Witajcie,
ja, nie biżuteryjna zrobiłam właśnie bransoletkę ;) Drewnianą bazę kupowałam z zamysłem, żeby ozdobić ją decu, a może quillingiem. Aż wieczorem, kiedy to wzięłam ją do ręki, coś mnie "natchnęło" i zamiast akrylową farbą potraktowałam ją białym gesso. W sumie i tak okazało się, że z moich skromnych serwetkowych zapasów nie da się nic wykombinować. Potem w ruch poszły maski i pasta strukturalna i jeszcze cała masa innych mediów, ale nie będę ich wymieniać, żeby znowu którejś z Was o zawrót głowy nie przyprawić ;) Nie pytajcie nawet ile warstw jest na niej, bo sama nie wiem ;)
Zrobiłam sobie do niej kaboszon (Z wygranej w candy w scrapkowo mam szkiełka). Jako grafika posłużyło pomniejszone zdjęcie mojej foamiranowej warsztatowej róży.
Tak patrzę na to moje najnowsze dzieło i się zastanawiam co z tego wyszło... chyba tragedii nie ma ;) no, poza tym dopiero mediowania się uczę ;)
Ale co ja będę gadać pokazuję :)
I dla pokazania "gabarytów" razem z moją dłonią. Nie zakładałam jej normalnie, bo moje dłonie (alergiczne) ostatnio są bardzo nie fotogeniczne ;)
No i jakie Wasze wrażenie? wiem, dosyć nietypowa ;)
To już tyle na dzisiaj. Zmykam więc i do następnego razu :) paa