Ta zielona czapka z wełny Malabrigo Chunky stała się moją ulubioną tej jesieni. Nie rozstaję się z nią w ogóle. Wełna z merynosa jest taka milusia i przyjemna! Zużyłam dokładnie jeden motek co do ostatniej niteczki. Bardzo podoba mi się w jaki sposób układają się kolory, nie wygląda to jak krótkie paski, ale jakby niemal każde oczko miało inny odcień.
Jest to pierwsza moja warkoczowa czapka i myślę, że nie ostatnia. Wybrałam prosty bezpłatny wzór
Northward i przerobiłam jedno powtórzenie więcej, żeby była trochę dłuższa.
Jestem zmarźluchem, czapki u mnie są na topie już od października, a teraz tą noszę non stop.
Druga jest niemal kopią mojej
czapki w kropki z zeszłego roku, choć myślę, że układa się lepiej. Jest to prezent dla przemiłej Fryzjerki, która ostatnio ścięła moje włosy. Bardzo podoba mi się ta wymiana, ja mam nową fryzurę, a Ona, mam nadzieję, ucieszy się z czapki :-)
Pozdrawiam serdecznie!
Kropka