Mój kochany mąż zgodził się, żebym wydała pieniążki na siebie zapewne myśląc, że pobiegnę nakupować butów, spodni i torebek. Tymczasem ja odpaliłam kompa i szybciutko przeleciałam kilka tutków wire-wrapping, żeby się dowiedzieć czego potrzebuję do nauki ;P
No i mam profesjonalny palnik, srebrne druty i jeszcze kilka innych drobiazgów ;p
Jak tylko dotarły zabrałam się za wyginanie i zawijanie :D
Pierwsze kolczyki może nie są spektakularne, ale jestem z nich bardzo dumna :> Niewielkie zrobione ze srebra z maleńkimi oponkami labradorytu, zawieszone na sztyftach. I tyle. Ale się pochwalę: