Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapiski najróżniejsze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapiski najróżniejsze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2012

Powrót zaginionej w akcji (wyniki Wygrywajki)

Nadszedł czas losowania...
Za "narzędzie sprawcze" posłużył mi stary i sprawdzony True Random Number Generator ze strony Random.org
A więc zaczynajmy...


Po "Spalony tost" zgłosiło się 39 osób:


A szczęśliwy los padł na numer:


Książkę "Spalony tost" otrzymuje Ania (tierra.es.mia@gmail.com). Gratulacje!
__________________________________________________________________

Po "Mroczne echo" zgłosiły się 43 osoby:


A wylosowany został numer:


Książkę "Mroczne echo" otrzymuje zainspirowana. Gratuluję!
__________________________________________________________________

Po "Kochać całym sercem" zgłosiło się 30 osób:


A wygrywa numer:


Książkę "Kochać całym sercem" otrzymuje Lunatyk. Gratuluję!
__________________________________________________________________

Wylosowane osoby proszę o podanie adresów do wysyłki książek.
Mój mail:    miedzy.slowami.megii24@wp.pl

środa, 7 marca 2012

Świętujmy razem! (Wygrywajka)

Wczoraj, zupełnie niepostrzeżenie, licznik wskazał 10 000 wyświetleń bloga. Jest to odrobinę zaskakujące, biorąc pod uwagę moją niezbyt regularną, i powiedzmy sobie szczerze, nie bardzo ambitną, aktywność blogową.
Mimo wszystko jednak zaglądacie... Dziękuję Wam za to gorąco! Ja ze swej strony obiecuję starać się bardziej.
Aby uczcić tą okrągłą „cyfrę” i by z jej powodu było miło nie tylko mnie... Mała wygrywajka!


A że jest zorganizowana na gorąco, bez przygotowania – będzie w formie losowania (rymnęło mi się niechcący).
Może następnym razem postaram się wymyślić jakieś ambitne/kreatywne/ciekawe zadanie. Tym razem, jak wspomniałam, losowanie :)

1. Zgłosić może się każdy (zamieszkały w Polsce).

2. W zgłoszeniu proszę podać maila (to ułatwi mi kontakt ze zwycięzcą/zwycięzcami) i tytuł książki, którą chcielibyście posiadać (można podać więcej niż jeden – patrz punkt 4).

3. Nie obrażę się jeśli zareklamujecie moją rozdawajkę u siebie na blogu (jeśli taki posiadacie) nie jest to jednak warunek wzięcia udziału w losowaniu. Będzie mi jednak miło jeśli to zrobicie i może spowodować poszerzenie losowania (patrz punkt 4).

4. Jeśli zgłosi się tylko kilka osób – wylosuję jedną, która otrzyma wybraną przez siebie książkę. Jeśli jednak zgłoszeń będzie sporo planuję losowanie każdej książki osobno czyli wylosowanie trzech osób.

5. Nagrodami są (książki podlinkowane do opisów):
Teri Hatcher - "Spalony tost ...czyli życiowa filozofia Teri"
F.G. Cottam - "Mroczne echo"
Chuck Spezzano - "Kochać całym sercem. Jak uwolnić się od cierpienia"

6. Zgłoszenia przyjmuję do 24 marca do północy. Losowanie odbędzie się 25 marca 2012.

Serdecznie zapraszam!

niedziela, 26 lutego 2012

Uchwycona chwila...

Odwilż i roztopy mogą wyglądać bardzo malowniczo, prawda? 
Pod warunkiem, że się na te widoczki tylko patrzy...

fot.  megii24
Gorzej, gdy nasza droga wypada przez środek takiego "jeziora"... 
Umiejętność pływania - jak najbardziej wskazana ;)

fot.  megii24
A kiedy jeszcze na dokładkę pada deszcz... to już prawdziwy koszmar!

for.  megii24
 A teraz brakuje tylko, by ścisnął mróz :(   
Mówiłam już kiedyś, że nie lubię zimy?

sobota, 31 grudnia 2011

Zamiast podsumowania...

No cóż... 

Nie bardzo jest co podsumowywać, 
niestety! :(

Zamiast tego - Postanowienia!

Tylko dwa, żeby nie zanudzać:

Więcej PISAĆ i więcej CZYTAĆ!
(niekoniecznie w tej kolejności)


U D A N E G O     S Y L W E S T R A
 oraz
 S A M Y C H     R A D O Ś C I
W     N O W Y M     2 0 1 2    R O K U

niedziela, 18 grudnia 2011

Mój dzień w książkach - zabawa!

Zabawa zaproponowana przez Lirael:

"Zadanie polega na tym, żeby poniższe zdania uzupełnić tytułami książek, ale muszą to być wyłącznie pozycje przeczytane przez Was w 2011 roku. Tekst należy umieścić na swoim blogu".

Więcej informacji:

Mój dzień w książkach
Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .


A TO MOJA PROPOZYCJA. 
Wyszła skromna i taka mocno paranormalna... No cóż... Mówi się trudno.
Dodatkowo zawiera tylko kilka linków, ale to niestety wynika z mojego krótkiego blogowego żywota :(
 


Zaczęłam dzień Wściekłym głodem.
W drodze do pracy zobaczyłam Czterdzieści żab i jednego księcia
i przeszłam obok Opętanego demona,
żeby uniknąć Podatku i Księżycowej przysięgi,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Drodze przeznaczenia.
W biurze szef powiedział: Weekend w Londynie
i zlecił mi zbadanie Rozkoszy nocy.
W czasie obiadu z Bestią
zauważyłam Zabójstwo na wysokich obcasach
pod Czymś pożyczonym.
Potem wróciłam do swojego biurka Smakować chwilę.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Portret w bieli i Posłanie z róż
ponieważ mam Przebudzenie o północy.
Przygotowując się do snu, wzięłam Rzecz o zbłąkanej duszy
i uczyłam się W łóżku z…,
zanim powiedziałam dobranoc Ponuremu piaskunowi.

wtorek, 6 grudnia 2011

Wraz z pierwszym śniegiem zamieszkały pod moim dachem "Włoskie sekrety"!

O ile śnieg okazał się wielkim żartem pogodowym (kilka płatków zawirowało w powietrzu i znikło), to książka Małgorzaty Yildirim "Włoskie sekrety" jest jak najbardziej prawdziwa! I jest już moja! 
Przybyła do mnie właśnie dziś!
Idealny czas jej pojawienia się (w Mikołajki) dodatkowo dodaje "smaczku" tej nagrodzie.

Konkurs:
http://pisanyinaczej.blogspot.com/2011/11/konkurs-z-proszynskim.html

Wyniki:
http://pisanyinaczej.blogspot.com/2011/12/rozwiazanie-konkursu-woskie-sekrety.html


Zdjęcia mojego egzemplarza (z dedykacją od autorki):

fot.  megii24
fot.  megii24
fot.  megii24

Na koniec podziękowania (obiecuję, że to już ostatni raz): 
dla właściciela bloga Pisany inaczej... za zorganizowanie konkursu;  
dla Pani Małgorzaty Yildirim za taki a nie inny wybór zwycięzców :) oraz dedykację;  
dla Wydawnictwa Prószyński i S-ka za ufundowanie nagrody.

    sobota, 3 grudnia 2011

    Ostania, ale nie najgorsza... Wygrałam książkę!

    Wzięłam udział w konkursie na blogu Pisany inaczej... 
    A swoją wypowiedź, jak się okazało, zamieściłam jako ostatnia...
    Szczegóły tutaj:   
    http://pisanyinaczej.blogspot.com/2011/11/konkurs-z-proszynskim.html

    I udało mi się wygrać (Naprawdę!) jeden z dwóch 
    egzemplarzy książki: 
    "Włoskie sekrety" Małgorzaty YILDIRIM 
    (Fundatorem jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka).

    http://pisanyinaczej.blogspot.com/2011/12/rozwiazanie-konkursu-woskie-sekrety.html

    Na dokładkę książka będzie z imienną dedykacją 
    od autorki.


    P.S. Mogę to chyba potraktować jako prezent na Mikołajki, prawda?

    środa, 30 listopada 2011

    Statystyka listopada... chociaż nie ma się w zasadzie czym chwalić

    Od dziś postanowiłam prowadzić comiesięczne statystyki...

    Może mnie odrobinę zmotywują?

    Zapewne jest to trochę jak łapanie się przysłowiowej brzytwy...

    No cóż... Niech i tak będzie!

    Książki: 
    Książki, które zamieszkały pod moim dachem - 17
    Książki przeczytane - 5 
    Ilość przeczytanych stron - 1267  

    Twórczość własna:
    Ilość napisanych stron tzw. prozy - 0
    Ilość "spłodzonych" wierszy - 2
    Ilość wykonanych "robótek ręcznych" - 0

    Blog:
    Ilość zamieszczonych postów - 11
    Ilość zamieszczonych zdjęć własnych - 7
    Ilość zaprezentowanych stosików książkowych - 2
    Moje opinie / recenzje książek (jak zwał, tak zwał) - 2

    Marnie to wszystko wygląda... Bardzo marnie! Wiem!

    piątek, 18 listopada 2011

    Książki skrócone - Warto? Czy nie warto?

    Wpadły mi w łapki dwa tomy z serii KSIĄŻKI WYBRANE Reader's Digest.
    Czy tak zredagowane powieści nie tracą 
    na "jakości"?

    Czy warto czytać skrócone wersje książek?

    Może ktoś miał porównanie? Chętnie posłucham opinii...

    czwartek, 3 listopada 2011

    "Tragedia na kółkach" czyli kilka słów o czytaniu

    Uświadomiłam sobie dzisiaj przerażającą rzecz.... Naprawdę straszną!


    Przez cały ubiegły miesiąc... poza przekartkowaniem kilku ulubionych lektur w celu odszukania i pochłonięcia najsmaczniejszych "kąsków", do których wracam jak bumerang... oraz odświeżeniem sobie w pamięci kilkunastu halequinów z odnalezionej niedawno kolekcji z lat małoletnich... przeczytałam tylko dwie książki! 

    Dwie książki!!!

    To już nie jest nawet tragedia, to jest ŻENADA!!! Wstyd i sromota!

    sobota, 29 października 2011

    I cóż z tego, że chcę...

    ... kiedy wciąż brak czasu???

    Oczywiście brakuje mi czasu na wiele rzeczy... ale najbardziej, najdotkliwiej, najboleśniej odczuwam niedosyt minut i godzin, które mogłabym poświęcić na CZYTANIE ! ! !

    Dokładnie - Tak! Kilka książek czeka na półce z etykietką "do przeczytania" (nie są to niestety nowości, bo "kasy" także wciąż brak, a nikt nie wykazuje specjalnej ochoty, by obdarować mnie jakimiś ciekawymi propozycjami czytelniczymi), kilka kolejnych książek pewnie pojawiłoby się wraz z "pustką" na tejże półeczce... Cóż jednak z tego? Kiedy nie udaje mi się wykroić czasu na lekturę?

    I teraz muszę się wytłumaczyć...
    Zapewne niejedna osoba stwierdzi, że opowiadam bzdury! Brak czasu na czytanie? Ani trochę? To niedorzeczne!

    Też bym tak powiedziała... gdybym nie znała siebie. Nie potrafię bowiem czytać po kawałeczku. Kiedy biorę książkę do ręki i zaczynam czytać - wszystko inne przestaje mieć znaczenie (jedzenie, spanie i inne przyziemne czynności). Muszę dotrzeć do ostatniej strony, bo inaczej pęknę (i to z wielkim hukiem!).

    Czy nadal można mi się dziwić? Dziwić, że boję się zanurzyć w tym "innym świecie", by w prawdziwym nie "utonąć"?

    Tak więc w świetle tego, co napisałam, nie chodzi tylko o brak czasu... odpowiedniej jego ilości... ale też o odpowiedzialność (nie tylko za siebie) i inne takie "dorosłości".
    Po prostu wiem, muszę to wiedzieć, że nie wolno mi poświęcić codziennych obowiązków na rzecz przyjemności (czytania). Muszę zachowywać się dojrzale. Muszę spełniać swoją rolę... Nie jestem przecież "samotną wyspą"...

    I podziwiam wszystkich, którzy potrafią pogodzić pracę, dom, dzieci i długie listy przeczytanych książek. JAK  TO  ROBICIE?

    czwartek, 13 października 2011

    Odgrzebywanie wspomnień...

    Od czego by tu zacząć... zapewne powinnam od początku!

    Tak więc… miejsce i przedmiot, a właściwie zbiór przedmiotów.

    Nie będzie to nic romantycznego… Żaden strych, kryjący swoje tajemnice. Ani kuferek znaleziony w zakamarkach przepastnej szafy, czy rzadko odwiedzanego pawlacza. Bardzo prozaicznie i raczej mało malowniczo – mam na myśli piwnicę. Tak właśnie: Piwnicę. 
    Zdarza się, że staje się ona miejscem magicznym...

    To co tam trafia... po latach... może okazać się skarbem... pamięci.

    I jak łatwo się domyślić - odnalazłam taki skarb.

    Na pierwszy rzut oka niepozorna paczuszka, niczym szczególnym się nie wyróżniająca, zakurzone i pożółkłe pudełko. Jednak w środku... w środku odnalazłam spory kawał mojego życia…
    ... zaklęty w prozaicznych przedmiotach.

    Wiele osobistych drobiazgów... A także rzeczy na pierwszy rzut oka zupełnie codziennych, zwyczajnych, a nawet banalnych... i tylko w połączeniu z moimi wspomnieniami nabierających znaczenia. Jednak wszystko to jest zbyt... prywatne. Pozostanie tylko moje.

    Zaskoczyło mnie, że pośród przeróżnych przedmiotów odnalazłam także moje naiwne i kompletnie amatorskie "rysuneczki". Nie ma się w zasadzie czym chwalić... Raczej jest się z czego pośmiać! Zatem: dobrej zabawy... śmiech to przecież zdrowie!


    fot.  megii24


    czwartek, 6 października 2011

    Wyruszam na łowy...

    Dokładnie tak! 
    Jutro:
    Wyruszam na łowy... książkowe!

    Mój budżet raczej nie przeżyłby zakupu nowych książek, więc księgarnie ominę dużym łukiem - w trosce o własne sumienie i zdrowie psychiczne. Ale...

    Zawsze pozostają znajomi i rodzina! 
    Pobuszuję w prywatnych zbiorach i biblioteczkach domowych. 
    Dobry plan!!!

    P.S. W razie porażki (zakładam niestety taką ewentualność) 
    jest jeszcze biblioteka... 

    piątek, 9 września 2011

    Słomiany zapał... (póki co...) wygrywa

    A obiecywałam sobie solennie, że tego nie zrobię! 
    Wstyd!
    Obiecywałam i nie dotrzymałam słowa. Jestem... 
    (Nie, aż tak samokrytyczna nie będę!)


    A tak bardziej poważnie, to chyba po prostu przeceniłam swoją kreatywność. I zapewne wcale nie mam tak dużo do powiedzenia tym dwóm czy trzem osobom, które jakimś dziwnym zrządzeniem losu (czytaj: przypadkiem) zajrzą na tego bloga.


    Miałam po prostu zapisywać tu różne różności, które wpadną mi w łapki, które mnie poruszą, a może zszokują... Planowałam też czasem rzucić jakiś   "błyskotliwy" komentarz do otaczającego mnie świata...


    A co z tego wynikło??? Wielkie NIC!!!
    Od ponad miesiąca nie miałam natchnienia, by napisać chociaż parę słów... Porażka!
    Czy nie rozsądniej byłoby dać sobie spokój...?
    Nie wiem. Pomyślę jeszcze o tym...


    wtorek, 26 lipca 2011

    TU i TERAZ czyli… Nie ucieknę od siebie


    „Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet
    Ściskając w ręku kamień zielony patrzeć jak wszystko zostaje w tyle”
    Magda Czapińska - REMEDIUM  


    Kamień zielony zamieniam na zielony szalik… i zostaję!
    Pewnie jestem po prostu tchórzem. A może tylko stałam się praktyczna?

    Wymyślam tysiące powodów, by nadal tu być, by nie uciekać, nawet nie próbować.
    Ktoś powie, że to nie byłaby ucieczka, raczej… poszukiwanie. 
    A ja… ja myślę, że jednak tak! Byłaby!

    Próbuję więc, z całych sił, pozostać TU i TERAZ.
    Zamiast tłuc się pociągiem, w znane lub nieznane… wolę pomarzyć!
    I ostatnio robię to za pomocą słowa pisanego. Dokładnie tak! Piszę! (Nie jest to może bardzo oryginalne, bo wiele osób teraz pisze, a jak wiadomo nie każdy powinien to robić… Sama zastanawiam się, czy powinnam…? Nic to! Najważniejsze, że to lubię.)
    Tylko czy to nie jest także jakiś rodzaj uciekania…?
    Może nie od siebie samej… ale od otaczającego mnie świata? Od szarzyzny? Przyziemności? Kłopotów?
    Pewnie tak… ale cóż… Nic na to nie poradzę. Taka jestem!