Skarpetki lubię robić prawie tak samo jak czapki. Są kolorowe i można się nieźle wyżyć.
Ponieważ są małą robótką, dziergam je w tzw. międzyczasie. Zabieram je na wyjazdy, do autobusu, czy pociągu, na obiad do rodziców. Dlatego nie powstają z reguły szybko, z dnia na dzień, ale rozciąga się to w czasie.
Może to rodzić drobne kłopoty, gdy jedna skarpetka przeleży w torbie kilka tygodni i trzeba dorobić nagle drugą "identyczną". Dlatego zaczęłam sobie notować w telefonie takie szczegóły jak ilość oczek na ściągacz, przerabianie pięty, ilość oczek na spód i wierzch itp. Wydaje się to może łatwe do policzenia, ale czasem okazuje się, że nie jest. Telefon mam zawsze przy sobie, a notatki ułatwiają mi zrobienie drugiej skarpetki :-)
Poniżej trzy pary, wydziergane gdzieś między sierpniem, a grudniem. Dla Mamy, Siostry i dla mnie.
Dla Mamy zostały zrobione mniej więcej wg darmowego
wzoru ze strony Dropsa. Użyłam włóczki Drops Fabel, którą bardzo lubię. Noszę często takie skarpetki, piorę je, i trzymają się bardzo dobrze.
Kolor guacalome spodobał mi się bardzo, dlatego czekam na promocję skarpetkową, bo chce podobne dla siebie!
Kolejna para to krótkie skarpetki dla Siostry. Takie do biegania po domu. Mam podobną parę stopek i choć myślałam, że nie będą praktyczne to świetnie mi się sprawdzają do krótkich botków. Nieźle grzeją stopy :-)
Trzecie para dla mnie, wydziergana z niecałego 1,5 motka Fabel wg bezpłatnego wzoru
Buisness Casual. Tym razem nie żakardowe, przez co cieńsze. Kratka bardzo mi się spodobała, więc są do powtórzenia.
W nadchodzący weekend czeka mnie podróż pociągiem "pendolinem". Będzie to okazja do dziergania kolejnej pary! :-)
Pozdrawiam serdecznie