Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra sucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra sucha. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

Masło rewitalizujące Pat&Rub - randka doskonała...




Witajcie

Pogoda się psuje, zaczyna być chłodniej, zwłaszcza wieczory przypominają, że lato pomalutku odchodzi, a mnie to wcale nie cieszy. Nawet mój poziomkowy zakątek zaczyna być coraz bardziej pusty, a to już naprawdę zwiastun zimniejszej pory roku. Jednak dzisiaj przedstawię Wam jeszcze obraz pełni lata, czyli poziomkowy zakątek goszczący po raz kolejny markę Pat&Rub. Takie miałam plany, aby te naturalne i polskie produkty przedstawić w takiej swojskiej scenerii i myślę, że zdjęcia wyszły całkiem przyjemnie.

Dzisiaj kilka słów na temat rewitalizującego masła do ciała z żurawiną i cytryną Pat&Rub. Wiem, że wiele z Was miało okazję poznać ten produkt, nigdy jednak nie sugeruję się tylko cudzymi odczuciami i wszystko lubię sprawdzać samodzielnie, na własnej skórze, która jak wiecie do najłatwiejszych nie należy. Oczywiście często Wasze opinie podpowiadają mi, co warto poznać, często kuszą i namawiają, jednak kropkę na i stawiam zawsze po samodzielnym stosowaniu.



I tak masło rewitalizujące Pat&Rub testowałam stosunkowo długo, głównie z dwóch powodów. Po pierwsze jakoś nigdy nie miałam przekonania do tych nieco gęstszych i zwartych konsystencji, a po drugie lubię przyglądać się skórze po dłuższym stosowaniu danego kosmetyku, a nie tylko opisywać pierwsze wrażenia. Stąd recenzja pojawia się po kilku tygodniach od rozpoczęcia stosowania i mam nadzieję, odrobinkę opowie Wam o tym kosmetyku.

Masło do ciała zamknięte jest w dość dużym (250 ml), eleganckim i wygodnym plastikowym pudełeczku z nakrętką, bardzo wygodnym i praktycznym, jak większość podobnych opakowań. W trakcie użytkowania zauważamy wysoką jakość materiału opakowania, nic nam się nie wygina i nie zaciera, stąd pudełeczko wygląda ładnie i schludnie, nawet po kilku tygodniach codziennej aplikacji. 

 

Szata graficzna opakowania, jak większości kosmetyków marki Pat&Rub jest luksusowo prosta, a jednocześnie wyrazista i ciekawa. Seria z żurawiną to połączenie bieli z czerwienią – a ta klasyka, wygląda naprawdę ładnie. Na opakowaniu znajdujemy najważniejsze informacje, a to zawsze będę chwalić i punktować jako ważne dla mnie zalety produktu. Dodatkowe zabezpieczenie folią aluminiową to natomiast gwarancja higieny produktu, którą także warto mieć na uwadze.

Zakręcane pudełeczko kryje w sobie masło w kolorze złamanej bieli o konsystencji (i tu niespodzianka) lekkiej i puszystej, niezbyt tłustej, ale skoncentrowanej. Taki puszysty, aksamitny krem. Tak, zdecydowanie konsystencja tego produktu odpowiada moim potrzebom i przekonuje, że masło wcale nie musi być twardym i zbitym kosmetykiem, których po prostu nie lubię.



Dzięki swojej lekkości bardzo łatwo się rozprowadza na skórze, a jednocześnie umożliwia lekki masaż. Wchłania się szybko i jednocześnie wyraźnie i niemal natychmiast zmienia odczucia, skóra staje się bowiem miękka i gładka, nabiera zdrowego wyglądu (co przy skórze tak suchej jak moja naprawdę ma znaczenie). Nie pozostaje uczucie lepkości, nie tworzy się nieprzyjemna warstwa, masło idealnie wsiąka w skórę, nawilżając i odżywiając.

Sama najbardziej polubiłam stosowanie masła zaraz po wieczornej kąpieli, na jeszcze lekko wilgotną i rozgrzaną skórę. Przy takiej aplikacji niemal natychmiast odczuwałam ukojenie i uspokojenie skóry, jej idealne wygładzenie i ujędrnienie. Satynowe odczucie lekkości i elastyczności to doprawdy fascynujące doznanie pielęgnacyjne. Zwłaszcza okolice szyi i dekoltu pod wpływem regularnego stosowania masła stały się zdumiewająco zdrowsze i ładniejsze. 



Nawilżenie jest długotrwałe, rano nie zauważam już łuszczącej się skóry (odwieczny dylemat), dlatego tak bardzo jestem zadowolona z używania tego masła, którego zalety bardzo sobie chwalę. Efekty są widoczne i trwałe, a właśnie takie kosmetyki mnie zachwycają.

Masło z cytryną i żurawiną Pat&Rub ma zapach soczyście cytrynowy. Nie jest to jednak aromat sztucznego płynu do naczyń czy innego chemicznego paskudztwa, a nuty czystego cytrynowego soku, owocu dojrzałego w słońcu, jedynego w swoim rodzaju. Zapach jest mocny, a jednocześnie orzeźwiający i czysty, dlatego stosowanie masła po kąpieli jest fantastycznym pomysłem. Zapach na skórze traci na swojej intensywności, pozostaje jednak wyczuwalną, przyjemną i świeżą nutą, która zwłaszcza latem, jest przyjemnie pobudzająca.

Dzięki kremowej, lekkiej konsystencji masło jest ogromnie wydajne, można więc cieszyć się tym kosmetykiem przez wiele tygodni, nawet przy stosowaniu na całe ciało. Wrażenia i pierwsze i podczas długiego stosowania są niezaprzeczalnie dowodem na to, że kosmetyki Pat&Rub są doskonałe i warto je polecać. Sama jestem pod ogromnym wrażeniem, a marka należy do moich ulubieńców. 



Zawsze mawiam, że jakość ma znaczenie, stąd zwracam na nią uwagę. Mając w ręce kosmetyki marki Pat&Rub wiem, że sięgam po produkty bardzo dobre, certyfikowane, nagradzane i jednocześnie potrafię się nimi rozkoszować i zachwycać. Uwielbiam, kiedy kosmetyki mnie rozpieszczają efektami, wrażeniami i zapachami. Dlatego spotkanie z marką Pat&Rub to zawsze randka doskonała. Czego i Wam serdecznie życzę.

Od producenta:     



Rewitalizujące Masło do Ciała (Cytryna & Żurawina)
Pachnie orzeźwiająco cytryną

Seria Rewitalizująca to pielęgnacja mająca na celu zatrzymanie pięknego wyglądu skóry na dłużej. Kosmetyki z tej linii zawierają ekstrakt z żurawiny, która ma działanie anti-aging. Pachną przyjemnie i orzeźwiająco cytryną.

Rewitalizujące Masło do Ciała ma konsystencję tortowego kremu i z łatwością wchłania się w skórę. Bogactwo i wysokie stężenie naturalnych maseł i olei roślinnych sprawiają, że nawet bardzo sucha skóra jest znakomicie nawilżona i uelastyczniona. Efekt widoczny już po pierwszym użyciu.

Masło do Ciała tworzy na powierzchni skóry nietłustą warstwę ochronną, zapobiegającą utracie wody. Zawiera naturalny filtr UV. Żurawina opóźnia procesy starzenia (stymuluje produkcję kolagenu, zwalcza wolne rodniki) i wzmacnia skórę. Olejek cytrynowy poprawia wygląd skóry: wygładza ją i oczyszcza, a jego aromat orzeźwia umysł. Dobry kosmetyk naturalny dla skóry suchej i wymagającej odnowy.



Kompozycja:
1. Ekstrakt z żurawiny* – zwalcza wolne rodniki, regeneruje, wzmacnia.
2. Olejek cytrynowy* – odświeża umysł, poprawia wygląd skóry: wygładza i oczyszcza.
3. Masło shea* – nawilża i zmiękcza.
4. Masło kakaowe* – natłuszcza i uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia.
5. Masło oliwkowe* – wygładza i koi.
6. Olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV.
7. Ekstrakt z cytryny* – działa ujędrniająco i przeciwzapalnie.
8. Squalane (z oliwy z oliwek) - nawilża.
9. Naturalna witamina E* – wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża.
10. Gliceryna roślinna* – nawilża.
11. Inne roślinne substancje natłuszczające i  nawilżające*
*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym



INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Caprylic/Capric Triglyceride, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Myristyl Myristate, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Squalane, Parfum, Dyhydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene.
Pojemność: 250 ml/Cena: 69,00 zł


POLECAM TAKŻE:


Znacie naturalne produkty Pat&Rub? 
A może macie innych ulubieńców?
Zapraszam do rozmowy...

czwartek, 25 września 2014

Profesjonalizm po francusku - Embryolisse...




Witajcie

Dzisiaj chciałam Was zabrać w świat dermokosmetyków marki prestiżowej i luksusowej. Jej wieloletnia tradycja i profesjonalna jakość to cechy, które sprawiają, że jest doceniana i znana na całym świecie. Mowa o francuskiej marce Embryolisse.

Przypuszczam, że dla wielu z Was będzie to marka nowa i nieznana, i właśnie chciałam tę niewiedzę zmienić, pokazać Wam markę i zachęcić do jej odkrycia. Moim zdaniem warto zapoznać się z ofertą, tym bardziej, że mówimy tutaj o prestiżowych dermokosmetykach, których wartość i jakość zasługują na najwyższe oceny.



Sama miałam przyjemność poznać emulsję/krem do twarzy pod nazwą Filaderme Émulsion Embryolisse z linii kosmetyków regeneracyjno-odżywczych do skóry suchej. I o nim właśnie chciałam napisać słów kilka. Jako osoba ze skórą wrażliwą, suchą i alergiczną zawsze mam problem z doborem kosmetyków pielęgnacyjnych, trudno bowiem znaleźć krem nawilżający i regenerujący, a dodatkowo jeszcze odżywczy.  
    
Wszystkie te poszukiwane cechy znajdujemy właśnie w tym produkcie, i powiem Wam już na wstępie, że nie są to tylko obietnice producenta. Krem Filaderme Émulsion Embryolisse, nazywany emulsją znajdujemy w kartonowym pudełeczku o charakterystycznej dla marki estetyce i swoistej elegancji. Mamy tutaj białe pudełeczko z czarnymi napisami, wyraźnym i charakterystycznym logo marki oraz akcent szarości i błękitu/turkusu (niebieskości) w postaci elementów literki E. 



Przyglądać długo się nie trzeba, wszystko wygląda ładnie i elegancko, a dystrybutor profesjonalnie dba o czytelne i rzetelne informacje w języku ojczystym. Z pudełeczka wyjmujemy tubkę z emulsją o pojemności 75 ml. Tubka jest idealnym odzwierciedleniem estetyki pudełeczka, zatem elegancja i prostota to jej cechy charakterystyczne. Tubka jest odkręcana, a folia zabezpieczająca daje nam gwarancję najlepszej jakości i higienę produktu.

Po przebiciu folii (co czynimy korkiem) możemy poznać sam krem. Produkt ma kolor biały i konsystencję stosunkowo zwartą i kremową. Wbrew nazwie emulsja – nie jest to kosmetyk w formie mleczka, a raczej masła. Tym samym jest idealny w użyciu i aplikacji. Tubka jest miękka i plastyczna (i niestety odrobinkę się odkształca) umożliwia jednak łatwe i praktyczne użytkowanie, a dodatkowo pozwala na wydobycie emulsji do samego końca, co także jest cechą ważną i wartą zauważenia.



Emulsja ma bardzo przyjemny zapach, który mnie osobiście kojarzy się z migdałami. Niezwykle przyjemna i lekko słodka nuta zapachowa, której nie można nie lubić, tym bardziej że jest subtelnie delikatna i bardzo zmysłowa. Krem w moją skórę wchłania się niemal natychmiast, pozostawiając ją gładką, miłą w dotyku i co istotne – suchą. Nie klei się, nie natłuszcza, tylko pięknie wygładza i ujędrnia, a jednocześnie nawilża.

Po kilku dniach stosowania widoczna i oczywista staje się poprawa nawilżenia skóry, znikają suche skórki, szorstkość i napięcie, pojawia się natomiast miłe wrażenie elastyczności, gładkości i ukojenia. Znika wrażenie ściągnięcia i nieestetyczny często efekt łuszczenia, poprawia się zarówno wygląd skóry, jak i jej właściwości. Przyjemnie jest patrzeć w lustro widząc twarz promienną i gładką.



Emulsję stosowałam rano i wieczorem, jako krem uniwersalny, który sprawdzał się także jako podkład pod kosmetyki kolorowe, działając niczym serum ujędrniająco-wygładzające. Dzięki swoim właściwościom pozwala na szybkie i długotrwałe wyeliminowanie szorstkości skóry, a jednocześnie  sprawia, że na gładkiej i elastycznej powierzchni łatwiej i trwalej można stosować podkłady czy pudry.

Wieczorem nakładałam początkowo nieco grubszą warstwę kremu, po tygodniu od stosowania zauważyłam, że takie działanie nie jest już potrzebne, bowiem skóra zaczęła się ładnie regenerować, a poziom nawilżenia się ustabilizował. Wystarczyła więc już jedynie zwyczajowa ‘porcja’ emulsji, a efekt został podtrzymany.



Jednym słowem, Filaderme Émulsion Embryolisse to krem idealny dla potrzeb skóry suchej i odwodnionej, a jednocześnie wrażliwej i zmęczonej. Efekty stosowania są fantastyczne, utrzymuje się dobry poziom nawilżenia, a skóra staje się wyraźnie gładka, miękka i elastyczna. Wybawienie dla problemów z suchością i szorstkością, a także oznakami szarości cery. Zapach jest cudownie zmysłowy, a forma kosmetyku idealna i przyjemna w użytkowaniu.

Polecam ogromnie uwadze wszystkich, którzy podobnie jak ja mają skórę problematyczną i suchą. Jednocześnie zapraszam do poznania pełnej oferty marki Embryolisse, znajdziecie tu bowiem kosmetyki do różnego rodzaju cery i produkty przeznaczone do walki z różnymi problemami i niedoskonałościami. Moim zdaniem marka godna uwagi i poznania. I jest mi niezwykle miło to podkreślić.



 Od producenta:


Filaderme Émulsion Embryolisse: pielęgnacja odżywcza, skóra sucha
Napełnia skórę niezbędnymi substancjami odżywczymi, chroniąc barierę lipidową naskórka. Rekonstruuje spoiwa międzykomórkowe i wspomaga mechanizmy ochronne skóry (masło karité, wosk pszczeli, aloes, soja i olejki zmiękczające). Chroni przed wszelkimi objawami wysuszenia i dyskomfortu: napięta i łuszcząca się skóra zanika, staje się łagodna i przyjemna w dotyku, jędrna i promieniująca oraz ponownie gładka i miękka. Delikatna konsystencja jest idealna do zastosowania rano i/lub wieczorem. 

Sposób użycia zalecany przez dermatologów i farmaceutów: Stosować rano i/lub wieczorem na czystą, suchą twarz i szyję. Delikatnie wmasować, aż do wchłonięcia.



Skład: Olejek zmiękczający oraz składniki aktywne pochodzenia naturalnego: masło karité, wosk pszczeli, aloes i proteiny soi w kremowej konsystencji. Zawiera kompleks konserwujący symdiol 68T bez parabenów. Formuła opracowana tak, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej. Produkt nie testowany na zwierzętach.

Opakowanie: tubka 75 ml/Cena rynkowa: 89,50 zł
Wyłączny dystrybutor: NISHA

Embryolisse jest godną zaufania i sprawdzoną marką idealną da kobiet ufających profesjonalistom, lubiących niszowe oraz prestiżowe produkty, wybierających świadomie program pielęgnacji dla swojej skóry. Ponad 60 lat doświadczenia w dermokosmetyce!



Dermokosmetyki Embryolisse są bardzo efektywne dzięki stosowaniu silnie skoncentrowanych składników aktywnych pochodzenia naturalnego oraz umieszczaniu ich w formule odpowiedniej nawet dla najwrażliwszej skóry. Cechuje je staranny dobór składników aktywnych o udowodnionym działaniu oraz długą tradycją wykorzystywania ich w medycynie i kosmetologii (np. masło karité, wosk pszczeli, aloes, soja) oraz połączenie ich z aktywnymi składnikami dermatologicznymi, takimi jak kwas hialuronowy czy kolagen.
Podstawą produktów Embryolisse są składniki aktywne pochodzenia roślinnego produkowane z kwiatów oraz owoców.
Kompozycja hipoalergiczna.
Wszystkie produkty Embryolisse opracowane są zgodnie ze ścisłymi normami, będącymi rezultatem intensywnej pracy specjalistów. Tworzone przez farmaceutów i testowane przez dermatologów zawierają odpowiednią ilość składników aktywnych w idealnych proporcjach oraz są odpowiednie dla nawet najbardziej wrażliwej skóry.
Właściwości dermokosmetyków docenili Ci, którzy tkwią w świecie urody od podszewki.




Znacie markę Embryolisse?
Lubicie profesjonalne dermokosmetyki?
Zapraszam do rozmowy... 


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

BANDI Delicate Care - perfekcyjny i delikatny demakijaż...




Witajcie

Marka BANDI jest coraz bardziej znana i doceniana. Moja przygoda z tą firmą rozpoczęła się ponad dwa lata temu, kiedy udało mi się wygrać w konkursie zestaw z linii Hydro Care. Do dnia dzisiejszego z ogromną przyjemnością stosuję produkty Bandi, mając już swoich ulubieńców. Uwielbiam też poznawać nowe produkty, a moja opinia pozostaje bez zmian – markę darzę zaufaniem i uważam, za godną polecenia.

Obecnie mam przyjemność stosować płyn micelarny z linii BANDI Delicate Care, który miałam możliwość wybrać z bogatej linii produktowej. Współpraca z tą marką jest dla mnie najprawdziwszą przyjemnością i muszę się przyznać – wielką radością. Jak wiecie moja miłość do kosmetyków jest wielka, jednak ze względu na specyfikę cery i jej potrzeby, muszę wybierać precyzyjnie i ostrożnie. 



Z Bandi jestem jednak spokojna, bowiem kilkakrotnie właśnie kremy tej marki pozwoliły mi na ukojenie podrażnień i doprowadzenie twarzy do stanu idealnego. Jest to więc marka, która doskonale odpowiada potrzebom mojej skóry, marka której się nie boję (jako alergik i wrażliwiec), a jednocześnie marka, której ufam. Moja miłość ma więc zdecydowane uzasadnienie.

Płyn micelarny (Micellar Lotion) BANDI Delicate Care należy do jednych z moich ulubionych produktów pielęgnacyjnych. Jest to płyn do demakijażu twarzy, oczu i ust, czyli tak zwane uniwersum, za co lubię go jeszcze bardziej. Płyn otrzymujemy w wysokim biało-liliowym opakowaniu kartonowym, zabezpieczonym folią. Pudełeczko jest eleganckie i proste, dzięki czemu nasze spojrzenie na markę od pierwszego kontaktu jest bardzo pozytywne.



Sama (jak doskonale wiecie) zwracam ogromną uwagę na opakowania, które nie tyle traktuję jako ozdobę (chociaż także lubię elegancję), ale jako wizytówkę. Bardzo więc cenię Bandi za dokładne i wyraźnie informacje o produkcie oraz ciekawą szatę graficzną, której urok tkwi w prostocie i elegancji.

W pudełeczku, dobrze zabezpieczającym produkt znajdujemy wysoką buteleczkę z tworzywa. Produkt ma pojemność 200 ml. Dozownikiem jest atomizer, pozwalający na używanie produktu jako sprayu. Możecie wierzyć – jest to najwygodniejsza forma użytkowa, która pozwala na odpowiednie dozowanie kosmetyku, bez zbędnego wylewania zbyt dużej ilości. Sama używam ogromnej ilości wszelkich płynów i toników, nauczyłam się jednak, że atomizer pozwala na znaczną oszczędność przy znakomitych efektach. 



Uwielbiam takie opakowania, a jest ich na rynku niewiele, dlatego warto zwrócić na ten szczegół uwagę ogromną. Płyn ma kolor jasnoniebieski, co widać przez przezroczysty materiał buteleczki. Dla osób które cenią sobie przezroczystość opakowań (widać ile mamy kosmetyku w butelce) jest to kolejna zaleta. 



Buteleczka ma również dwa korki, które znakomicie zabezpieczają butelkę i są kolejnym gwarantem higieny produktu. Sam płyn ma bardzo przyjemny zapach i umożliwia szybki i dokładny demakijaż twarzy. usuwa zarówno cienie, jak i tusze, radzi sobie z podkładami, a także eyelinerami, nawet wodoodpornymi (chociaż tych używam rzadko). Cenię natomiast szybkie zmywanie makijażu bez potrzeby wielokrotnego tarcia twarzy czy oczu, co u mnie (przy cerze delikatnej i wrażliwej) nie jest wskazane.   



Płyn jest jednocześnie bardzo delikatny i nie powoduje uczuleń, podrażnień czy zaczerwienienia. Wręcz przeciwnie – u mnie koi wszelkie stany zapalne, wpływa relaksująco na skórę, łagodzi napięcie i likwiduje suchość skóry, która u mnie jest ogromna. Tym samym wspaniale zmywa, a jednocześnie nawilża i wpływa kojąco na skórę. Podkreślam te cechy, bardzo często bowiem płyny czy mleczka wysuszają moją twarz jeszcze bardziej, a efekty bywają koszmarne.



Za to cenię markę, że tak idealnie odpowiada potrzebom mojej skóry, która naprawdę jest wymagająca i zdecydowanie problematyczna. Bandi mnie nie zawiodła, a płyn micelarny Delicate Care zdecydowanie należy do moich ulubieńców. Pomaga mi nie tylko w profesjonalnym demakijażu, ale także w pielęgnacji twarzy i utrzymaniu jej w dobrym stanie.

Polecam produkt Micellar Lotion BANDI Delicate Care wszystkim, jest to bowiem idealny produkt zarówno do higieny, jak również kosmetyk o właściwościach pielęgnacyjnych. Jego dobre działanie, duża wydajność i bardzo przyjemny zapach w połączeniu z subtelną estetyką opakowania wszystkim powinny przypaść do gustu. 



Sama przekonałam się niejednokrotnie, jak wiele można osiągnąć stosując preparaty, które idealnie dopasowują się do potrzeb naszej skóry. Przy cerze z problemami i delikatnej, wybór produktów bywa ciężki, a testowanie często kończy się porażką. BANDI jest dla mnie gwarantem bezpieczeństwa – za to markę pokochałam i cenię od lat.




Od producenta:


Płyn micelarny do oczyszczania skóry wrażliwej i delikatnej, skłonnej do podrażnień. Preparat nie zawiera drażniących substancji myjących ani alkoholu. Kuliste struktury – micele idealnie usuwają makijaż nie wywołując podrażnienia ani pieczenia oczu. Preparat nie wysusza skóry, pozostawia uczucie czystości, ukojenia i jedwabistości.

Składniki aktywne: Oczyszczające micele, D-panthenol, Biotyna
INCI: AquaWater, Glycerin, Propylene Glycol, Olive Oil PEG-7 Esters, Panthenol, Polysorbate 20, Biotin, Urea, Disodium Phosphate, Disodium EDTA, Parfum/Fragrance, Cetylpyridinium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 42090.



Stosowanie: Stosować rano i wieczorem przy użyciu wacika kosmetycznego do demakijażu twarzy, oczu i dekoltu. Nie spłukiwać. Optymalne efekty przynosi stosowanie pełnej gamy produktów do pielęgnacji twarzy z serii Delicate Care.
Pojemność: 200 ml/Cena: 46,00 zł.



Linia Delicate Care została opracowana z myślą o cerze wrażliwej, skłonnej do podrażnień, reagującej niekorzystnie na takie czynniki jak: suche środowisko, słońce, zmienne warunki atmosferyczne, woda, drażniące kosmetyki, dym papierosowy i inne.

Cechy skóry wrażliwej:
- zaczerwienienie, napięcie, czasem łuszczenie naskórka;
- uczucie pieczenia, mrowienia i świądu skóry;
- często współistnieje ze skórą alergiczną, atopową, naczyniową;
- może dotyczyć każdego rodzaju cery (suchej, mieszanej, tłustej).



Skóra wrażliwa wymaga specjalnej pielęgnacji w celu zmniejszenia negatywnych reakcji skóry i wzmocnienia jej barier ochronnych. Zastosowane w linii Delicate Care składniki aktywne przynoszą skórze natychmiastowe i długotrwałe ukojenie, a regularnie stosowane zmniejszają jej wrażliwość. Ponadto preparaty wzmacniają i regenerują naskórek, dzięki czemu stanowi on lepszą barierę chroniącą skórę przed podrażnieniami i niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych.



Do zdjęć przyplątał się mały chochlik, który okazał się wdzięcznym modelem, a jego zainteresowanie produktem okazało się niesamowicie zabawne. Prezentowany kosmetyk absolutnie nie ma nic wspólnego z tym zwierzątkiem, jednak mój kaprys wykonywania zdjęć w plenerze, bywa czasami zaskakująco odkrywczy.


Kod rabatowy - 10% rabatu na zakupy w sklepie: www.bandi.pl/sklep (ważność kodu: 17.06.2013 r.) Hasło: martafigluje




Znacie produkty marki BANDI?
Jakich macie ulubieńców do demakijażu?
Zapraszam do rozmowy...


piątek, 15 marca 2013

Tonik ALGOLOGIE - SOS dla wrażliwców...




Witajcie

Wielu z Was dziwił fakt, że nie ma u mnie śniegu. Otóż już jest – w nocy napadało tyle, że nie jestem w stanie otworzyć drzwi. Po pas albo i lepiej, a życie zamarło…

Ale nie o pogodzie chciałam opowiadać, tylko o kosmetycznych perełkach, które udało mi się odnaleźć i poznać. Będzie więc dzisiaj recenzja produktu do pielęgnacji, czyli toniku francuskiej marki Algologie, przeznaczonego do cery wrażliwej.



Jak wiecie moja skóra jest wybredna i to bardzo, w dodatku sucha i dojrzała, co razem sprawia problem – tak w pielęgnacji, jak i zachowaniu świeżego, zdrowego wyglądu. Toniki są dla mnie chyba najważniejszym kosmetycznym skarbem, nie mogę bowiem używać wody. I kilka tygodni temu udało mi się poznać markę Algologie, która zdawała się odpowiadać na wszystkie moje potrzeby.

Tonik Algologie (Sève Apaisante, Soothing Lotion) zamknięty jest w zwykłej, prostej, niczym nie wyróżniającej się buteleczce z korkiem. Ma pojemność 150 ml i powiem Wam szczerze, że raczej nie zwróciłby mojej uwagi, stojąc na półeczce z innymi kosmetykami. Jednakże zasada „nie oceniaj produktu po opakowaniu”, tutaj akurat ma zastosowanie idealne. 



Sam tonik ma kolor żółty i zwyczajną lejącą (wodnistą) konsystencję. Jednak na tym podobieństwo do wody się kończy, bowiem po aplikacji zachowuje się zupełnie inaczej. Po pierwsze jest ogromnie wydajny, co przy takiej pojemności jest niezwykle istotne. Po drugie pięknie oczyszcza skórę, jednak nie makijaż. Nie jest więc absolutnie płynem do demakijażu, co często jest mylone.

Po trzecie, podczas rozprowadzania wacikiem ma się wrażenie aplikacji olejku, albo serum, a nie zwykłego toniku, co jest zjawiskowo ciekawym doświadczeniem. Właśnie z tego wynika fakt jego wydajności. Sama wylewam toniki w hektolitrach, a ten służył mi przez niemal dwa miesiące i to używany kilka razy dziennie!



Po czwarte sprawia, że twarz staje się idealnie gładka, sprężysta i do tego zupełnie matowa. Jest to efekt, jakiego jeszcze nigdy nie widziałam. Nie wysusza – ale matuje, nawilża ale nie pozostawia na twarzy żadnej warstwy, w tym tłustego filmu. Sprawia iż skóra natychmiast staje się gładka i czysta, sprężysta i nawilżona.

I po piąte potrafi cudownie koić skórę, która w moim przypadku jest często podrażniona i zaczerwieniona. Działa niemal natychmiast przynosząc ukojenie i odprężenie. Nie napina skóry, nie ściąga, nie ma też zapachu (chociaż doszukiwałam się bardzo delikatnej nuty cytrusowej).



Jest to produkt, który bardzo przypadł mi do gustu i mnie przekonał do siebie już po pierwszym dniu stosowania. Moja twarz po każdym użyciu stawała się nawilżona i zdrowa, bez zaczerwienienia i pieczenia, co często u mnie występuje po kontakcie z różnymi kosmetykami.

Jeśli miałabym polecić ten tonik, powiedziałabym iż jego moc zrozumieją osoby z problemami alergicznymi, bardzo suchą i zmęczoną skórą oraz cerą zmęczoną. Tutaj efekty mogą zdumiewać i nareszcie pielęgnacja może przynosić odpowiednie i znakomite rezultaty. Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że tonik nie zadowoli także innych rodzajów skóry…



Bardzo polubiłam ten tonik i chciałabym, aby na zawsze zagościł w mojej kosmetyczce podręcznej. Problemem może być jednak dostępność, a wiem, że niektórzy stwierdzą też, że cena. Sama wiedząc jak bardzo trudno jest pielęgnować cerę wrażliwą i suchą, jestem w stanie przy takich efektach i wydajności zapłacić. Ale takie przekonanie przychodzi tylko wówczas, jeśli naprawdę mamy problemy przy pielęgnacji. Doceniamy wówczas jeszcze mocniej, te kosmetyki, które pozwalają nam zapomnieć, że jesteśmy wrażliwcami i często drogeryjne kosmetyki bardziej nam szkodzą niż pomagają.



Od producenta:


Tonik łagodzący SOS - pielęgnacja dla skór wrażliwych - Sensitive Skin

Tonik natychmiast łagodzi wszystkie reakcje zapalne: pieczenie, przekrwienie ,oparzenia słoneczne, podrażnienia po depilacji. Jest to produkt S.O.S Można stosować produkt leczniczo – wykonać okład z produktu bezpośrednio na stany zapalne skóry. Dzięki znajomości korzyści, płynących z morza i alg, laboratoria opracowały ekskluzywny kompleks Algo3. Obecny jest on we wszystkich produktach Algologie i jest prawdziwym fundamentem pięknej skóry. Składa się on z trzech składników: minerały wody morskiej – remineralizuje, Chondrus Crispus – nawilża, Alaria Esculenta – chroni przed wolnymi rodnikami.



Produkt zawiera:
- 0% parabenu,
- 0% ftalanu,
- 0% propylenu glikolowego,
- 0% oleju mineralnego,
- 0% PGE.
Nie testowany na zwierzętach. Nie zawiera wody morskiej.

Skład (INCI): Aqua, Calcium Hydroxide, CI 19140, Chlorphenesin, Methylisothiazolinone.



Algologie to marka w idealnej harmonii z morzem, stworzona we Francji w samym sercu zatoki Pen Lan, na terenach charakteryzujących się dziewiczą przyrodą i naturalnym pięknem. Fakt, iż marka Algologie koncentruje się na środowisku morskim jest źródłem inspiracji do tworzenia naturalnych produktów, oferujących korzystne właściwości pielęgnacyjne darów morza.
Produkty Algologie, zarówno te profesjonalne jak i te przeznaczone do użytku domowego są idealnymi kosmetykami upiększającymi dla twarzy i ciała. Przynoszą natychmiastowe, trwałe efekty, a ich skuteczność została potwierdzona przez salony kosmetyczne i gabinety SPA na całym świecie.



Korzystając z wiedzy o właściwościach pielęgnacyjnych wody morskiej i alg morskich, laboratoria marki Algologie opracowały kompleks algo 3. Jest to innowacyjna mieszanka składników aktywnych, która spełnia 3 główne funkcje:
Doskonale remineralizuje skórę – dzięki dużej koncentracji minerałów pochodzących z wody morskiej z silnego Pradu Zatokowego;
Nawilża skórę – dzięki algom Chondrus Crispus;
Chroni ją przed działaniem wolnych rodników – dzięki algom Alaria Esculenta;

Jedynym dystrybutorem marki Algologie jest Optimum Distrybution Sp. z o.o.



Znacie może markę Algologie France?
A może macie inne sprawdzone toniki do cery wrażliwej?
Zapraszam do rozmowy...

czwartek, 3 stycznia 2013

Epona - polskie dermokosmetyki




Witajcie

Dzisiaj goszczą u mnie kosmetyki naturalne marki Epona, które przypuszczam niektórym z Was powinny być znane. Są to dermokosmetyki oparte na składniku niezwykłym, a mianowicie mleku klaczy, które uznawane jest za prawdziwy i naturalny, przyjazny skórze kosmetyk o wielu ciekawych właściwościach. Warto też podkreślić, że są to kosmetyki polskie, które można kupić zarówno w sklepach internetowych, jak również stacjonarnych.

Kosmetyki Epona zaintrygowały mnie od pierwszej przeczytanej wzmianki na ich temat, dlatego ogromnie byłam zainteresowana ich poznaniem. Przyciągnęła mnie do nich zarówno filozofia marki, jak również uwzględnienie w ofercie produktów do cery wrażliwej i problemowej. Przez kilka tygodni zapoznawałam się z działaniem kremu nawilżającego Epona Skin & Body Care oraz balsamu do skóry wrażliwej i problemowej Epona Skin & Body Care



Balsam do skóry wrażliwej i problemowej Epona Skin & Body Care o pojemności 150 ml zamknięty jest w białej plastikowej buteleczce z dozownikiem. Estetyka opakowania jest niezwykle ciekawa, wyraźne brązowe i pomarańczowe elementy ładnie wyróżniają się na białym tle. Dodatkową cechą wyróżniającą jest plastikowe zabezpieczenie dozownika oraz przezroczysta solidna nakrętka.

Balsam dodatkowo zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, również utrzymane w eleganckiej estetyce, na którym producent dokładnie i wyraźnie określił cechy produktu. Czcionka jest duża i widoczna, co zdecydowanie ułatwia zapoznanie się z informacjami, jak również ze składem kosmetyku. A ten jak sami możecie zobaczyć, jest niezwykle atrakcyjny.



Sam balsam ma kolor biały i bardzo delikatną konsystencję mleczka. Dzięki temu niezwykle łatwo się rozprowadza i jest niemal natychmiast wchłaniany przez skórę. Jest to jeden z bardzo niewielu balsamów, który ma zdolność tak szybkiego działania. Co więcej nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, tylko idealnie miękką i gładką skórę.

Dzięki tym cechom jest dla mnie niezwykle przyjemnym kosmetykiem, lubię bowiem wszelkie delikatne i lekkie konsystencje, nie wymagające długiego wmasowywania. Skóra faktycznie nabiera sprężystości i gładkości. Balsam ma też działanie nawilżające, jednak moja skóra jest tak sucha, że muszę go używać kilka razy dziennie, aby nadać jej faktycznie zdrowy i ładny wygląd. 



Dzięki swojej lekkości i delikatności balsam ma działanie kojące i łagodzące, nie podrażnia i nie uczula, a tym samym jest idealny dla skóry problematycznej. Można go stosować po kąpieli oraz na skórę zupełnie suchą – u mnie takie działanie sprawdza się najlepiej. Jest też bardzo wydajny, co przy częstym stosowaniu jest zaletą.

Jako dermokosmetyk nie posiada żadnego mocno wyczuwalnego zapachu i nie doszukuję się w nim ukrytej nuty orzechowej, którą pachnie typowe, naturalne mleko klaczy. Jest to więc kosmetyk przeznaczony faktycznie dla skóry alergicznej, wrażliwej i problemowej. 



Zachwyca mnie jego delikatność, jednak zaznaczam, zgodnie z opisem producenta, że przy skórze bardzo suchej, należy stosować go wielokrotnie w ciągu dnia. Zimą jest to nieco kłopotliwe, ale na pewno idealnie będzie się sprawdzało w cieplejsze dni, kiedy łatwiej jest dbać o skórę.   

Od producenta:

 
Balsam do skóry wrażliwej i problemowej
Do serii kosmetyków ekologicznych Epona Skin & Body Care zalicza się balsam do skóry wrażliwej i problemowej. Przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Zawartość wielu substancji aktywnych: oleju ze słodkich migdałów, oleju z awokado, skwalanu roślinnego, trójglicerydu kwasu kaprylowego i kaprynowego oraz naturalnej witaminy E w połączeniu z mlekiem klaczy zwalcza stany zapalne i nadwrażliwość. Skóra wygląda zdrowo i jest aksamitna w dotyku, ponieważ balsam działa kojąco i łagodząco, jednocześnie wygładza i nawilża.



Składniki (INCI): Aqua, Equae Lac, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Sorbitan Stearate (and) Sucrose Cocoate, Squalene, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol.
Zawartość składników naturalnych: 99,2%.
Produkt przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Nie testowany na zwierzętach.




Drugim z produktów marki Epona, który miałam przyjemność poznać to krem nawilżający do każdego rodzaju cery Skin & Body Care. Buteleczka równie elegancka i przyjemna dla oka jak balsam, tylko mniejsza (o pojemności 50 ml) jest wygodna w użyciu, a dozownik tak dobrany, aby nie zużywać zbyt wiele kremu na raz. Dla mnie cecha istotna – i bardzo praktyczna.



Pudełeczko kartonowe i ulotka z dokładnym opisem kosmetyku to ukłon producenta w stronę konsumentów, którzy są zainteresowani nie tylko ładną estetyką, ale także bardziej szczegółowymi informacjami. Dla mnie zaleta na tyle ważna, że podkreślam ją z całą stanowczością i premedytacją (lubię wiedzieć, co stosuję :)).



Krem ma również biały kolor, jednak jego konsystencja jest zdecydowanie bardziej treściwa (niż balsamu) i jednocześnie nieco bardziej tłustawa. Pozostawia też delikatną warstewkę na skórze, ale nie tłustą i świecącą, ale ochronną, którą można wyczuć w dotyku. Tym samym krem wchłania się dobrze, ale wymaga dokładnego wmasowania (co jest także korzystne dla cery).

Jest to jednak krem kojący, który nie zapycha porów, nie powoduje ściągnięcia skóry i nie podrażnia. Ma działanie mocno napinające i ujędrniające oraz nawilżające i powinien być stosowany rano i wieczorem. Sprawdza się bardzo dobrze jako krem dzienny, baza pod makijaż i ochrona, jednak jako krem na noc, jest dla mnie ciut zbyt delikatny. Ale to już wina mojego wieku, a nie produktu (niestety).



Polecam ten krem wszystkim, jednak z ukierunkowaniem na cerę suchą i mieszaną. Tutaj na pewno sprawdzi się znakomicie, jako kosmetyk zarówno pielęgnacyjny, jak i kojący. Nie wiem, jak będzie się sprawował przy cerach tłustych – nie potrafię tego stwierdzić, nie mając możliwości takiego poznania.

Krem nie ma zapachu, jest delikatny, a zarazem dość treściwy (i przy tym wydajny), sprawdza się także w warunkach zimowych, co jest jego kolejną zaletą. Jest kosmetykiem, który naprawdę warto poznać, zwłaszcza przy problemach z doborem dobrego kremu o właściwościach nawilżających i wygładzających.   



Od producenta:

 
Krem nawilżający do każdego rodzaju cery
Krem nawilżający do każdego rodzaju cery z serii Epona Skin & Body Care może być z powodzeniem używany przez kobiety o różnej charakterystyce skóry. Podobnie jak pozostałe polskie kosmetyki naturalne z naszej oferty zawiera wiele substancji aktywnych: olej ze słodkich migdałów, olej z awokado, olej z orzeszków macadamia, naturalną witaminę E oraz oczywiście mleko klaczy. Dzięki lekkiej konsystencji i niezwykłemu składowi doskonale nawilża, matuje cerę i poprawia jej koloryt. Skóra staje się gładka i odzyskuje zdrowy, piękny wygląd.



Składniki (INCI): Aqua, Equae Lac, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Sorbitan Stearate (and) Sucrose Cocoate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Squalene, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol.
Zawartość składników naturalnych: 99,2%.
Produkt przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Nie testowany na zwierzętach.



Epona to celtycka bogini koni, opiekunka rodziny, uosobienie obfitości i płodności. To zapowiedź żyzności i urodzaju. Kobieta utożsamiana z klaczą, matka karmiąca swoje źrebię. To niedoceniane, niezwykle bogate w składniki odżywcze, mineralne i ciała odpornościowe mleko, stało się dla mnie inspiracją do stworzenia pierwszej, polskiej serii kosmetyków naturalnych.

Nadrzędnym celem firmy Epona Cosmetics jest kreowanie produktów pielęgnacyjnych dla kobiet, mężczyzn i dzieci na bazie składników naturalnych, z poszanowaniem otaczającego nas środowiska i pełną odpowiedzialnością dla następnych pokoleń, tak aby i one w przyszłości mogły się cieszyć z obfitości natury.
W dobie wszechobecnej industrializacji i coraz większej ilości alergii skórnych kosmetyki naturalne firmy Epona mają pomóc nam w przywróceniu utraconej równowagi, ukoić nasze zmysły i ciało oraz dodać energii i odporności na kolejne dni i lata.

Mleko klaczy zawiera białka (albuminy i globuliny, wśród nich laktoferynę i lizozym, które mają silne działanie antybakteryjne), aminokwasy i peptydy, nienasycone kwasy tłuszczowe (linolowy, linolenowy, arachidonowy), laktozę, witaminę A oraz wszystkie witaminy z grupy B, D, E i C. Jest także bogate w enzymy, substancje mineralne oraz marko i mikro elementy.
Mleko klaczy bardzo korzystnie wpływa na zdrowie i urodę. Wzmacnia odporność, działając przy tym antybakteryjnie i antywirusowo. Oczyszcza organizm od wewnątrz z różnego rodzaju toksyn, wspomaga leczenie migren i wrzodów żołądka, zapobiega zapaleniom. Opóźnia proces starzenia się skóry, znakomicie stymuluje rozwój komórek. Co jednak stanowi o jego największej wartości? Nigdy nie powoduje żadnych efektów ubocznych, a jego słodki, lekko orzechowy zapach, przywodzi na myśl bezpieczne dzieciństwo i bliskość mamy. 

Produkty Epona nie zawierają olejów mineralnych i ich pochodnych, parabenów, silikonów, składników na bazie tlenku etylenu, składników zawierających siarczany, glikolu polietylenowego, ftalanów, donorów formaldehydu, syntetycznych barwników, kompozycji zapachowych.
Kosmetyki naturalne Epona można już nabyć w wybranych sklepach internetowych oraz sklepach stacjonarnych.

Macie własne doświadczenia z marką Epona?
A może znacie inne podobne dermokosmetyki?
Zapraszam do rozmowy...