Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadzia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Potwory II


Jadzia jest straszliwie dzielna. Czasem nie boi się potworów!
Z reguły nie boi się ich wtedy, kiedy śpi, albo wtedy, kiedy akurat czyta wesołą książkę i przypadkiem zapomina o potworach. Raz nie bała się ich także wtedy, kiedy szła nocą do kuchni po szklankę wody. Tak bardzo chciało jej się pić, że myślała wyłącznie o wodzie. Ani trochę o potworach!

Jadzia, tak samo jak Romek (klik!), lubi przechadzać się w stroju superbohatera. Czuje wtedy, że wszyscy w koło widzą jaka jest straszliwie odważna. Trochę ją to martwi bo przecież każdy wie, że potworów nie boi się tylko człowiek bez wyobraźni (a wyobraźnię Jadzia ma przeogromną). 
Problem w tym, że Jadzia lubi strój superbohatera. A, w każdym razie, woli go od przebrania królewny (to dlatego, że zgubiła gdzieś koronę, a co to za królewna bez korony).

U mnie w domu też mieszka taka Jadzia. Biega nocą po pokoju i udaje że niczego się nie boi. To tylko pozory!

Jadzia wygląda tak:

fot. Monsz
A teraz ważna sprawa - KONKURS

Do wygrania są książki dla dzieci :)
Konkurs odbywa się na facebooku, na profilu Fundacji, która dba o zdrowe ząbki u dzieci (czy wiedzieliście, że próchnica dotyka niemal 100% dzieci w Polsce?!?!).
W Fundacji działam, więc konkurs szczerze polecam! :) 
Konkurs jest TUTAJ.

czwartek, 17 stycznia 2013

Taaaak!


Świat można podbijać na różne sposoby.

Można sobie zrobić tatuaż w kształcie serduszka - na ramieniu.
Kupić żółte szpilki, mimo, że się nie lubi koloru żółtego i nie potrafi się chodzić w szpilkach.
Pójść w wymarzone miejsce pracy i bezceremonialnie oznajmić, że od dziś się tam pracuje.
Kupić bilet do Neapolu za cztery złote (albo, jeszcze lepiej, do Nepalu!).
Przygarnąć smutnego psa ze schroniska.
Upiec pierwszy w życiu tort (ewentualnie zrobić go z wykorzystaniem kupionych blatów z ciasta).
Zakumplować się z obcą osobą spotkaną na ulicy i wspólnie narzekać na drogie bilety autobusowe.
Kupić pączka menelowi spod Żabki (lub banana, jeśli woli).
Pójść na bal!

Albo trochę bardziej dosłownie.
Rzucić pracę i wyjechać w podróż dookoła świata.

Co tam komu tkwi głęboko w myślach.

Na wszelki wypadek, żebyście pamiętały o spełnianiu swoich marzeń, podsyłam Wam powyższy rysunek do pobrania TUTAJ. Wydrukujcie, powieście na lodówce i niech Wam to przypomina, że marzenia trzeba spełniać (bo bez sensu, żeby się kurzyły gdzieś tam pod szafą).

Dobra?


Na poniższym zdjęciu - Jadzia pijąca (tak, to jest jej prawdziwy, żywy język). Zdjęcie zrobił Monsz mój i mam ogromną nadzieję, że nie będzie zły, że je tutaj zamieszczam. Bo zdjęcie jest piękne i warto je pokazać innym! Klik do strony Menrza --> TU.





czwartek, 6 grudnia 2012

Rodzinka



To jest najprawdziwsza na świecie rodzinka.

Wcale nie powstała w mojej głowie!

Pewnego dnia dostałam maila od Ali. Czy mogłabym narysować ich portret rodzinny?
Świetna sprawa! Mówię Wam!

Ala (z reguły) nosi włosy splecione wokół głowy. Uwielbia swoją krótką sukienkę w paski i dżinsową kurteczkę - z tym zestawem się ostatnio nie rozstaje!
Ma męża, dwie cróeczki - Hanię i Felkę oraz kota Stefana.

Mąż ma na imię Michał i jest wielkim fanem FC Barcelony (jego ulubioną bluzą jest ta z logo Barcelony!). Lubi wygodne, casualowe ubrania takie jak: tiszerty, dżinsy, konwersy (oraz rzemyk na szyi).


Hania to energiczna, rozczochrana dziewczynka, która czerpie energię z kosmosu (prawdopodobnie). Uwielbia swoją Lalusię w ubranku w paski. Ma młodszą siostrę Felkę, która mieszka sobie w brzuchu mamy.

A Stefan? Typowy, szarobury dachowiec!

Taka to wesoła rodzinka :)



A teraz wyobraźcie sobie taką historię:

Pewnej nocy (a był to sam środek bardzo ciemnej nocy!) przebudziło mnie dziwne uczucie, jakby ktoś delikatnie dotykał mnie po głowie (trochę to straszne, ale wcale się nie bałam!) .

Ponieważ sen mam bardzo mocny (kocham spać!), nie obudziłam się do końca i znalazłam się w dziwnej fazie pomiędzy snem a jawą. Dlatego bez zastanowienia uznałam, że to mój pies Ferdek (o Ferdziu było tu: Klik!). Że drapie mnie po głowie łapką bo chce wejść pod kołdrę! Nie otwierając oczu podniosłam kołdrę i powiedziałam, żeby wskakiwał. Pospieszałam go (bo zimno!), a on dalej drapał!
I to mnie ostatecznie obudziło (a Ferdek przecież nigdy nie śpi ze mną w łóżku!).

Podniosłam głowę, a tam...
JADZIA!!! Tak! Jadzia! Mój (i Menrza) jeż!


Jadzia???
Co Jadzia robiła w moim łóżku! 

Wyobraźcie sobie, że Jadzia wspięła się po mojej torebce (wiszącej na rogu łóżka) i przyszła zobaczyć co u mnie słychać!

Jadzia, jak każdy jeż, jest zwierzątkiem nocnym i kiedy wszyscy (ludzie i psy) śpią, biega po pokoju.

W nocy byłam chyba zbyt śpiąca, żeby dziwić się wyczynom Jadzi. Zdjęłam torebkę, żeby Jadzia więcej się nie wspinała i momentalnie zasnęłam.

To była dziwna noc.

Po pewnym czasie znowu zostałam obudzona. Coś dreptało po moich nogach, a stronę pleców!

Tym razem wspięła się po zasłonie.

Słyszeliście kiedyś o jeżu, który wspina się po zasłonach???

fot. Monsz
 

niedziela, 28 października 2012

Misie


Bo to było tak.

Babcia wciąż powtarzała Hani: bądź kulturalna. Nie bekaj w towarzystwie. Jedz małymi kęsami. Nie siorb. Nie zakładaj nogi na nogę. Nie mamrocz pod nosem. Myj wannę po sobie. Buty pastuj. Zmywaj osad herbaciany z kubka. Z odpływu umywalki włosy wyciągaj. Nie zjadaj trzech cukierków na raz. Zęby myj po jedzeniu. Przepuszczaj starszych w drzwiach. Ceruj dziury w rajtkach. Nie zostawaj na noc u kolegi! Prowadź mi się dobrze!

Hania starannie przestrzegała wszystkich rad babci. Prowadziła misie lepiej niż ktokolwiek inny.

Jak byłam mała, zastanawiałam się dlaczego podczas mszy mówi się: "Wysłuchaj na spanie" (modlitwa wiernych to się nazywa?).

Ale teraz myślę, że przed spaniem rzeczywiście lepiej się słucha. Wszystkiego lepiej się słucha jak jest ciemno: radia, telewizji, ciszy, opowieści mamy, taty, Menrza, psa nawet. Można też słuchać własnych myśli.

Wiec wychodzi na to, że po zmianie czasu na zimowy, kiedy więcej jest nocy niż dnia, lepiej się będzie słuchało.

Może dlatego, słuchając własnych dziwnych myśli przed spaniem, takie absurdy przychodzą mi do głowy. Lepiej nie pisać postów przed spaniem.

Nie lubię krótkich postów, ale może lepiej jak już skończę.


Jeszcze tylko zdjęcie Jadzi. Tak wygląda Jadzia kiedy się ją obudzi rano (żeby ją przenieść z kocyka do terrarium). Bo Jadzia całą noc biega po pokoju, a jak się zmęczy to zakopuje się w swoim kocu i zasypia. Rano trzeba ją obudzić i przenieść do ciepłego terrarium. Branie do rąk jeża, który śpi to nie jest zbyt dobry pomysł.

Jadzia to straszny śpioch, co widać po rozespanych oczach!

fot. Monsz: www.piotrgalus.pl



środa, 3 października 2012

Obrazkowo



 


Uf. Czas pędzi jak nie wiem co! Nie mam kiedy rysować. Nie mam kiedy robić zdjęć. Nie mam kiedy otworzyć photoshopa! To trochę straszne.

Uf x 2!

Strasznie się cieszę, ponieważ Decobazaar.com stwierdził, że mogę u nich opublikować moje rysunki!!! :) Jednocześnie jest to dla mnie jakieś takie trochę dziwne - sprzedawanie rysunków. Nie wydaje się Wam, że dziwne?
Ale klamka zapadła :) Zdecydowałam się, więc jestem! O tutaj: DECOBAZAAR (klik, klik :))
Trochę to trwało (ah, ten czas!): kupienie ramek, wydrukowanie rysunków, zrobienie zdjęć (nad tym muszę jeszcze trochę popracować bo zdjęcia są jakieś takie szare).
Zobaczymy jak to dalej będzie :)

Wracam do pracy!

Ah, jeszcze Wam rzucę Jadzią ;) Bo widziałam, że bardzo się Wam spodobała! :)
Jadzia jest faaaajna. Dziś się z Menrzem (dobrze, że Wam wyjaśniłam pojęcie "Monsz" bo to też było niejasne! ;)) nie wyspaliśmy bo o 1.25 w nocy Jadzia stwierdziła, że robi przemeblowanie w swoim terrarium. A jak wstałam i poszłam z nią szczerze pogadać (bo trochę przeginała), to bezceremonialnie wylazła z terrarium oznajmiając, że jednak będzie biegać po pokoju. 
Ok. Niech biega - pomyślałam. Mimo, że Monsz się martwi, że Jadzia zmarznie jak biega nocą (bo terrarium ma ogrzewanie podłogowe, a pokój Menrza nie ma takich rarytasów).
Jadzia wrzuciła piąty bieg i zaczęła swój rajd wokół kanapy, a ja wróciłam do łóżka. Niestety, nie na długo. Zapomniało nam się, że karuzela Jadzi została na podłodze w pokoju.
Karuzela jest metalowa i wydaje przedziwne piski i jęki, kiedy Jadzia w niej biega (to takie klasyczne kółko do biegania dla gryzoni).
Karuzelka spełnia rolę wesołego miasteczka, które czasem przyjeżdża do Jadzi, a czasem odjeżdża (jak za bardzo piszczy).
Dziś w nocy odjechało daleeekoooo!

Fot. Monsz - www.piotrgalus.pl

środa, 26 września 2012

Zoo Zenona




Wszystko zaczęło się we wtorek (wtorki są bardzo dziwne).

Ogród Zoologiczny pana Zenona znajdował się w samym środku zatłoczonego miasta. Cztery najważniejsze ulice łączące północną, południową, wschodnią i zachodnią stronę miasteczka zbiegały się ze sobą właśnie przy bramie wejściowej do zoo. Tworzyły tam kolorowe, obrośnięte bławatkami rondko. Wszyscy mieszkańcy, którzy chcieli dostać się na przykład z północnej do wschodniej części miasteczka albo z zachodniej do południowej, musieli przemierzyć rondo obok zoo.
Dlatego wszyscy Ci, którzy we wtorek rano zmierzali tamtędy do pracy lub szkoły, zobaczyli niezwykłe widowisko! 

Ryszard, biznesmen ze skórzaną teczką i krawatem w stare samochody, również szedł wtedy do pracy (był on człowiekiem bardzo zadowolonym z rozwoju swojej kariery biurowej). Rozmyślał właśnie nad ważnymi sprawami finansowymi, kiedy zerknął w stronę zoo i… stanął jak wryty. Nie mógł uwierzyć własnym oczom w to, co zobaczył! Z wrażenia nie odebrał telefonu komórkowego, który głośno dzwonił – a był przecież poważnym biznesmenem, więc jak każdy szanujący się biznesmen powinien odebrać telefon, rzecz oczywista. Ale Ryszard tylko stał i szeroko otwartymi oczami patrzył w stronę bramy wejściowej do zoo.

W tym samym czasie przez rondo szła także Klotylda ze swoim pudelkiem Balbinką (pudelek Balbinka ubrany był w gustowny sweterek z plastikowymi brylantami). Zamierzała dotrzeć do salonu fryzjerskiego dla psów, który znajdował się po drugiej stronie miasteczka. Jednak, kiedy przechodziła obok zoo, Balbinka zaczęła bardzo głośno szczekać (wręcz "ujadać"!). Klotylda chciała jej właśnie powiedzieć, że bardzo głośne szczekanie jest nieeleganckie (no bo kto to widział, tak się zachowywać!), ale w tym momencie kątem oka zobaczyła Ogród Zoologiczny i… nie mogła wydusić z siebie ani słowa! Stała i patrzyła na cuda, jakie działy się za bramą zoo. Przez to wszystko spóźniła się do psiego fryzjera (skandal niemożebny)! 

Natomiast bocian z powabną żabką na głowie, stał sobie na jednej nodze jak gdyby nic dziwnego się nie wydarzyło. Mnie nie było wtedy przy bramie do zoo. Wszystko wiem właśnie od bociana. Opowiedział mi co-nie-co (a żabka w tym czasie wygrzewała w promieniach jesiennego słońca swoje błony międzypalczaste. Twierdziła, że to bardzo zdrowe dla żab). 

Teraz już wszystko wiem! I opowiem Wam następnym razem, obiecuję :) 
A bociana narysowałam jakiś czas temu dla pewnej Justyny, którą pozdrawiam!!!:)

.

Ostatnio kąpałam jeża. Naprawdę! Bo Monsz mój i ja mamy naszą pierwszą wspólną Odpowiedzialność. Nazywa się Jadzia i jest jeżykiem pigmejskim (na pewno słyszeliście o takich).
Mieszka u Menrza już od trzech miesięcy. Ja nie mieszkam u Menrza, więc można powiedzieć, że Odpowiedzialność jest jakby bardziej jego, ale to nieprawda (Uwaga! "Monsz" nie mylić z "mąż". Mąż to już jednak poważna sprawa).
Jadzia jest bardzo wesołym zwierzątkiem, podobnym trochę do dzika. Straszliwie szybko biega i głośno tupta swoimi nóżkami. I zajada kocie jedzonko!
Na początku nie chciała jeść jabłek (nie chciała ich też nosić na grzbiecie, jak w bajkach, co bardzo rozczarowało Menrza). Teraz je już wszystko, bardzo głośno mlaszcząc:)

fot. Monsz http://piotrgalus.pl/

Troszkę mam mniej czasu ostatnio, ale wkrótce skończę rysować plakat i się odezwę! :>
Pozdrawiam Was wszystkich serdelecznie!! :)