Od serca
Ciekawe jak tężeją
człowiekowi rysy twarzy. Uśmiech zastyga jak mucha w bursztynie. Znika zegar z
drzwiami, torebka z telefonem. Znika inny możliwy ciąg zdarzeń, może jakiś żart
w drodze powrotnej do auta, może luźna kłótnia, kto wie, na pewno rozmowa z
mamą znika, ta, w której wszystko było OK.
Przewińmy ten film, niech
doktor Maggie zniknie jeszcze za drzwiami, z kartką z rysunkiem serca. Na parę
chwil, co jej szkodzi. Pogapimy się jeszcze trochę na zegar, podenerwujemy, że
dzwoniliśmy właśnie odwołać wizytę u pediatry, miałoby się z głowy za jednym
zamachem. A tu już i tak za chwilę przyjdą i powiedzą, że ten szmer w sercu
Thomasa to nic takiego, przejdzie jak ręką odjął za rok, dwa, cztery. Zrobiło
się EKG, echo serca się zrobiło, można by iść. A to trwa i trwa. Takie echo
serca, nie planował dziś człowiek. I weź tu teraz leż z dzieckiem na tej
kozetce prawie pół godziny, zajmuj czymś dziecko, żeby nie próbowało ciumkać
głowicy USG. Pośmialiśmy się chociaż trochę jak głowica powędrowała na brzuszek
wielkości moich dwóch zaciśniętych dłoni. A co gdyby tam w środku siedział
dzidziuś?
Doktor Maggie wchodzi –
bo wejść musi, z kartką z rysunkiem zdrowego serca. Mówi coś, co ona mówi, ma w
ręku długopis i zapisuje mild aortic valve stenosis. Na rysunku pojawia się
gwiazdka. Obok - szkic dwóch zastawek. Takiej zdrowej i tej Thomasa. Aortic
valve stenosis, powtarzam w myślach jak czasem na studiach, nie do końca
rozumiem, nie szkodzi, stenosis. Aortic.
… A na EKG tak pociesznie wyglądał z tymi
plasterkami na całej klatce piersiowej. Chciałam zrobić mu zdjęcie i kiedyś
pokazać, że miał raz EKG jak był taki malutki.
Cewnikuje się serce, ale
to nie teraz, prognoza taka, że jak będzie młodym mężczyzną. Cewnikuje się i
wprowadza do serca balonik. Wyobrażam sobie balonik, ciemnoniebieski, patrzę jak leci gnany wiatrem. W ostateczności operacja, owszem, na otwartym sercu. A zastawka
do wyboru, z tkanki świńskiej, mechaniczna, własna z roszady.
Rozpłakać można się w
drodze do łazienki. Ale to też tylko na chwilę, bo wesoły pacjent zrobił w
gabinecie do pampersa kupę.
W aucie dzwonię do mamy.
Piszę kilka maili. Wklepuję w telefon, tłumaczę, zwężenie zastawki aorty. Co
mail to zerkam na to tłumaczenie, upewniam się.
… Thomas od kilku dni gorączkował,
był sobotni poranek, a w moim mieście w Polsce przyjmował prywatnie tylko jeden
pediatra, starszy, siwy pan. Taki gabinet miał smakowity, z innej epoki. Nie
dosłyszał imienia, daty urodzenia. Przyłożył natomiast stetoskop do serca Thomasa
i jako pierwszy usłyszał tę zastawkę, jak się trudzi, żeby wyrzucić do aorty
krew. Odwrócił do mnie głowę i powiedział, jak tu zapomnieć coś takiego,
powiedział: on ma wadę serca?
Bardzo mi przykro! mam nadzieję, że wszystko dobrze się potoczy i Thomas będzie zdrowym chłopcem! trzymam za Was kciuki!
OdpowiedzUsuńDziekuje, Kochana! Slicznie wygladacie z Alusia i z Brzuszkiem na Instagramie, zawsze zerkam z przyjemnoscia
UsuńMój Boże, Marchewko, już dość tych niedobrych wieści, niech się niebiosa zlitują nad Wami i nami przy okazji! Ja ryczę odkąd wiem, to co wiem, o czym może czytałaś, i nie odchodzę od komputera śląc wici. Czy Wy możecie coś teraz zadziałać? Czy trzeba się znowu uzbrajać w cierpliwość na lata całe? czego mogę Ci życzyć prócz siły i mimo wszystko optymizmu? I jak pomóc? Ściskam serdecznie! Ucałowania dla chłopców!
OdpowiedzUsuńLewkoniku, czytalam, jak zawsze lecac skads-dokads, i az na schodach przysiadlam. No co tu mowic jak tu nie ma slow... A my - zawsze lapie te perspektywe, ze to nie jest bardzo straszne cos, to nie jest sytuacja bezposredniego zagrozenia zycia. Tylko matka musi ten swoj smutek przejsc, a ja w pewnej mierze przechodze wszystko - piszac. Ech! A nasz Thomas trafil w dobre rece... Trzeba uzbroic sie w cierpliwosc, jak mowisz, no nic madrzejszego nie wymyslimy. Co pol roku badania, i juz nigdy z tym luzem co za pierwszym razem. Sciskam Ciebie i ja
UsuńJak dobrze, że są jeszcze lekarze, którzy chcą w sercu usłyszeć zdrowie a jednak słysząc coś niepokojącego mówią o tym. Na całe szczęście.
OdpowiedzUsuńTo prawda! Zawsze trudniej przynosic zla nowine. Bardzo jestem temu lekarzowi, ze o tym wspomnial, mimo ze nie po to do niego przyszlam.
UsuńKochana, mocno Cię ściskam. Musi, po prostu musi być dobrze. Innej możliwości nie ma. Całuje
OdpowiedzUsuńDziękuję, uściski najserdeczniejsze!
UsuńPowarcam tutaj co trochę, bez pomocnych rąk, bez możliwości uśmierzenia bólu, bez obietnic, że będzie dobrze. Nie mam mocy by zmienić świata, ani swojego, a tym bardziej Waszego. Powracam tutaj, by po prostu być. Tulę ogromnie!
OdpowiedzUsuńI wierzę, że to serce jeszcze zaskoczy nas wszystkich i będzie biło dumniej niż najwiekszy dzwon.
Tulę!
gdy Bóg rozdaje a my dostajemy - jak często pytamy dlaczego?
OdpowiedzUsuńnie umiem odpowiedzieć - czy dlatego że Ty jesteś mądrą dobrą kochającą wyrozumiałą DZIELNĄ radzącą sobie z wszystkimi i ze wszystkim? kto by tak chciał??? zapewne wyczytałaś milion stron - ale czy to dobrze? czy może lepiej tylko ten lekarz który prowadzi? co robię źle a co dobrze?
i tak każdego dnia - szukanie słonka, usmiechu zapachu zielonej trawy ... Marchewku - jak dobrze że jesteś tam gdzie jesteś - bo tutaj pewnie by trzeba było robić zbiórkę bo przecie punkty w NFZ się skończyły ... wierze że to chwilowe że to przejściowe że za chwil parę oddech nie będzie twój płytki i nerwowy tylko pełną piersią ... wiesz że z całego mojego serca życzę Wam tego ...
marchewku wysyłam Tobie niezliczone pokłady miłosci siły wiary nadziei i wszytkiego tego co jest tobie potrzebne żeby tak po prostu nie oszaleć !!!!! przytulam mocno i szepczę do ucha że to to tylko przjściowe ... <3 <3 <3
Marchewko! Oczywiście, że trzeba być dobrej myśli. Bo chociaż o niebo lepiej by było gdyby u tego lekarza wyszło tylko przeziębienie to jednak rzeczywistości nie odmienimy, nieważne jak dużo lęków i niezgody w nas ona generuje :( Skoro już jest jak jest to możecie wiedzę przekuć w oręż na korzyść Thomasa. Wiecie już teraz, będziecie mieli szansę zareagować odpowiednio szybko, zapobiec innym chorobom, leczyć Thomasa od razu na to na co choruje. U mojej bratanicy, już pełnoletniej, raptem rok temu zdiagnozowali problem z sercem, doszli do tego po tym jak zemdlała, po ocuceniu nie mogła się ruszyć, dostała ataku paniki i napadu padaczki. Dwa tygodnie później w szpitalu klinicznym lekarz wysłuchał delikatny szmer w sercu, prawie niedosłyszalny. Trzymam za Was mocno kciuki :*
OdpowiedzUsuńสล็อต ออนไลน์
OdpowiedzUsuńGclub
co tam u Was w nowym roku?
OdpowiedzUsuńbo ja nadal jestem
Marcheweczko...nadrobilam...przeczytalam...martwie się....otaczam Was pozytywnymi myślami ❤
OdpowiedzUsuńWitamy serdecznie we wrześniu!
OdpowiedzUsuńCo ta u Was?
kwietniowe pozdrowienia
OdpowiedzUsuńpozdrowienia :-)
OdpowiedzUsuń