Kapitan Gwardii Śmierci Nataniel Garro, świadek straszliwej masakry sił Imperium na Isstvanie III, porywa okręt i rusza na Terrę, żeby ostrzec Imperatora o zdradzie Horusa. Jednak uciekający „Eisenstein” zostaje uszkodzony przez wrogi ostrzał i gubi się w osnowie – dziedzinie Mrocznych Potęg. Czy Garro i jego ludzie zdołają stawić czoła siłom Chaosu i dostarczyć wieści Imperatorowi, zanim knowania Horusa wydadzą plon?
Okładka: miękka
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 19 kwietnia 2013
„Ucieczka Eisensteina” to dla mnie zupełnie nowe doznanie i doświadczenie. Nigdy jeszcze nie czytałam takiej „kosmicznej fantastyki”. Nie ukrywam, że na początku było mi ciężko połączyć fakty i zidentyfikować bohaterów – z czasem wciągnęłam się w opowieść i przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem i ciekawością. Z pewnością dużą pomocą i ułatwieniem był skorowidz bohaterów umieszczony na początku książki, do którego często zaglądałam.
Trudno w kilku słowach oddać treść tej kosmicznej epopei, ale postaram się zrobić to tak, aby nie odkryć wszystkich faktów, aby i inni mieli przyjemność z czytania „Ucieczki Eisensteina”.
Przenosimy się w przyszłość, która nie jest wolna od wojen. Przez opowieść prowadzi nas żołnierz – kapitan Gwardii Śmierci, Nataniel Garro. Wojskami Imperium rządzi Imperator, traktowany przez wszystkich prawie jak bóg. Garro, pod dowództwem Montariona, uczestniczy w kolejnych walkach i w jednej z nich staje się świadkiem masakry na Isstvanie III. Horus zdradził Imperatora! Kapitan Garro porywa statek kosmiczny "Eisenstein" i wyrusza ostrzec Imperatora. Niestety podczas ucieczki statek zostaje uszkodzony i gubi swoją drogę. Garro i jego załoga muszą odnaleźć drogę i dotrzeć do Imperatora z wieścią o zdradzie.
Czy im się to uda? Jak potoczą się losy załogi Eisensteina?
"Ucieczka Eisensteina" to część wielkiej całości i mamy tutaj do czynienia zaledwie z jej fragmentem Tak jak wspominałam, było to moje pierwsze spotkanie z tego typu fantastyką, więc trudno mi oceniać powieść, czy porównywać do innych. Jedno mogę powiedzieć, nie jest to na pewno łatwa literatura - wymagała ode mnie dużego skupienia i co rzadko mi się zdarza, jej lektura zajęła mi prawie cały tydzień i była czytana na przemian z innymi pozycjami.
Jednak pierwszy krok uważam za zrobiony i nowe tereny odkryte :) Na pewno cofnę się do poprzednich tomów powieści Jamesa Swallowa, aby lepiej zrozumieć i poznać całą opowieść.