Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroboros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroboros. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2019

Gdzie śpiewają diabły - Magdalena Kubasiewicz

Historie o więzi bliźniąt są mocno przesadzone, przynajmniej w ich przypadku. Trudno byłoby znaleźć dwie osoby różniące się od siebie bardziej niż Ewa i Piotr. On – twardo stąpający po ziemi. Ona – wiecznie bujająca w obłokach, pogrążona w swoich fantazjach. A jednak, choć Ewa zaginęła bez śladu już dziewięć lat temu, on nadal jej szuka i nie potrafi odpuścić. Nieoczekiwanie w sprawie Ewy pojawia się nowy trop. Jej zdjęcie znaleziono w rzeczach Patrycji, dziewczyny zamordowanej w miasteczku gdzieś na końcu świata, do którego nie dotarła współczesna cywilizacja. Śledczy rozkładają ręce, ale Piotr bez chwili wahania wyrusza do Azylu, by wypytać miejscowych o siostrę. Tyle że w Azylu nikt nie słyszał o Ewie. Mieszkańcy częstują go za to swoimi wersjami miejscowej legendy o Diable i jego czarownicy. Azyl przypomina miejsca z horroru: mała społeczność, mroczne sekrety i zmowa milczenia. A może Piotra tylko ponosi wyobraźnia? Co prawda nigdy nie grzeszył jej nadmiarem, ale… W takim miejscu jak to wszystko wydaje się możliwe. 
 
Okładka: miękka
Ilość stron:  352
Wydawnictwo: Uroboros 
Premiera: 16 stycznia 2019 
 
 Gdzie śpiewają diabły to moja ostatnia przeczytana w 2018 roku książka. Książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i na pewno na długi pozostanie w mojej pamięci. Baśniowa, a przy tym mroczna i zupełnie nieoczywista.
 
Był sobie diabeł. Była sobie czarownica. Było sobie miejsce na końcu świata zwane Azylem, gdzie diabeł mówi dobranoc, położone nad jeziorem Diabli. Był Piotr i Ewa, bliźnięta, które same się rozdzieliły. A może rozdzieliło je życie....

Azyl - to tutaj wszystko się zaczyna i wszystko się kończy. To miejsce fascynuje ludzi, ale nie każdy jest w stanie tutaj zamieszkać. To specyficzne miejsce i zamknięta, skryta społeczność. Do Azylu trafia Piotr, który poszukuje swej zaginionej przed laty siostry-bliźniaczki, Ewy. Nie jest tutaj mile widziany, napotyka na mur milczenia i wrogości, ale nie odpuszcza w swoich poszukiwaniach. Zatrzymuje się w gospodzie u Iwanowej, gdzie poznaje Marię, Dorotkę, Ksenię, czy Dmitrija. Każda z tych sposób przedstawia mu własną wersję legendy o tym miejscu i o czarnym jeziorze Diabli, legendę o czarownicy i diable. Piotr poznaje miejsce i poznaje ludzi, Marię bierze za lokalną czarownicę, a Dmitrija za diabła. Coś w tym jest....  Pozostaje na miejscu i zdaje się iść śladami siostry, widzi miejsca, które namalowała, aż trafia do domu, w którym mieszkała Ewa. Aż wreszcie odkrywa tajemnicę jej zaginięcia.... Odkrywa również, kto z mieszkańców Azylu zabija swoich współmieszkańców i dlaczego - a przecież to Piotr był podejrzewany o te zabójstwa. 

Był sobie diabeł i czarownica.... Czarownica wycięła diabłu serce, zamknęła w skrzyni i wyrzuciła na środku jeziora. Kto zdejmie klątwę z tego miejsca? .....

Gdzie śpiewają diabły to fascynująca opowieść, tajemnicza, mroczna, w której wszystko jest niedopowiedziane, a każda legenda jest niby taka sama, a jednak inna. Azyl to miejsce, gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzie jedni pragną przebywać, a inni są przerażeni. To mistyczne miejsce i mistyczna opowieść, która z jednej strony pokazuje silny związek między bliźniętami, ale z drugiej zupełnie go neguje. Sami musicie wyrobić sobie własne zdanie na ten temat, a Diable wabi i czaruje...

Był sobie diabeł i była czarownica......

 

sobota, 16 września 2017

Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska

Przygotujcie się na solidną dawkę znakomitego humoru, oto nowe wydanie kultowej powieści fantasy Martyny Raduchowskiej! Kto by pomyślał, że potomkini wielkiego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów zbuntuje się wobec rodzinnej tradycji… Ida Brzezińska ma osiemnaście lat i uważa magię za stek bzdur. Jak sama twierdzi, taka z niej czarownica, jak z koziego zadka waltornia. Jedyne, o czym Ida marzy, to spokojne życie młodej dziewczyny: wymarzone studia psychologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkanie w akademiku, poznawanie świata… Niestety przeszkadzają jej w tym pojawiające się ni stąd ni zowąd trupy. Widzenie zmarłych i przewidywanie śmierci ludzi żyjących to magiczny dar, długo poszukiwany przez rodziców Idy. Nie jest łatwo być medium… a dodatkowo Ida ma prawdziwego Pecha!

Okładka: miękka
Ilość stron:  416
Wydawnictwo : Uroboros

Martyna Raduchowska i Aneta Jadowska to dwie polskie autorki powieści fantastycznych, po których książki sięgam w ciemno. Są świetnie napisane i do tego zabawne. Znajduję w nich doskonałą fabułę i świetnie się bawię. Z przyjemnością sięgnęłam więc po Szamankę od umarlaków i przypomniałam sobie perypetie Idy w nowym wydaniu. 

Ida Brzezińska ma 18 lat i postanawia sama decydować o swoim życiu. Pochodzi z rodziny o magicznych zdolnościach, które są kultywowane. Jednak Ida nie posiada magicznych mocy i postanowiła sama wybrać sobie kierunek studiów. Wybiera, wbrew woli rodziców, studia psychologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim i wyrusza w drogę, a właściwie ucieka, bo jak się okazuje - rodzice mieli swoje plany z nią związane. Chcieli, aby córka zatrzymała się u ciotki Tekli, a nie w akademiku. Cóż, wybory dokonywane przez Idę nie zawsze kończą się dobrze, bo Pech jej nie odstępuje. 

Dziewczynę prześladują duchy zmarłych i ciotka Tekla przychodzi jej z pomocą . Ida wprowadza się do jej domu i zaczyna pobierać lekcję jako Medium. Zyskuje przyjaciela w postaci łapacza snów, Ale jej życie zmienia się już nieodwracalnie... przeznaczenia nie zmienisz - zyskujemy więc nową szamankę od umarlaków w postaci Idy. 
Dziewczyna nie tylko widzi umarłych i z nimi rozmawia, ale również potrafi zobaczyć i przewidzieć czyjąś śmierć. Jej pierwszym przypadkiem jest Pan Kwiatkowski. Jeśli chcecie poznać jego historię - koniecznie przeczytajcie książkę Martyny Raduchowskiej.

Szamanka od umarlaków to naprawdę świetna i bardzo uniwersalna powieść
Spodoba się zarówno wielbicielom fantastyki, ale i młodzieży. Jest oryginalna i napisana z dużym poczuciem humoru. Czyta się ją błyskawicznie i z dużą przyjemnością. Polecam !







piątek, 20 stycznia 2017

Siła niższa - Marta Kisiel

Kontynuacja kultowego Dożywocia. Wymęczony codzienną rutyną, za to oswojony z niecodziennymi zjawiskami Konrad Romańczuk odkrywa, że nie jest jedynym posiadaczem anioła stróża, a dwie takie istoty pod jednym dachem to dopiero początek kłopotów.

Okładka: miękka
Ilość stron: 376
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dożywocie

Siła niższa to książka, której wypatrywałam z niecierpliwością i musiałam po prostu mieć. Dożywocie było doskonałe i bardzo byłam ciekawa, co dalej stanie się z Konradem i dożywotnikami.

Po stracie Lichotki, Konrad Romańczuk wraz ze zgrają dożywotników przenieśli się do domu zastępczego w rodzinnej miejscowości Konrada. Przywitał ich rezydent domu – niejaki Turu Brząszczyk, wiking pełną gębą o zdecydowanych gabarytach. Ze spokojem przyjął wszystkich mieszkańców, a Licho od początku stało się jego ulubieńcem. Zajęło sobie malutki pokoik, ale nie mogło się odnaleźć w nowej rzeczywistości, tym bardziej, że na Konrada spadły przyziemne sprawy, takie jak rachunki i nie miał czasu dla swego anioła. Utopiec zajął wannę, Puk została złożona w piwnicy, brakowało tylko Krakersa, który zaginął w pożarowej zawierusze. Przybyło im za to nowe towarzystwo – okazało się, ze na strychu mieszka kilku Hitlerowców, którzy dołączyli do grona dożywotników. Ale to jeszcze nie koniec…. Pewnego dnia w sklepie Konrad spotkał mężczyznę z władczym aniołem stróżem – był w szoku, że inni też mają anioły. Szukał go później i odnalazł – pogadali od serca i Konrad na jakiś czas przygarnął anioła Pawła – Tsadkiela. Anioła aroganckiego, pewnego siebie i postawnego, który niespecjalnie przypadł do gustu dożywotnikom i Tutu, ale ten ostatni umiał go okiełznać. I tak sobie zamieszkali, gdy pewnego dnia zyskali kolejnego lokatora – Carmillę, agentkę Konrada, ciężarną. Tworzyli przedziwną społeczność domową.

Kiedy nadszedł dzień oddania Pawłowi jego anioła, okazało się, że zapadł się pod ziemię i nie chce go na razie odebrał. Przy tym wyszły na jaw jego kłamstwa i matactwa, co podłamało Konrada…

Dzięki wsparciu domowników podniósł się z opałów i nawet burza i zawierucha, które zniszczyły ich dom, nie okazały się straszne. Jak się ma taką rodzinę – to można zwojować świat! I zacząć prowadzić własny interes :) Jaki? Przeczytajcie sami !

Marta Kisiel stworzyła kolejną kultową powieść i mam nadzieję, że nie zakończyła nią cyklu Dożywocie – ja ciągle liczę na kolejne tomu perypetii moich ukochanych bohaterów. Uwielbiam smarkate Licho i wielkiego Turu, a i nawet Zadkiela polubiłam. Dom i jego mieszkańcy, jaki zaprezentowała nam Autorka bawi, ale i chwyta za serce. To powieść o prawdziwej przyjaźni i o ciepłym rodzinnym domu. A rodzina nie zawsze musi być połączona więzami krwi, czasem miłość, przyjaźń i wsparcie tworzą silniejsze więzi. Brakowało mi Lichotki, która nadawała głębi powieści i była jakby dodatkowym bohaterem, ale dom zastępczy nie ustępuje jej klimatem. I jeszcze odnalazł się Krakers, co sprawiło, że dom stał się kompletny. 

Było super, ale ciągle czuję niedosyt – Marta Kisiel chcemy więcej Dożywocia !



środa, 2 grudnia 2015

Dożywocie - Marta Kisiel

Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści!
Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej ferajnie – szaleństwo czai się za progiem! Pełna humoru opowieść o mocno nietypowej grupie bohaterów. Przekonajcie się, czy warto było odziedziczyć Lichotkę!

Okładka: miękka
Ilośc stron: 376
Wydawnictwo:  Uroboros Grupa Foksal

Znakomita! Nic dodać, nic ująć! Ubawiłam się setnie, polubiłam wszystkich dożywotników Lichotki i bardzo żałuję, że to koniec.....

Czasem w życiu zdarzają się takie sytuacje, że dziedziczy się po rodzinie nie tylko majątek, ale i długi, a zdarza się otrzymać dom z mieszkańcami, czyli dożywotnikami. Przyjmuje się wówczas spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Taki spadek otrzymał główny bohater Dożywocia, Konrad Romańczuk.

Mężczyzna jest pisarzem, właśnie rozstał się z partnerką żywciową i zmiana życiowa jest mu bardzo na rękę. Odziedziczył po dalekim krewnym dom na wsi, wraz z dożywociem. Spakował swoje manatki, wynajął mieszkanie i zdezelowanym Tico ruszył w stronę swego nowego życia. Pobłądził po drodze, auto odmówiło posłuszeństwa, aż wreszcie dotarł na miejsce. W ciszy, na uboczu stała Lichotka, stary pseudo gotycki dom, który aż się prosił o remont. 
Konrada przywitał Kusy, przyjaciel domu, który załatwiał drobne sprawy i opiekował się majątkiem. Za to towarzystwo dożywotników, jakie zastał wewnątrz sprawiło, że nogi mu się ugięły. Na schodach stał kichający anioł zwany Licho, w wannie pływały utopce, a w piwnicy gotował sobie w najlepsze Krakers, stwór z najgłębszych czeluści ciemności. To nie koniec atrakcji, w pakiecie znajdowało się jeszcze widmo poety, Szczęsnego, który rozgościł się w bibliotece. 
Dom był zastawiony starymi meblami, obrazami, itd i aż prosił się o remont. Konrad zaczął sprzedawać zbędne rzeczy i za pozyskane fundusze wyremontował dom. Zrobiło się jaśniej i przestronniej, choć stale tłumnie. Dożywotników początkowo traktował jak karę i zło konieczne, jednak z czasem nie wyobrażał sobie bliższej rodziny. Życie Konrada zmieniło się bezpowrotnie....

"Dożywocie" to znakomicie napisana powieść, dowcipna i szalenie wciągająca. Kiedy zaczęłam ją czytać - po prostu przepadłam, przeniosłam się do Lichotki i nie miałam ochoty wracać. Marta Kisiel stworzyła niesamowitą, wesołą gromadkę domowników, którzy szturmem zdobywają serca czytelników. Szalenie mi się podoba humor i mocno przerysowane postacie stworzone przez pisarkę - inwencji twórczej jej odmówić nie można. Anioł z alergią na pióra, wielka galaretowata ośmiornica gotująca w piwnicy, czy wyszywający i robiący na drutach poeta-nieboszczyk Szczęsny - tylko Marta Kisiel mogła wymyślić takie postacie. Śmiełam się w głos czytając książkę i aż żal mi ją było odkładać - na pewno będę do niej wracać i do bohaterow, których pokochałam całym sercem :) Szczerze powiedziawszy, nie odmówiłabym towarzystwa sprzątającego Anioła i gotującego Krakersa w moim domu, szczególnie przed świetami. I jak Konrad byłabym gotowa bić się w ich obronie :)
Jestem pod wielkim wrażeniem książki i bardzo się cieszę, że Dożywocie znajduje się na moje półce. 
Polecam wam serdecznie - to świetna lektura na świateczny czas. Zabawna, ale i mądra :)





Książkę Dożywocie możecie kupić w dobrej cenie

Tania książka - Tanie Książki i podręczniki


W formacie e-book możecie kupić Dożywocie
na Virtualo.pl




wtorek, 21 kwietnia 2015

Nieludzie - Kat Falls

W wyniku katastrofy biologicznej tereny na wschód od Mississippi zostały opuszczone. Feral Zone to miejsce zainfekowane przez wirus, który zamienił miliony ludzi w krwiożercze bestie. Przebywanie na tym terenie jest śmiertelnie niebezpieczne. Lane McEvoy nie potrafi sobie wyobrazić, po co w ogóle ktoś miałby próbować się tam dostać, skoro życie na zachodzie kraju jest bezpieczne i wygodne, dokładnie takie, jak Lane lubi. Jednak niespodziewanie dziewczyna dowiaduje się, że bliska jej osoba przekroczyła mur odgradzający skażony teren i znalazła się w Feral Zone. Lane wyrusza na wschód, zupełnie nieprzygotowana na to, co znajdzie w ruinach cywilizacji…

Okładka: miękka
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Uroboros 
Premiera: 22 kwietnia 2015 

„Nieludzie” to kolejna na mojej półce, katastroficzna, bardzo oryginalna wersja przyszłości, stworzona przez Kat Falls. 

Na skutek katastrofy biologicznej, część Stanów Zjednoczonych została opuszczona i odcięta, odizolowana od reszty. Ludzie żyją w wyznaczonej strefie i nie wolno im przekraczać wytyczonych granic. Za nimi rozciąga się teren skażony, na którym żyją zainfekowane istoty, zmutowane genetycznie, śmiertelnie niebezpieczne. Wyprawa na tereny skażone jest zabroniona.

Delaney McEvoy mieszka w bezpiecznej strefie, ma tylko ojca, gdyż jej matka zmarła na raka. Często bywa sama, bo ojciec bywa w podróżach służbowych, handluje dziełami sztuki. Pewnego dnia uczestniczy w imprezie młodzieżowej, z której zostaje zabrana przez służby sanitarne pod pozorem zarażenia i odizolowana od świata. Tak naprawdę chodzi o jej ojca, który według władz zajmuje się szmuglowaniem dzieł sztuki z zakazanego terenu. Lane nie może w to uwierzyć….
Dostaje ultimatum – by uratować ojca, musi przedrzeć się do skażonej strefy i go odnaleźć, by z kolei on mógł wypełnić zlecone zadanie. Dziewczyna wyrusza w paszczę lwa. Co znajdzie po drugiej stronie? Czy uda jej się ocalić ojca?

Przeczytałam już wiele książek o podobnej tematyce, bo wciąż mnie intrygują i fascynują.
„Nieludzie” przykuli mnie do fotela i straciłam rachubę czasu. To doskonale napisana powieść, tajemnicza i intrygujaca. Książka jest pełna wartkiej akcji, a autorce udaje się nas zaskakiwać. Kat Falls poświęciła mnóstwo energii na wykreowanie specyficznego klimatu swojej powieści oraz stworzenie oryginalnych postaci. Zmutowane istoty, stanowiące połączenie ludzi i zwierząt, mrożą krew w żyłach i działają na wyobraźnię. Lane czeka nie lada wyzwanie na niebezpiecznych terenach, jednak ojciec zadbał o jej surwiwalową edukację, co okaże się bardzo przydatne. Jakby przewidział, co czeka ją w przyszłości…. 

Powieść, choć skierowana do młodzieży, zaciekawi również starszego czytelnika, do jakich i ja należę. Jest lekka i przyjemna w czytaniu, a przy tym mroczna i klimatyczna. Zagłębiłam się w niej z wielką przyjemnością i aż żal mi było rozstawać się z Lane. Oczywiście nie mogło zabraknąć w tej książce również fascynujących męskich bohaterów, jakimi bez wątpienia są Rafe i Everson, którzy od początku zyskali moją sympatię. Świat stworzony przez Kat Falls jest przerażający, ale również intrygujący. Całość jest idealnie zgrana i dopracowana, przez co jasna w odbiorze i przemawiająca do naszej wyobraźni. 

„Nieludzie” to dynamiczna i intrygująca powieść, która zapada w pamięć. Jest pełna akcji, ale i emocji. Mnie porwała, więc polecam wam ją z całego serca!







czwartek, 26 marca 2015

Złodzieje snów - Maggie Stiefvater

Jeśli moglibyście wykraść przedmioty ze swoich snów, co byście zabrali? Amerykańska autorka fantasy kontynuuje magiczną sagę zapoczątkowaną tomem Król Kruków. W powieści Złodzieje snów opisane zostały dalsze losy trójki przyjaciół z elitarnej szkoły dla chłopców - Ganseya, Adama i Ronana - oraz pochodzącej z rodziny wróżek Blue. Teraz, kiedy linie mocy wokół Cabeswater zostały obudzone, życie bohaterów zmieni się nie do poznania. Nikt nie spodziewa się wyzwań, które mają nadejść... Ronan Lynch coraz głębiej wchodzi w świat snów. Ma pewien sekret, który ukrywa przed innymi, a czasem nawet przed samym sobą. Posiada szczególny dar - potrafi kraść przedmioty ze snów. Jednak nie jest jedyną osobą, która ich pragnie...

Okładka: miękka
Ilośc stron: 448

Każdy z nas śni. Jedni mają piękne sny, a inni budzą się zlani potem i cieszą, że to już koniec koszmarów. Co by było, gdyby sny były bardziej realne? Gdybyście mogli z nich zabrać choć jeden przedmiot i przenieść do rzeczywistości? Czy to was fascynuje, czy przeraża? Myślę, że nie dla wszystkich skończyłoby się to dobrze….. Zobaczcie, co spotkało bohaterów książki Maggie Stiefvater.

„Złodzieje snów” to kontynuacja powieści „Król kruków”. Fascynująca saga o młodych ludziach z magicznymi zdolnościami. Znowu spotykamy Ronana, Adama i Ganseya, szkolnych przyjaciół, oraz Blue zwaną też Jane. Każde z nich posiada umiejętności obce zwykłym ludziom. Blue pochodzi z rodu wróżek, Ronan potrafi wynosić przedmioty ze snów, reszta też nie jest gorsza. Aktualnie przyjaciele skupiają się na poszukiwaniu legendarnego Glendowera w okolicach Henrietty. Ich działania nie przynoszą jednak rezultatów. Napotykają na swojej drodze więcej problemów niż sukcesów. Ślady rozmywają się jak we mgle. Nie są sami w swoich staraniach, ich działaniom pilnie przygląda się Szary Człowiek. Jest bardzo niebezpieczny i dąży do swego celu bez skrupułów. Młodzi przyjaciele znajdują się w niebezpieczeństwie. Tymczasem niezdrowe zainteresowanie Ronanem wykazuje Kavinsky, jeden z uczniów Aglionby. Czyżby i on interesował się Glendowerem? Czy grupie przyjaciół uda się osiągnąć swój cel? O tym musicie przekonać się sami!

„Złodzieje snów” to pasjonująca i bardzo oryginalna opowieść. Autorka miała doskonały pomysł na trylogię i potrafiła go wykorzystać, tworząc niepowtarzalny cykl. Tomy są ze sobą zgrabnie powiązane i tworzą zwartą całość. Na uwagę zasługuje znakomita kreacja bohaterów, wyposażonych w unikatowe cechy, stale dopracowywane i ukazujące czytelnikowi kolejne oblicza poszczególnych postaci. To skomplikowane, mocno zarysowane indywidualności, zapadające w pamięć i identyfikowalne. Akcja powieści toczy się początkowo spokojnie, żeby naraz nabrać tempa i porwać nas w wir zdarzeń. Otacza nas magia i tajemnica. 

„Złodzieje snów” to świetnie napisana książka dla młodzieży, która przyciągnie również rzesze starszych wielbicieli fantastyki (takich jak ja :). Przeczytałam z przyjemnością i serdecznie polecam!




wtorek, 17 marca 2015

Relikt - Heather Terrell

To Eamon, jako syn Wielkiego Archona, miał podejść do Prób, zdobyć tytuł Archona i w przyszłości zająć miejsce swojego ojca. Jednak gdy Eamon ginie podczas niebezpiecznej wspinaczki, Ewa, jego siostra, postanawia go zastąpić.
Wbrew rodzinie i tradycjom rodu podejmuje decyzję, która może odmienić jej życie. Poszukiwanie reliktów, stanowiące część Prób, może doprowadzić do odkrycia tajemnic, które wywrócą cały jej świat do góry nogami.

Okładka: miękka
Ilośc stron:  256
Wydawnictwo:  YA!   Grupa Foksal
Cykl: Księgi Ewy

W zapowiedziach, książka Heather Terrell porównywana była do słynnych "Igrzysk śmierci". Hmmm.... Nie do końca bym się z tym zgodziła. Fabuła oparta jest na podobnym schemacie, jednak jest zdecydowanie spokojniejsza i mniej krwawa. 

"Relikt" to opowieść z dalekiej przyszłości Po Uleczniu, w której nasze czasy są archaiczne. Znaleziska budzą zaskoczenie, a popularne dziś laptopy Mac uważane są za "ołtarzyki", przed którymi spędzaliśmy wiele godzin :) 
W takich czasach, młodzież, głównie chłopcy, przechodzą Próby, aby zdobyć tytuł Archona. Eamon i Ewa są rodzeństwem, a ich ojciec jest aktualnym Archonem w ich społeczności. Eamon, ćwicząc w tajemnicy przed Próbami, ginie spadając ze skały. Ewa postanawia zastąpić brata i przystąpić do Prób, obok swego kuzyna Jaspera. Rodzina chętniej widziałaby ją jako jego partnerkę życiową niż uczetsniczkę Prób.
Kraina, w której żyją, jest skuta lodem i bardzo niebezpieczna. Ewa pakuje dobytek, który umieszczony zostaje na saniach ciągniętych przez psy i wyrusza na swoją Próbę. Adepci do tytułu Archona rozjeżdżają sie w różne strony, nie wolno im się ze sobą komunikować. Przechodzą kolejne próby i poszukują cennych reliktów z dawnej epoki. Najciekawsze znalezisko przywozi Ewa i zostaje powołana na stanowisko Archona. Czy to jest jej szczyt marzeń? Chyba nie tego chciała od życia. Dziewczyna decyduje się na wybór innej drogi życiowej.....

"Relikt" wpisuje się jako kolejna pozycja w modny ostatnio cykl powieści katastroficznych dla młodzieży, gdzie Próba jest miarą wartości człowieka. Podjęcie wyzwania i uczestnictwo w trudnych zadaniach stanowi niejako inicjację i przejście z fazy dzieciństwa do dorosłości. Niedawno czytałam z tej serii "Testy", które mnie zafascynowały, jednak "Relikt" nie zrobił już na mnie takiego wrażenia. Książka nie jest zła i na pewno znajdzie spore grono wielbicieli, ale sam temat zaczyna być już mocno wyeksploatowany i dla mnie męczący. Oczekuję od takich książek oryginalności i zaskoczenia, a tego, niestety, tutaj nie znalazłam....
Powieść biegnie dość spokojnie, ciekawi, ale nie porywa. Jest napisana lekkim, przyjemnym językiem i czyta się ją dość szybko. Mam nadzieję, że moje córce bardziej przypadnie do gustu niż mnie. 




wtorek, 6 stycznia 2015

Przebudzenie - Arwen Elys Dayton

Spotkanie trzech cywilizacji, które rozstrzygnie o losie dwóch światów. Statek obcych ląduje w starożytnym Egipcie, jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Dochodzi do katastrofy i przybysze muszą wtopić się w ziemskie społeczeństwo. Mijają wieki. Ojczysty świat obcych staje sie obiektem ataku innej, wrogiej cywilizacji

okładka: miękka
Ilość stron:  478
Wydawnictwo: Uroboros   Grupa Foksal


Do "Przebudzenia" podeszłam z lekkim dystansem. Zaciekawiła mnie fabuła, ale generalnie nie przepadam za opowieściami kosmicznymi i trochę się jej obawiałam.
Jednak okazało się, że czym dalej wczytywałam się w serwowaną opowieść, tym bardziej mnie ciekawiła.

"Przebudzenie" to wielowątkowa opowieść, gdzie podróże kosmiczne łączą się nierozerwalnie z historią Ziemi. 
Na odległej planecie Herrod nie dzieje się dobrze. Luceni planują wojnę i zagładę ich cywilizacji. ratunkiem może okazać się wynalazek, który wiele tysięcy lat temu został wysłany wraz  z grupą Kinlayan na Ziemię.  
Przed wiekami Inżynier, Lekarka i załoga statku kosmicznego wylądowali na Ziemi, ich celem była obserwacja cywilizacji i zbieranie o nich informacji. Kontakt Centrali ze statkiem kosmicznym został zerwany, jednak uczestnicy wyprawy wpisali się na stałe w ziemskie życie.
Teraz ich śladem wyrusza dwoje żołnierzy z planety Herrod, dzielna Pruit i jej ukochany Niks. Podążają statkiem kosmicznym w kierunku Ziemi. W czasie wyprawy umiera Niks, a Pruit samotnie kontynuuje wyprawę. Ich śladem ruszają Luceni.
Czy Pruit uda się odnaleźć członków dawnej ekspedycji i uratować swoją planetę?

"Przebudzenie" to intrygująca i bardzo oryginalna powieść. Nawet nie sądziłam, że przeczytam ją z takim zaciekawieniem. Znowu w mojej głowie zapaliła się lampka - nie oceniaj z góry książki i rodzaju literackiego, w każdej dziedzinie można znaleźć ciekawe książki!  Okazuje się, że i epopeje kosmiczne mogą się okazać intrygujące i wciągające. "Przebudzenie" jest napisane plastycznym i przemawiającym do wyobraźni językiem, ale prosty i jasnym dla czytelnika. Zmieniające się wątki sprawiają, że książkę czyta się z zaciekawieniem. Podoba mi się pomysł połączenia wątku retrospektywnego związanego z dawna wyprawą naukowców na Ziemię i ich przystosowaniem do życia na innej planecie, powiązany ze spiskiem Lucenów i wyprawą ratunkową Pruit. Wątki zostały zgrabnie połączone w logiczną i spójną całość, a związek Pruit z Ziemianinem dodaje pieprzyku opowieści i sprawia, że staje się lżejsza. 
Przyznam, że spędziłam ciekawie czas na lekturze "Przebudzenia" - było to dla mnie intrygujące doświadczenie!





         

niedziela, 4 stycznia 2015

Data ważności - William Campbell Powell

Pełna ciepła opowieść o rodzinie i dojrzewaniu w świecie, w którym być może nie będzie jutra. Gdy ludzie zaczynają wymierać, nawet dzieci zostają zastąpione przez androidy. Teknoid Tanya to nastolatka bardzo ludzka. Musi jednak wrócić do Oxted, miejsca swego stworzenia. Czy istnieje sposób, by Tanya mogła zostać w ludzkim świecie, w którym przeżyła tak wiele…?

Okładka: miękka
Ilość stron:  448

"Data ważności" porwała mnie i urzekła. William Campbell Powell stworzył oryginalną, ale i przerażającą wizję świata przyszłości. Jednak przy tym opowieść emanuje ciepłem i wzrusza czytelnika. Niezwykłe połączenie!

Mamy 2049 rok, świat zmienia się. Panuje bezpłodność i ludność powoli zaczyna wymierać. Jednostki zdolne do prokreacji są izolowane przez państwo i otaczane troską. Jednak nadal istnieją małżeństwa ludzkie, które chcą mieć pełną rodzinę - co to za życie bez dzieci? I tutaj z pomocą przychodzi Oxted, jednostka badawcza, która stworzyła teknoidy, dzieci-roboty. Są idealne, nie sposób odróżnić ich od żywych ludzi, nawet po zranieniu krwawią. Co kilka lat podlegają aktualizacjom i zmieniają się z wiekiem. Patrząc na dzieci w szkole można się tylko domyślać, które są ludźmi, a jest ich naprawdę niewiele

Tanya ma jedenaście lat i zaczyna pisać pamiętnik, skierowany do Zorga, przybysza z kosmosu, który powinien go przeczytać po wielu latach. Dziewczynka jest córką pastora i wydaje się jej, że jest człowiekiem. Myśli, czuje, ma pasje i uwielbia swoją rodzinę. Kocha muzykę i uczy się grać na basie. Pewnego dnia, dochodzi do wypadku i Tanya  niespodziewanie dowiaduje się, że nie jest człowiekiem, tylko doskonałym teknoidem. Jest zszokowana i początkowo trudno jej się pogodzić z tym faktem. Okazuje się, że przyjaciółka, którą brała za robota jest człowiekiem, a ona nie..... Jednak między dziewczynami nic się nie zmienia, ich przyjaźń zacieśnia się. Prawda nie okazuje się tak dobijająca, ale fakt, że teknoidy mają swoją datę ważności. Trafiają do ludzi jako maleńkie dzieci, rosną, kochają, a w wieku 18 lat trzeba je oddać z powrotem do Oxted, na zawsze. To jakby dziecko umierało w wieku 18 lat.... straszne!
Tanya wie, że zostało jej niewiele czasu i postanawia go wykorzystać w pełni. Wraz z przyjaciółmi tworzy zespół muzyczny, w którym gra na basie. Oddaje się swojej pasji, a rodzice ją wspierają. Nagle umiera jej mama, a 18 rok życia zbliża się nieubłaganie. Ojciec Tanyi w sądzie walczy o jej utrzymanie w rodzinie. Czy mu się to uda? Jak będzie dalszy  wyglądał los Tanyi?

"Data ważności" to niesamowita opowieść o miłości, przyjaźni, walce i odnajdywaniu swojej drogi w życiu. Wizja społeczeństwa przyszłości jest przerażająca. Jak można wypożyczyć dziecko na 18 lat? Kochać je, dbać o nie i później oddać? To jak akt desperacji. Jednak nie mieć dziecka w ogóle, wydaje się jeszcze gorsze. Teknoidy to istoty doskonałe, a Tanya jest jednostką wyróżniającą się. Jej sposób myślenia, zachowania, uczucia i pasje są jak najbardziej ludzkie, więc dlaczego musi opuścić świat ludzi?
Opowieść jest wzruszająca i bardzo mądra,  pobudza do refleksji, intryguje i sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Urzekła mnie i poruszyła - to rewelacyjnie napisana książka! 


         


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Gra. Impuls - Eve Silver

Gra tak prawdziwa, że staje się rzeczywistością.
Alternatywny świat, w którym bohaterka budzi się po wypadku samochodowym, znacznie różni się od tego, do którego przywykła. Musi brać udział w grze, w której walczy na śmierć i życie z okrutnymi obcymi.

Okładka: miękka
Ilośc stron:  364
Wydawnictwo: Uroboros Grupa Foksal

Po lekturze "Impulsu" mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony zaintrygował mnie pomysł gry i przenoszenia w czasie, z drugiej - kompletnie nie przemawia do mnie koncepcja wrogich istot z kosmosu zwanych Drau.... Cóż, książka nie jest zła, jednak bardziej zainteresowały mnie losy głównych bohaterów niż ich wroga.

Miki Jones ma 16 lat, jest przeciętną nastolatką, kiedy przydarza jej się wypadek. Wpada pod rozpędzoną ciężarówkę, chcąc ratować niesłyszącą siostrę koleżanki. Nie ginie jednak, tylko przenosi się w czasie do miejsca zwanego "przechowalnią". Spotyka tam swego kolegę Lukę i trójkę innych nastolatków. Przewodzi im Jackson Tate. Miki jest zdezorientowana i w ogóle nie wie, co się wokół niej dzieje. Okazuje się, że trafiła do Gry, gdzie musi walczyć z świetlistymi istotami z innej planety, Drau, które chcą zniszczyć ziemię.
Pierwsza potyczka jest niezwykle trudna, tym bardziej, że Miki nie zna zasad walki - uczy się na swoich błędach, a Jackson stara się ją chronić. Tych dwoje niekoniecznie się lubi. Z czasem to się zmienia.
Po walce Miki powraca na miejsce wypadku i okazuje się, że nic jej się nie stało. Prowadzi swoje życie do następnego "wciągnięcia" do gry.... Jej życie już nigdy nie będzie takie samo.

Eve Silver miała świetny pomysł na fabułę, jednak mam wrażenie, że nie do końca go wykorzystała. Jak pisałam na początki, kompletnie nie trafia do mnie idea świetlistych istot z innej planety. Są potraktowane płytko i ich potencjał w ogóle nie został wykorzystany. Nie przyciągają czytelnika. Autorka poświęca im niewiele uwagi i nie zgłębia tego tematu. Powierzchownie dowiadujemy się skąd pochodzą i do czego dążą. Ciekawiej zaprezentowano wątek gry - mimo, że i tutaj, Autorka nie zdradza wszystkiego, jednak gra intryguje czytelnika i jest przedstawiona w tajemniczy i dający pole do wyobraźni sposób. Ciekawie zaprezentowano bohaterów, szczególnie tajemniczego Jacksona i samą Miki. Jak zobaczycie, przeciwieństwa się przyciągają i młodych połączy uczucie. Eve Silver połączyła w swojej powieści fantastykę z powieścią obyczajową dla młodzieży, której pieprzyku dodaje wątek miłosny i zaskakujący finał. Ciekawa jestem, co autorka zaserwuje nam w kolejnych tomach.
"Impuls" okazał się ciekawą lekturą, jednak nie do końca spełnił moje oczekiwania. Bardzo jestem ciekawa opinii mojej córki :)

 

czwartek, 19 grudnia 2013

Druga szansa - Katarzyna Berenika Miszczuk

Julia budzi się w tajemniczym szpitalu. Nie poznaje własnego odbicia, nie pamięta, jak się tu znalazła. Z czasem dowiaduje się, że cała jej rodzina zginęła w pożarze. Jedynie Julii udało się przeżyć, choć na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. Nazwa ośrodka, Druga Szansa, powinna napawać pacjentów otuchą... Co jednak myśleć o kobiecie, która ciągle wróży Julii śmierć, pojawiającej się nagle nieznajomej dziewczynie i szeptach rozbrzmiewających dookoła? Najwyraźniej dzieje się tu coś dziwnego. Julia staje się coraz bardziej zagubiona i przerażona. Co zrobi w sytuacji, w której nie może zaufać nawet sobie?

Okładka: miękka
Ilość stron: 349
Wydawnictwo : UROBOROS

Z wielką ciekawością sięgnęłam po nową książkę Katarzyny Bereniki Miszczuk wydaną przez Wydawnictwo Uroboros. 
„Druga szansa” pochłonęła mnie zupełnie, uwielbiam tak klimatyczne i dopracowane książki. Zawarte wewnątrz rysunki potęgują uczucie niepokoju i grozy, który emanuje z każdej strony powieści. „Druga szansa” pełna jest niedopowiedzeń, tajemnicy i sprzeczności, co sprawia, że czyta się ją jednym tchem, z ciągłym pytaniem „co dalej?”. 

Główna bohaterka powieści budzi się w szpitalu psychiatrycznym zwanym „Druga Szansa”. Nie ma pojęcia, gdzie jest, dlaczego i kim jest. Terapeutka nazywa ją Julią, jednak głos, który słyszy, mówi do niej „Karolina”. 
Kim jest i skąd się tutaj wzięła???? Podobno cała jej rodzina zginęła w pożarze, dom spłonął doszczętnie, ocalała tylko ona. Nie ma żadnej rodziny, ani żadnych wspomnień. Terapeutka podsuwa jej skromne informacje, ale są one sprzeczne z migawkami, które pojawiają się w głowie dziewczyny. 
W szpitalu poznaje Adama, sympatycznego chłopaka, który nieco łagodzi tę przerażającą rzeczywistość. Jednak jak ma się czuć dziewczyna, która kompletnie nic nie pamięta, w dodatku słyszy głosy i ma omamy wzrokowe? Odwiedza ją kruk, a sąsiadka zza ściany ciągle krzyczy o śmierci…. 
Jest przerażona! Jednak stara się dociec prawdy, oszukuje przy przyjmowaniu leków, aby myśleć logicznie, bez farmakologicznej zasłony. 
To, co odkrywa – przeraża ją. Ludzie, którzy rzekomo chcą jej pomóc, wcale nie są tacy, jakimi się wydają. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Julia przekona się o tym na własnej skórze… 

„Druga szansa” to niesamowita powieść, w iście wiktoriańskim stylu, pełna grozy i napięcia. Autorka od pierwszych stron konstruuje klimat napięcia i niedopowiedzenia. Jedne informacje przeczą innym, a czytelnik drąży temat i szuka rozwiązania. Książka wciąga jak bagno i nie sposób jej odłożyć. Jest świetnie napisana i intrygująca. Sylwetki bohaterów są dopieszczone i bardzo wyraziste, z rozbudowanym tłem psychologicznym. Wszechogarniające szaleństwo udziela się czytelnikowi. 
Co jest prawdą, a co iluzją? Przekonajcie się sami – pani Miszczuk jeszcze nie raz nas zaskoczy!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...