystawić twarz do słonka i pohuśtać się na ogrodowej huśtawce - jak dziś :)

I zachciało mi się nowego chleba, okrągłego gorącego bochenka.
Dziś zapraszam na chleb z siemieniem lnianym - według przepisu J. Hamelmana.




CHLEB ŻYTNI Z SIEMIENIEM LNIANYM

składniki podaję w uncjach - taką miarę ma większość wag elektronicznych;
przepis jest moim "wolnym tłumaczeniem" książki, ale z wielką przyjemnością sprawdzałam swoje poczynania z doświadczeniami Gospodarnej Narzeczonej - tu!


zaczyn:
12.8 oz mąki żytniej typ 720
10.2 oz wody
2 łyżki zakwasu żytniego

ziarna:
3.2 ziaren siemienia lnianego
9.6 oz wody

ciasto właściwe:
6.4 oz mąki żytniej 720
12.8 oz mąki wysokoglutenowej - u mnie pszenna typ 850
4.2 oz wody
1 łyżka soli
1.5 łyżeczki drożdży instant


Składniki zaczynu mieszam w plastikowej misce, zakrywam folią i odstawiam w ciepłe miejsce na 14-16 godzin.
Siemię zalewam wodą i także odstawiam pod przykryciem.
Następnego dnia - w dzieży miksera wyposażonego w hak mieszam wszystkie składniki - zaczyn, siemię i składniki ciasta właściwego. Wyrabiam kilka minut.
Miskę zakrywam folią i odstawiam do pierwszej fermentacji - na godzinę.

Po tym czasie ciasto dzielę na dwie części - przekładam do okrągłych koszyków wzrostowych i odstawiam na kolejną godzinę.

Piekarnik z małym garnkiem żeliwnym nagrzewam do 240 st.
Podrośnięte bochenki piekę w garnku - 25 minut pod przykryciem i 15 minut bez pokrywy.
Studzę na kratce.

Smacznego!
M.

czwartek, 11 listopada 2010

Prawdziwy chleb wiejski :) Tak jak kiedyś...



O takich chlebach kiedyś marzyłam.
Okrągły duży bochen, prążkowany od koszyka, lekko słony o mocnej przypieczonej skórce.
Takie chleby przywoził Star do sklepiku w Siedliszczu. W drodze do domu Babci Karoliny zjadałam z niego pół skóry, a Babcia zawsze uśmiechała się widok obszarpanego bochenka.

Jak zostawało z chleba kupowałam jeszcze ołówek i musztardę, taką w szklance w kratkę.
Zjadałam ją łyżeczką w ogrodzie...Bez dodatków.

Świat, którego nie ma, który został we mnie :)


Dziś, bardziej lub mniej, podobne chleby udaje się piec w mojej kuchni.
Nie zjadam już sama pół skóry, ale tak się cieszę, kiedy kawałek prostego, prawdziwego smaku chleba mogę dać Tym, których tak bardzo kocham :)







Chleb to kolejna przeróbka Mistrza Hamelmana - Country Bread.
Nazwa idealnie pasuje do wsiowej kuchni Na Grabinie ;)

Przeróbka - bo w oryginale jest to chleb na zaczynie drożdżowym, bez potrzeby dodawania zakwasu - u mnie - z dodatkiem zakwasu żytniego ;)




COUNTRY BREAD
CHLEB WIEJSKI NA ZACZYNIE DROŻDŻOWYM

J. Hamelman, książka "Bread"
z moimi zmianami
wagę podaję w uncjach (miara występująca w wagach elektr.)



Zaczyn drożdżowy:
1 lb mąki chlebowej pszennej typ 850
8.6 oz wody + 2 łyżki aktywnego zakwasu żytniego
1/2 łyżki soli gruboziarnistej
1/8 łyżeczki drożdży instant

Ciasto chlebowe:
1 lb mąki chlebowej pszennej typ 850
11.8 oz wody
1 łyżka soli gruboziarnistej
1/2 łyżeczka drożdży
cały zaczyn drożdżowy

Nastawienie zaczynu. Drożdże rozpuszczam w wodzie, dodaję zakwas, sól, mąkę i mieszam do uzyskania gładkiego, luźnego ciasta. Miskę zasłaniam folią spożywczą i odstawiam w ciepłe miejsce na 12-16 godzin.

Następnego dnia. Wszystkie składniki ciasta chlebowego, za wyjątkiem zaczynu, mieszam w misce mikserem wyposażonym w hak - do połączenia składników. Następnie dodaję zaczyn i wyrabiam ciasto przez 3-4 minuty. Ciasto jest dość luźne, ale powinno odchodzić od boków miski.
Zakrywam folią w misce i odstawiam na 2.5 godziny. W tym czasie, po każdej godzinie przekładam i lekko składam ciasto.
Kształtuję okrągły bochenek (lub można dwa małe) i przekładam do koszyka wyłożonego pieluchą tetrową i wysypanego obficie mąką.
Odstawiam w ciepłe miejsce na ok. 1.5 godziny.

Piekarnik nagrzewam razem z dużym żeliwnym garnkiem (łącznie z pokrywą) do temp. 240 st.
Chleb przekładam do nagrzanego garnka, zakrywam pokrywą i wstawiam do piekarnika na 30 min. Po tym czasie zdejmuję pokrywę i dopiekam go jeszcze ok. 15 min w temp. 220 st.
Studzę na kratce.
Smacznego!
M.

sobota, 6 listopada 2010

Sposób na pluchę! Lekki chleb żytni :)



W piekarniczym zapale nie ustaję :)
Kiedy z domu powoli znika zapach chleba, odliczam godziny, kiedy zaczyn będzie gotów do pracy! Ciepło, które niosą gorące bochenki, łatwiej pomaga pokonać pluchę i szybki koniec dnia...

Jeszcze jeden "Hamelman" - Light Rye Bread; Chleb żytni.
Tym razem porcję ciasta podzieliłam na dwa i upiekłam dwa małe chlebki, na kamieniu.

W moim wypadku, mąkę wysokoglutenową zastąpiłam mąką pszenną chlebową (850).
To lekki chleb mieszany - w większości do wypieku użyłam mąki pszennej, mniej zaś żytniej - natomiast całość oczywiście na zakwasie żytnim.



LIGHT RYE BREAD
J. Hamelman; na podst. książki "Bread"
z moimi zmianami

waga podana w uncjach

Zaczyn:
4.8 oz mąki żytniej typ 720
3.8 oz wody
.2 oz zakwasu żytniego (2 łyżeczki)

Ciasto właściwe:
1 lb 11.12 oz mąki pszennej chlebowej
1 lb 1.3 oz wody
.6 oz (2 łyżki) ziaren kminu rzymskiego
1 łyżka soli
1.5 łyżeczki drożdży instant
8.6 oz zaczynu


Składniki zaczynu łączę i odstawiam w plastikowej misce na 14-16 godzin w ciepłe miejsce.
Następnego dnia, w mikserze wyposażonym w hak - łączę wszystkie składniki, razem z zaczynem - najpierw wolno, potem ok. 3 min. szybciej. Ciasto odstawiam w ciepłe miejsce na godzinę, zakryte folią.
Po tym czasie kształtuję dwa owalne lub okrągłe bochenki (lub jeden duży), przekładam je do koszyków wysypanych mąką - na kolejną godzinę.

Piekarnik nagrzewam do temp. 240 st., wsuwam chleb na kamień i po 15 minutach zmniejszam temp. do 220 st. Piekę kolejne 20 minut.
Studzę na kratce.

Smacznego!
M.




***
Tak jak i poprzedni, w zakresie mąk (brak wysokoglutenowej) oraz temperatur przepis uprościłam.

środa, 3 listopada 2010

Zakwas, mąka i trochę wiary :) Chleb żytni.



Od kilku dni Grabinę dzień po dniu wypełnia zapach gorącego chleba.
- Dziewczyno kto to przeje?!!!
-...spokojnie, chętni się znajdą :)...

Dziś chleb, który za mną długo chodził.

66 Percent Soudough Rye J. Hamelmana





Brzmi dumnie :D Czyż nie?...:D

A tak na serio to strrrrasznie się cieszę, że mi się upiekł, bo ja także Kochani - z zachwytem i podziwem długo jedynie przyglądałam się pięknym wypiekom Liski, Poli, Gospodarnej Narzeczonej, Ali, Tatter...i długo by jeszcze wymieniać bardziej doświadczone Koleżanki ;)

Zakwas mój żytni ma już pełne 3. latka, kiedy w domku jest ciepło pięknie pracuje i pachnie jabłkami ;P I tak, przy malutkiej ilości drożdży powstają kolejne chlebki.

Zapewniam Was, że każdy kto ma zakwas i mąkę w końcu upiecze ten chleb.
Jak to moja Mama powtarza:
Nie święci garnki lepią!

To do pieczenia! :)))



CHLEB ŻYTNI na zakwasie
66 Percent Soudough Rye
J. Hamelman, na podstawie książki "Bread"
z moimi zmianami

składniki podaję w uncjach (miara dostępna w większości wag elektronicznych)

Składniki zaczynu:
10.0 oz mąki żytniej typ 720
2.8 oz mąki żytniej razowej typ 2000
2 łyżki zakwasu żytniego, dokarmionego 12 godzin wcześniej

10.2 oz wody

Ciasto chlebowe:
9.8 oz mąki żytniej 720
11.7 oz mąki zwykłej pszennej (powinna być wysoko glutenowa)
13.8 oz wody
1 łyżka stołowa soli
1 łyżeczka drożdży instant

1 lb 7 oz zaczynu (czyli całość, minus ok. 2 łyżki stołowe)

Składniki zaczynu łączę wieczorem w plastikowej misce, którą zakrywam folią spożywczą i odstawiam w ciepłe miejsce. Zaczyn leżakuje 14-16 godzin.

Następnego dnia, w dużej misie miksera łączę składniki ciasta chlebowego, dodając zaczyn i wyrabiając wszytko przez 3 minuty wolno i 2 min. nieco szybciej (ja używam miksera z hakiem do zagniatania :)


Wyrobione ciasto zakrywam folią spożywczą i odstawiam na godzinę w ciepłe miejsce.

Ciasto przekładam do koszyka do wyrastania chleba, wyłożonego lnianą ściereczką i obficie wysypanego mąką.
Ciasto wyrasta kolejną godzinę.
W tym czasie nagrzewam żeliwny garnek, razem z pokrywą - w piekarniku - do temperatury 240 st.

Wyrośnięty chleb szybkim ruchem przekładam do garnka, zakrywam pokrywą i piekę 20 minut pod przykryciem i kolejne 25 minut bez pokrywy, zmniejszając temperaturę w ostatniej fazie pieczenia na 220 st.
Smacznego!
M.






Uwagi :)

Przepis jest przeze mnie uproszczony.
Nie sprawdzam temperatury pomieszczenia, trzymam chleb w najcieplejszym miejscu - przy kuchni lub kominku.
Temperaturę piekarnika ustawiam tak naprawdę na wyczucie - gdyż każdy piekarnik piecze inaczej. U mnie jest to rzeczywiście 240 i 220 st.

środa, 22 września 2010

A teraz do przodu! :) I chlebek mieszany.



Drodzy;
Wracam po małej przerwie.
Na te kilka dni mój świat stanął w miejscu. Dziś powoli wraca do siebie, tak jak i my.

NaGrabinie to blog kulinarny. Zawsze piszę, że łapię w nim miłe i ciepłe chwile.
Ale nigdy Was nie oszukuję, że moje życie takie jest w całości.
Jak każdy i ja przeżywam swoje zakręty by znowu czekać na uśmiech.

Tydzień temu, jadąc z Córką i Mamą, miałam wypadek samochodowy.
Starszy człowiek z dużą prędkością wjechał w bok mojego samochodu.

Dziś wiem, że wszytsko będzie dobrze. Mama dziś wychodzi ze szpitala, Karolinka wróciła do szkoły, ja powinnam ;P nosić jeszcze kołnierz i pewnie ktoś mnie w końcu dopilnuje ;) ale jest OK!

Więc Drodzy Moi, i tak tu bywa... :)))
Nie chodzi o rozczulanie się nad sobą, ale o to, że chcę być z Wami szczera.
Że wierzę w to, że zaglądacie tu nie tylko "na dobre", ale i "na złe".
I za to Wam Dziękuję :)

***

A teraz wracam! Ztęskniona, ciekawa a nawet z kilkoma pomysłami.
I to mój chlebek, Hamelmanowski mieszaniec, przepis wkrótce
M.



niedziela, 29 sierpnia 2010

Chleb z kminkiem i książką :)



Książkę mistrza Hamelmana „Bread” zakupiłam z wielką nadzieją, że moja domowa piekarnia nabierze lepszych szlifów. Nadzieją, że już jestem gotowa by zmierzyć się z oryginałem – językiem, przekładem, przepisami i moim dwuletnim zakwasem żytnim.
Pierwszy chleb – pszenny Vermont Sourdough wyszedł – co mnie już mocno zaskoczyło.

Teraz przyszła kolej na drugą kategorię – chleby na zakwasie żytnim.
Pierwszy w rozdziale Sourdough Rye Breads – jest 40 Percent Caraway Rye czyli chleb z kminkiem.



- Nie dam rady….Z żytnimi nie dam rady, te mąki, nie dam rady…- jęczałam moim E. i E.
- Dasz radę. Zrób sobie najpierw 66, a potem resztę się robi podobnie – usłyszałam.
- Jasne! Jak upiekę całą książkę dwa razy to też Ci tak powiem, wrrrr... – pomyślałam, choć wiedziałam, że pozostawienie mnie z przepisem sam na sam ma swój cel…



Wiele z Was piekło i piecze wspaniałe chleby. Ale Tym, którzy chcieliby zacząć – polecam doskonałe strony, dzięki którym i ja umiałam sobie poradzić z pytaniami, na które nie znalazłam odpowiedzi w książce:
odnośnie mąk dostępnych w Polsce, indywidualnych czasów fermentacji, obserwacji rosnącego ciasta.
A zatem w kolejności alfabetycznej, bo wszystkie doskonałe, choć oczywiście ciekawie różne:

Gospodarnej Narzeczonej - nakruchymspodzie.blogspot.com
Liski - pracowniawypiekow.blogspot.com
Poli - table-table.blogspot.com
Zespołu Autorek - piekarniapogodzinach.blogspot.com


Przy mojej umiarkowanej znajomości języka, po dwukrotnym przeczytaniu i wyposażeniu się w wagę mierzącą w oz. oraz termometr w pomieszczeniu podający stopnie w F. – mogę potwierdzić – warto go zrobić samemu. Wówczas w głowie same zostają kolejne kroki, etapy, czasy fermentacji.
Słabym punktem pozostaje u mnie składanie bochenków…ale to kolejna ciekawa poprzeczka do pokonania :)
Poniżej moje wolne tłumaczenie i sposób wykonania. Może Was skuszę na wspólne pieczenie :)


CHLEB Z KMINKIEM
40 Percent Caraway Rye, J. Hamelman

zaczyn:
12.8 oz (3 ½ kubka) mąki żytniej razowej ( u mnie w proporcji 1:1 mąki typu 2000 oraz 720, jednak jak podaje Gospodarna Narzeczona sam Hamelman za żytnią razową uznaję mąkę 1800);
10.6 oz wody (1 3/8 kubka)
.6 oz zakwasu żytniego (2 duże łyżki)

ciasto właściwe:
1lb, 3.2 oz (4 3/8 kubka) mąki wysokoglutenowej, ja użyłam pszennej chlebowej typ 850
11.2 oz (1 ½ kubka) wody
2 ½ łyżki kminku – u mnie było to 1 ½
.6 oz soli
1 łyżeczka suszonych drożdży (u mnie były to drożdże świeże - .13 oz)
Całość zaczynu minus dwie łyżki stołowe

Wymieszałam składniki zaczynu i zostawiłam je do fermentacji. W książce jest podany czas 14-16 godzin. Mój zaczyn fermentował godzin 18.
Następnego dnia w misce połączyłam pozostałe składniki – wpierw dodając drożdże do wody, na końcu zaś zaczyn – i wyrabiając ciasto trzy minuty wolnej, zaś kolejne 3 – szybciej.
Po połączeniu składników – zostawiam ciasto na godzinę, pod przykryciem.
Następny krok to podzielnie ciasta na dwa bochenki – u mnie jeden był podłużny, drugi zaś okrągły. Wkładam je do koszyków obsypanych mąką i pozostawiam na godzinę do wyrośnięcia.
W tym czasie rozgrzewam piekarnik do temperatury – 240 st.
Wyrośnięty chleb piekłam na kamieniu – w tak wysokiej temperaturze przez 15 minut, potem zaś zmniejszając temp. do 220 st – i piekąc kolejne 25 minut.
Ponieważ mam tendencje do przypalania bochenków, postanowiłam tym razem nastawić sobie budzik i co by się mi tam nie wydawało wyjąć chleb z piekarnika po 30 minutach.
Przerażenie moje było wielkie, jednak głuchy odgłos po opukaniu spodu chleba dawał nadzieję…



I wyszedł!!!
I strasznie się cieszę :)))

Pozdrawiam jeszcze niedzielnie :)
M.

piątek, 16 października 2009

Dzień Chleba 2009. Ciepło, które wraca :)





Każdy chleb, który upiekłam zostawił swoje ciepło w Naszym Domu.
Jego Ideę, jak małą iskierkę schowaną w dłoniach, przyniosłam od Liski.
Zadomowiła się, nabrała zaufania i dziś daje nam już dużo światła i dużo ciepełka.



Chleb, który piekę nie jest dla nas tylko pieczywem – produktem taki samym jak mleko czy masło.

Kiedy wyjmuję gorący Chleb z piekarnika – zawsze do niego coś mruczę pod nosem. Jakub, który widzi bochenek stygnący na kratce mimowolnie się uśmiecha. Karolina – ma 6 lat – jest ze mnie dumna.
Jej kolega mówi, że jego mama ma najnowszą Hondę, a moja Córka – że „mama piecze najlepsze chleby”. I ja jestem dumna z Niej...

Kiedy bierze ciepły chleb i urywa jego kawałki, nie patrząc czy da się jeszcze z niego zrobić kanapki czy nie – patrzę jak zaczarowana. Niech rwie, niech je rękami, niech czuje jego ciepło, kwaśność zakwasu, niech ten smak zapisze się w jej...serduszku.
Upiekę za chwilę nowy.

Nie jestem wytrawną kucharką, która bardzo dużo wie na temat wypiekania chleba, procesów chemicznych i nie znam (jeszcze i żałuję) światowej literatury na ten temat. Korzystam z przepisów osób i z książek, które budzą moje zaufanie, które są dla mnie Autorytetami.
Ale to dopiero początek mojej drogi.
Pierwszy chleb upiekłam ok. 7 lat temu. I nigdzie się nie spieszę. Przede mną wiele książek, wiele przepisów i wiele nieudanych wypieków ;) Może kiedyś Jakub mi wybuduje piec w ogrodzie... Jest jeszcze tyle rzeczy do odkrycia...

Lubię swój rytm i małe chlebowe rytuały.
Każdy przepis testuję kilkanaście, czasem kilkadziesiąt razy. Dlatego w moim repertuarze nie ma ich tak wiele.
Ale dla mnie największą radością jest nauczenie się takiego wypieku chleba, który będzie jak najbardziej naturalny.
A naturalny to dla mnie taki, który nie wymaga ode mnie ślęczenia nad każdym krokiem – tak jak za pierwszym razem.
Naturalny to taki, który robię wchodząc do kuchni, wyciągając spod wyspy kosz z mąką, sprawdzając palcami temperaturę wody, zaczynu, odmierzając garścią ilość kminu, siemienia, grubej soli...

Kiedy umiem zrobić w ten sposób – jakiś „nowy” chleb, czuję że znowu mi się coś udało.

Pieczenie chleba jest moją pasją, przygodą, zabawą.
Kiedy przygotowuję dużą porcję chlebowego ciasta, z której wychodzą dwa bochenki – zawsze zwracam się do nich „moje maleństwa”... Potrafię spóźnić się lub odwołać spotkanie – bo tylko ja to wiem – ale jest czas, by wyrośnięty chleb włożyć do piecyka.
Znajomi z uśmiechem stukają się w czoło, a ja uwielbiam, kiedy mówią : "ten jest niezły, a kiedyś to zrobiłaś taki.... no to on.... był....super”.

I błądzę. I mylę się i piekę czasem gnioty. Czasami na siebie się wkurzam, czasami urywam kawałek chlebowego-zakalca i zjadam na obiad w samotności.
Myślałam, że jak piekę chleby to i bułki „mi pójdą”.
Nie idą. Bułki mnie nie lubią chyba :)
Może potrzebują jeszcze trochę czasu, by się do mnie przekonać.

Dziś chlebki, które piekłam po raz pierwszy – chleb z semoliną, według przepisu Liski.
Jest więc z okazji Światowego Dnia Chleba Na Grabinie jakaś nowość.
Nie wiem czy się przyjmie, czy nie. Poczekamy, zobaczymy.
Jednak jest i Nasz Chleb. Najważniejszy. To smak Naszego Domu...



#######
W dzisiejszym dniu przyłączam się z wielką przyjemnością do World Bread Day 2009




Monika

wtorek, 22 września 2009

Chleb pszenny. Nowy w Rodzinie





O ile w przypadku ciast i ciasteczek - cieszy mnie jednorazowy efekt - czyli... czy mi się uda czy nie - o tyle w przypadku chlebów jestem strasznie wymagająca, marudna, przesadnie krytyczna i dążę do ideału...Może wydaje się to męczące, ale dla mnie chleb to pasja i wkładam w niego na prawdę całe serce.
Od lat korzystam z kilku, sprawdzonych wiele razy przepisów.
Piekę co drugi dzień, czasami codziennie. Najczęściej jest to Nasz Chleb z Grabiny, do którego proporcje mąki układałam sama, bez drożdży na bardzo mocnym zaczynie, który dostałam w prezencie.
W naszym domu równie często pojawiają się: pszenno-żytni chleb polski, chleb orkiszowy na miodzie. Już bardzo rzadko - ale czasami, z wielkiego sentymentu także San Francisco - pierwszy chleb, który upiekłam.

Wczoraj, po kilkunastu pieczeniach, do Rodziny dołączył bardzo szybki, bardzo prosty, na zakwasie i małej ilosci drożdży - biały chleb pszenny.
Jak na załączonym obrazku widać - jest to najzwyklejszy chlebek, bez efektów specjalnych. Ale to chleb wyjątkowy, ponieważ:
- jest błyskawiczny (3.5 godziny)
- nie jest wymagający (potrzebny tylko 150g zakwasu)
- jest mokry i lubi moje dodatki - czyli kmin rzymski, mak, siemię lniane...



Na wszystkie chleby, za wyjątkiem naszego chleba - przepisy brałam od Liski i tam je znajdziecie.
Ci, którym wydaje się, że pieczenie chleba to "wyższa szkoła jazdy" - daję słowo: TAK NIE JEST.
Potrzebujecie zakwasu, według mnie najlepiej żytniego (mój zakwas = woda + mąka żytnia; mieszamy, odstawiamy; mieszamy dwa razy dziennie; co drugi dzień dokarmiamy mąką i wodą, w równych proporcjach; ma mieć konsystencję gęstej śmietany). Ale przepisów na zakwas jest więcej, zapewne ci, którzy pieką - mają własne opinie i ja je oczywiście szanuję.

Kochani, powiem Wam, że każdy nowy chleb, którego "jestem pewna" jest moim małym-wielkim sukcesem.
Bo to kolejny, dobry, Nasz.
A zaczynałam od tego, że przez dwa lata piekłam TYLKO jeden chleb - San Francisco. I on mnie do szczęścia wystarczał :) Dziś cieszę się, że spróbowałam i poszłam dalej. Dziękuję Ci E. :*
M.



###
CHLEBY, KTÓRE PIEKĘ...

CHLEB Z GRABINY
ok. kilogramowy bochenek

400 g mąki pszennej chlebowej typ 850
150 g mąki żytniej typ 720
150 g mąki pszennej typ 1850
ok. 250 g zaczynu

700 ml wody
niepełna łyżka gruboziarnistej soli
duża szczypta kminu rzymskiego
po dużej garsci: siemienia lnianego, pestek dyni, słonecznika

Wszytsko wyrabiam mikserem na wolnych obrotach.
Porcję (ok. 200 g) odkładam na następny wypiek.

Ciasto przekładam do dwóch keksówek lub garnka rzymskiego-
wysmarowanych olejem i wysypanych otrębami; wierzch smaruję olejem, obsypuję makiem i odstawiam do wyrośnięcia na 6-7 godzin;
Piekę 60 minut: 10 minut w temp. 220, potem - 200 stopni.






SAN FRANCISCO



CHLEB ORKISZOWY NA MIODZIE



CHLEB PSZENNO-ŻYTNI, tzw. chleb polski



###
Tylko jeszcze słowo o dwóch rzeczach, bez których nie chciałabym już piec...
To moja Porsch'awka (Kitchen aid) i kmin rzymski.
Oczywiście potrzebna jest mąka i wiele innych dodatków, ale jakby się paliło (a rodzina byłaby bezpieczna :) to zabieram ze sobą mikser i kmin :D

Tych, którzy dotrwali do końca ;) całuję mocno!
Monika



sobota, 29 sierpnia 2009

Chałka. Nie taka trudna...





Gdyby mi ktoś, tak z 10 lat temu, powiedział, że upiekę chałkę nie uwierzyłabym. Takie historie jak zaplatanie bułki, obcowanie ze świeżymi drożdżami, robienie tortów wydawały się poza moim zasięgiem.
Moje kucharzenie ograniczało się wówczas do szybkich ciast biszkoptowych z owocami (nadal je uwielbiam) i jednego chleba San Francisco.
Jednak powolutku, pomalutku i z wieloma błędami po drodze widzę, że poprzeczka podnosi się sama.
Chałki z sześciu ramion nadal zapleść nie umiem. Jak widać :-D warkocz to moja radosna twórczość. Ale... choć poplątana to i tak jestem z niej zadowolona.

Bułka jest NIEBYWALE prosta w wykonaniu. Trzeba być tylko w domu ok. 3 godziny. Ciasto jest super-plastyczne-elastyczne. Można z niego robić cuda-wianki ( :-) pozdrawiam Kochana!!!). A podczas pieczenia wypełnia cudownym drożdżowym zapachem cały dom.
Polecam.

Korzystałam z przepisu Liski (tu)

Jedyne zmiany jakie wprowadziłam to użycie mleka zamiast wody i obfite zasypanie bułki kruszonką. Warkocz posypujemy kruszonką - po wyrośnięciu, przed samym włożeniem do piekarnika. Okrywanie chałki folią podczas ostatnich minut pieczenia - jest bardzo wskazane - bułka szybko się rumieni.
Smacznego!

M.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Koniec wakacji...?



Podczas ostatniego weekendu między malowaniem ścian a układaniem paneli, łapałam jeszcze ostatnie promienie wakacji. Niezwykłych, ciepłych, niespodziankowych...
Zostają wspomnienia, zdjęcia, smaki, kilka nowych sukienek i... kartki – pocztówki, które dostaliśmy od naszych Przyjaciół.
Są piękne. Leżą w kuchni i za każdym razem, kiedy mam pięć wolnych minut, parzę sobie kawę, skubię kawałek ciasta i znowu je czytam...
Pozdrawiam
M&Co. ;-)

Ps. Na zdjęciu drożdżowe ciasto z maszyny według przepisu Liski, który znajdziecie tu. Jest pyszne i cudnie wypełnia zapachem calusieńki dom...
A dla mnie najpiękniej, bo domowo - pachną właśnie gorący chleb (taki jak ten na zdjęciu), drożdżowe i ... świeże pranie :D

Miłego dnia Kochani!

Dziękuję...



Dziękuję...
Tak się ostatnio składa, że w rzeczywistości - tej realnej i tej wirtualnej - poznaję wielu ciekawych, ciepłych ludzi. Ludzi, którzy mają w sobie pasje, dobrą energię i otwartość na drugiego człowieka.
I dziś Tym Wszystkim – chciałam ogromnie podziękować.
Każdy z Was zostawia ślad w moich dniach, budzi ciekawość, czasami sprawia, że się zawieszam, czasami śmieję, a czasami słuchając - mam oczy pełne łez.
Za ciepło, otwartość, za Wasze pasje i umiejętność dzielenia się z innymi swoją dobrą energią – DZIĘKUJĘ.
Z wielką radością przyjmuję wyróżnienie, które trafia w moje ręce od Olcik.




Ponieważ wiem, że nie wszyscy bawimy się w tę zabawę, ujmę to tak:
ogromnie dziękuję tym, z którymi na co dzień poznaję i odkrywam coraz większy kawałek kulinarnego świata.
To dzięki Lisce, jakieś 7 lat temu kupiłam maszynę do pieczenia chleba, to dzięki niej piekę swoje chlebki, hoduję zakwasy, zaczyny, akceptuję swoje błędy bo to od niej nauczyłam się też tego, że robię to TYLKO DLA SIEBIE i ciągle chcę więcej...
Dziękuję Kochanie – wiesz za co.
Ale dziękuję także Tym Wszystkim, którzy tak ciepło przyjęli mnie w tzw. Blogosferze. Za piękne przywitanie, za dobre słowa i akceptację.
W świecie, gdzie większość ludzi patrzy na siebie wilkiem, prowadzi gry i manipuluje swoimi emocjami i innych – tu jest po prostu ciepło i swobodnie.

Kochani, tak jak wielu z nas nie jestem w stanie w tej chwili nikogo wyróżnić – bo ja także chciałabym wyróżnić wszystkich :-)
Ale postaram się nie wyłamywać z zabawy, potrzebuję jeszcze tylko chwilkę by się tu rozejrzeć.

Całuję mocno
Monika
... i zapraszam wszystkich Na Grabinę na gorące, prosto z patelni racuchy (oczywiście według przepisu Liski :-)



ps. Chleb na górnym zdjęciu – to chleb polski, na pszennej mące i zakwasie – gwarantuję, że wyjdzie każdemu początkującemu piekarzowi... trzeba mieć tylko zakwas.
A ci, którzy mają ochotę rozpocząć swoją przygodę z pieczeniem - o zakwasie – przeczytacie tu.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Chleb na jedną wolną rękę...



Jeszcze walizka zamknięta, kwiatki zakurzone a już nie mogę się doczekać kiedy znajdę chwilę by to wszystko sobie przypomnieć i spisać...
Rodzina krzywi noski na myśl o pojechaniu do sklepu po chleb. Szukam najszybszego przepisu na jaki trafię w pięć minut.
Jest! Idealny... Według przepisu Liski - fiński chleb awaryjny
Również o właściwosciach znikających :)

M.

czwartek, 13 sierpnia 2009

W podróży...



Lato miało być troszkę leniwe, domowe, spokojne... Jest jednak zupełnie niespodziankowe. Uśmiechnięte i niezaplanowane.
Upiekłam bułki*, kupiłam Rodzicom kwiaty, spakowałam nas w wielką walizę i wyjechaliśmy. Nawet nie wiem kiedy wracamy.






*bułki, które upiekłam to paluchy makowe Liski - proste, pyszne i szybko-znikające :)

M.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Chleb orkiszowy, cd...



Jeszcze dwa tygodnie temu, kiedy pisałam swoje pierwsze posty na blogu – byłam pewna, że nic nie jest w stanie zdetronizować Naszego Chleba bez drożdży…
Teraz mam wątpliwości…
Kolejna odsłona chleba orkiszowego na miodzie i zakwasie – w moim wykonaniu z kardamonem - znów nas zaskoczyła. Ponieważ ostatnio bardzo mocno staram się, by chleby bochenkowe były formowane z jak najlżejszego ciasta – udaje mi się osiągnąć efekt puszystości i lekkości. Problem jednak w tym, że lżejsze chleby nie są tak wysokie, ciasto podczas zsuwania na kamień nieco się „rozlewa”.
Nie mniej jednak chleb jest fantastyczny, znika gorący i jeszcze ani razu nie doczekał następnego dnia.
Dziś, z ciekawości zmieniłam nieco proporcje mąki – podanej w oryginalnym przepisie, który znajdziecie u Liski – w tym miejscu.

Ja, ten chleb przygotowałam z:

zaczynu, nastawionego 12 godzin wcześniej, na który składa się:
50 g zakwasu żytniego
75 g mąki orkiszowej, typ 700
100 g wody

Następnego dnia dodałam:
275 g wody
40 g miodu
300 g mąki orkiszowej 700
100 g mąki orkiszowej 1100
100 g mąki pszennej 550 (bo orkiszowa się skończyła ;)
¾ łyżeczki suchych drożdży
1 łyżkę stołową grubej soli
solidną szczyptę kardamonu

Ciasto wyrobiłam mikserem (ale spokojnie można to zrobić ręcznie, w sporej misce). Chleb dwukrotnie wyrastał po 2 godziny – najpierw w misce (okryty folią – zgodnie z zaleceniami L.), potem w koszyku.
Chleb, wysypany od spodu otrębami - piekłam na liściach chrzanu, w piekarniku rozgrzanym do 230 stopni (10 min.), potem do 200 stopni (30 minut).

Smacznego!
M.

Ps. Jeśli nastawicie lub macie już zakwas i mąkę - to uwierzcie mi - nie potrzeba żadnej wiedzy tajemnej, by ten chleb się udał. Możecie go zrobić bez miksera, bez chrzanu i upiec na blasze i tak będzie pyszny!

niedziela, 26 lipca 2009

Chleb orkiszowy z miodem i kardamonem



Przypomniałam sobie smak chleba orkiszowego na miodzie.
Ostatnio piekłam go na urodziny K. i dociekł mi się wówczas tylko kęs z czyjegoś talerzyka ;)
Tak jak na większość pieczonych przeze mnie chlebów i ten pochodzi od Liski – a dokładny przepis znajdziecie tu.
W moim wykonaniu – zamiast 1. – dodałam ¾ łyżeczki drożdży (mimo całkiem pracowitego zakwasu wciąż brakuje mi odwagi by nie dodawać ich w ogóle), podwoiłam ilość soli i dodałam rozbite w moździerzu ziarna kardamonu.



Chleb wyrastał pięknie, udało mi się nawet uformować bochenek z dość luźnego ciasta – mając nadzieję, że przez to będzie bardziej puszysty w środku...
I był.
Był fantastyczny...tyle tylko, że patrząc na małe rączki wycinające kwiatuszki do Czekoladowca po prostu go prawie spaliłam.
Mimo to – chlebek nie przetrwał dwóch godzin. Ja, od dziecka - wielka miłośniczka wszystkiego co przypieczone lub nadpalone nie mogłam oprzeć się rumianej skórce, K&J poradzili sobie z resztą.
M.

Dzień wcześniej nastawiłyśmy zaczyn...



Następnego dnia – podwójne wyrastanie...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...