Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy kulinarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 grudnia 2010

Nadszedł czas pierników ...



... jak napisała wczoraj pod moja fotką jedna z uczestniczek 5tego spotkania robótkowego na facebooku. Zamiast dłubać na drutach, wzięłam się za pierniczki. Przyznaję, że był to mój debiut. Nie było u nas w domu tradycji "pierniczenia", jeżeli już robiło się jakieś ciastka, to takie przez maszynkę do mielenia mięsa z odpowiednią nakładką, a ciasteczka były ze skwarkami, które chrupały jak orzeszki.


W każdym razie ja porwałam się na pierniczki, kupiłam odpowiednie foremki i ... sądziłam, że zajmie mi to niewiele czasu. Niestety, mordowałam się od 17tej do 22giej i obiecałam sobie, że nigdy więcej,
ale przepis podaję za Pozytywną Kuchnią, bo może komuś się przyda, nie sądzę, że w tym roku, bo pierrniczki winny leżakować dwa tygodnie, ja swoje zjem chyba po Nowym Roku, chyba, że bedę je maczać w herbatce, bo póki co - twarde jak zaraza.

środa, 25 sierpnia 2010

Z garnkiem w herbie czyli z wizytą na obiedzie u Truscaveczki


Ostatnio, pomijając wizytę w Gdańsku, jadałam bylejako. Na stojąco, w biegu, zapominając, do czego służą garnki, patelnie i co znaczy posiłek na gorąco. Zapewne to wina upałów, bo komu by sie chciało. Mnie, niestety, nie.  Dziś wpadłam na blog Truscaveczka pichci, podejrzałam przepis na penne z ciecierzycą, porobiłam zakupy, ugotowałam, zjadłam. Pycha! Dzięki Ci dobra kobieto! Następnym razem będzie tagliatelle (maaatko!) z krewetkami. Mam wszystko oprócz... krewetek. Ale kupię. Dziś przemaszerowałam całe miasto w poszukiwaniu ciecierzycy, więc i na krewetki w końcu trafię. Nie wiem, dlaczego taka posucha w sklepach.
Czekają aż podniosą vat?

sobota, 2 stycznia 2010

Słowo się rzekło - placuszki z kurczaka i papryki



Podpatrzyłam na blogu Małgorzaty przepis na placki z kurczaka. Wiecie jak to jest po świętach: zjadłabym coś, ale nie wiem co. Na taki stan dobry jest nowy przepis. Przepis Małgorzaty z konieczności zmodyfikowałam - nie znoszę dokupować jedzenia, kiedy w lodówce pełno, więc do placków zużyłam to co miałam w domu:
dwie pojedyńcze piersi
półtora papryki czerwonej
zamiast pora średnia drobno posiekana cebula
z konieczności przyprawa Prymat - Przyprawa do kurczaka pikantna.
Chciałam kupić Złotego Kurczaka, ale w ulubionym sklepienie było.

Placki baaardzo dobre, polecam - wypróbowane, sprawdzone.

piątek, 1 stycznia 2010

Ciasto Kasi - 3 bit.


Patrzę w swoje ostatnie posty i stwierdzam, że mało tu robótek. Obiecuję, że to się zmieni, niech tylko wszystko wróci do poświątecznej normy. Ale dziś jeszcze "robótka" innego rodzaju - ciacho bez pieczenia. Przepis dostałam od młodej gosposi Kasi czy nie bodaj 2 lata temu . Kiedy przeszukiwałam stare kalendarze w poszukiwaniu wigilijnego menu, z jednego z kalendarzy wypadła "kasina" kartka z przepisem ( a w tv w tej chwili technika rzucania telefonem komórkowym - idealny kąt rzutu 43 stopnie) - wracam do przepisu. Nigdy wcześniej z niego nie korzystałam, bo wydawało mi się, że zbyt dużo tu czynności do wykonania. Ale w tym roku zdecydowałam - a czemu nie? Cukiernik ze mnie żaden, ale nie święci garnki lepią i ulepiłam ciasto, garnka nigdy.
A więc przepis:
8-10 paczek herbatników - zależy od wielkości blachy
puszka mleka skondensowanego słodzonego
2 budynie śmietankowe bez cukru
1 kostka masła lub margaryny
400 ml śmietanki 18%
2 Śnieżki

Puszkę z mlekiem gotować pod przykryciem 2,5 godziny, dobrze dzień wcześniej, by dobrze ostygło.
Budynie ugotować w 2 szklankach mleka z 1 łyżką cukru, po ostudzeniu utrzeć z kostką masła.
Śmietanę ubić dodając dwie Śnieżki.

Układać warstwami:
herbatniki, masa budyniowa, herbatniki, karmel, herbatniki, śmietana, potarkowana gorzka czekolada.

Wyszło, wszystkim smakowało, ale ... jedno ale. Śmietana nie ubiła się tak jak sobie to wyobrażałam - chciałam by była jak na tortach śmietanowych z cukierni. Nie była - była półpłynna.
Przy następnym podejściu postanowiłam kupić śmietankę 30% i dodać krem śmietanowy
"Dr. Autokara" :-)) - krem dodaje się do ubitej smietany. "Trzydziestka" deserowa, choć schłodzona solidne, nie dała się ubić, a "Dr. Autokar" usztywnił ją w nieznacznym stopniu.
Ciasto nie traci przez to na smaku, znika w zastraszającym tempie.
No cóż, liczę jednak na sugestie - jak ubić śmietanę na sztywno. Nie ustaję w poszukiwaniach.