Pokazywanie postów oznaczonych etykietą de blasi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą de blasi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2012

Lavinia i jej córki. Toskańska opowieść - Marlena de Blasi

Lavinia jest 83-letnią seniorką czteropokoleniowego rodu i właścicielką jednego z największych majątków w Toskanii. Jest ekscentryczna, harda, nieufna, ksenofobiczna. Kocha rodzinę, i z równą siłą nienawidzi obcych. I nic nie jest w stanie bardziej jej zirytować niż obcojęzyczny gwar na corso w średniowiecznej Pienzy czy "kolonizacja" ziemi, która od wieków należała do Włochów.
Oto Toskania odczarowana z rajskiego mitu i Toskańczycy, którzy przypatrują się krzykliwym turystom i nowym cudzoziemskim właścicielom winnic oraz oliwnych gajów. Mądrzy, pełni ciepła i życzliwości, obdarzeni poczuciem humoru. Ale potrafią też nienawidzić, pogardzać, odgradzać się ironią i szyderstwem.

Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron:  266
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Literackie 

Antybiotyk, zawalone zatoki i boląca głowa - tak wyglądał mój dzisiejszy dzień. Jedyny plus - koc, aromatyczna herbatka i dobra książka, a do tego nie trzeba wychodzić na śnieg :) 
Potrzebowałam książki, która mnie ogrzeje, otuli i zrelaksuje - sięgnęłam po "Lavinię i jej córki" Marleny de Blasi. Uwielbiam wszelkie włoskie klimaty w książkach, a czytałam kilka książek de Blasi i bardzo mi się podobały.
I tym razem się nie zawiodłam, za pisarką podążyłam do słonecznej i aromatycznej Toskanii.
 
Autorka w swoich książkach zwykle przekazuje własne historie lub zasłyszane opowieści - tak jest również i tym razem. Po wielu trudach i remontach Marlena wraz ze swoim ukochanym Fernando wprowadzają się do własnego palazzo w Toskanii - Amerykanka i Wenecjanin. Wreszcie są u siebie, otoczeni gronem przyjaciół - jednak pisarka nie może skupić się na pracy, a termin oddania kolejnej książki goni... Na jakiś czas przenosi się do maleńkiej leśniczówki położonej w lesie, gdzie w samotności chce poświęcić się pracy. Fernando nie może tego zrozumieć, jednak dostaje pozwolenie odwiedzin w weekendy, co nieco łagodzi sytuację.
Marlena w leśniczówce prowadzi proste życie - proste posiłki, wędrówki po okolicach i pisanie. Robi to, co kocha. Na swojej drodze spotyka niesamowitą włoską familię, która składa się z 7 interesujących kobiet. Nestorką rodu jest Lavinia, autorytet i rodzinna dyktatorka, dalej mamy jej dwie córki - Filippa i Luce, córki Filippy - Viola i Isotta, córka Luce - Sabrina i najmłodsza latorośl - córka Isotty, Magdalena. To niezwykłe kobiety, indywidualności, o zupełnie różnych charakterach - zgromadzone wokół Lavinii.
Marlena poznaje historię rodziny oraz odrębne historie kobiet - postanawia, za zgodą Lavinii, je opisać. Jednak dodatkowo namawia kobietę, aby ona sama spisała historię swojego życia dla córek.
 
Marlena de Blasi pisze o codziennych sprawach w sposób barwny i tworzy z nich fascynujące opowieści z życia wzięte. 
"Lavinia i jej córki" to prawdziwa historia - pisarka ubrała ją w formę powieści, którą przeplata wydarzeniami ze swojego życia. Powieść jest pełna uczuć - wzrusza, bawi i ciekawi, a do tego jest pełna barw i niesamowitych zapachów, o smakach nie wspomnę :) Jedzenie jest dla Włochów bardzo ważną czynnością - celebrują przygotowanie posiłków na równi z ich spożywaniem. Czułam się otulona ciepłem tej książki - miałam wrażenie jakbym siedziała w pachnącej ziołami kuchni, przy wielkim stole i słuchała opowieści Lavinii delektując się potrawami i doskonałym winem.
Uwielbiam takie klimatyczne powieści - prawie zapomniałam, że jest zima :) Tak skupiłam się na tej cudnej opowieści, że nawet zapomniałam o mojej bolącej głowie - i o to chodziło!!!!
Polecam na zimę tę ciepłą i pełną barw powieść - doskonale się bawiłam...
po raz kolejny!



piątek, 14 października 2011

Amandine - Marlena de Blasi

Marlena de Blasi, autorka bestsellerowych książek "Tamtego lata na Sycylii" i "Tysiąc dni w Wenecji" tym razem opowiada losy sieroty Amandine, która pragnie odnaleźć swoje korzenie.
Historia zaczyna się w Krakowie w 1931 roku, kiedy na świat przychodzi nieślubne dziecko nastoletniej córki harbiny Czartoryskiej i polskiego szlachcica. Hrabina kłamiąc, że dziecko zmarło, wywozi je do klasztoru Montpellier i tam pozostawia pod opieką guwernantki Solange. Dziewczynka dorasta w surowej atmosferze, zmagając się z niechęcią otoczenia. Gdzieś w głębi serca czuje, że nie pasuje do tego świata i tęskni do biologicznej matki. Gdy wybucha wojna troskliwa Solange postanawia wywieźć Amandine do swojej rodzinnej posiadłości na północy Francji. Ta podróż przez okupowany kraj staje się odyseję w poszukiwaniu prawdy, szczęścia i miłości… Czy Amandine znajdzie odpowiedź na pytania: Kim jest? Skąd pochodzi?

Okładka:    miękka
Ilość stron:   368
Wydawnictwo  : Świat Książki


Czytałam z łezką w oku i ciężko mi było ją odkładać, choć ostatnio czasu na czytanie mam coraz mniej.... 
"Amandine" to przepiękna, głęboka historia szukania swoich korzeni i osobowości przez Amandine. Dziewczynka jako niemowlę została oddana do klasztoru, gdzie opiekowała się nią Solange - obie dziecko i opiekunkę łączyły polskie korzenie ( o czym nie wiedziały). Amandine była bardzo rezolutnym dzieckiem i od początku dążyła do odkrycia, kto jest jej mamą, dlaczego ją zostawiła...- jednego była pewna, że mam na pewno bardzo ją kocha. Solange bardzo kochała dziewczynkę i starała się jej zapewnić miłość i rodzinę, ale nigdy przed nią nie ukrywała prawdy - sama zresztą miała ciężkie przejścia z ojcem, który ją molestował....

Amandine dorasta i po próbie uśmiercenia jej przez oddaną służącą matki Paul, postanawiają z Solange opuścić klasztor. Rozpoczyna się wojna, podróż jest ciężka.....Solange zostaje rozstrzelana, a Amandine znajduje opiekę u ojca poznanej w drodze Francuski. Dziewczyna ciągle dąży do odnalezienia matki - czy jej się to uda? Jaka była historia jej matki? Czy marzenia się spełnią?.....
Koniec jest niesamowity i dający pole do wyobraźni - aż się prosi o drugi tom - to się nie może tak skończyć!

Przepiękna, uczuciowa opowieść - przypomina mi trochę "Córkę Magdy" C.Coltier, którą  jakiś czas temu czytałam. 
"Amandine" jest świetnie napisana, porusza wnętrze człowieka - jednak na pewno nie jest ckliwa. To jedna z tych książek, którymi można się delektować podczas czytania - aż żal ją kończyć i odkładać... Ja na pewno kiedyś do niej wrócę !



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...