Jestem przewidywalna: jeśli ktoś pomacha mi przed nosem etykietką "kryminał retro", to biorę bez wahania. Warbook pomachał, a ja przeczytałam. "Serenada na wiolonczelę i rewolwer" retro kryminał szpiegowski, którego akcja dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym.
Głównym bohaterem jest Hipolit Wajcher, i tu pierwsze zaskoczenie, bo nie jest detektywem, policjantem czy radcą prawnym. Otóż Hipolit jest muzykiem, pracującym niegdyś w Filharmonii Warszawskiej, a obecnie w redakcji "Rzeczpospolitej" jako krytyk muzyczny. Przyjaciel Hipolita, Ksawery Szkieltowski, redaktor w tej samej gazecie, zwraca się do muzyka z niecodzienną prośbą. Mówi mianowicie "Przechowaj mi, przyjacielu, pewne akta, bo wmieszałem się w śliską sprawę i zaczynają za mną chodzić. U ciebie będą bezpieczniejsze". Hipolit się godzi, a Ksawery, no cóż, znika.