Kochane moje i kochani moi!
Dziś post chwalipięty! Byłam na weekendzie w Jankach pod Warszawą w Ikea. Olbrzymi sklepik, który za każdym razem robi na mnie kolosalnie pozytywne wrażenie. Miejsce wręcz cudne, ciepłe i bardzo rodzinne. Można w tym uroku uroczych detali i barw zanurzyć się i zapomnieć o Bożym świecie.
Ze mną jest tak za każdym razem. Pochłania mnie tam zapach owocowych świec, a magia niesamowitych czarno białych i drogich ramek za każdym razem przykuwają moją uwagę. Choć polowałam na promocyjne ramki i niestety takich nie znalazłam, to zaopatrzyłam się w małe drobiazgi. Miseczki, doniczki, stojak na serwetki o którym marzyłam, świeczka i waniliowe podgrzewacze oraz sztuczny kwiatuch. Najważniejszym zakupem w Ikea który zakupiłam jest biurko w formie toaletki z dwoma szufladami. I to właśnie ono grało pierwsze skrzypce w moich zakupach. I właśnie z niego cieszę się najbardziej. Właśnie jestem w trakcie remontowania mojego pokoju, i co raz coś nowego wymyślam. Dlatego też kolejne bibeloty na pewno znajdą swoje miejsce i ucieszą swoim wyglądem moich gości.