Ilośc stron 136
Wydawnictwo: BORGIS
Dwór czarownic to ostatnia przeczytana książka w 2020 roku, kolejną skończę już w Nowym Roku :) Myślę, że prawie 170 to dobry wynik, a czytałam dużo pomimo ograniczonego czasu.
Dwór czarownic to bardziej nowela niż powieść, ale całkiem nieźle napisana i czytało się ją przyjemnie. Stanowiła odskocznie od thrillerów i powieści świątecznych, których w grudniu było u mnie sporo. Dwór czarownic to opowieść pełna magii, ale przy tym ma niepowtarzalny wiktoriański, mroczny klimat. Autorka ciekawie zbudowała fabułę i zarysowała postacie, które tworzą spójną całość. Jedyne co mi przeszkadzało to infantylne imiona, które stanowiły dysonans i nie bardzo łączyły się z opowieścią. Mięta - królową????
Pewnego dnia młoda dziewczyna Melisa budzi się w nieznanym pokoju, boli ją głowa, jest oszołomiona i zupełnie nie pamięta, co się ostatnio działo. Okazuje się, ze trafiła do Dworu Czarownic, którym dowodzi Mięta, królowa czarownic, o czym dziewczyna dowiaduje się później. Melisa została znaleziona przy drodze, nieprzytomna, przez centaura i przyniesiona do dworu. Coś się z nią wydarzyło.... jej magia uleciała. Mięta pomaga jej się pozbierać, kiedy okazuje się, ze podpisała pakt z demonem i odzyskała magię, ale oddała mu swe życie. Pobyt na dworze Mięty to dla Melisy nowy początek i nowe wyzwania. Jak sobie poradzi?
Dwór czarownic to opowieść pełna magii, demonów, czarownic, i wiedźm, czyli odwieczna walka dobra ze złem. Po której stronie znajdzie się nasza bohaterka? Przekonajcie się sami!
Dużo zdrowia i obfitości książek życzę Wam z okazji Nowego Roku!!!