Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 września 2012

O niczym

Dziś znowu nie będzie o zoo. Dyrektor Ogrodu Zoologicznego, pan Zenon, jest na urlopie. Zastanawia się cóż począć z tak dziwną bandą zwierząt.
Nadal nie wiecie co one wyprawiają! Myślę, że niedługo się wreszcie dowiecie :)
Cierpliwości!

Laptop mój ukochany dokonał żywota swego w ostatnich dniach sierpnia. Poszedł do lapopopowego nieba i mam nadzieję, że jest tam szczęśliwy.
Nie przegrzewa się, nikt go nie męczy grą w The Sims 3, nie spada na podłogę przez przypadek, żadne szczurki nie gryzą jego przewodów, nie odpadają mu guziczki i potrafi odtwarzać muzykę w momencie, kiedy ma uruchomionego photoshopa. Jest zdrowy i uśmiechnięty gdzieś w innym świecie!

Dlatego tak zaniedbałam blog swój.

Szanuj laptop swój i blogosferę swoją. Tak sobie napisać powinnam nad łóżkiem.

Strasznie dużo ostatnio rysowałam, a rysunków nie ma. Próbuję stworzyć mój najpierwsiejszy w życiu plakat! A przy okazji zrobiłam logo dla Gabridou:



Na logo znajduje się właśnie Gabridou oraz chmurka wychodząca z ust.

Straszliwsko o niczym jest ten mój dzisiejszy post.

To może przedstawię Wam pana Pora Ryszarda? Pana Pora poznaliśmy w Paryżu. (Jak byłam na tej pamiętnej wyprawie, z której przywiozłam Menrza.)
Codziennie robiliśmy zakupy w supermarkecie "Ed". I pewnego dnia spotkaliśmy tam Pana Pora. Siedział na półce wśród warzyw. A że dla nas to była akurat pora na Paryż, no to jakoś tak wyszło, że wzięliśmy tego pora ze sobą i pokazaliśmy mu nieco zabytków.
Tak to się zaczęło.
Potem Pan Por Ryszard jeździł po świecie nieco więcej.
Stał się dosyć znaną postacią w pewnych kręgach.
Ma swój blog. Trochę zaniedbany, to prawda. Jest zbyt zajęty (Pan Por), żeby się zajmować bzdetami.

Kończyć te wypociny!
Kończyć plakat!


sobota, 7 lipca 2012

Logo




Zupełnie niedawno dostałam maila od pewnej Agi. Zapytała czy narysowałabym dla niej logo na blog. Straszliwie się ucieszyłam bo uwielbiam wymyślać takie rzeczy! Nie jestem graficzką i nie mam zbyt wielkich umiejętności w tym kierunku. Ale za to bardzo lubię rysować :)

Na pewno znacie jej blog :)


Kaja jest zabawna. Przez osiem lat siedziałyśmy razem w ławce. Dzień w dzień! Ile to dni? Nie wiem, nie potrafię liczyć (Kaja pisała za mnie klasówki z matematyki). Czasami wydawało mi się, że znam ją lepiej niż własną kieszeń! Teraz Kaja wyjechała sobie daleko w świat. Ale regularnie prowadzimy ze sobą abstrakcyjne rozmowy. Na przykład o pieniadzach i byciu dorosłym.
Jesteśmy dorosłe, ale w sumie jakoś od niedawna. Tak mi się wydaje.
No i rozmawiałyśmy sobie (chyba wczoraj?), że w dorosłym życiu wszystko zależy od pieniędzy. I że jak się już dostanie tą wypłatę to trzeba usiąść przy stole w kuchni i podzielić ją równiutko na trzy kupki: rachunki, jedzenie i inne ważne wydatki (a dopiero co było się dzieckiem i do szczęścia wystarczało 5 złotych na lody). Oraz, że właściwie to fajniej byłoby mieszkać w dziczy, biegać boso po łąkach, jeść jaszczurki i pomidory i być wolnym i niezależnym od pieniędzy.
Ale, po dzisiejszym dniu, to myślę, że w dziczy być może wcale nie jest tak fajnie. Bo nie można tam kupić spódnicy swoich marzeń. Moja spódnica marzeń przyszła pocztą wczoraj rano i cały dzień w niej chodziłam. Jest idealna!

Co z tego, że nie było mnie na nią stać skoro jest idealna?