Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 listopada 2013

Pielęgnacja twarzy z Soraya - Świat Natury




Witajcie

Tak, wiem bardzo długo mnie nie było, dlatego z ogromną przyjemnością przeczytałam Wasze życzliwe komentarze pod pierwszym z postów od wielu tygodni. Więc czas na reaktywację. Wracam, nieco zmęczona życiem i problemami, jednak prywatne sprawy pozostawiam za zamkniętymi drzwiami… Tutaj tylko figluję.

Dzięki uprzejmości portalu Uroda i Zdrowie miałam możliwość testowania nowości, wybranych kosmetyków marki Soraya z serii Świat Natury. Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o kremie przeciwzmarszczkowym, nawilżającym z miodem i woskiem akacjowym.



Seria kosmetyków Soraya z serii Świat Natury nie jest mi obca, z tym większą satysfakcją sięgnęłam po nowość z serii, która już na półce w sklepie potrafi zwrócić uwagę swoim bardzo eleganckim, a zarazem ciekawym opakowaniem. Niewątpliwie na popularność serii ma też wpływ reklama telewizyjna, która jak niewiele, potrafi do mnie przemawiać. Opakowanie kremu Wosk Akacjowy to pudełeczko w kształcie graniastosłupa, ze ściętym bokiem utrzymane w kolorystyce bieli i zieleni. Wyraziste, estetyczne, bardzo eleganckie. Dodatkowo bardzo przystępnie, a zarazem wyraźnie opatrzone informacjami, z których możemy wyczytać wszystkie ważne i interesujące nas informacje.

Lubię ładne pudełeczka i nigdy tego nie ukrywałam. Dla mnie to taka wizytówka, która ma zachęcać i intrygować, kusić, a jednocześnie zwracać na siebie uwagę. Moim skromnym zdaniem marka Soraya doskonale potrafi zebrać wszystkie te elementy i odzwierciedlić w ciekawym, a jednocześnie stylowym designie serii, która do mnie przemawia. 'Sroką' już chyba pozostanę, a lubować się gustownością, to wcale nie taka ogromna wada (wszak kobiecą cechą jest podziwiać detale).

Z pudełeczka wyjmujemy właściwe opakowanie kremu w postaci wdzięcznego szklanego słoiczka z plastikową biało-zieloną odkręcaną nakrętką, wdzięcznie pasującą do stylistyki serii. Opakowanie jest poręczne, a jednocześnie na swój sposób elegancko proste. Krem zabezpieczony jest aluminiową folią, co daje gwarancję higieny, a sama coraz częściej zwracam na te drobne aspekty ogromną uwagę. Naklejki na słoiczku są także dobrej jakości, nic nam się nie ściera podczas używania, co sprawia, że słoiczek wdzięcznie wygląda nawet po kilku tygodniach spędzonych na łazienkowej półeczce.

Sam krem ma kolor czystej bieli, a konsystencja jest niezwykle delikatna, jednak krem absolutnie nie jest rzadki. Dzięki tym cechom nakładanie jest przyjemne i wygodne, a dodatkowo mamy świadomość jego niezwykłej wręcz lekkości. Ponieważ jest to krem nawilżający taka konsystencja idealnie do niego pasuje, co wcale nie przeszkadza, aby zawierał też w sobie odrobinę owej cudownej mieszanki olejków, która odżywia i wygładza.



Zapach kremu, to niewątpliwie cecha, którą warto wyróżnić. Po odkręceniu słoiczka od razu wyczuwamy jego przyjemny aromat, który nazwałabym kremowo-świeżą bryzą z leciutką domieszką słodyczy miodowej. Przynajmniej na mojej skórze owa słodkawa nuta ulega ciekawemu podkreśleniu, a dzięki temu przyjemność używania jest jeszcze większa. No cóż, nic poradzić nie umiem na to, że kosmetyki oceniam wszystkimi zmysłami. Tak mam, i już (ale to już na pewno wiecie).

Krem idealnie się rozprowadza, niemal natychmiast ładnie wchłania w skórę pozostawiając ją niezwykle delikatną, miękką i wygładzoną. Jego działanie jest odrobinkę podobne do serum, co zauważyłam z wielkim aczkolwiek rozkosznie miłym zaskoczeniem. Skóra od razu staje się miła i aksamitna, co dla mnie ma swoje znaczenie i to ogromne. W tym obszarze działania jestem z kremu ogromnie zadowolona, szczególnie stosując go rano, jako baza pod makijaż. Tutaj sprawdza się znakomicie, tym bardziej, że dobrze współdziała z podkładami i pudrami, tak kremowymi, jak i sypkimi.



Drugą jego cechą jest nawilżanie. I tutaj niestety mam odrobinkę mieszane uczucia, ale cóż w moim przypadku to zjawisko bardzo częste. Jako posiadaczka cery bardzo suchej potrzebuję, zwłaszcza na noc, kremu ratunkowego o właściwościach mega silnie nawilżających, a takich kremów jest naprawdę niewiele. I doskonale wiem, że powinnam wybierać kremy do skóry bardzo suchej, a nie tylko suchej (w żadnym wypadku normalnej). Więc tutaj nie mogę być w pełni obiektywna w ocenie, z racji swojej cery i potrzeb.

Dlatego też opisywany krem stosowałam z przyjemnością na dzień, na noc dodając olejek, o którym jeszcze na pewno napiszę. Nie miałam możliwości sprawdzić, jak zachowuje się na cerze mniej problematycznej, śmiem jednak przypuszczać, że Panie, które nie mają tak bardzo wielkich potrzeb będą z kremu zadowolone także jako bazowego kosmetyku na noc. Tym bardziej, że krem nie jest absolutnie tłusty, więc nie klei się, nie zapycha porów, nie pozostawia świetlistej warstwy. Nadaje aksamitną miękkość bez niepotrzebnego, widocznego natłuszczania.

Podsumowując krem Wosk Akacjowy marki Soraya to krem, który warto polecić i rekomendować, jako kosmetyk bardzo dobrej jakości, przynoszący dobre efekty w postaci jedwabistego wygładzenia i nadania skórze miękkości. Dla mnie idealny na dzień, zwłaszcza pod makijaż. Miła nuta zapachowa to także zaleta, którą na pewno wiele z Was docenia, a ja sama uwielbiam.     



Od producenta:


Świat Natury

Przeciwzmarszczkowy krem nawilżający - Wosk Akacjowy

Seria Świat Natury to linia oparta na drogocennych olejach, wzbogacona najcenniejszymi roślinnymi esencjami z różnych stron świata. W każdym kremie zawarto wyjątkowy, specjalnie wyselekcjonowany olej. Linia kosmetyków Świat Natury powstała z inspiracji rytuałami pielęgnacyjnymi kobiet oraz sekretami ich piękna niezależnie od kultury i kraju pochodzenia. Naturalne oleje, nazywane „płynnym złotem z natury” i eliksirem młodości od zawsze towarzyszyły pielęgnacji najsłynniejszych i najpiękniejszych kobiet świata.

Co łączy pielęgnacje kobiet z krańców świata? Co jest sekretem kobiecego piękna niezależnie od kultury i kraju pochodzenia? Co od wieków jest inspiracją rytuałów pielęgnacyjnych na całym świecie? Poznaj składniki, dzięki którym kobiety stają się piękniejsze – drogocenne oleje! Dzięki nim Twoja skóra stanie się naturalnie piękna!

Świat Natury to seria siedmiu wyjątkowych kosmetyków przeznaczona dla wszystkich kobiet, które pragną jak najdłużej zachować zdrowy, piękny i młody wygląd. Odpowiada na potrzeby i pragnienia pielęgnacyjne, takie jak: regeneracja, odżywienie, zapobieganie zmarszczkom, wygładzenie naskórka, nawilżenie, poprawa jędrności, przywrócenie blasku.

Przeciwzmarszczkowy krem nawilżający z miodem z Francji i woskiem akacjowym został stworzony z myślą o kobietach, których cera wymaga intensywnego nawilżenia, wygładzenia, a także działania przeciwzmarszczkowego. Zawarty w nim wosk akacjowy i ekstrakt z miodu stanowią dla skóry sycący nektar, który sprawia, że staje się ona doskonale nawilżona, przyjemnie gładka i promienna, a drobne zmarszczki są mniej widoczne. Krem wzbogacono w wartościowe ceramidy wzmacniające barierę naskórkową, by chronić skórę przed utratą wody.




Składniki aktywne:
Wosk akacjowy zawiera fitosterole i wolne kwasy tłuszczowe. Zapewnia doskonałe nawilżenie i odżywienie naskórka, nie dając przy tym uczucia ciężkości, czy lepkości. Otula skórę bardzo przyjemną warstewką lipidową, która sprawia, że cera jest idealnie gładka, a poczucie komfortu naprawdę długotrwałe.
Ekstrakt z miodu (Francja) pomaga w utrzymaniu optymalnego nawilżenia skóry, dostarczając jej cennych minerałów i cukrów. Poprawia napięcie skóry, czyni ją gładką i elastyczną, wygładza drobne zmarszczki.
Miód, którego odmładzające działanie znane jest już od 5000 lat, to bogactwo substancji odżywczych. Już Starożytni Egipcjanie stosowali miód w celu nawilżenia skóry oraz nadania jej pięknego kolorytu. Współcześnie jest on podstawą wielu zabiegów wellness.
Pojemność: 50 ml/Cena: 17,00 zł



WIĘCEJ: TUTAJ

Znacie serię Świat Natury marki Soraya?
A może macie innych swoich ulubieńców?
Zapraszam do rozmowy...

piątek, 3 maja 2013

Pevonia Power Repair – narcyz w koronie…




Witajcie

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić serię kosmetyków królewskich, która zdetronizowała moich wszystkich dotychczasowych ulubieńców w dziedzinie pielęgnacji twarzy. I powiem Wam szczerze – ta zmiana ogromnie mi się podoba...

Marka Pevonia od dawna ogromnie mnie kusiła, była moim marzeniem. Mam takie kobiece zachcianki, a niektóre marki od ‘pierwszego wejrzenia’ mi się podobają, po prostu mnie uwodzą. Tak było właśnie w tym przypadku. W momencie kiedy moje marzenie się spełniło stałam się najszczęśliwszą osobą na świecie (bo tak właśnie sobie to wyobrażam). Moja radość była ogromna, a potrafię zamieniać się w dziecko, które podskakuje w pląsach po całym pokoju (ot taka przypadłość, wcale nie mająca nic wspólnego z zaburzeniem psychicznym – chyba).



W moim posiadaniu znalazły się trzy produkty marki Pevonia z serii Power Repair (regenerująca), a mianowicie:
1. krem do twarzy z kolagenem morskim (Age-Defying Marine Collagen Cream)
2. mleczko nawilżające do twarzy (Hydrating Cleanser)
3. tonik nawilżający do twarzy (Hydrating Lotion).

Kosmetyki otrzymałam prześlicznie zapakowane w firmową torbę z ogromną kokardą, która niestety musiała zostać rozwiązana, aby zerknąć do środka. A zerknąć musiałam od razu, tutaj nie było mowy o cierpliwości czy robieniu zdjęć. Żadnych kompromisów…



Z torby wyjęłam dwa długie pudełka i jedno mniejsze w bardzo ciekawym i nietypowym kolorze czekolady ‘doprawionej’ srebrem. Stylistyka niezwykła, wrażenie estetycznego piękna – natychmiastowe. Już same pudełeczka spodobały mi się ogromnie, a to przecież dopiero początek opowieści. Tak i będzie to nagromadzenie superlatyw w stopniu najwyższym…

Wysokie pudełeczka kryły w sobie mleczko i tonik w butelkach tak niezwykłych i pięknych, że moje wszystkie dotychczasowe zachwyty zbladły. Są to bowiem opakowania, jakich nigdy wcześniej nie widziałam. Wykonane w kolorze ciemnej czekolady z elementami srebra, które wygląda niczym chromowane dodatki. Błyszczące, odbijające wszystko jak w lustrze, a do tego wysokie, kwadratowe, zupełnie inne niż typowe opakowania. Jestem typową sroką, a tutaj mam do czynienia z diamentami...



Moja miłość do opakowań zawsze była wielka, tutaj jednak nie znajduję słów oddających mój zachwyt. Zostałam zahipnotyzowana, tym bardziej, że opakowania wydają się być pudełeczkiem w pudełeczku, co osiągnięto dzięki dodaniu przezroczystych wykończeń, które przepuszczają światło i tworzą niezwykłe, pryzmatyczne refleksy.

Są po prostu zjawiskowe, iście królewskie. Na toaletce (która jest u mnie jedynie zwykłym mebelkiem) wyglądają prześlicznie, a dodatkowo niesamowicie zwracają na siebie uwagę. Nawet mój kot był zaintrygowany grą światła na ich powierzchni, a do tej pory ten jeden mebel omijał z kocią obojętnością. 



Z mniejszego pudełeczka wyjęłam natomiast krem, który także ma opakowanie kwadratowe, kanciaste i piękne. Nakrętka ozdobiona charakterystycznym logo marki Pevonia, całość błyszcząca, elegancka, ekskluzywna. Pod nakrętką zabezpieczenie w postaci mocno przymocowanej naklejki i wreszcie – sam produkt. Krem z kolagenem morskim (Age-Defying Marine Collagen Cream) w kolorze śnieżnej bieli. 



Konsystencja kremu – treściwa ale bardzo delikatna, idealnie rozprowadzająca się po skórze, nadająca natychmiastowe uczucie nawilżenia skóry i jej ukojenia. Krem wchłania się niemal natychmiast, nie pozostawiając na skórze filmu, a jednocześnie po kilku minutach dający wrażenie rozświetlającego liftingu. Krem nie powodując uczucia ściągnięcia idealnie zwęża pory, napręża skórę i mocno ją nawilża. Efekt jest ponadto długotrwały, co w moim przypadku (skóra po zimie bardzo zmęczona i przesuszona) jest ogromnie istotne.



Po kilku dniach używania kremu zauważyłam zdecydowaną poprawę skóry, jej napięcia i nawilżenia. Zniknęło uczucie ciągłego ściągnięcia, zniknęły łuszczące się skórki (moja zmora), cera stała się świetlista, jędrna, zdecydowanie zdrowsza. Taki efekt to prawdziwa niespodzianka – do tej pory bardzo niewiele kosmetyków pozwalało mi na takie zadowolenie.

Jeszcze jedna cecha tego produktu zadecydowała o tym, że jest to obecnie mój kosmetyk nr 1, wśród wszystkich mi znanych kremów. A mianowicie zapach. Wiecie jak pachnie ta linia? Zgodnie z przedstawieniem – ma zapach wiosennego króla ogródków – narcyza. Ten zapach podbił moje serce absolutnie i definitywnie. Sprawił, że pokochałam te kosmetyki miłością wielką i bezwzględną. Bezapelacyjnie stały się moimi ulubieńcami. Królami mojej toaletki.



Krem to oczywiście tylko jeden z produktów, dodatkowo używałam mleczka i toniku, dokładnie i zgodnie z sugestią i radą osoby, która zmieniła moje postrzeganie dobrej i prawdziwej pielęgnacji (głębokie ukłony pani Moniko). Mleczko nakładam na twarz nie wacikiem, jak na pewno większość z Was, ale palcami. Dlaczego? A dlatego, że mleczko aktywuje się pod wpływem ciepła dłoni i dopiero wówczas ma szansę działać tak, jak powinno. 



Może się Wam wydawać, że jest to niewygodne, zupełnie jednak nie macie racji. Mleczko nakładam na twarz tak, jak żel myjący, wcieram okrężnymi ruchami i następnie zmywam zwilżonym wacikiem. Po trzech dniach przyzwyczaiłam się do nowego rytuału, tym bardziej, że niemal od razu zauważyłam różnicę. I to właśnie zadecydowało o zmianie przyzwyczajeń, z ogromną korzyścią dla twarzy.



Samo mleczko (Hydrating Cleanser) ma kolor biały, konsystencję delikatną i bardzo satynową i oczywiście piękny, aczkolwiek subtelny zapach narcyzów. Wydobywa się lekko za pomocą pompki i dozownika z małym otworkiem, co bardzo ułatwia jego użytkowanie. Pozwala na idealne oczyszczenie twarzy, dodatkowo kojąc i nawilżając. Daje mi wszystko, czego potrzebuje moja cera.



Zakończeniem rytuału jest oczywiście użycie toniku (Hydrating Lotion), który wydobywamy w formie sprayu. To moja ulubiona forma aplikacji, która jest przyjemna, a dodatkowo nie powoduje marnowania zbyt dużej ilości kosmetyku. A ja toniki zużywałam hektolitrami. Napisałam w formie przeszłej, bowiem odkąd stosuję mleczko w nowy sposób, okazało się, że wcale nie potrzebuję dodatkowego odświeżania i nawilżania twarzy w ciągu dnia.   



Po sezonie zimowym, kiedy odstawiłam wszelkie podkłady i pudry (nie potrzebuję na lekko opaloną już cerę) moja skóra była w bardzo złym stanie. Wiosenna linia Pevonia Power Repair pozwoliła mi na regenerację cery, poprawę jej napięcia i elastyczności i przede wszystkim doskonałe nawilżenie. Dodatkowo efekty utrzymują się, a zauważyłam także, że teraz po kilku tygodniach używania tych kosmetyków, potrzebuję zdecydowanie mniejszej ilości kremu niż na początku kuracji. 



Jednym słowem podsumowania – marzyłam o poznaniu kosmetyków marki Pevonia i okazało się, że właśnie te kosmetyki są w stanie spełniać marzenia o ładnej, nawilżonej i zadbanej cerze. Linia Pevonia Power Repair została koronowana, na najlepszą serię kosmetyków pielęgnacyjnych, jakie miałam okazję do tej pory poznać. Stąd tytuł notatki – narcyz w koronie (i wcale nie ma to nic wspólnego z cechą przypisywaną tym naprawdę wdzięcznym i pięknie pachnącym kwiatom).  

         
     

Od producenta:


Pevonia – ekskluzywna marka produktów pielęgnacyjnych, obecna w prestiżowych ośrodkach SPA na całym świecie. Oferta obejmuje ponad 150 profesjonalnych zabiegów relaksująco-upiększających do twarzy i ciała oraz ponad 300 produktów do pielęgnacji w domu i w SPA. Pevonia zapewnia skuteczną pielęgnację skóry dla kobiet i mężczyzn w każdym wieku. Stosując w pełni ekologiczne i przyjazne dla środowiska opakowania, Pevonia pozostaje w pełnej harmonii z naturą. Produkty zawierają fito-ekstrakty, są pozbawione parabenów i nie są testowane na zwierzętach.

Kosmetyki Pevonia NIE ZAWIERAJĄ:
- parabenów, alkoholu, lanoliny, oleju mineralnego,
- PABA, mocznika, sztucznych barwników, sztucznych aromatów,
- formaldehydu, siarczanu laurylowego sodu.

Kosmetyki Pevonia:
- nie blokują ujść gruczołów łojowych
- nie były testowane na zwierzętach.



Power Repair – linia dostępna w nowych opakowaniach w kolorze metalicznego brązu oraz srebra. Wysoka, jakość wykonania połączona z nowoczesnym kształtem odzwierciedla jej elegancję i wyjątkowość. Pevonia jak zawsze zadbała tu o każdy szczegół. Skąd te zmiany? Wszyscy jesteśmy wzrokowcami. Wszyscy lubimy ładne rzeczy. Piękne i gustowne opakowania sprawiają, że zwracamy na nie większą uwagę. Lubimy mieć ładne kosmetyki w swojej łazience, chętniej po nie sięgamy, a codzienna pielęgnacja staje się jeszcze bardziej przyjemna. Nowe opakowania Pevoni są bardzo kuszące!

Linia Power Repair to wyjątkowy system korekty wieku, który pomaga walczyć z pierwszymi oznakami starzenia, zapobiegać utracie jędrności oraz powstawaniu zmarszczek. Znajdziesz w niej produkty dla różnych potrzeb skóry, które dostarczają odpowiednie substancje o działaniu przeciwstarzeniowym na każdym etapie pielęgnacji – począwszy do demakijażu skończywszy na pielęgnacji oczu. Wraz ze zmianą opakowania, Pevonia zmodyfikowała recepturę trzech produktów z linii Power Repair. Nowy, ulepszony skład, gwarantuje jeszcze lepsze i mocniejsze działanie.



Mleczko nawilżające: Hydrating Cleanser
O kremowej, gładkiej konsystencji i pięknym zapachu. Zawiera aromatyczne olejki z żonkila. Opracowany na bazie naturalnego środka oczyszczającego otrzymanego z owsa. Ten środek rozpuszczający się w wodzie zawiera również kolagen oraz elastynę, aby dokładnie oczyścić twoja skórę i pozostawić ją miękką i nawilżoną.
Zalecany dla wszystkich rodzajów cery dojrzałej.

ZALETY:
- lekka, kremowo – żelowa konsystencja;
- nawilża, regeneruje;
- utrzymuje naturalny film hydro-lipidowy.

SKŁADNIKI:
- Laurynian sodu i aminokwasy z owsa – aminokwasy z prawdziwego owsa, naturalne czynniki pieniące
- Olejek z żonkila – otrzymany z kwiatu - tonizuje, regeneruje i nadaje aromat
- Kolagen
- Elastyna



Tonik nawilżający: Hydrating Lotion
Ten oryginalny tonik, bogaty w składniki opóźniające procesy starzenia, nawilża, wygładza zmarszczki oraz wzmacnia elastyczność skóry. Zawiera kwas hialuronowy, kolagen, elastynę, pantenol oraz witaminę E. Idealnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnujących.
Zalecany dla wszystkich rodzajów cery dojrzałej.

ZALETY:
- bez alkoholu;
- nawilża, regeneruje;
- przygotowuje skórę do zabiegu.

SKŁADNIKI:
- Kwas hialuronowy
- Kolagen morski
- Elastyna morska
- Sorbitol
- Pantenol (Wit. B5 Kompleks)
- Octan tokoferolu (Wit E.)
- Ekstrakt z rumianku
- Lukrecja
- Ekstrakt z kwiatu żonkila



Krem z kolagenem morskim: Age-Defying Marine Collagen Cream
Krem o aksamitnej konsystencji poprawia wygląd skóry dzięki połączeniu między innymi kolagenu, kwasy hialuronowego, skwalenu. Nawilża i regeneruje skórę, a wszystkie zmarszczki są zminimalizowane. Dostarcza do naskórka składniki odżywcze, niezbędne aby opóźnić proces starzenia. Tworzy film, zmniejsza zmarszczki i nadaje młody wygląd, jednocześnie wiążąc wilgoć w warstwach naskórka. Ochrona UV. Polecany dla skóry silnie odwodnionej z tendencją do suchości. Do użytku rano lub wieczorem.

ZALETY:
- krem trójfazowy;
- 5% aktywnego kolagenu;
- Wiąże wodę w naskórku;
- regeneruje i wygładza zmarszczki.

SKŁADNIKI:
- Skwalan – pozyskiwany z Zielonych Oliwek
- Dwutlenek tytanu – naturalny filtr przeciwsłoneczny
- Kolagen morski
- Kwas hialuronowy
- Olej z orzechów laskowych
- Olej z nasion krokosza
- Ekstrakt z arniki
- Octan tokoferolu (Wit. E)
- Ekstrakt z kwiatu Żonkila



Misją firmy Supernova jest dostarczanie produktów najwyższej jakości, które sprostają nieustannie rosnącym oczekiwaniom rynku kosmetycznego oraz Spa & Welless. Obecnie firma jest liderem w branży Spa, Medycyny Estetycznej i kosmetyki profesjonalnej. Dostarcza renomowane urządzenia oraz kosmetyki do ekskluzywnych ośrodków SPA na terenie całego kraju.

POLECAM STRONY:


I jak się Wam podoba taka linia kosmetyków?
A może już znacie markę Pevonia?
Zapraszam do rozmowy...

środa, 27 marca 2013

Konkurs BEMAbioBODY - wyniki i niespodzianka...


Witajcie

Ogłaszam rozstrzygnięcie konkursu z BEMAbioBODY.

Do wygrania były 2 zestawy BEMAbioBODY do 4 tygodniowej kuracji.  


Wartość zestawu to 129 zł/brutto.
Fundatorem nagród i patronem konkursu jest firma Supernova.

Ilość zgłoszeń miło mnie zaskoczyła, teraz postaram się pamiętać o większej ilości nagród :) Sierotką był jak zawsze mój syn, którego pieszczotliwie nazywamy Mimi, a nagrody powędrują do:
  1. Glamourka89
  2. Aga G.
Serdecznie Wam gratuluję, czekam na adresy do wysyłki (pinkmause@onet.eu). Mam nadzieję, że nagroda spełni Wasze oczekiwania i przyniesie chociaż odrobinę radości :)
Wszystkim ogromnie dziękuję za udział w zabawie, mam nadzieję, że w innych konkursach także mnie nie zawiedziecie i liczba moich stałych obserwatorów nie spadnie drastycznie... 



Ale to nie koniec zabawy. Dla Wszystkich, którym nie udało się tym razem wygrać mam niespodziankę. 

 

Mini konkurs z BEMAbioBODY 


Kto odgadnie: Jak ma na imię mój syn? - ma szansę na wygranie mini zestawu BEMAbioBODY do jednorazowej aplikacji. Serdecznie zapraszam do komentowania pod wpisem :):) Szczegóły dotyczące nagrody (TUTAJ). Będą brane pod uwagę komentarze do dnia 28 marca (włącznie) :):)
Czy są chętni???

 
Przypominam również o drugim trwającym konkursie z kolagenowymi kosmetykami LAGENKO (SZCZEGÓŁY)

 

wtorek, 26 marca 2013

Naturalnie i ekskluzywnie - Fridge by yDe...





Witajcie

Marka mnie uwiodła i jestem w pełni świadoma, że używam w tej recenzji niemal samych superlatyw. Jednak tak właśnie chcę Wam przedstawić fridge by yDe, która zasługuje na nagromadzenie hiperbol w potędze nieskończoności…  

Teraz powinny być fanfary, ale mam nadzieję, że jesteście w stanie sobie to wyobrazić…
I oto zza kulis wyłania się gwiazda – krem do twarzy marki fridge by yDe (http://www.fridge.pl/) oznaczony numerem 1.1. przeznaczony do cery dojrzałej. Ale wcale nie taki zwykły krem, bowiem wszystko, co jest z nim związane jest niezwykłe (i wcale nie bawię się ciekawą grą słów). :)



Kosmetyki fridge by yDe to oferta luksusowa, ekskluzywna i doskonała pod względem jakości. To kosmetyki, które są wykonywane na zamówienie i mają jedynie 2,5 miesiąca gwarancji. Powinny być przechowywane w lodówce. I właśnie te cechy powinny Wam uświadomić, że są to produkty z najwyższej półki o unikalnym i wyjątkowym składzie...

Krem otrzymałam w pięknym opakowaniu, które stanowiła prześliczna torebeczka bąbelkowa z kwiatuszkiem wykonana w niezwykle oryginalny sposób. Cała paczka pachniała luksusem i perfumami, których nie umiem nazwać i określić – ale od razu się w nich zakochałam, zwłaszcza, że cały pokój został nimi idealnie wypełniony. W torebeczce znalazłam krem 1.1. oraz próbkę balsamu 2.3. melissa body zapakowane w folię z fikuśną różową kokardką.



Powiem Wam szczerze – wydawało mi się, że widziałam już tak wiele, że nie można mnie już zaskoczyć. Myliłam się jednak bardzo i przyznaję to z ukłonami w stronę marki. Tak piękniej i pachnącej paczki, nie dostałam jeszcze nigdy. Zostałam od razu zahipnotyzowana urokiem marki, dbałością o każdy szczegół, profesjonalizmem i umiejętnością zaspokojenia kobiecego odczuwania estetyki. Sama często kupuję oczami – tym razem marka potrafiła oczarować zarówno mój zmysł wzroku, jak również otulić mnie cudownym aromatem, który zapadł mi w pamięć i jednocześnie pozwolił na zostanie uwiedzioną.



Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku (pojemność 50 ml) ze złotą nakrętką wokół której owinięta jest złota nitka, na której zawieszono kryształek Swarovskiego w kształcie łzy. Nie oddają tego zdjęcia (chociaż ogromnie się starałam) – wrażenie jest niesamowite. Wszystko razem wygląda bajecznie, cieszy wzrok, zaspokaja kobiecą próżność (a ja jestem bardzo łakomą sroczką :)), pozwala się cieszyć luksusowym pięknem. :)

Sam krem ma kolor biały, dość gęstą, kremową konsystencję, która umożliwia bardzo łatwą aplikację kosmetyku. Zapach jest dość trudny do opisania – jest tu bowiem nuta różano-ziołowa, dla mnie przypominająca odrobinkę kosmetyki apteczne, jednak delikatna i bardzo szybko zanikająca. Niestety inaczej nie umiem opisać, ale naprawdę absolutnie nie przeszkadza, a nawet można przyjąć, że spełnia zadanie aromaterapii.



Krem aplikuje się wygodnie za pomocą szpatułek dołączonych do kremu (tak, nawet taki wydawałoby się drobiazg został tutaj wzięty pod uwagę – cudowności) i bardzo ładnie rozsmarowuje. Moja skóra chłonie go niemal natychmiast i pozostaje niesamowite uczucie – bowiem skóra staje się natychmiast wygładzona i jędrna, a co ciekawe – zmatowiona. Ale nie ściągnięta, wysuszona czy pokryta filmem. Tylko naturalnie jedwabista. Bezapelacyjne jest to efekt doskonały, zwłaszcza w użyciu dziennym. 



Tym samym krem jest idealną bazą pod makijaż, która pozwala na perfekcyjne nałożenie podkładu (dzięki wygładzeniu i zmatowieniu), a także warstwą pielęgnacyjną, która nadaje skórze jędrności i elastyczności. Odrobinkę obawiałam się, że przy mojej bardzo suchej cerze zaistnieje potrzeba dodatkowego nawilżenia, jednak nic bardziej mylnego. Krem nie tylko ładnie wygładza i odżywia, ale także doskonale nawilża. Ma więc wszelkie zalety, które cenię.



Używam kremu od miesiąca i powiem Wam, jestem nim zachwycona w stopniu najwyższym. Nie spodziewałam się tak doskonałych efektów, a na pewno patrzyłam na obietnice producenta z lekkim przymrużeniem oka. I tym razem marka mnie zaskoczyła, w ten cudowny pozytywny sposób – bowiem idealnie odpowiada na moje potrzeby i wymagania. Krem jest doskonałością, którą pokochałam bezwarunkowo.  



Jest tylko jedna wada tego wspaniałego kosmetyku… Otóż jest on zupełnie niefotogeniczny i mimo usilnych prób pokazania Wam tego ulotnego czaru i wdzięku – nie do końca efekt udało mi się osiągnąć. Mam jednak nadzieję, że jesteście w stanie sobie wyobrazić jak prezentuje się ten słoiczek ze swoimi kryształkowymi ozdobami…

Nie będę Was więcej kusić, ani przekonywać, że warto poznać ofertę sklepu fridge by yDe (http://www.fridge.pl/). Myślę, że każda kobieta, potrafi dostrzec niezwykłość tej marki, która jest w stanie podarować naszej skórze wszystko, co najlepsze. A absolutnie wspaniała jakość, jest moim zdaniem warta każdej ceny. Do tej prawdy już dorosłam…  



Od producenta:


1.1 face the carem – fridge bestseller

Krem 1.1 w 28 dni zmniejsza istniejące zmarszczki o 35% oraz zapobiega powstawaniu nowych – na podstawie testów laboratoryjnych, a nie deklaracji konsumenckich.

ZALETY: 
- 100% naturalny;
- bez konserwantów,
- bez alkoholu i związków syntetycznych;
- okres ważności to 2,5 miesiąca od daty produkcji.
Krem przechowuj w lodówce.



Krem o niespotykanej ilości substancji aktywnych. Opóźnia proces starzenia się skóry. Substancje aktywne (zawarte m.in. w olejku różanym) wnikają przez warstwę naskórka do skóry właściwej. Zapewnia to prawidłowe odżywienie tkanek i wydalanie toksyn. Dzięki zawartości oleju różanego działa uelastyczniająco i antyoksydacyjnie. Skóra staje się mocniejsza i pełna blasku. Krem chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Zawiera naturalny filtr UV.

POLECANY DLA: skór dojrzałych, suchych, odwodnionych, wiotczejących.



OPINIE:
InStyle: Różany Krem do twarzy [1.1] kochamy za to, jak wygładza skórę, i za zapach, który działa jak inhalacja.
Wprost: Polska: Na razie może pochwalić się jedynymi na świecie kosmetykami produkowanymi ze świeżych składników. Ich termin przydatności to dwa i pół miesiąca.

INGREDIENTS: Water (Aqua), Rosa Damascena Flower Water, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Rosa Canina Fruit Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Eugenol, Geraniol, Linalool, Citronellol.
Cena: 210,00 zł/50 g.



Zwykłe kosmetyki są jak napój o smaku grejpfrutowym przydatny do spożycia przez 2 lata, a fridge jak sok ze świeżo wyciśniętych owoców.
Jednostki certyfikujące kosmetyki naturalne (ECOCERT, BDiH) dopuszczają użycie kilkunastu substancji syntetycznych, w tym konserwantów, jak również alkoholu. Każdy fridge jest stworzony wyłącznie z naturalnych składników, nie stosujemy żadnych konserwantów i alkoholu, a tym samym wyznaczamy najostrzejsze kryteria. Zapach pochodzi od naturalnych olejków eterycznych.
  

Zachęcam do polubienia na FB: https://www.facebook.com/fridgebyyde

I jak się Wam podoba taka oferta?
A może znacie już markę fridge by yDe?
Zapraszam do rozmowy...


sobota, 2 marca 2013

Konkurs BEMAbioBODY - Marta Figluje...



Witajcie

Dziękuję bardzo za liczne i ciekawe komentarze dotyczące masek do włosów Rueber. Ponieważ obiecałam niespodziankę dla wybranej osoby, ogłaszam, że nagrodę czyli 2 wybrane maski otrzymuje Stref.

Jednakże jest dzisiaj okazja do podwójnego figlowania, bowiem kilka dni temu minęło pół roku od zaistnienia mojego bloga, a liczba obserwatorów w dniu dzisiejszym osiągnęła okrągłą liczbę 300. W podziękowaniu za Wasze komentarze, odwiedzanie, komentowanie i inspiracje postanowiłam nagrodzić jeszcze jedną osobę, a będzie to: Balsamowo.   

Gratuluję i zapraszam do kolejnych zabaw z nagrodami. A będzie ich coraz więcej :) Podeślijcie mi proszę swoje dane adresowe i nazwy wybranych masek, które chcecie otrzymać.

Ale to nie koniec niespodzianek…
 _______________________________


Konkurs z Zajączkiem…

Ogłaszam NOWY KONKURS z atrakcyjnymi nagrodami…

Kilka dni temu prezentowałam recenzję dotyczącą fantastycznego produktu do ujędrniania i pielęgnacji biustu BEMAbioBODY. Szczegóły recenzji: TUTAJ

Zapraszam więc wszystkie zainteresowane osoby do zabawy. 
Do wygrania 2 zestawy BEMAbioBODY do 4 tygodniowej kuracji. Wartość zestawu to 129 zł/brutto.
Fundatorem nagród i patronem konkursu jest firma Supernova.



O nagrodzie:


Breast Plus Intensive BEMAbioBODY
Pierwsze rezultaty widoczne już po pierwszej aplikacji. Intensywny, długotrwały efekt po 4-tygodniach serii zabiegów.

MOJA RECENZJA: TUTAJ

Efekty stosowania kuracji BEMAbioBODY*:
- zwiększenie objętości biustu nawet o 77,98%
- uniesienie biustu do 49,22%
*Testy i badania zatwierdzone przez Uniwersytet Ferrara



Właśnie wszedł na rynek preparat do błyskawicznego uniesienia, wypełnienia i ujędrnienia piersi. Dzięki BEMAbioBODY, wystarczy tylko jeden zabieg przeprowadzony w domu by osiągnąć widoczne gołym okiem rezultaty - podniesienie i ujędrnienie biustu (udowodnione oficjalnie, potwierdzone w praktyce).
Dzięki właściwościom Pisum Sativum (groch zwyczajny), Panax Ginseng (żeń-szeń), Rosmarinus Officinalis (rozmaryn lekarski), Hamamelis Virginiana (oczar wirginijski), Salvia Officinalis (szałwia lekarska) oraz mieszance organicznych olejków biust zostaje uniesiony oraz staje się pełniejszy i jędrniejszy.

Bema Bio Body to produkty:
Wysokiej jakości oraz charakteryzujące się dużym stężeniem aktywnych składników roślinnych
- w 100 % pochodzenia naturalnego;
- nie zawierają środków konserwujących oraz syntetycznych barwników, oksyetylenu (PEG i PPG);
- bez alkoholu, parabenów i syntetycznych emulgatorów, wolne od propelentów i od SLES/SLS;
- nie zawierają wazeliny lub produktów ubocznych ropy naftowej, silikonu oraz formaldehydu i produktów ubocznych, a także nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego;
- wolne od substancji modyfikowanych genetycznie oraz ich produktów ubocznych;
- nie testowane na zwierzętach a testowane dermatologicznie;
- kontrolowane mikrobiologicznie oraz badane na obecność niklu, chromu i kobaltu;
- formuły mające na celu maksymalne zmniejszenie ryzyka powstawania alergii;
- wyprodukowane w całości we Włoszech, bez zatrudniania nieletnich;
- certyfikat ICEA, opakowanie z kartonu posiadające certyfikat Fsc.



Producent: BEMA
Koszt zestawu: 129,00 zł brutto/ 59 zł sztuka

Regulamin konkursu:


1. Patronem i sponsorem konkursu jest firma Supernova.
2. Udział w konkursie mogą wziąć wszystkie osoby będące obserwatorami mojego bloga oraz osoby odwiedzające i goście.
3. Warunkiem uczestnictwa jest wypełnienie formularza zgłoszenia.
4. Konkurs trwa od dzisiaj, tj. 2 marca 2013 roku do 24 marca 2013 roku. Ogłoszenie wyników najpóźniej do dnia 27 marca 2013 roku.
5. Nagrodami jest zestaw do 4-tygodniowej kuracji BEMAbioBODY. Liczba nagród: 2 zestawy. 
4. Wszelkie działania promujące bardzo mile widziane: banerek (1 pkt.), notatka (1 pkt.), notatka na FB (1 pkt.).


WZÓR ODPOWIEDZI:
Obserwuję jako: ..............
Odwiedzam jako (dla anonimów): ..................
Notatka o konkursie: Tak/Nie (link)
Baner na pasku bocznym: Tak/Nie (link)
Udostępnienie na FB: Tak/Nie (link)


Łączna ilość punktów (losów) do zdobycia: 3


WIĘCEJ: 


BANERKI DO POBRANIA [NA ŻYCZENIE]: