Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2017

Konfitura pomarańczowa


Rok temu w grudniu dostałam w prezencie od przyjaciółki konfiturę pomamarańczową. Mój M. oszalalał na jej punkcie:-) Konfitury, nie przyjaciółki :-), choć za Agnieszką przepada, lecz mam nadzieję, że jeść jej nie zamierza...:-)
Postanowiłam, że pomarańczową konfiturę też poczynię...Trochę zeszło. Minął niemal rok i ... stało się ! Jest konfitura.





Jest z nią trochę zabawy, ale warto. Zapach, którym pachnie dom oszałamia po prostu. Dla niego mogłabym robić ten dżemik codzień:-)






Przeglądając przepisy na różnych blogach odkryłam, że... każdy jest inny.
W jednym przepisie na 1,5 kg pomarańczy należało dodać 1kg cukru ! Dla mnie to mega dużo. W innym miały być same pomarańcze bez skórek. I tak dalej... i tak dalej...
W przpisie Magdy Gessler był jeszcze imbir, ale nie było skórki. Wybrałam po trochu wszystkiego i zrobiłam tak:

Przepis :


  • 1,5 kg pamarańczy
  • 0,5 kg cukru
  • ok. 5 cm korzenia imbiru
  • sok z jednej cytryny
  • 2,5 łyżki żelatyny
Pomarańcze szorujemy szczoteczką pod ciepłą wodą, potem zaparzamy ok. 1,5 minuty. Obieramy. Skórki z dwóch pomarańczy odkładamy. Z pomarańczy zdejmujemy ile się da białej skórki, dzielimy na cząstki, a potem kroimy na małe kawałki. Ze skórki pomarańczowej ściągamy ostrym nożem białą część i kroimy skórkę na malutkie kawałeczki, dodajemy starty imbir. Wrzucamy wszystko do garnka i blendujemy. Podgrzewamy na małym ogniu, po chwili dodajemy cukier.Gotujemy 15- 20 minut. Na koniec przy wyłączonym gazie/ prądzie dodajemy rozpuszczoną w ciepłym soku pomarańczowym żelatynę. Przekładamy do wyparzonych słoiczków. Mnie wyszło 6 małych. Stawiamy na parę minut do góry dnem. Ja przechowuję konfiturę w chłodzie, bo jednak nie jest pasteryzowana.




Widzę na różnych blogach, ale też na instagramie, że przygotowania do Świąt idą pełną parą. Ja ten weekend poświęciłam na przygotowanie solanek do mięs, ubrałam też podwórko. Już w najbliższą sobotę w naszym ogrodzie, przy ognisku, kolejne coroczne, przedświąteczne spotkanie. Będziemy wędzić szynki, karczki, piersi z indyka, kurczaka, a także słoninę :-) Przy ognisku piec kiełbaski, grzać bigos i grochówkę. Wspólnie śpiewać i cieszyć się obecością znajomych i przyjaciół :-)

Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkim zglądających, żeby odczuli Magię Świąt !




środa, 1 lipca 2015

Truskawki w słoikach i lato w ogrodzie

Siostra wyjechała na tygodniowy urlop i zastępuję ją w pracy. Czuję się małokomfortowo w kilkugodzinnym zamknięciu:-(  Wracam do domu przed  19.00, zrzucam buty i spaceruję po trawie, wciągam w płuca zapach róż, wiciokrzewu, lawendy... Miejski hałas zamieniam na śpiew ptaków i kumkanie żab... Przytulam się mocno do męża... Dzięki uropowi Siostry moje życie zyskuje nowy wymiar: cieszę się każdą wolną chwilą ! Są i minusy : zaniedbuję blogowanie. Zaległości nie da się nadrobić . Nie mam ich za to w spiżarni : zaczynają ją zapełniać przetwory, najpierw słoiki z dżemem truskawkowym.  A jutro o świcie  zrywam czerwoną porzeczkę / w tym roku obrodziła i jest mega słodka / , będzie z niej galaretka i nalewka:-) 



I jeszcze kolejny spacer po ogrodzie:



Czas na kawę zawsze musi się znaleźć :-)















Naprawdę chwytam każdą chwilę lata :-)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Czasu mało, mało... Letnie przetwory i znowu spacer:-)

Czas biegnie, umyka, prześlizga się, dzieli na tysiąc  'miedzyczasów'... Zaczynam źle spać , ostatnio śniłam o ślubie Córci:-) Na mszy pokłóciłam się ze szwagierką, która ciągle gadała:-), a potem wyłączone zostało nagłośnienie i kompletnie nic nie bylo słychać...:-( Czyli gorączka przedślubna w pełni ! Co prawda, gdyby nawet zabrakło prądu, to w Kościele jest niesamowita akustyka, więc słychać  byłoby dobrze:-)
W sobotę bawiliśmy się na weselu u brata ciotecznego męża. Wyszliśmy bez mała ostatni. Nogi bolały: czyli zabawa udana ! 
Oatanimi czasy zrobiłyśmy wspólnie / mama, ja i Córcia / 54 słoiczki z konfiturami, całą masę nalewek i przerobiłam sporą ilość  ogórków. Czarna porzeczka została zamrożona na kompoty, a teraz czekam na aronię i będą robione duże ilości soków pomidorowych.



Dzięki deszczom, które u nas  / dość ulewnie/ padają bez mała codzień, moje trawy urosły jak szalone. Służy im wilgoć i słońce. Ciągle jeszcze kwitną róże i floksy. Pięknie przebarwiają się tawułki. Gdyby nie okropne komary, możnaby powiedzieć: jak w raju. Niestety krwiopijcy nie pozwalają o sobie zapomnieć :-)







Buziaki ! Pięknego tygodnia !

środa, 4 września 2013

Pierogi ze śliwkami i cynamonem, śliwkowe powidła i ... ciacho również ze śliwką

Zimno się zrobiło okropnie, ale to jeszcze nie koniec lata - tak mówią;
Wczoraj młodszy szwagier ogołocił drzewa ze śliwek. Węgierki słodkie, pyszne. Mama przesmaża na powidła, ja mam jeszcze zeszłoroczne. Ale przy okazji podam nasz przepis na powidła. Najpierw pierogi ze śliwkami i cynamonem:



Ciasto:
Skorzystałam z porad koleżanek blogowiczek i tym razem do ciasta dodałam rozpuszczone masło oraz odrobinę mleka - wyszło bardzo plastyczne :- )
  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 1/5 kostki masła / rozpuszczona /
  • trochę mleka oraz ciepłej wody
  • szczypta soli oraz cynamonu
  • jajko
Wszystko zagniatamy na jednolitą, gładką masę, dolewając tyle wody i mleka, aby była miękka: taka plastyczna właśnie. Zawsze pierogi robię jak kopytka: odcinam kawałek, rozwałkowuję kółka, nakładam farsz. Teraz każde kółko posypałam jeszcze cynamonem;

Farszem są oczywiście połówki lub cząstki śliwek. Moje były bardzo słodkie, więc nie dodawałam cukru.
Ze śliwek które mi zostały zrobiłam mus:


  • śliwki do garnka na mały ogień
  • po ok.10 minutach dodałam 1/2 cukru wanilinowego, odrobinę laski wanilii oraz parę ziaren kardamonu  / roztarłam je w moździerzu /
  • blenderem rozbiłam na mus
Teraz przepis na powidła:



  • wybieramy bardzo dojrzałe śliwki / myjemy i  usuwamy pestki /
  • gotujemy do miękkości , stale mieszając
  • do miękkich śliwek dodajemy / ciągle gotując  i mieszając / 0,2 kg cukru na 1 kg wydrylowanych owoców i wszystko gotujemy ok. 10-15 minut
  • następnie dodajemy przyprawy : 5 łyżek rumu i 1/2 łyżeczki cynamonu na 1 kg masy owocowej
  • wyłączamy pod powidłami  i natychmiast nakładamy do pogrzanych wcześniej słoików
  • słoiki zamykamy i wstawiamy do gorącej wody, aby je zapasteryzować
  • pasteryzujemy ok. 30minut
Żeby całkiem Was zasypać śliwkowymi przepisami dodam jeszcze mój pomysł na placek ze śliwkami :- ) Znajdziecie go tutaj. Zamiast jabłek dałam śliwki;



Pozdrowienia dla wszystkich zaglądających!



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Paprykowy sos, przecier pomidorowy i keczup, czyli letnie przetwory na zimę...

Lato choć ciągle trwa, powoli ustępuje miejsca jesieni... Chłodne wieczory i ranki, przekwitłe astry i opadające liście z brzóz.  Nie  da się ukryć: lato odchodzi.
Zamykamy z Córcią jego smaki w słojach: cudownie czerwoną paprykę, mięsiste pomidory. Przerabiamy na sosy, soki, przeciery i keczupy. Za parę miesięcy otwierając słoiki będziemy wspominać wspólnie spędzony razem czas...  A obdarowani nas:- )




Sos paprykowy:

  • 3 kg papryki / czerwonej /
  • ok.6 dag papryczki chili
  • 3 słoiki koncentratu pomidorowego
  • 3/4 szklanki octu
  • 11/2 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki cukru / odrobinę mniej /
  • 1 duża główka czosnku / więcej jeśli ktoś lubi /
Papryki  myjemy, kroimy / chili w rękawiczkach  i pozbywamy się wszystkich pestek /, przekręcamy przez maszynkę do mięsa. Dodajemy pozostałe składniki oprócz czosnku. Gotujemy od chwili wrzenia 10 minut i dodajemy posiekany / u nas wyciśnięty / czosnek, gotujemy jeszcze 5 minut mieszając. Wlewamy do czystych słoików, stawiamy do góry dnem, a po wystygnięciu pasteryzujemy ok.15 -20 minut w temperaturze 90 stopni.
Świetny sos do makaronu, kurczaka, schabu; Polecamy !




Sok pomidorowy / przecier /:

  • 30 kg pomidorów / ok.50 słoików po większym majonezie /
  • 3 łyżki soli
  • 2-3 papryczki chili
Pomidory myjemy, kroimy na małe kawałki. Ja od kochanej R. pożyczyłam włoską maszynę do pomidorów / dzięki R.!!! /, cudowna rzecz:- ). Całe 30 kg przerobione zostało w jakąś godzinę. Nie mając tego wspaniałego urządzenia pokrojone pomidory podgrzewamy stopniowo, gotujemy tak długo, aż skórka oddzieli się od miąższu.Pod koniec dodajemy sól i  chili / jeśli chcemy mieć ostry przecier/ . Gorący przecier wlewamy do słoików do wysokości ok.1cm poniżej brzegu. Natychmiast zamykamy i odkładamy do góry dnem. Sterylizujemy ok.20 minut. Jeśli chcemy, żeby nasz przecier był gęściejszy gotujemy dłużej odparowując wodę.





Keczup:

  • 3 kg pomidorów
  • 1 kg cebuli
  • 1 szklanka cukru
  • 0,5 szklanki octu
  • 2 łyżki soli
  • 3 łyżeczki chili
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 5 sztuk goździków
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1 łyżeczka gałki muszkatałowej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Pomidory kroimy w kostkę, cebulę w plasterki. Gotujemy, aż zmiękną. Miksujemy blenderem. Dodajemy przyprawy i gotujemy jeszcze ok.5 minut.  Zagęszczamy mąką ziemniaczaną rozmieszaną w niewielkiej ilości zimnej wody. Gorący keczup wlewamy do słoików / do ok.1cm poniżej brzegu / , ustawiamy do góry dnem. Pasteryzujemy 5-10 minut.

POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTKICH !