Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawki. Pokaż wszystkie posty

16.03.2015

Lala z kota

Uszyłam lalę z wykroju na kota i małpkę. Trochę przerobiłam głowę, dorobiłam włosy itp. Pierwszy raz w życiu szyłam lalkę i muszę przyznać, że to dużo trudniejsze od zwierzątek, bo one mogą wyglądać, jak zechcę, a lala jednak musiała mieć ludzką twarz;)

Przy okazji uwolniłam trochę tkanin i guziki, które od dawna czekały na swoje 5 minut;)







A wieczorami zszywam sobie heksagony:) Tak, tak, nadal jestem w gorączce patchworkowej:)



9.02.2015

Kotek dla Lilki

Kochani!

piszę, jakbym chciała, a nie mogła. Ciągle coś i od ostatniego posta minęły już prawie dwa miesiące. Masakra. W każdym razie w końcu mam dla Was dobre wieści, bo duuużo się działo i jestem już zdrowa! Jestem przeszczęśliwa z tego powodu i czuję jakbym dostała nowe życie:)

Ostatnio uszyłam takiego oto kotka dla córeczki mojej siostry, Lilianki (18 miesięcy). Poleciałam z nim do Anglii, bo siostra tam teraz mieszka. Otworzyłam moją czerwoną walizkę, niczym czarodziejski kufer pełen skarbów i wręczyłam Liliance zabawkę. Zrobiła wielkie oczy, uśmiechnęła się od ucha do ucha i powiedziała z zadowoleniem "Miau". Później kotka wyściskała, wycałowała, a na koniec walnęła nim o podłogę, żeby nie było mu za przyjemnie i żeby się opamiętał;) Na szczęście po jakimś czasie wrócił do jej łask i się nim bawiła. Tylko jakoś ten ogon jej nie pasował. Oglądała go i pewnie się dziwiła, po co mu trzecia noga na plecach. Siostrze kotek tak się spodobał, że powiedziała, że jak Lilianka nie będzie widziała, to go schowa gdzieś wysoko, żeby mała nie mogła go zniszczyć, bo chce mieć pamiątkę. Ale się uśmiałam. Zabroniłam jej oczywiście. Ma być miętolony, mechacony i brudzony buzią po jedzeniu:)



Uszyłam go z tego samego wykroju, co małpkę dla Leny. Wykrój jest do pobrania tutaj. Wystarczy kliknąć na małpkę. Zmieniłam tylko uszy i buzię, żeby wyglądał bardziej na kota. No i podobnie jak małpka miał być dziewczynką w spódniczce, ale nie zdążyłam już tej spódniczki uszyć. Szyłam go i pakowałam się na wariackich papierach, bo wyjazd był spontanem. Myślę, że jeszcze się tej spódniczki doczeka;) Ciocia wróci. A mój czarodziejski kufer był tak wielką atrakcją, że przyćmił samego kotka. Jak ta walizka fantastycznie się otwierała i zamykała i ile zamków, za które można łapać i w nieskończoność je rozpinać i zapinać. I w ogóle można z niej ciągle coś wyciągać i z powrotem wkładać. Takie świetne zabawy. O wiele więcej możliwości, niż taki kot;) Jak już wyjęłyśmy wszystko, co przywiozłam w ramach "darów", to Lilka chciała wyciągać moje skarpetki i majtki. Były zapakowane w osobnych foliówkach, a to dodatkowa atrakcja! Dzieci są niemożliwe. Nie nadążam za nimi z moim umysłem dorosłego;)


Gorąco Was pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)

14.12.2014

Lulu dla Lenki

Przedstawiam Wam Lulu - małpkę, którą uszyłam dla mojej chrześniaczki Lenki, kiedy była chora. Małpka jest dziewczynką, ale do końca tego nie widać, bo nie zdążyłam jeszcze uszyć spódniczki. Będzie więc później, ale małpce wcale to nie przeszkadza w codziennych wariacjach z małą akrobatką:)


A od Lenki zaraziłam się i ja i była grypa i zapalenie ucha, które jeszcze się ciągnie. Po drodze jeszcze kolonoskopia i gastroskopia, więc krótko mówiąc nie mam czasu na nudę. Za to dość mam już bólu i chorowania. Mam nadzieję, że wkrótce to wszystko minie.


Małpkę szyłam na raty, tyle na ile wystarczyło sił. Lenka bardzo się z niej ucieszyła i tak ją ściskała i całowała, że małpka miała całą zasmarkaną buzię i trzeba było myć:)


A wykrój na małpkę znalazłam w sieci, jest darmowy. Jeśli macie ochotę, jest do ściągnięcia na stronie www.mmmcrafts.blogspot.com. Wystarczy kliknąć na obrazek z małpką. Ja nie szyłam bucików i czapki, ponieważ Lenka ma dopiero półtora roku i nie potrafiłaby sama zakładać i zdejmować małpce butów. I wiadomo, na kogo spadłoby to zadanie. Myślę, że rodzice nie byliby zachwyceni. A i dla Lenki nie byłaby to frajda, bo nie mogłaby się w to ubieranie sama bawić. A czapka by spadała z głowy przy zabawie, więc też bez sensu. W każdym razie małpka spełniła swoje zadanie, bo Lenka jest już zdrowa. Może ja też powinnam sobie uszyć taką małpkę? Może też po kilku dniach bym wyzdrowiała?

28.09.2013

Wituś z Czieburaszką

Kochani,

wczoraj wieczorem dostałam od siostry zdjęcia Witusia z zabawką, którą dla niego uszyłam. Bardzo się uśmiałam, jak je obejrzałam. Widać, że mu się podoba i podobno tak ją miętoli i z nią wariuje, że Czieburaszka ma już naderwaną głowę i będzie potrzebowała "pomocy medycznej";) I bardzo dobrze, o to chodziło. Niech się chłopak nacieszy i nawet wygryzie dziury;) Zęby idą, niech zabawka pomaga. A mi jest tak miło, że coś, co uszyłam się komuś przydaje, że go cieszy i pomaga. Takie chwile uskrzydlają i dodają energii do dalszego tworzenia:))))




A tu moje ulubione - wyglądają jakby oglądali razem jakiś straszny film i Wituś zakrywa Czieburaszce oczy, żeby się nie bała, ale trochę pozwala jej podglądać:)




Życzę Wam miłej soboty:)

magnolienrinde

12.09.2013

Czieburaszka

Nie wiem, czy ktoś z Was pamięta radziecką bajkę o prawdziwej przyjaźni, której głównymi bohaterami byli Krokodyl Giena i stworek Czieburaszka (na polski tłumaczony jako Kiwaczek). Ja tej bajki jako dziecko nie oglądałam, nie puszczano jej już w telewizji. Poznałam ją kilka lat temu jako stary koń, dzięki komuś, kto jako jeszcze starszy koń bardzo ją lubił i wracał do niej z dużym sentymentem.

Czieburaszka jest taka słodka, że można się w niej od razu zakochać. Ja zakochałam się, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam. Tak strasznie chciałam ją przytulić i pocieszyć. Myślę, że to dobra bajka, ma bardzo pozytywne przesłanie, uczy wrażliwości i szacunku do innych.

Kiedy byłam w domu, wspomniałam siostrze o Czieburaszce, ale jej nie znała. Obejrzała więc na you toubie i teraz jest zachwycona. Bo jak tu nie lubić tego małego słodziaka? Od tej pory mówi na Witusia "Czieburaszka", bo twierdzi, że podobny:)

No to ja tę Czieburaszkę uszyłam. Może nie wyszła idealna, może ją trzeba będzie przy następnym modelu lekko zmodyfikować, ale jest i można ją pokochać. Będzie prezentem dla Witusia. W piątek po pracy jadę do domu, więc odwiedzę dzieciaczki. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę jego reakcję. Przez cały czas, gdy szyłam, myślałam, jaką zrobi minę - czy się wystraszy, czy uśmiechnie od ucha do ucha:) I jest to pierwsza zabawka edukacyjna, jaką w życiu uszyłam. Uszy ma wypchane papierkami po cukierkach, dzieki czemu bardzo szeleszczą, a w brzuszku ma schowane jajko po kinder niespodziance z kilkoma koralikami, dzięki czemu grzechocze, jak się nią potrząsa. Jestem bardzo dumna, że w końcu udało mi się zrealizować mój szyciowy, edukacyjny plan. Mam już kolejne pomysły na zabawki edukacyjne, tym razem dla Leny i Lilki:) A tutaj kilka zdjęć Czieburaszki:













A tu kilka zdjęć z etapów tworzenia. Kolory wyglądają inaczej, bo szyłam wieczorem przy sztucznym świetle:






A tutaj możecie zobaczyć zdjęcia Witusia z Czieburaszką. Miłego oglądania:)

Gorąco Was pozdrawiam!

magnolienrinde :)

22.05.2013

Jak uszyć Batmana? - cz. 1

Kochani, podaję Wam przepis na Batmana, którego uszyłam jakiś czas temu i pokazywałam w tym poście. Początkowo chciałam rozpocząć serię tutorialowych postów od prostych modeli i przechodzić stopniowo do coraz trudniejszych, jednak w międzyczasie napisała do mnie Tereska z bloga http://swiatereski.flog.pl/albumy z prośbą o wykrój i instrukcję szycia Batmana dla swojego syna i postanowiłam zacząć nieco trudniej, co by Tereska nie musiała czekać całą wieczność;) Chociaż i tak się naczekała, za co przepraszam, ale wcześniej się nie dało.

Wybaczcie, ale instrukcja będzie na bazie gotowej zabawki, bo nie dam rady uszyć teraz drugiej. Mam za dużo pracy i po prostu ledwo daję radę się ogarnąć. Mam nadzieję, że opisy będą na tyle dokładne, że okażą się pomocne. Acha, posta będę pisać na raty, bo dużo tego i nie dam rady usiąść i napisać wszystko na raz, nie zdążę o prostu.

Tutaj opracowana przeze mnie forma:



A tak wygląda uszyty z niej Batman:


Zaczynamy:)

MATERIAŁ:
Jak wspomniałam w poście o Batmanie, szyłam go metodą prób i błędów, m. in. dlatego, że źle dobrałam materiał. Wyobraziłam sobie, że musi być uszyty ze sztywnego materiału, żeby chłopek mógł później sam stać i żeby nie zginały mu się same nogi w kolanach. Pierwszą wersję uszyłam więc  z materiału podobnego do dżinsu. Okazało się jednak, że przez to, że materiał jest nierozciągliwy, tkanina zachowuje nadany jej kształt i nie ma szans na żadne wypychanie muskułów, przez co Batman wyglądał jak anorektyk. Wpadłam wtedy na pomysł, że uszyję go z czegoś bardzo elastycznego. Przejrzałam wszystkie czarne materiały, jakie miałam i stwierdziłam, że prawie nic się nie nadawało. Polar, dzianina na sukienkę... Jak zwykle, szafa wypchana, a nie ma co wybrać;) I wtedy przyszedł mi do głowy jeszcze jeden materiał – moje za krótkie dresy, które od dawna leżały w szafce. Obcięłam kiedyś nogawki, bo były za długie i nie miałam czasu, żeby ich podwinąć. No i padło na dresy. Jeśli chodzi o pozostałe użyte materiały, to tylko majtki są z satyny, buty i pas z filcu, a peleryna z bardzo fajnego lejącego, niestrzępiącego się materiału na sukienkę. Wszystkie materiały pokażę na zdjęciach przy kolejnych częściach ciała, żeby było wiadomo, co i jak.


TUŁOWIO-NOGI:

Jest to jedna część, te majtki oznaczyłam tylko orientacyjnie (chociaż teraz myślę, że niepotrzebnie, bo przecież każdy wie, na czym majtki się nosi. Trudno, nie będę już poprawiać. Przydadzą się jako linia orientacyjna podczas zaznaczania mięśni brzucha). Na poniższym zdjęciu pokazuję, jak wyglądał materiał, z którego wykroiłam tę część (czyli w skrócie moje ucięte dresy). Zaletą materiału była jego elastyczność i to, że się nie strzępił. Jedyna wada to rolowanie na brzegach, no ale nie ma się co czepiać. 


Kroimy 2 identyczne części, pamiętając o dodaniu zapasów na szwy. Ja odrysowywałam każdą z części osobno na materiale, bo ciężko się rysowało kredką po tym dresie, ale jak komuś wygodnie, można i z podwójnie złożonego materiału. Wycinamy.



TORS:
Jedną z wyciętych części ("jedne tułowio-nogi") będziemy teraz traktować  jako przód i zajmiemy się modelowaniem klaty i mięśni brzucha. W tym celu rysujemy na jej prawej stronie kredką lub znikającym pisakiem nad zaznaczoną linią majtek mięśnie, jakie chcemy "wypracować". Ja skupiłam się na lekkim zarysie klatki piersiowej i "kaloryferka", ale oczywiście macie tu wolną rękę. Podkładamy pod tę część kawałek ociepliny do kurtek (który ma być trochę większy od torsu, dzięki czemu wygodniej będzie się szyło) i takiej samej wielkości kawałek dresów. Ostatecznie wygląda to tak, że tułowio-nogi leżą na ocieplinie, dotykając jej swoją lewą stroną, a ocieplina leży na kawałku dresów (nie ważne jaką stroną, bo i tak będzie schowany w brzuchu batmana). Spinamy kwadrat ociepliny i dresów naokoło szpilkami, żeby się nam nie przesuwały i przeszywamy maszyną po liniach mięśni. Po przeszyciu łuków "piersi" wypełniłam przestrzeń między dresem wierzchnim, a ociepliną kawałkami wypełnienia poduszek, co pomogło uzyskać efekt 3D. Następnie zaszyłam dziurki na maszynie, żeby to wypełnienie nie wypadało i nie przeszkadzało podczas dalszego szycia. Tak to wyglądało (tylko wtedy nie było jeszcze przyszytych rąk no i część mięśni brzucha zasłania pas):


Kiedy mamy gotowy przód, kładziemy przednie i tylnie tułowio-nogi prawą stroną do siebie i zszywamy na maszynie, zostawiając wolne otwory na stopy i szyję. Otwory na ręce można spokojnie zaszyć, bo ręce będą i tak doszywane osobno i nawet będzie łatwiej, jak nie będzie tam dziur.



RĘKA:
Ręka składa się z dwóch części:
część 1. to przód, 
część 2. to spód



Odrysowujemy na dresie przednią i tylną część ręki, pamiętając, żeby leżały na materiale raz prawą, raz lewą stroną (tak jak przy krojeniu rękawów w bluzce). Musimy bowiem otrzymać daną część i jej lustrzane odbicie. Dodajemy zapas na szwy i wycinamy. Następnie kładziemy jedną część na drugą i zszywamy ze sobą. Miejscem dość trudnym jest dłoń, ponieważ jest malutka i ciężko ją przeszyć na maszynie. Ja doszyłam do nadgarstka na maszynie, a później formowałam dłoń ręcznie. Te przerywane linie na wykroju oznaczają palce. Po ukończeniu ręki należy ręcznie przefastrygować w tych miejscach, żeby oddzielić od siebie palce.
Gotową rękę wypychamy wypełnieniem do poduszek, zaszywamy dziurkę i możemy przyszywać do tułowio-nóg. Wygląda mniej więcej tak:






GŁOWA:
Muszę przyznać, że zabierając się do opisu wykonania głowy, doszłam do wniosku, że części, które wcześniej zamieściłam na wykroju nie pasują do niej, tzn. musiała to być forma prototypu, kiedy wypracowywałam tę właściwą. Dlatego też poprawiłam to na wykroju i już tłumaczę, o co chodzi.

Głowa składa się z kilku części:
- formy podstawowej (prostokąta z kremowej popeliny lub bawełny)
- maski (prostokąta z dresów)
- rogów maski (z dresów)


FORMA PODSTAWOWA:
Tworzy ją prostokąt, wycięty z kremowej popeliny/bawełny. Ja niestety nie odnalazłam mojego oryginalnego prostokąta, więc wytłumaczę Wam opisowo. Należy wyciąć z papieru prostokąt, który po zrolowaniu utworzy głowę takiej wielkości, jakiej sobie życzycie. Następnie przygotowujemy tkaninę. Ja każdą tego typu tkaninę przed pierwszym szyciem czegoś z niej piorę, bo nie chcę, żeby dziecko biorąc ją do buzi i sliniąc, połykało później jakieś szkodliwe substancje, którą jest nasączona. Dlatego po wypraniu i wysuszeniu wygląda mniej więcej tak:

 Trzeba ją wyprasować przy dużej temperaturze żelazka i spryskiwać dość mocno wodą. Inaczej zagnioty nie zejdą. Żeby materiał nam się nie strzępił podczas szycia, podklejamy go flizeliną. Dzięki temu też się nie rozciąga i mniej gniecie, a przy tak małych elementach, jak głowa, jest to bardzo ważne, bo zanim ją skończymy, trzeba ją będzie trochę pomiętolić. Tutaj zdjęcie gotowej tkaniny, podklejonej flizeliną:


Na tak przygotowanej tkaninie odrysowujemy nasz prostokąt, dodajemy zapasy na szwy i wycinamy. Następnie zszywamy boki, żeby powstała rurka. Ustawiamy ją na wypełnionych uprzednio tułowio-nogach i przyszywamy. Wypełniamy wypełnieniem do poduszek i zabieramy się za następną część.


MASKA:
Tworzy ją prawie prostokąt. Prawie, bo to taki prostokąt, który z jednej strony jest prosty, a z drugiej ma "przyklejony" mały trójkąt. Do trójkąta będziemy później doszywać płaszcz. Schemat maski powinien wyglądać mniej więcej tak:
 
Należy zmierzyć głowę batmana od szyi z przodu do szyi z tyłu i dodać zapasy na szwy. Ta długość będzie wyznaczała długość prostokąta, jakiego potrzebujemy. Na szerokość należy przyjąć ok. połowy mniej, później i tak się przytnie na właściwą długość.
Kawałek dresu podklejamy flizeliną, żeby się później nie rozciągał podczas wycinania otworów na oczy i na usta. Odrysowujemy na nim przygotowany prostokąt i wycinamy. I teraz są dwie możliwości: albo wycinamy otwory na oczy i buzię teraz i dopiero później przyszywamy maskę do głowy albo (i ja tak zrobiłam) najpierw przyszywamy czarny prostokąt do głowy z przodu i z tyłu, a dopiero później wycinamy otwory w takich miejscach, w jakich chcemy. Należy to jednak robić bardzo ostrożnie, najlepiej kawałek po kawałku, bo jak za dużo wytniemy, to nie ma odwrotu, może się okazać, że dziura za duża i trzeba robić maskę od nowa.
Boki maski należy przyciąć tak, żeby stykały się po obu stronach krawędziami. I przyszyć po obu stronach do kremowej głowy. W miejscu łączeń będziemy naszywać rogi. Tak jak widać na zdjęciu poniżej.
Na koniec należy chwycić dwoma palcami część maski, zakrywającą nos i ścisnąć mocno, tak jakbyśmy chcieli złapać batmana za nos. Dzięki temu powstanie zagniot, który bardziej przypomina oryginalną maskę.


Tak wygląda maska z tyłu:




RÓG MASKI:

Jest to ostatnia, brakująca część głowy. Dwa kawałki dresu składamy prawą stroną do prawej i spinamy boki szpilkami. Na dresie odrysowujemy róg maski - raz skierowany w lewo, raz w prawo. Przeszywamy na maszynie, zostawiając otwór na dole, przez który następnie wywracamy na prawą stronę. Gotowe rogi naszywamy na głowę po lewej i prawej stronie, w miejscach łączenia brzegów maski. Rogi powinny być skierowane do tyłu.



c.d.n.

12.04.2013

Owce styczniowe

Na pół przytomna wrzucam zdjęcia styczniowych owieczek. Całotygodniowe zmęczenie daje się we znaki i oczy same się zamykają, ale damy radę!:) Owieczki uszyłam krótko przed zmianą pracy, ale nie miałam chwili, żeby je spokojnie obfotografować. A jak już mi się udało, to nie miałam czasu, żeby umieścić zdjęcia. Ale w końcu są! Różowe powędrowały do dwóch uroczych Gabrysi, a niebieską pakuję jutro z dwoma innymi i wysyłam do nowego domu. Mam nadzieję, że im się tam spodoba:)
Wygląda na to, że "baca" wraca do dawnej formy;))) Haha

Życzę Wam spokojnej nocy, pięknego snu, który będziecie rano pamiętali i przebudzenia w promieniach słońca! Dobranoc:)