Pewne rzeczy sa nieuniknione.
Pamietam poczatki: moja ekscytacje gotowaniem, pisaniem o jedzeniu, dzieleniem sie przepisami. Pamietam, jak przyjaznie zostalam przyjeta w kulinarnej blogosferze. Pamietam...
Pamietam, jak bardzo mi sie chcialo.
Od jakiegos czasu tego chcenia zwyczajnie nie ma. Pisze od wielkiego dzwonu, kiedy mi sie przypomni, ze warto by bylo cos tu w koncu opublikowac. Pisze, ale zupelnie nie czuje potrzeby.
Wiec postanowilam przestac pisac.
Tak, to jest pozegnanie. Nie z gotowaniem, co to, to nie - w koncu trzeba cos jesc, a skoro raz juz zaczelo sie jesc smacznie, trudno potem zaczac zywic sie nijakim zarciem. Ale z blogowaniem - i owszem. Przynajmniej z blogowaniem o jedzeniu.
Bo mam juz nieco inny pomysl na bloga. Troche szerszy, obejmujacy wiecej tematow. Taki jakis bardziej... No, moj, po prostu. I pewnie od czasu do czasu pojawi sie tam jakis przepis.
Wszystkim, ktorzy tu zagladali, dziekuje. Kto wie, moze spotkamy sie w jakims innym zakamarku sieci? :)
A na pozegnanie - kibbeh, czyli arabskie danie, w ktorego sklad wchodza miedzy innymi mielone mieso i bulgur. Mieso najczesciej smazy sie na glebokim oleju, ale ta wersja jest nieco zdrowsza, bo pieczona, a przy tym rownie smaczna. Wymaga troche pracy i babraniny, jednak efekt jest warty zabawy. Prosta salatka z ogorkow, pomidorow i czerwonej cebuli jest swietnym i niskokalorycznym dodatkiem, a na wiekszy apetyt mozna do tego podac plaskie chlebki, takie jak pitta.
Pieczone kibbeh z ogorkowa salatka
Skladniki na kibbeh:
- 120 g bulguru
- 450 g mielonej jagnieciny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzki posiekanej swiezej miety
- 1/2 lyzeczki mielonego ziela angielskiego
- 2 lyzeczki pinioli
- 1/4 lyzeczki sumaku
- oliwa z oliwek, do nasmarowania blachy
Na salatke:
- 4 ogorki libanskie, obrane, przekrojone wzdluz na cztery czesci i pokrojone w kostke
- 4 pomidory, pokrojone w kawalki
- 1/2 czerwonej cebuli, pokrojonej w cienkie plasterki
- 1/2 szklanki posiekanej natki pietruszki
- 1 lyzka soku z cytryny
- 2 lyzeczki oliwy z oliwek extra virgin
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
Dodatkowo:
- jogurt naturalny, plaskie chlebki, cwiartki cytryny
Bulgur wlozyc do miski, zalac wrzaca woda i odstawic na 15 minut. Odcedzic i odcisnac nadmiar wody.
350 g miesa wlozyc do duzej miski wraz z polowa cebuli. Dodac bulgur, miete i polowe ziela angielskiego, doprawic sola i pieprzem. Wilgotnymi dlonmi wyrabiac mase, az skladniki sie polacza.
Pozostale mieso smazyc, mieszajac, na patelni przez 2 minuty, az zmieni kolor. Doac pozostala cebule, smazyc kolejne 2 minuty, az cebula zmieknie. Dodac piniole, sumak i pozostale ziele angielskie. Doprawic do smaku i odstawic do ostygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Blache do pieczenia wysmarowac oliwa.
Miesno-bulgurowa mase podzielic na 16 rownych czesci, z kazdej z nich uformowac kulke, palcem zrobic wglebienie, wlozyc do srodka podsmazone mieso z piniolami, zakleic i uformowac podluzny ksztalt. Tak przygotowane kibbeh ulozyc na blasze i piec przez okolo 30 minut, od czasu do czasu podlewajac sokami i przewracajac w polowie pieczenia.
W miedzyczasie przygotowac salatke: do miski wlozyc ogorki, pomidory, cebule i natke. Przygotowac dressing z soku z cytryny, oliwy i czosnku, doprawic sola i pieprzem. Zalac dressingiem salatke i dobrze wymieszac. Podawac z kibbeh, z kleksem jogurtu i (opcjonalnie) plaskim chlebkiem.
Dla 4 osob
Showing posts with label mieso mielone. Show all posts
Showing posts with label mieso mielone. Show all posts
Friday, 28 February 2014
Monday, 6 January 2014
Klopsiki z miso
Po swiatecznym lenistwie i serii imprez powoli wracam do siebie. Wracam tez do kuchni, choc chwilowo unikam aparatu. Trudno sie dziwic, skoro za oknem ciagle ciemno i szaro... Tesknie za swiatlem. Niechby juz nawet bylo mrozno, ale slonecznie. Tymczasem nic, tylko chmury i deszcz, doprawione przenikliwym wiatrem.
Ma ktos moze w zapasie troche slonca, ktorym moglby sie podzielic?
Minelo juz troche czasu, odkad robilam te klopsiki. Wydaje mi sie jednak, ze to idealne danie dla tych, ktorzy po swietach odczuwaja przesyt tradycyjnych smakow i maja ochote na cos lzejszego. Jak to w kuchni azjatyckiej bywa, danie jest szybkie, proste i smaczne. Swoj specyficzny, slonawy smak zawdziecza dodatkowi pasty miso, ktora nie jest moze popularnym skladnikiem w przecietnej kuchennej szafce, ale ktora warto miec pod reka. Wydajna i zdrowa, przyda sie wam na pewno, jesli postanowicie czesciej przygotowywac azjatyckie potrawy.
Zmniejszylam troche ilosc wody, bo chcialam uzyskac gestszy sos. Uzylam wieprzowiny, ale jesli unikacie czerwonego miesa, mozecie z powodzeniem zastapic ja indykiem. Dzieki temu danie bedzie jeszcze lzejsze.
Klopsiki z miso
Skladniki:
- 400 g mielonej wieprzowiny (mozna zastapic indykiem)
- 2,5 cm kawalek imbiru, startego na tarce
- 5-6 pieczarek, posiekanych
- 2 papryczki chilli, drobno posiekane
- sol i pieprz, do smaku
- 1 lyzka sosu ostrygowego
- 3 lyzki pasty miso
- 250 g chinskiego makaronu jajecznego
- garsc posiekanej kolendry, do dekoracji
Mieso wymieszac w misce z imbirem, pieczarkami i jedna posiekana papryczka chilli. Doprawic sola, pieprzem i sosem ostrygowym, wyrobic mase i formowac z niej kulki o srednicy 2-3 cm.
W garnku zagotowac 1-1,5 litra wody, dodac paste miso. Kiedy sie rozpusci, dodac klopsiki. Gotowac przez 7 minut, dodac nudle i gotowac kolejne 8 minut. Makaron z klopsikami przelozyc do miseczek, zalac wywarem, w ktorym sie gotowaly. Posypac kolendra i pozostala papryczka chilli.
Dla 4 osob
Ma ktos moze w zapasie troche slonca, ktorym moglby sie podzielic?
Minelo juz troche czasu, odkad robilam te klopsiki. Wydaje mi sie jednak, ze to idealne danie dla tych, ktorzy po swietach odczuwaja przesyt tradycyjnych smakow i maja ochote na cos lzejszego. Jak to w kuchni azjatyckiej bywa, danie jest szybkie, proste i smaczne. Swoj specyficzny, slonawy smak zawdziecza dodatkowi pasty miso, ktora nie jest moze popularnym skladnikiem w przecietnej kuchennej szafce, ale ktora warto miec pod reka. Wydajna i zdrowa, przyda sie wam na pewno, jesli postanowicie czesciej przygotowywac azjatyckie potrawy.
Zmniejszylam troche ilosc wody, bo chcialam uzyskac gestszy sos. Uzylam wieprzowiny, ale jesli unikacie czerwonego miesa, mozecie z powodzeniem zastapic ja indykiem. Dzieki temu danie bedzie jeszcze lzejsze.
Klopsiki z miso
Skladniki:
- 400 g mielonej wieprzowiny (mozna zastapic indykiem)
- 2,5 cm kawalek imbiru, startego na tarce
- 5-6 pieczarek, posiekanych
- 2 papryczki chilli, drobno posiekane
- sol i pieprz, do smaku
- 1 lyzka sosu ostrygowego
- 3 lyzki pasty miso
- 250 g chinskiego makaronu jajecznego
- garsc posiekanej kolendry, do dekoracji
Mieso wymieszac w misce z imbirem, pieczarkami i jedna posiekana papryczka chilli. Doprawic sola, pieprzem i sosem ostrygowym, wyrobic mase i formowac z niej kulki o srednicy 2-3 cm.
W garnku zagotowac 1-1,5 litra wody, dodac paste miso. Kiedy sie rozpusci, dodac klopsiki. Gotowac przez 7 minut, dodac nudle i gotowac kolejne 8 minut. Makaron z klopsikami przelozyc do miseczek, zalac wywarem, w ktorym sie gotowaly. Posypac kolendra i pozostala papryczka chilli.
Dla 4 osob
Labels:
Azja,
dania miesne,
mieso mielone,
miso,
nudle,
pieczarki,
wieprzowina
Thursday, 24 October 2013
Albondigas z czerwonym ryzem
Gino D'Acampo kojarzy mi sie glownie z wloska kuchnia. Lubie jego ksiazki, a wszystkie przepisy, ktore dotad testowalam, okazywaly sie niezawodne. Dlatego nie moglam sie powstrzymac, gdy trafilam na jego przepis na albondigas, i postanowilam sprawdzic, czy Gino zna sie choc troche na kuchni Meksyku.
Nie wiem, na ile autentyczny jest ten przepis, ale jesli mialabym ocenic wylacznie walory smakowe, stwierdzilabym, ze sie zna. I to jeszcze jak! Klopsiki sa dobrze doprawione, sos wyrazisty w smaku, a czerwony ryz stanowi swietny, aromatyczny dodatek. Jest z tym daniem troche zachodu, ale efekt smakuje wybornie i swietnie rozgrzewa w chlodne wieczory. Wprawdzie moja ulubiona wersja wciaz pozostaje ta, ale albondigas z przepisu Gino nie zostaja daleko w tyle.
Uwaga: porcje sa, jak to u D'Acampo, naprawde duze, wiec mysle, ze z powodzeniem mozna nakarmic iloscia z podanych proporcji 6 osob.
Albondigas z czerwonym ryzem
Skladniki na klopsiki i sos:
- 2 cebule, drobno posiekane
- 250 g mielonej wieprzowiny
- 250 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 60 g bulki tartej
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 jajko, rozklocone
- 8 lyzek oleju roslinnego
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 800 g posiekanych pomidorow z puszki
- 4 czerwone chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 100 ml bulionu wolowego (dalam warzywny)
- sol i pieprz, do smaku
Na czerwony ryz:
- 3 duze podluzne pomidory, pokrojone w cwiartki
- 500 g dlugoziarnistego ryzu
- 2 zabki czosnku
- 10 lyzek oliwy z oliwek
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka brazowego cukru
- sok z 2 limonek
- 2 dymki, drobno posiekane
- 2 lyzeczka suszonego oregano
- 3 lyzki koncentratu pomidorowego
- 500 ml bulionu warzywnego
- sol, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Przygotowac klopsiki: do miski wlozyc polowe cebuli, wolowine, wieprzowine, oregano, bulke tarta, kumin i jajko. Dobrze wyrobic, dodac sol i pieprz, wymieszac. Wilgotnymi dlonmi formowac z miesnej masy klopsiki o srednicy okolo 4 cm.
Rozgrzac olej roslinny na duzej patelni na srednim ogniu. Smazyc klopsiki przez 5-6 minut, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia. Przelozyc na talerz za pomoca lyzki cedzakowej i odstawic.
W garnku rozgrzac oliwe z oliwek, dodac pozostala cebule, czosnek i chilli, smazyc, az sie zrumienia i zmiekna. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem i dusic przez 5-6 minut. Dodac bulion i dobrze wymieszac, nastepnie dodac podsmazone klopsiki i gotowac przez 20 minut, az sos zgestnieje, a klopsiki beda ugotowane w srodku.
Przygotowac ryz: na blasze ulozyc podluzne pomidory i czosnek, skropic 2 lyzkami oliwy, wymieszac i wlozyc do piekarnika na 20 minut. Wyjac z piekarnika, odstawic do przestygniecia. Kiedy przestygna na tyle, by mozna bylo je bezpiecznie dotykac, zdjac skorke z pomidorow i obrac czosnek. Wlozyc do malaksera wraz z papryka, cukrem, sokiem z limonki, dymka i oregano, zmiksowac na puree.
Ryz wysypac na drobne sitko i namoczyc w wodzie przez 10 minut. Odcedzic. Rozgrzac pozostale 8 lyzek oliwy w duzym garnku na srednim ogniu, dodac ryz i smazyc, mieszajac, tak, by ziarna pokryly sie oliwa, przez 5-6 minut. Dodac pomidorowe puree i koncentrat, dobrze wymieszac. Dodawac po 1 chochli bulionu, tak jak przy gotowaniu risotto, pozwalajac, by plyn sie wchlonal przed dodaniem kolejnej porcji. Gotowac, az ryz bedzie al dente, doprawic do smaku i podawac z klopsikami.
Dla 4 osob
Nie wiem, na ile autentyczny jest ten przepis, ale jesli mialabym ocenic wylacznie walory smakowe, stwierdzilabym, ze sie zna. I to jeszcze jak! Klopsiki sa dobrze doprawione, sos wyrazisty w smaku, a czerwony ryz stanowi swietny, aromatyczny dodatek. Jest z tym daniem troche zachodu, ale efekt smakuje wybornie i swietnie rozgrzewa w chlodne wieczory. Wprawdzie moja ulubiona wersja wciaz pozostaje ta, ale albondigas z przepisu Gino nie zostaja daleko w tyle.
Uwaga: porcje sa, jak to u D'Acampo, naprawde duze, wiec mysle, ze z powodzeniem mozna nakarmic iloscia z podanych proporcji 6 osob.
Albondigas z czerwonym ryzem
Skladniki na klopsiki i sos:
- 2 cebule, drobno posiekane
- 250 g mielonej wieprzowiny
- 250 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 60 g bulki tartej
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 jajko, rozklocone
- 8 lyzek oleju roslinnego
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 800 g posiekanych pomidorow z puszki
- 4 czerwone chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 100 ml bulionu wolowego (dalam warzywny)
- sol i pieprz, do smaku
Na czerwony ryz:
- 3 duze podluzne pomidory, pokrojone w cwiartki
- 500 g dlugoziarnistego ryzu
- 2 zabki czosnku
- 10 lyzek oliwy z oliwek
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka brazowego cukru
- sok z 2 limonek
- 2 dymki, drobno posiekane
- 2 lyzeczka suszonego oregano
- 3 lyzki koncentratu pomidorowego
- 500 ml bulionu warzywnego
- sol, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Przygotowac klopsiki: do miski wlozyc polowe cebuli, wolowine, wieprzowine, oregano, bulke tarta, kumin i jajko. Dobrze wyrobic, dodac sol i pieprz, wymieszac. Wilgotnymi dlonmi formowac z miesnej masy klopsiki o srednicy okolo 4 cm.
Rozgrzac olej roslinny na duzej patelni na srednim ogniu. Smazyc klopsiki przez 5-6 minut, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia. Przelozyc na talerz za pomoca lyzki cedzakowej i odstawic.
W garnku rozgrzac oliwe z oliwek, dodac pozostala cebule, czosnek i chilli, smazyc, az sie zrumienia i zmiekna. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem i dusic przez 5-6 minut. Dodac bulion i dobrze wymieszac, nastepnie dodac podsmazone klopsiki i gotowac przez 20 minut, az sos zgestnieje, a klopsiki beda ugotowane w srodku.
Przygotowac ryz: na blasze ulozyc podluzne pomidory i czosnek, skropic 2 lyzkami oliwy, wymieszac i wlozyc do piekarnika na 20 minut. Wyjac z piekarnika, odstawic do przestygniecia. Kiedy przestygna na tyle, by mozna bylo je bezpiecznie dotykac, zdjac skorke z pomidorow i obrac czosnek. Wlozyc do malaksera wraz z papryka, cukrem, sokiem z limonki, dymka i oregano, zmiksowac na puree.
Ryz wysypac na drobne sitko i namoczyc w wodzie przez 10 minut. Odcedzic. Rozgrzac pozostale 8 lyzek oliwy w duzym garnku na srednim ogniu, dodac ryz i smazyc, mieszajac, tak, by ziarna pokryly sie oliwa, przez 5-6 minut. Dodac pomidorowe puree i koncentrat, dobrze wymieszac. Dodawac po 1 chochli bulionu, tak jak przy gotowaniu risotto, pozwalajac, by plyn sie wchlonal przed dodaniem kolejnej porcji. Gotowac, az ryz bedzie al dente, doprawic do smaku i podawac z klopsikami.
Dla 4 osob
Thursday, 22 August 2013
Cukinia nadziewana jagniecina
Uwielbiam lato, ale lubie tez ten czas, kiedy w powietrzu mozna juz poczuc jesien. Czas coraz chlodniejszych porankow, coraz ciemniejszych wieczorow. Czas, kiedy mozna zaczac owijac sie w koc i popijac herbate na kanapie, z ksiazka w dloni i kotem na kolanach.
Rozmyslajac nad rozgrzewajacymi potrawami, ktore bede gotowac jesienia, korzystam, poki moge, z darow lata: pomidorow, papryki, baklazana, cukinii. I to wlasnie ta ostatnia jest glowna bohaterka tego przepisu. Wyszperalam go tutaj i postanowilam przetestowac przy najblizszej okazji.
Danie jest bardzo lekkie, idealne dla dbajacych o linie. Delikatna w smaku cukinia to idealne tlo dla pachnacego ziolami, pomidorowo-miesnego farszu, ktory nadaje calosci srodziemnomorski charakter. Nadziewane cukinie mozna podac z chrupiaca zielona salatka, a na wiekszy glod - z kromka pysznego chleba z chrupiaca skorka.
Cukinia nadziewana jagniecina
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 cukinie o wadze ok. 100-120 g kazda
- 100 g chudej mielonej jagnieciny (mozna zastapic wolowina)
- 1/2 malej cebuli, posiekanej
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 120 g passaty
- 1/2 lyzki koncentratu pomidorowego
- 1 lyzeczka swiezego rozmarynu, posiekanego
- 1 lyzeczka swiezej miety, posiekanej
- szczypta brazowego cukru
- 20 g bulki tartej
- 20 g swiezo startego parmezanu
- sol i pieprz, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni. Cukinie przekroic na pol wzdluz i wydrazyc za pomoca lyzki. Miazsz posiekac i przelozyc do miski. Ulozyc wydrazone cukinie w naczyniu do zapiekania, przykryc folia i piec przez okolo 12 minut, az nieco zmiekna.
Rozgrzac patelnie na srednim ogniu i podsmazyc na niej jagniecine, az sie zrumieni. Dodac cebule i czosnek, smazyc, az zmiekna, nastepnie dodac miazsz z cukinii, passate, koncentrat pomidorowy, rozmaryn, miete i cukier. Doprawic sola i pieprzem, wymieszac, doprowadzic do wrzenia i dusic przez okolo 10 minut.
W malej misce wymieszac parmezan i bulke tarta. Nafaszerowac podpieczone cukinie i posypac mieszanka. Piec przez okolo 20 minut, az wierzch sie zrumieni. Mozna udekorowac posiekana natka, rozmarynem i mieta.
Rozmyslajac nad rozgrzewajacymi potrawami, ktore bede gotowac jesienia, korzystam, poki moge, z darow lata: pomidorow, papryki, baklazana, cukinii. I to wlasnie ta ostatnia jest glowna bohaterka tego przepisu. Wyszperalam go tutaj i postanowilam przetestowac przy najblizszej okazji.
Danie jest bardzo lekkie, idealne dla dbajacych o linie. Delikatna w smaku cukinia to idealne tlo dla pachnacego ziolami, pomidorowo-miesnego farszu, ktory nadaje calosci srodziemnomorski charakter. Nadziewane cukinie mozna podac z chrupiaca zielona salatka, a na wiekszy glod - z kromka pysznego chleba z chrupiaca skorka.
Cukinia nadziewana jagniecina
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 cukinie o wadze ok. 100-120 g kazda
- 100 g chudej mielonej jagnieciny (mozna zastapic wolowina)
- 1/2 malej cebuli, posiekanej
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 120 g passaty
- 1/2 lyzki koncentratu pomidorowego
- 1 lyzeczka swiezego rozmarynu, posiekanego
- 1 lyzeczka swiezej miety, posiekanej
- szczypta brazowego cukru
- 20 g bulki tartej
- 20 g swiezo startego parmezanu
- sol i pieprz, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni. Cukinie przekroic na pol wzdluz i wydrazyc za pomoca lyzki. Miazsz posiekac i przelozyc do miski. Ulozyc wydrazone cukinie w naczyniu do zapiekania, przykryc folia i piec przez okolo 12 minut, az nieco zmiekna.
Rozgrzac patelnie na srednim ogniu i podsmazyc na niej jagniecine, az sie zrumieni. Dodac cebule i czosnek, smazyc, az zmiekna, nastepnie dodac miazsz z cukinii, passate, koncentrat pomidorowy, rozmaryn, miete i cukier. Doprawic sola i pieprzem, wymieszac, doprowadzic do wrzenia i dusic przez okolo 10 minut.
W malej misce wymieszac parmezan i bulke tarta. Nafaszerowac podpieczone cukinie i posypac mieszanka. Piec przez okolo 20 minut, az wierzch sie zrumieni. Mozna udekorowac posiekana natka, rozmarynem i mieta.
Tuesday, 20 August 2013
Ćevapčići
Musze przyznac, ze kiedy padla propozycja, by wspolnie przygotowac ćevapčići, musialam poprosic o pomoc wujka Google, by dowiedziec sie, co to w ogole jest. Okazalo sie, ze pod ta dosc egzotyczna nazwa kryja sie pikantne balkanskie klopsiki z mielonego miesa. Nigdy dotad o nich nie slyszalam, ale wydaly mi sie interesujace, wiec zakasalam rekawy i wzielam sie do roboty.
Tradycyjnie ćevapčići przygotowuje sie z wolowiny albo mieszanki wolowiny i wieprzowiny, ale ze akurat mialam pod reka mielona cielecine, ktora domagala sie wykorzystania, postanowilam, ze to wlasnie ona posluzy mi za baze do przyrzadzenia tego dania. Posluzylam sie tym przepisem, tyle, ze usmazylam moje cevapcici na patelni grillowej. Ćevapčići wyszly naprawde smaczne, delikatne mieso jest swietnym tlem dla wyrazistych, pikantnych przypraw. Podalam je z ajvarem (ktory, z racji mojego lenistwa, kupilam w kapitalnym, niedawno odkrytym tureckim sklepiku ze smakolykami z roznych stron swiata) i lawaszem z patelni, tak prostym w przygotowaniu, ze nawet takie arcylenie jak ja dadza sobie z nim rade.
Wraz ze mna ćevapčići przygotowaly Panna Malwinna i Mopsik.
Ćevapčići
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 jajko
- 500 g mielonego miesa (tradycyjnie mieszanka wolowiny i wieprzowiny; u mnie cielecina)
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1/2 lyzeczki pieprzu cayenne
- 1 lyzeczka soli
- 1/2 lyzki mielonego bialego pieprzu
- 1/2 lyzki mielonej wedzonej papryki
Mieso wlozyc do miski, dodac jajko i przyprawy, wyrobic mase, a nastepnie formowac z niej male, podluzne klopsiki (mniej wiecej wielkosci meskiego kciuka). Na duzym ogniu rozgrzac patelnie grillowa i smazyc cevapcici, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia i beda ugotowane w srodku. Podawac z ajvarem.
Tradycyjnie ćevapčići przygotowuje sie z wolowiny albo mieszanki wolowiny i wieprzowiny, ale ze akurat mialam pod reka mielona cielecine, ktora domagala sie wykorzystania, postanowilam, ze to wlasnie ona posluzy mi za baze do przyrzadzenia tego dania. Posluzylam sie tym przepisem, tyle, ze usmazylam moje cevapcici na patelni grillowej. Ćevapčići wyszly naprawde smaczne, delikatne mieso jest swietnym tlem dla wyrazistych, pikantnych przypraw. Podalam je z ajvarem (ktory, z racji mojego lenistwa, kupilam w kapitalnym, niedawno odkrytym tureckim sklepiku ze smakolykami z roznych stron swiata) i lawaszem z patelni, tak prostym w przygotowaniu, ze nawet takie arcylenie jak ja dadza sobie z nim rade.
Wraz ze mna ćevapčići przygotowaly Panna Malwinna i Mopsik.
Ćevapčići
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 jajko
- 500 g mielonego miesa (tradycyjnie mieszanka wolowiny i wieprzowiny; u mnie cielecina)
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1/2 lyzeczki pieprzu cayenne
- 1 lyzeczka soli
- 1/2 lyzki mielonego bialego pieprzu
- 1/2 lyzki mielonej wedzonej papryki
Mieso wlozyc do miski, dodac jajko i przyprawy, wyrobic mase, a nastepnie formowac z niej male, podluzne klopsiki (mniej wiecej wielkosci meskiego kciuka). Na duzym ogniu rozgrzac patelnie grillowa i smazyc cevapcici, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia i beda ugotowane w srodku. Podawac z ajvarem.
Tuesday, 16 July 2013
Moussaka
Gdyby ktos zrobil sonde i spytal, jakie jest najbardziej rozpoznawalne danie kuchni greckiej, na pierwszym miejscu znalazlaby sie pewnie salatka grecka. Ciekawe, bo choc tak popularna, niektorzy upieraja sie, by dodawac do niej salaty albo - o zgrozo! - kapusty pekinskiej.
Ale nie o salatce bedzie dzis mowa, tylko o drugim najpopularniejszym greckim daniu. Mam oczywiscie na mysli moussake, o ktorej slyszal chyba kazdy, kto choc troche interesuje sie kulinariami. Ta pyszna i bardzo sycaca zapiekanka sklada sie z baklazanow, odpowiednio doprawionego mielonego miesa i beszamelu. Niektorzy dodaja do niej takze ziemniaki, ale ja postawilam na najprostsza, klasyczna wersje, na ktora przepis znalazlam tutaj. I juz wiem, ze ta moussaka na pewno wroci na moj stol, bo wyszla naprawde smaczna. Moze nie jest to najlzejsze danie, ale smakuje wakacjami - a to sie liczy!
Wraz ze mna moussake przygotowali dzis Bartoldzik, Mirabelka i Martynosia.
Moussaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 4 lyzki oliwy z oliwek
- 3 srednie albo 2 duze baklazany
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 4 zabki czosnku, drobno posiekane
- 1,5 lyzeczki cynamonu
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 500 g mielonej jagnieciny
- 2 lyzki koncentratu pomidorowego, wymieszanego ze 150 ml wody
- 150 ml czerwonego wina
- maly peczek natki pietruszki, posiekany
Na beszamel:
- 500 ml mleka
- 60 g masla
- 60 g maki
- 50 g greckiego sera kefalotyri albo pecorino, startego
- 2 jajka, rozklocone
- galka muszkatolowa, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Pokroic baklazany wzdluz w plasterki o grubosci 0,5 cm i przelozyc je na natluszczone blachy do pieczenia. Posmarowac wierzch oliwa i doprawic. Piec przez okolo 25 minut, az zmiekna i sie przyrumienia.
W miedzyczasie rozgrzac duza patelnie na srednim ogniu, wlac 2 lyzki oliwy i smazyc cebule, az zmieknie. Dodac czosnek, cynamon i oregano, smazyc kolejne 1-2 minuty, nastepnie dodac jagniecine. Zwiekszyc ogien i smazyc, az mieso sie dobrze przyrumieni. Mieszanka powinna byc dosc sucha. Dodac koncentrat z woda oraz wino, doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac okolo 30-40 minut, az wiekszosc plynu odparuje. Doprawic do smaku i wmieszac natke.
Przygotowac beszamel: podgrzac mleko w rondelku, az bedzie sie prawie gotowac. W drugim rondelku rozpuscic maslo, dodac do niego make i gotowac, mieszajac, przez kilka minut. Nastepnie stopniowo dodawac gorace mleko, wciaz mieszajac. Gotowac, az sos zgestnieje, dodac ser i mieszac, az sie rozpusci. Zdjac z ognia, lekko przestudzic, nastepnie dodac jajka, sol i galke muszkatolowa (dosc duzo, przynajmniej 1/2 lyzeczki - jej smak powinien byc wyraznie wyczuwalny).
Ulozyc 1/3 plastrow baklazana w naczyniu do zapiekania, wylozyc na wierzch polowe miesa, powtorzyc, przykryc pozostalymi plastrami baklazana i zalac beszamelem. Piec okolo 45 minut, az wierzch dobrze sie zrumieni. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na pol godziny do ostygniecia, a potem podawac.
Ale nie o salatce bedzie dzis mowa, tylko o drugim najpopularniejszym greckim daniu. Mam oczywiscie na mysli moussake, o ktorej slyszal chyba kazdy, kto choc troche interesuje sie kulinariami. Ta pyszna i bardzo sycaca zapiekanka sklada sie z baklazanow, odpowiednio doprawionego mielonego miesa i beszamelu. Niektorzy dodaja do niej takze ziemniaki, ale ja postawilam na najprostsza, klasyczna wersje, na ktora przepis znalazlam tutaj. I juz wiem, ze ta moussaka na pewno wroci na moj stol, bo wyszla naprawde smaczna. Moze nie jest to najlzejsze danie, ale smakuje wakacjami - a to sie liczy!
Wraz ze mna moussake przygotowali dzis Bartoldzik, Mirabelka i Martynosia.
Moussaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 4 lyzki oliwy z oliwek
- 3 srednie albo 2 duze baklazany
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 4 zabki czosnku, drobno posiekane
- 1,5 lyzeczki cynamonu
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 500 g mielonej jagnieciny
- 2 lyzki koncentratu pomidorowego, wymieszanego ze 150 ml wody
- 150 ml czerwonego wina
- maly peczek natki pietruszki, posiekany
Na beszamel:
- 500 ml mleka
- 60 g masla
- 60 g maki
- 50 g greckiego sera kefalotyri albo pecorino, startego
- 2 jajka, rozklocone
- galka muszkatolowa, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Pokroic baklazany wzdluz w plasterki o grubosci 0,5 cm i przelozyc je na natluszczone blachy do pieczenia. Posmarowac wierzch oliwa i doprawic. Piec przez okolo 25 minut, az zmiekna i sie przyrumienia.
W miedzyczasie rozgrzac duza patelnie na srednim ogniu, wlac 2 lyzki oliwy i smazyc cebule, az zmieknie. Dodac czosnek, cynamon i oregano, smazyc kolejne 1-2 minuty, nastepnie dodac jagniecine. Zwiekszyc ogien i smazyc, az mieso sie dobrze przyrumieni. Mieszanka powinna byc dosc sucha. Dodac koncentrat z woda oraz wino, doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac okolo 30-40 minut, az wiekszosc plynu odparuje. Doprawic do smaku i wmieszac natke.
Przygotowac beszamel: podgrzac mleko w rondelku, az bedzie sie prawie gotowac. W drugim rondelku rozpuscic maslo, dodac do niego make i gotowac, mieszajac, przez kilka minut. Nastepnie stopniowo dodawac gorace mleko, wciaz mieszajac. Gotowac, az sos zgestnieje, dodac ser i mieszac, az sie rozpusci. Zdjac z ognia, lekko przestudzic, nastepnie dodac jajka, sol i galke muszkatolowa (dosc duzo, przynajmniej 1/2 lyzeczki - jej smak powinien byc wyraznie wyczuwalny).
Ulozyc 1/3 plastrow baklazana w naczyniu do zapiekania, wylozyc na wierzch polowe miesa, powtorzyc, przykryc pozostalymi plastrami baklazana i zalac beszamelem. Piec okolo 45 minut, az wierzch dobrze sie zrumieni. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na pol godziny do ostygniecia, a potem podawac.
Tuesday, 2 July 2013
Pikantne tajskie burgery
Musze przyznac, ze z tym przepisem mialam nielichy dylemat. Bo tak: zdjecie jakies takie niewyjsciowe, nic na nim nie widac i w ogole nie wiadomo, o co chodzi. Ale te burgery sa tak pyszne, ze grzechem byloby zachowac je dla siebie.
Wyszperalam je tutaj, szukajac pomyslu na wykorzystanie miesa mielonego. Spodobaly mi sie od pierwszego wejrzenia, byc moze dzieki dodatkowi orzeszkow ziemnych, bo bardzo lubie wytrawne dania z dodatkiem orzechow. Nie spodziewalam sie jednak, ze wyjda az tak obledne. Uwaga: burgery daja porzadnego kopniaka w podniebienie, wiec jesli jestescie amatorami ostrych smakow, bardzo wam je polecam!
Mozecie uzyc wolowiny, wieprzowiny albo mieszanki tych dwoch rodzajow miesa. Podejrzewam, ze smakowalyby rownie dobrze, gdyby wykorzystac do ich przygotowania mielone mieso z indyka. Burgery mozna grillowac na tradycyjnym grillu weglowym, w piekarniku albo na patelni, a podawac w bulce, chlebie albo po prostu z salatka.
Pikantne tajskie burgery
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 8 dymek
- 1 czerwona chilli
- 2 zabki czosnku
- 100 g solonych orzeszkow ziemnych
- 500 g mielonego miesa (wolowina, wieprzowina albo mieszanka obu)
- duzy peczek swiezej kolendry, posiekanej
- sok i skorka z 1 limonki
- sol i pieprz
- dodatki: slodki sos chilli, salata, plasterki ogorka, ewentualnie bulki lub chleb
Do malaksera wlozyc dymke, chilli, czosnek i orzeszki, miksowac, az wszystko bedzie drobno posiekane. Wlozyc do miski wraz z miesem, kolendra, skorka i sokiem z cytryny, doprawic sola i pieprzem i wyrobic na zwarta, dosc jednolita mase. Uformowac z miesa burgery i smazyc na dobrze rozgrzanej patelni grillowej przez okolo 4 minuty na strone, az mieso bedzie ugotowane w srodku. Podawac w bulce lub podpieczonym chlebie, z dodatkiem salaty, plastrow ogorka i slodkiego sosu chilli.
Wyszperalam je tutaj, szukajac pomyslu na wykorzystanie miesa mielonego. Spodobaly mi sie od pierwszego wejrzenia, byc moze dzieki dodatkowi orzeszkow ziemnych, bo bardzo lubie wytrawne dania z dodatkiem orzechow. Nie spodziewalam sie jednak, ze wyjda az tak obledne. Uwaga: burgery daja porzadnego kopniaka w podniebienie, wiec jesli jestescie amatorami ostrych smakow, bardzo wam je polecam!
Mozecie uzyc wolowiny, wieprzowiny albo mieszanki tych dwoch rodzajow miesa. Podejrzewam, ze smakowalyby rownie dobrze, gdyby wykorzystac do ich przygotowania mielone mieso z indyka. Burgery mozna grillowac na tradycyjnym grillu weglowym, w piekarniku albo na patelni, a podawac w bulce, chlebie albo po prostu z salatka.
Pikantne tajskie burgery
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 8 dymek
- 1 czerwona chilli
- 2 zabki czosnku
- 100 g solonych orzeszkow ziemnych
- 500 g mielonego miesa (wolowina, wieprzowina albo mieszanka obu)
- duzy peczek swiezej kolendry, posiekanej
- sok i skorka z 1 limonki
- sol i pieprz
- dodatki: slodki sos chilli, salata, plasterki ogorka, ewentualnie bulki lub chleb
Do malaksera wlozyc dymke, chilli, czosnek i orzeszki, miksowac, az wszystko bedzie drobno posiekane. Wlozyc do miski wraz z miesem, kolendra, skorka i sokiem z cytryny, doprawic sola i pieprzem i wyrobic na zwarta, dosc jednolita mase. Uformowac z miesa burgery i smazyc na dobrze rozgrzanej patelni grillowej przez okolo 4 minuty na strone, az mieso bedzie ugotowane w srodku. Podawac w bulce lub podpieczonym chlebie, z dodatkiem salaty, plastrow ogorka i slodkiego sosu chilli.
Friday, 10 May 2013
Enchiladas z wolowina
Maj budzi we mnie sporo przyjemnych kulinarnych skojarzen. Zielone szparagi, pierwszy rabarbar, pikniki... No i kuchnia meksykanska, dzieki akcji Hola Mexico. W tym roku juz po raz trzeci wybieramy sie na kulinarna wyprawe po Meksyku. Dzis na talerzu enchiladas.
Moj przepis, znaleziony tutaj, jest banalnie prosty. Nie wymaga zadnych wyjatkowo trudnych do nabycia skladnikow, ale zareczam, ze smakiem dorownuje najlepszym enchiladas, jakie jadlam. Jesli lubicie ogniste dania, mozecie zwiekszyc ilosc papryczek chilli; ja tak zrobilam, bo doszlam do wniosku, ze jedna to zdecydowanie za malo. Efekt? Farsz byl pikantny, choc nie na tyle, by wypalal podniebienie. Dokladnie o to mi chodzilo! Zdecydowanie polecam.
Wraz ze mna enchiladas przygotowaly Dobromila, Chantel, Siankoo, Mirabelka, Siaska, Martynosia, MalgosiaZ i Shinju.
Enchiladas z wolowina
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 3 lyzki przecieru pomidorowego
- 1/2 lyzeczki suszonego oregano
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1-2 czerwone papryczki chilli
- 8 pszennych tortilli
- 50 g startego cheddara
- 1 marynowana papryczka jalapeño ze sloika, pokrojona w plasterki
Podsmazyc wolowine i cebule na suchej patelni na srednim ogniu przez 5 minut, az sie zrumieni. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez minute, nastepnie dodac pomidory, przecier, oregano i kumin. Doprawic do smaku.
Papryczki chilli pokroic w plasterki, oczyscic z nasion i odlozyc kilka plasterkow do przybrania. Reszte drobno posiekac i dodac do wolowiny. Doprowadzic do wrzenia i dusic pod przykryciem przez 15 minut.
Tortille wypchac farszem, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Posypac startym serem, reszta swiezej chilli i plasterkami jalapeño. Piec przez 10 minut, az enchiladas beda zlociste. Podawac z dodatkowymi plasterkami jalapeño i guacamole.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Moj przepis, znaleziony tutaj, jest banalnie prosty. Nie wymaga zadnych wyjatkowo trudnych do nabycia skladnikow, ale zareczam, ze smakiem dorownuje najlepszym enchiladas, jakie jadlam. Jesli lubicie ogniste dania, mozecie zwiekszyc ilosc papryczek chilli; ja tak zrobilam, bo doszlam do wniosku, ze jedna to zdecydowanie za malo. Efekt? Farsz byl pikantny, choc nie na tyle, by wypalal podniebienie. Dokladnie o to mi chodzilo! Zdecydowanie polecam.
Wraz ze mna enchiladas przygotowaly Dobromila, Chantel, Siankoo, Mirabelka, Siaska, Martynosia, MalgosiaZ i Shinju.
Enchiladas z wolowina
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 3 lyzki przecieru pomidorowego
- 1/2 lyzeczki suszonego oregano
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1-2 czerwone papryczki chilli
- 8 pszennych tortilli
- 50 g startego cheddara
- 1 marynowana papryczka jalapeño ze sloika, pokrojona w plasterki
Podsmazyc wolowine i cebule na suchej patelni na srednim ogniu przez 5 minut, az sie zrumieni. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez minute, nastepnie dodac pomidory, przecier, oregano i kumin. Doprawic do smaku.
Papryczki chilli pokroic w plasterki, oczyscic z nasion i odlozyc kilka plasterkow do przybrania. Reszte drobno posiekac i dodac do wolowiny. Doprowadzic do wrzenia i dusic pod przykryciem przez 15 minut.
Tortille wypchac farszem, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Posypac startym serem, reszta swiezej chilli i plasterkami jalapeño. Piec przez 10 minut, az enchiladas beda zlociste. Podawac z dodatkowymi plasterkami jalapeño i guacamole.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Labels:
chilli,
dania miesne,
Meksyk,
mieso mielone,
tortilla,
wolowina
Sunday, 28 April 2013
Azjatyckie klopsiki w slodko-kwasnym sosie
Czy macie juz dosc klopsikow? Obiecuje, ze od jutra beda pojawiac sie tutaj bardziej urozmaicone przepisy. Ale, poki co, na zakonczenie tegorocznej klopsikowej akcji, jeszcze jedna wariacja na temat, tym razem azjatycka.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Przepis znalazlam na tym blogu (ktory, swoja droga, bardzo polecam, bo warto go sledzic). Spodobala mi sie prostota wykonania, a takze to, ze klopsiki sa pieczone, a nie smazone. Nie, nie zaczelam sie nagle przejmowac kaloriami i nie przeszlam na diete; po prostu pieczone klopsiki smakuja mi najbardziej. Te sa naprawde pyszne: mieciutkie dzieki polaczeniu wieprzowiny z wolowina, delikatne, ale pelne charakteru dzieki typowo azjatyckiej kombinacji dodatkow: dymce, imbirowi i czosnkowi. Ja dodalam od siebie jeszcze posiekana papryczke chilli, bo mialam ochote na danie z "pazurem". Jesli chcecie, by klopsiki byly lagodniejsze, po prostu ja pomincie.
Najwazniejszym elementem sa jednak tutaj nie miesne kuleczki, a pyszny, slodko-kwasny sos, ktorego przygotowanie nie mogloby byc prostsze: ot, wrzucic wszystkie skladniki do miski i wymieszac. Zadnego gotowania, a efekt - palce lizac. Slodkawy sos hoisin i kwasny ocet ryzowy to naprawde smakowite polaczenie.
Podalam klopsiki z nudlami, ale rownie dobrze mozecie serwowac je z ryzem albo po prostu podjadac bez zadnych dodatkow.
Azjatyckie klopsiki w slodko-kwasnym sosie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 500 g mielonej wolowiny
- 500 g mielonej wieprzowiny
- 2 lyzki oleju sezamowego
- 1 szklanka panko (albo bulki tartej)
- 1/2 lyzeczki startego imbiru
- 2 jajka
- 3 lyzeczki czosnku, przecisnietego przez praske
- 1/2 szklanki dymki, pokrojonej w cienkie plasterki
- 1-2 zielone papryczki chilli, drobno posiekane (opcjonalnie)
- sol i pieprz, do smaku
Sos:
- 2/3 szklanki sosu hoisin
- 1/4 szklanki octu ryzowego
- 2 lyzeczki czosnku, przecisnietego przez praske
- 2 lyzki sosu sojowego
- 1 lyzeczka startego korzenia imbiru
- 1 lyzeczka oleju sezamowego
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Polaczyc wszystkie skladniki na klopsiki w duzej misce, wyrobic na zwarta mase, a nastepnie formowac z niej kuleczki o srednicy ok. 2,5 cm. Ulozyc na blasze do pieczenia i wstawic do piekarnika na 10-12 minut, az beda upieczone w srodku.
Przygotowac sos: wymieszac wszystkie skladniki w misce. Wrzucic do miski z sosem gotowe, gorace klopsiki i mieszac, az kuleczki pokryja sie rownomiernie sosem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Labels:
Azja,
czosnek,
imbir,
klopsiki,
mieso mielone,
wieprzowina,
wolowina
Thursday, 25 April 2013
Greckie klopsiki
Druga edycja mojej klopsikowej akcji dobiega wkrotce konca. Dzis gotujemy nie byle jak, bo grupowo i srodziemnomorsko. Wraz z Malwinna, Pela, Shinju, Wojciechem i Mirabelka wybralismy sie na kulinarna wycieczke do urokliwej Hiszpanii, niezapomnianej Italii i slonecznej Grecji.
Ja postawilam na ten trzeci kierunek. Po ubieglorocznej wyprawie do Grecji jeszcze bardziej lubie tamtejsza kuchnie. Wiekszosc greckich potraw nie jest szczegolnie skomplikowana i nie wymaga ogromnych nakladow pracy, a jednak smakuje wybornie.
Te klopsiki sa wlasnie takie: banalnie proste w przygotowaniu, a tak smaczne, ze mozna je zajadac bez zadnych dodatkow, ot tak, prosto z miseczki. Delikatna w smaku, chuda wolowina nie potrzebuje wielu dodatkow - wystarczy sol, pieprz, troche swiezych lisci miety i szczypiorku. Klopsiki mozna grillowac w piekarniku, na tradycyjnym grillu albo na patelni grillowej. Podalam je z chlebkiem pita i czosnkowo-mieowym sosem, ale jesli wolicie, mozecie zaserwowac je z ryzem.
Przepis z ksiazki "Everyday Greek" wydawnictwa Paragon.
Greckie klopsiki
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 450 g chudej mielonej wolowiny
- 1 srednia cebula
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 25 g bulki tartej
- 1 lyzka posiekanej swiezej miety
- 1 lyzka posiekanej natki pietruszki
- sol i pieprz
- 1 jajo, roztrzepane
- oliwa z oliwek do natluszczenia klopsikow
Mieso wlozyc do duzej miski. Zetrzec na tarce cebule i dodac do wolowiny wraz z czosnkiem, ziolami i bulka tarta. Dobrze doprawic sola i pieprzem, wymieszac rekami. Dodac jajko, wyrobic na zwarta mase.
Wilgotnymi dlonmi formowac z miesa niewielkie kuleczki (powinno wyjsc 16-20 klopsikow) i nadziac na 4 metalowe szpadki. Lekko natluscic klopsiki oliwa.
Smazyc na patelni grillowej lub grillowac (mozna w piekarniku) przez okolo 10-12 minut, az klopsiki sie zrumienia, obracajac od czasu do czasu i, jesli to konieczne, smarujac dodatkowa oliwa. Podawac z chlebkiem pita albo ryzem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Ja postawilam na ten trzeci kierunek. Po ubieglorocznej wyprawie do Grecji jeszcze bardziej lubie tamtejsza kuchnie. Wiekszosc greckich potraw nie jest szczegolnie skomplikowana i nie wymaga ogromnych nakladow pracy, a jednak smakuje wybornie.
Te klopsiki sa wlasnie takie: banalnie proste w przygotowaniu, a tak smaczne, ze mozna je zajadac bez zadnych dodatkow, ot tak, prosto z miseczki. Delikatna w smaku, chuda wolowina nie potrzebuje wielu dodatkow - wystarczy sol, pieprz, troche swiezych lisci miety i szczypiorku. Klopsiki mozna grillowac w piekarniku, na tradycyjnym grillu albo na patelni grillowej. Podalam je z chlebkiem pita i czosnkowo-mieowym sosem, ale jesli wolicie, mozecie zaserwowac je z ryzem.
Przepis z ksiazki "Everyday Greek" wydawnictwa Paragon.
Greckie klopsiki
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 450 g chudej mielonej wolowiny
- 1 srednia cebula
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 25 g bulki tartej
- 1 lyzka posiekanej swiezej miety
- 1 lyzka posiekanej natki pietruszki
- sol i pieprz
- 1 jajo, roztrzepane
- oliwa z oliwek do natluszczenia klopsikow
Mieso wlozyc do duzej miski. Zetrzec na tarce cebule i dodac do wolowiny wraz z czosnkiem, ziolami i bulka tarta. Dobrze doprawic sola i pieprzem, wymieszac rekami. Dodac jajko, wyrobic na zwarta mase.
Wilgotnymi dlonmi formowac z miesa niewielkie kuleczki (powinno wyjsc 16-20 klopsikow) i nadziac na 4 metalowe szpadki. Lekko natluscic klopsiki oliwa.
Smazyc na patelni grillowej lub grillowac (mozna w piekarniku) przez okolo 10-12 minut, az klopsiki sie zrumienia, obracajac od czasu do czasu i, jesli to konieczne, smarujac dodatkowa oliwa. Podawac z chlebkiem pita albo ryzem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Tuesday, 16 April 2013
Tacos z mielona wolowina i salsa cruda
Fast food. Zgroza i zmora dietetykow, specow od zdrowego zywienia i innych lubiacych prawic moraly ekspertow. Niezdrowy, tuczacy, pelen chemii, jednym slowem: paskudny.
Ale czy na pewno?
Owszem, fast food, ktory mozna zjesc na miescie, raczej nie nalezy do najzdrowszych opcji. Dlatego wszelkie makdonaldy i burgerkingi omijam szerokim lukiem. Zdecydowanie wole stoiska uliczne z etnicznym fast foodem. Pewnie, mozna trafic na niejadalna breje, ale rownie czesto mozna odkryc prawdziwy skarb.
Na Camden Town mam swoje ulubione miejsce z meksykanskim jedzeniem. Ot, na pierwszy rzut oka buda jakich wiele, ale ich przepyszne burrito i fajity niejeden raz ratowaly mi zycie. Za kazdym razem, kiedy jestem w okolicy, zastanawiam sie, czy nie sprobowac jedzenia z innego stoiska. I za kazdym razem laduje u "mojego" Meksykanca.
Dzis na moim stole tez meksykansko - tyle, ze domowo. Przepis znalazlam w ksiazce "Real Fast Food" Nigela Slatera, ktora jest jedna z najczesciej uzywanych przeze mnie pozycji. Ta niepozorna ksiazeczka pelna jest przepisow na proste i smaczne dania, ktore mozna przygotowac w mniej niz 30 minut. Lubie ja tak bardzo, ze najchetniej zawsze trzymalabym ja pod reka, tuz obok kuchenki.
Aromatyczne, pikantne mielone mieso swietnie smakuje z chrupiacymi tacos, choc rownie dobrze mozna wypchac nim tortille, dorzucajac troche zieleniny i warzyw, i zabrac do pracy na lunch. Prawdziwym hitem jest jednak pyszna, blyskawiczna i banalnie prosta salsa. To wlasnie ona dodaje wyrazistosci i charakteru calemu daniu.
Jako dodatki mozecie wykorzystac ulubione sosy (u mnie jogurtowo-czosnkowy), guacamole, liscie salat, starty ser... Slowem: pelna dowolnosc. Tak jak lubie!
Tacos z mielona wolowina i salsa cruda
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 450 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- szczypta mielonej chilli albo 1 swieza papryczka chilli, drobno posiekana
- odrobina sosu sojowego
- sol, pieprz, szczypta cukru
Salsa cruda:
- 4 pomidory
- 2 lyzeczki octu winnego
- 1/2 cebuli, drobno posiekanej
- 2-3 marynowane papryczki chilli albo jalapeno, posiekane
- mala garsc swiezych lisci oregano, posiekanych
- sol
Dodatkowo:
- 12 tacos
Podsmazyc cebule i czosnek na rozgrzanym oleju. Dodac mieso i smazyc, mieszajac, az sie zrumieni. Doprawic kuminem, oregano, chilli, odrobina sosu sojowego, sola, pieprzem i - jesli trzeba - szczypta cukru. Trzymac w cieplym miejscu.
Przygotowac salse: pomidory grillowac, az skorka popeka i mozna bedzie ja latwo zdjac. Posiekac miazsz i wymieszac z octem, posiekana cebula, chilli, oregano i sola. Podgrzac tacos wedlug instrukcji na opakowaniu i podawac wraz z miesem i salsa oraz - dodatkowo - chrupiacymi liscmi salaty, guacamole i startym serem.
Przepis dodaje do akcji Fast Good!
Ale czy na pewno?
Owszem, fast food, ktory mozna zjesc na miescie, raczej nie nalezy do najzdrowszych opcji. Dlatego wszelkie makdonaldy i burgerkingi omijam szerokim lukiem. Zdecydowanie wole stoiska uliczne z etnicznym fast foodem. Pewnie, mozna trafic na niejadalna breje, ale rownie czesto mozna odkryc prawdziwy skarb.
Na Camden Town mam swoje ulubione miejsce z meksykanskim jedzeniem. Ot, na pierwszy rzut oka buda jakich wiele, ale ich przepyszne burrito i fajity niejeden raz ratowaly mi zycie. Za kazdym razem, kiedy jestem w okolicy, zastanawiam sie, czy nie sprobowac jedzenia z innego stoiska. I za kazdym razem laduje u "mojego" Meksykanca.
Dzis na moim stole tez meksykansko - tyle, ze domowo. Przepis znalazlam w ksiazce "Real Fast Food" Nigela Slatera, ktora jest jedna z najczesciej uzywanych przeze mnie pozycji. Ta niepozorna ksiazeczka pelna jest przepisow na proste i smaczne dania, ktore mozna przygotowac w mniej niz 30 minut. Lubie ja tak bardzo, ze najchetniej zawsze trzymalabym ja pod reka, tuz obok kuchenki.
Aromatyczne, pikantne mielone mieso swietnie smakuje z chrupiacymi tacos, choc rownie dobrze mozna wypchac nim tortille, dorzucajac troche zieleniny i warzyw, i zabrac do pracy na lunch. Prawdziwym hitem jest jednak pyszna, blyskawiczna i banalnie prosta salsa. To wlasnie ona dodaje wyrazistosci i charakteru calemu daniu.
Jako dodatki mozecie wykorzystac ulubione sosy (u mnie jogurtowo-czosnkowy), guacamole, liscie salat, starty ser... Slowem: pelna dowolnosc. Tak jak lubie!
Tacos z mielona wolowina i salsa cruda
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 450 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- szczypta mielonej chilli albo 1 swieza papryczka chilli, drobno posiekana
- odrobina sosu sojowego
- sol, pieprz, szczypta cukru
Salsa cruda:
- 4 pomidory
- 2 lyzeczki octu winnego
- 1/2 cebuli, drobno posiekanej
- 2-3 marynowane papryczki chilli albo jalapeno, posiekane
- mala garsc swiezych lisci oregano, posiekanych
- sol
Dodatkowo:
- 12 tacos
Podsmazyc cebule i czosnek na rozgrzanym oleju. Dodac mieso i smazyc, mieszajac, az sie zrumieni. Doprawic kuminem, oregano, chilli, odrobina sosu sojowego, sola, pieprzem i - jesli trzeba - szczypta cukru. Trzymac w cieplym miejscu.
Przygotowac salse: pomidory grillowac, az skorka popeka i mozna bedzie ja latwo zdjac. Posiekac miazsz i wymieszac z octem, posiekana cebula, chilli, oregano i sola. Podgrzac tacos wedlug instrukcji na opakowaniu i podawac wraz z miesem i salsa oraz - dodatkowo - chrupiacymi liscmi salaty, guacamole i startym serem.
Przepis dodaje do akcji Fast Good!
Monday, 15 April 2013
Pulpety w pikantnym neapolitanskim sosie
Lubie eksperymentowac z kuchniami swiata, ale moja pierwsza wielka miloscia byla kuchnia wloska. Nic dziwnego, ze nadal darze ja nieslabnaca miloscia i od czasu do czasu po prostu musze przygotowac cos rodem ze slonecznej Italii.
Dzis zaczyna sie druga edycja mojej klopsikowej akcji, wiec postanowilam zainaugurowac ja w wloskim stylu: smakowitymi klopsikami z przepisu Gino D'Acampo. "Klopsiki" to chyba zreszta nieodpowiednie slowo. To pulpety z prawdziwego zdarzenia: pekate, pokazne, tak duze, ze dwiema sztukami moze sie najesc nawet glodny mezczyzna. Albo ja.
Pulpety na pewno przypadna do gustu wielbicielom wyrazistych smakow: sa pikantne i aromatyczne. Wspaniale smakuja oblepione gestym pomidorowym sosem. Do tego lampka dobrze schlodzonego, wytrawnego wina - i juz jestem w niebie.
Przepis z "Buonissimo" Gino D'Acampo.
Pulpety w pikantnym neapolitanskim sosie
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 100 g kielbasy salami (najlepsza bedzie neapolitanska), posiekanej
- 5 zabkow czosnku, przecisnietych przez praske
- 70 g bulki tartej
- 1 lyzeczka suszonych platkow chilli
- 3 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 100 g swiezo startego parmezanu
- 1 jajko
- 1,5 kg passaty
- 10 swiezych lisci bazylii
- 4 lyzki oliwy z oliwek
- sol i bialy pieprz
W duzej misce wymieszac mieso z salami, czosnkiem, bulka tarta, chilli, natka pietruszki i parmezanem. Doprawic sola, dodac jajko i dokladnie wyrobic wszystkie skladniki. Z tak powstalej masy uformowac 8 duzych kulek. Ulozyc na talerzu i wlozyc do lodowki na 20 minut.
W miedzyczasie wlac passate do duzego garnka i wstawic na sredni ogien. Doprawic sola i pieprzem, dorzucic bazylie, doprowadzic do wrzenia i zdjac z ognia.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe i obsmazyc na niej pulpety z kazdej strony, az sie zrumienia. Wrzucic do sosu i dusic pod czesciowym przykryciem przez godzine na malym ogniu, od czasu do czasu mieszajac. Jesli sos za bardzo zgestnieje, mozna dolac troche wody. Podawac z ugotowanym makaronem lub ryzem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Dzis zaczyna sie druga edycja mojej klopsikowej akcji, wiec postanowilam zainaugurowac ja w wloskim stylu: smakowitymi klopsikami z przepisu Gino D'Acampo. "Klopsiki" to chyba zreszta nieodpowiednie slowo. To pulpety z prawdziwego zdarzenia: pekate, pokazne, tak duze, ze dwiema sztukami moze sie najesc nawet glodny mezczyzna. Albo ja.
Pulpety na pewno przypadna do gustu wielbicielom wyrazistych smakow: sa pikantne i aromatyczne. Wspaniale smakuja oblepione gestym pomidorowym sosem. Do tego lampka dobrze schlodzonego, wytrawnego wina - i juz jestem w niebie.
Przepis z "Buonissimo" Gino D'Acampo.
Pulpety w pikantnym neapolitanskim sosie
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 100 g kielbasy salami (najlepsza bedzie neapolitanska), posiekanej
- 5 zabkow czosnku, przecisnietych przez praske
- 70 g bulki tartej
- 1 lyzeczka suszonych platkow chilli
- 3 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 100 g swiezo startego parmezanu
- 1 jajko
- 1,5 kg passaty
- 10 swiezych lisci bazylii
- 4 lyzki oliwy z oliwek
- sol i bialy pieprz
W duzej misce wymieszac mieso z salami, czosnkiem, bulka tarta, chilli, natka pietruszki i parmezanem. Doprawic sola, dodac jajko i dokladnie wyrobic wszystkie skladniki. Z tak powstalej masy uformowac 8 duzych kulek. Ulozyc na talerzu i wlozyc do lodowki na 20 minut.
W miedzyczasie wlac passate do duzego garnka i wstawic na sredni ogien. Doprawic sola i pieprzem, dorzucic bazylie, doprowadzic do wrzenia i zdjac z ognia.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe i obsmazyc na niej pulpety z kazdej strony, az sie zrumienia. Wrzucic do sosu i dusic pod czesciowym przykryciem przez godzine na malym ogniu, od czasu do czasu mieszajac. Jesli sos za bardzo zgestnieje, mozna dolac troche wody. Podawac z ugotowanym makaronem lub ryzem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Thursday, 4 April 2013
Wiosenne minestrone z klopsikami
Minestrone to bardzo wdzieczna zupa. Idealna, by wykorzystac to, co akurat mamy pod reka. Pewnie dlatego pojawia sie na moim stole regularnie, bez wzgledu na pore roku. Najbardziej lubie te wiosenne i letnie wersje, lekkie, ale i pozywne.
Ta zupa jest wlasnie taka. Rozgrzewajaca, co nie jest bez znaczenia, kiedy za oknem - mimo kalendarzowej wiosny - wciaz chlodno. Pozywna dzieki klopsikom i makaronowi. Prosta w przygotowaniu i w smaku. Taka domowa. Troche jak nasz polski rosol, choc nie do konca, bo kto dodaje do rosolu parmezanu?
Przepis znalazlam tutaj i zmodyfikowalam odpowiednio do zawartosci mojej lodowki: klopsiki (swoja droga, pyszne same w sobie) zrobilam z wieprzowiny i dodalam dymke zamiast szczypiorku, pominelam szpinak, bo akurat nie mialam, ale za to dodalam zielony groszek, bo lubie zielen na talerzu. Efekt? Bardzo smaczna zupa, ktora z powodzeniem mozna sie najesc.
Przepis podaje z moimi modyfikacjami.
Wraz ze mna gotowali Mirabelka, Malwinna, Michal i Wojciech.
Wiosenne minestrone z klopsikami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 200 g mielonej wieprzowiny
- 1/2 szklanki bulki tartej
- 6 lyzek swiezo startego parmezanu
- 4 zabki czosnku, 2 przecisniete przez praske, 2 pokrojone w cienkie plasterki
- 2 lyzki posiekanej dymki
- 1 duze jajko, rozklocone
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1 por, tylko biala czesc, pokrojony w dosc grube plastry
- 5 szklanek bulionu drobiowego
- 3/4 szklanki drobnego makaronu
- 1 szklanka marchwi, obranej i pokrojonej w plastry (moja byla gruba, wiec pokroilam na mniejsze kawalki)
- 100 g mrozonego zielonego groszku
- posiekana swieza bazylia, do dekoracji
W misce wymieszac mieso, 3 lyzki parmezanu, rozgniecione zabki czosnku, dymke i jajko, doprawic sola i pieprzem i wyrobic rekami, az powstanie zwarta masa. Wilgotnymi dlonmi formowac male klopsiki.
W duzym garnku rozgrzac oliwe i podsmazyc na niej klopsiki przez 3-4 minuty, az sie zrumienia z kazdej strony. Przelozyc na talerz, odstawic.
Do garnka wrzucic pora i dusic przez okolo 3 minuty, mieszajac czesto, az zacznie mieknac. Dodac pokrojony w plasterki czosnek, smazyc przez minute, nastepnie wlac bulion wraz z 2 szklankami wody, doprowadzic do wrzenia. Dodac makaron i marchew, gotowac, az makaron bedzie prawie al dente. Dodac klopsiki i groszek, gotowac jeszcze przez 3-4 minuty, az klopsiki beda ugotowane w srodku, marchew miekka, a makaron al dente. Dodac pozostaly parmezan, wymieszac. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Przed podaniem udekorowac posiekana bazylia i - opcjonalnie - dodatkowym parmezanem.
Ta zupa jest wlasnie taka. Rozgrzewajaca, co nie jest bez znaczenia, kiedy za oknem - mimo kalendarzowej wiosny - wciaz chlodno. Pozywna dzieki klopsikom i makaronowi. Prosta w przygotowaniu i w smaku. Taka domowa. Troche jak nasz polski rosol, choc nie do konca, bo kto dodaje do rosolu parmezanu?
Przepis znalazlam tutaj i zmodyfikowalam odpowiednio do zawartosci mojej lodowki: klopsiki (swoja droga, pyszne same w sobie) zrobilam z wieprzowiny i dodalam dymke zamiast szczypiorku, pominelam szpinak, bo akurat nie mialam, ale za to dodalam zielony groszek, bo lubie zielen na talerzu. Efekt? Bardzo smaczna zupa, ktora z powodzeniem mozna sie najesc.
Przepis podaje z moimi modyfikacjami.
Wraz ze mna gotowali Mirabelka, Malwinna, Michal i Wojciech.
Wiosenne minestrone z klopsikami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 200 g mielonej wieprzowiny
- 1/2 szklanki bulki tartej
- 6 lyzek swiezo startego parmezanu
- 4 zabki czosnku, 2 przecisniete przez praske, 2 pokrojone w cienkie plasterki
- 2 lyzki posiekanej dymki
- 1 duze jajko, rozklocone
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1 por, tylko biala czesc, pokrojony w dosc grube plastry
- 5 szklanek bulionu drobiowego
- 3/4 szklanki drobnego makaronu
- 1 szklanka marchwi, obranej i pokrojonej w plastry (moja byla gruba, wiec pokroilam na mniejsze kawalki)
- 100 g mrozonego zielonego groszku
- posiekana swieza bazylia, do dekoracji
W misce wymieszac mieso, 3 lyzki parmezanu, rozgniecione zabki czosnku, dymke i jajko, doprawic sola i pieprzem i wyrobic rekami, az powstanie zwarta masa. Wilgotnymi dlonmi formowac male klopsiki.
W duzym garnku rozgrzac oliwe i podsmazyc na niej klopsiki przez 3-4 minuty, az sie zrumienia z kazdej strony. Przelozyc na talerz, odstawic.
Do garnka wrzucic pora i dusic przez okolo 3 minuty, mieszajac czesto, az zacznie mieknac. Dodac pokrojony w plasterki czosnek, smazyc przez minute, nastepnie wlac bulion wraz z 2 szklankami wody, doprowadzic do wrzenia. Dodac makaron i marchew, gotowac, az makaron bedzie prawie al dente. Dodac klopsiki i groszek, gotowac jeszcze przez 3-4 minuty, az klopsiki beda ugotowane w srodku, marchew miekka, a makaron al dente. Dodac pozostaly parmezan, wymieszac. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Przed podaniem udekorowac posiekana bazylia i - opcjonalnie - dodatkowym parmezanem.
Labels:
lekkie,
marchew,
mieso mielone,
por,
wieprzowina,
zupy
Thursday, 14 March 2013
Wolowe kofty z soczewica
Chyba kazdy bloger od czasu do czasu czuje, ze cos sie w nim wypalilo. Nie ma weny do pisania, nie jest w stanie sklecic nawet najprostszej, najkrotszej notki, nie czuje tego nieodpartego pragnienia, by upichcic cos, czym bedzie chcial sie podzielic ze swiatem. Wiedzialam, ze predzej czy pozniej to wypalenie dopadnie i mnie.
No i dopadlo.
Ale predzej czy pozniej pojawia sie swiatelko w tunelu. Ochota do pisania wrocila, wiec i ja wracam na bloga.
A wracam z wariacja na temat curry z wolowymi koftami Jamiego Olivera. Przepis wyszperalam w jego najnowszej ksiazce, "15-Minute Meals". Z ksiazki na pewno bede jeszcze korzystac, bo jest pelna ciekawych przepisow. Podejrzewam, ze niektore z zawartych w niej dan faktycznie mozna przygotowac w 15 minut, choc jestem pewna, ze po takim blyskawicznym gotowaniu kuchnia przypomina pobojowisko... Ja osobiscie wole spedzic w kuchni troche wiecej czasu, ale nie zostawiac po sobie balaganu jak po przejsciu tornado.
Wersja Jamiego jest zdecydowanie indyjska; ja postanowilam pokombinowac troche i nadac moim koftom arabskiego charakteru. Nie ma wiec gestego sosu z wyrazna nuta mleka kokosowego. Zamiast tego jest pomidorowy sos pachnacy kuminem i kolendra. Same kofty sa naprawde smaczne i sycace dzieki dodatkowi soczewicy. Jako dodatek podalam do nich ryz z groszkiem, ale z powodzeniem mozecie je zajadac z kuskusem albo chlebkami pita.
Wolowe kofty z soczewica
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 250 g ugotowanej soczewicy puy
- 1/2 lyzeczki kuminu
- 1/2 lyzeczki sumaku
- 1/2 lyzeczki mielonej kolendry
- 400 g chudej mielonej wolowiny
- oliwa z oliwek
- 2 zabki czosnku
- 3 dojrzale pomidory
- 2 dymki
- 1 swieza zielona chilli
- peczek swiezej kolendry (oddzielnie lodyzki i liscie)
- 1 lyzeczka kurkumy
Soczewice wlozyc do miski wraz z miesem, kuminem, sumakiem i mielona kolendra, doprawic sola i pieprzem, dobrze wymieszac, az powstanie zwarta masa. Za pomoca wilgotnych rak formowac z niej podluzne kofty (u Jamiego wyszlo 12, u mnie - 16). Na patelni rozgrzac lyzke oliwy i podsmazyc na niej kofty, az zrumienia sie z kazdej strony.
Wlozyc pomidory, czosnek, dymki, chilli, lodyzki kolendry i kurkume do malaksera, dodac 3-4 lyzki wody, zmiksowac na gesty sos. Zalac nim kofty, doprowadzic do wrzenia i gotowac, az zgestnieje (u mnie jakies 6-7 minut). Doprawic do smaku. Przed podaniem udekorowac liscmi kolendry, mozna tez dodac lyzke naturalnego jogurtu i kilka plasterkow swiezej chilli.
Przepis dodaje do III Festiwalu Kuchni Arabskiej.
No i dopadlo.
Ale predzej czy pozniej pojawia sie swiatelko w tunelu. Ochota do pisania wrocila, wiec i ja wracam na bloga.
A wracam z wariacja na temat curry z wolowymi koftami Jamiego Olivera. Przepis wyszperalam w jego najnowszej ksiazce, "15-Minute Meals". Z ksiazki na pewno bede jeszcze korzystac, bo jest pelna ciekawych przepisow. Podejrzewam, ze niektore z zawartych w niej dan faktycznie mozna przygotowac w 15 minut, choc jestem pewna, ze po takim blyskawicznym gotowaniu kuchnia przypomina pobojowisko... Ja osobiscie wole spedzic w kuchni troche wiecej czasu, ale nie zostawiac po sobie balaganu jak po przejsciu tornado.
Wersja Jamiego jest zdecydowanie indyjska; ja postanowilam pokombinowac troche i nadac moim koftom arabskiego charakteru. Nie ma wiec gestego sosu z wyrazna nuta mleka kokosowego. Zamiast tego jest pomidorowy sos pachnacy kuminem i kolendra. Same kofty sa naprawde smaczne i sycace dzieki dodatkowi soczewicy. Jako dodatek podalam do nich ryz z groszkiem, ale z powodzeniem mozecie je zajadac z kuskusem albo chlebkami pita.
Wolowe kofty z soczewica
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 250 g ugotowanej soczewicy puy
- 1/2 lyzeczki kuminu
- 1/2 lyzeczki sumaku
- 1/2 lyzeczki mielonej kolendry
- 400 g chudej mielonej wolowiny
- oliwa z oliwek
- 2 zabki czosnku
- 3 dojrzale pomidory
- 2 dymki
- 1 swieza zielona chilli
- peczek swiezej kolendry (oddzielnie lodyzki i liscie)
- 1 lyzeczka kurkumy
Soczewice wlozyc do miski wraz z miesem, kuminem, sumakiem i mielona kolendra, doprawic sola i pieprzem, dobrze wymieszac, az powstanie zwarta masa. Za pomoca wilgotnych rak formowac z niej podluzne kofty (u Jamiego wyszlo 12, u mnie - 16). Na patelni rozgrzac lyzke oliwy i podsmazyc na niej kofty, az zrumienia sie z kazdej strony.
Wlozyc pomidory, czosnek, dymki, chilli, lodyzki kolendry i kurkume do malaksera, dodac 3-4 lyzki wody, zmiksowac na gesty sos. Zalac nim kofty, doprowadzic do wrzenia i gotowac, az zgestnieje (u mnie jakies 6-7 minut). Doprawic do smaku. Przed podaniem udekorowac liscmi kolendry, mozna tez dodac lyzke naturalnego jogurtu i kilka plasterkow swiezej chilli.
Przepis dodaje do III Festiwalu Kuchni Arabskiej.
Wednesday, 23 January 2013
Makaron z klopsikami w pikantnym sosie
Francja kojarzy sie z wieloma rzeczami, ale z makaronem - niekoniecznie. Okazuje sie jednak, ze jest pewien region we Francji, ktory slynie z makaronu: Alzacja. Wiekszosc makaronow wyrabia sie z maki z pszenicy durum oraz wody. W Alzacji zamiast wody uzywa sie jajek.
Ten przepis wyszperalam w "Little Paris Kitchen" Rachel Khoo. Moja wersja nie jest wprawdzie specjalnie alzacka, bo uzylam takiego makaronu, jaki mialam pod reka, ale danie jest tak smaczne, ze nie moglam sie powstrzymac przed podzieleniem sie nim z Wami. To zasluga wyrazistego, pikantnego sosu z kwasna nuta, ktora zawdziecza kaparom i korniszonom. Sos ma te zalete, ze mozna przygotowac go wczesniej. Bez dodatku kaparow i korniszonow wytrzyma w lodowce kilka dni w zamknietym pojemniku; mozna go rowniez zamrozic. Delikatne klopsiki z mieszanki miesa wolowego i wieprzowego beda dobrze pasowac rowniez do innych sosow.
Makaron z klopsikami w pikantnym sosie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 400 g makaronu, najlepiej jajecznego
- 250 g mielonej wolowiny
- 250 mielonej wieprzowiny (w oryginalnym przepisie - sausagemeat albo angielska kielbasa, obrana ze skorki, ale ja uzylam "zwyklej" wieprzowiny)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
Na sos:
- 500 ml cieplego bulionu cielecego lub wolowego
- 30 g masla
- 30 g maki
- 30 g wedzonego bekonu, pokrojonego w kostke
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 marchew, drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 175 ml czerwonego wina
- ziola: galazka tymianku, lisc laurowy, kilka lodyg natki pietruszki i ziarna pieprzu
- 2 lyzki korniszonow, drobno posiekanych
- 2 lyzki kaparow, drobno posiekanych (ja nie siekalam, bo uzylam malych kaparow)
- drobno posiekana natka pietruszki, do dekoracji
Przygotowac sos: podsmazyc bekon i warzywa na srednim ogniu, az nabiora zlotego koloru. Zdjac z patelni, wlozyc na nia maslo i rozpuscic. Dodac make i mieszac, az zrobi sie brazowa, zmniejszyc ogien i stopniowo wlewac cieply bulion, nie przerywajac mieszania. Dodac przecier pomidorowy i wino, mieszac, az powstanie jednolita mikstura. Dodac podsmazone warzywa i bekon, tymianek, lisc laurowy, pieprz i lodygi natki pietruszki. Gotowac na malym ogniu przez okolo 15 minut, przecedzic i dodac korniszony i kapary. Doprawic do smaku, odstawic.
W miedzyczasie przygotowac klopsiki: wymieszac mieso w misce, doprawic do smaku sola i pieprzem. Z tak powstalej mieszanki wilgotnymi dlonmi formowac kulki nieco mniejsze niz pilka golfowa. Rozgrzac oliwe na duzej patelni, smazyc klopsiki przez okolo 5 minut, az beda gotowe w srodku. Wlac na patelnie przygotowany sos, podgrzac calosc.
Podawac z makaronem ugotowanym wedlug instrukcji na opakowaniu. Przed podaniem udekorowac posiekana natka pietruszki.
Przepis dodaje do akcji Nakarm zamrazarke.
Ten przepis wyszperalam w "Little Paris Kitchen" Rachel Khoo. Moja wersja nie jest wprawdzie specjalnie alzacka, bo uzylam takiego makaronu, jaki mialam pod reka, ale danie jest tak smaczne, ze nie moglam sie powstrzymac przed podzieleniem sie nim z Wami. To zasluga wyrazistego, pikantnego sosu z kwasna nuta, ktora zawdziecza kaparom i korniszonom. Sos ma te zalete, ze mozna przygotowac go wczesniej. Bez dodatku kaparow i korniszonow wytrzyma w lodowce kilka dni w zamknietym pojemniku; mozna go rowniez zamrozic. Delikatne klopsiki z mieszanki miesa wolowego i wieprzowego beda dobrze pasowac rowniez do innych sosow.
Makaron z klopsikami w pikantnym sosie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 400 g makaronu, najlepiej jajecznego
- 250 g mielonej wolowiny
- 250 mielonej wieprzowiny (w oryginalnym przepisie - sausagemeat albo angielska kielbasa, obrana ze skorki, ale ja uzylam "zwyklej" wieprzowiny)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
Na sos:
- 500 ml cieplego bulionu cielecego lub wolowego
- 30 g masla
- 30 g maki
- 30 g wedzonego bekonu, pokrojonego w kostke
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 marchew, drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 175 ml czerwonego wina
- ziola: galazka tymianku, lisc laurowy, kilka lodyg natki pietruszki i ziarna pieprzu
- 2 lyzki korniszonow, drobno posiekanych
- 2 lyzki kaparow, drobno posiekanych (ja nie siekalam, bo uzylam malych kaparow)
- drobno posiekana natka pietruszki, do dekoracji
Przygotowac sos: podsmazyc bekon i warzywa na srednim ogniu, az nabiora zlotego koloru. Zdjac z patelni, wlozyc na nia maslo i rozpuscic. Dodac make i mieszac, az zrobi sie brazowa, zmniejszyc ogien i stopniowo wlewac cieply bulion, nie przerywajac mieszania. Dodac przecier pomidorowy i wino, mieszac, az powstanie jednolita mikstura. Dodac podsmazone warzywa i bekon, tymianek, lisc laurowy, pieprz i lodygi natki pietruszki. Gotowac na malym ogniu przez okolo 15 minut, przecedzic i dodac korniszony i kapary. Doprawic do smaku, odstawic.
W miedzyczasie przygotowac klopsiki: wymieszac mieso w misce, doprawic do smaku sola i pieprzem. Z tak powstalej mieszanki wilgotnymi dlonmi formowac kulki nieco mniejsze niz pilka golfowa. Rozgrzac oliwe na duzej patelni, smazyc klopsiki przez okolo 5 minut, az beda gotowe w srodku. Wlac na patelnie przygotowany sos, podgrzac calosc.
Podawac z makaronem ugotowanym wedlug instrukcji na opakowaniu. Przed podaniem udekorowac posiekana natka pietruszki.
Przepis dodaje do akcji Nakarm zamrazarke.
Monday, 17 December 2012
Zielone chilli Jamiego
Slowo "chilli" jako nazwa dania kojarzy sie glownie z chilli con carne, pyszna, ale dosc ciezka potrawe wywodzaca sie z kuchni tex-mex. Nie wszyscy jednak wiedza, ze istnieja rowniez inne warianty chilli. Ten, wyszperany w "Jamie's America", jest jednym z najlepszych, jakie dane mi bylo testowac.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Wednesday, 7 November 2012
Biff Lindström
Kuchnia szwedzka nie nalezy do szczegolnie dobrze znanych na swiecie. Moze dlatego, ze Szwecja (i Skandynawia w ogole) kojarzy nam sie z przenikliwymi mrozami, a zdecydowanie wolimy uciekac do cieplejszych krajow? Klopsiki ze znanego sklepu z meblami znaja chyba wszyscy, ale na tym konczy sie nasza wiedza o tamtejszej kuchni.
Tymczasem kuchnia skandynawska ma do zaoferowania znacznie wiecej. Im bardziej sie z nia zapoznaje, tym bardziej mi sie podoba.
Biff Lindström, czyli wolowina a la Lindström, to jeden z klasykow szwedzkiej kuchni. Jego nazwa pochodzi od nazwiska Henrika Lindströma, ktory urodzil sie i wychowal w szwedzkiej rodzinie w Rosji, niedaleko Petersburga. Jesli wierzyc legendzie, Lindström, odwiedzajac pewien hotel w miescie Kalmar, poinstruowal tamtejszych kucharzy, jak przygotowac wolowy kotlet na jego ulubiony sposob. Przepis szybko zyskal popularnosc - i trudno sie temu dziwic: mieso wolowe w polaczeniu ze slonymi kaparami i slodkimi burakami smakuje bardzo interesujaco.
Danie przygotowalam wraz z Mopsikiem; wprawdzie spoznilam sie nieco z publikacja, ale mam nadzieje, ze zostanie mi to wybaczone.
Biff Lindström
Skladniki:
(dla 4-6 osob, robilam z polowy)
- 500 g mielonej wolowiny
- 100-200 ml wody
- 3 zoltka
- 1/2 cebuli
- 150 g buraczkow w occie + odrobina soku
- 35 g kaparow
- sol i bialy pieprz
Cebule drobno posiekac, a buraki pokroic w drobna kostke. W misce wymieszac wolowine, zoltka, odrobine wody oraz sol i pieprz, az powstanie gladka masa. Dodac cebule, kapary i buraki oraz odrobine buraczanego soku ze sloika. Za pomoca dloni lepic plaskie, okragle kotlety. Smazyc na masle (u mnie wymieszane z olejem slonecznikowym) z obu stron na zlotobrazowy kolor.
Danie jest moja pierwsza (i na pewno nie ostatnia) propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska.
Tymczasem kuchnia skandynawska ma do zaoferowania znacznie wiecej. Im bardziej sie z nia zapoznaje, tym bardziej mi sie podoba.
Biff Lindström, czyli wolowina a la Lindström, to jeden z klasykow szwedzkiej kuchni. Jego nazwa pochodzi od nazwiska Henrika Lindströma, ktory urodzil sie i wychowal w szwedzkiej rodzinie w Rosji, niedaleko Petersburga. Jesli wierzyc legendzie, Lindström, odwiedzajac pewien hotel w miescie Kalmar, poinstruowal tamtejszych kucharzy, jak przygotowac wolowy kotlet na jego ulubiony sposob. Przepis szybko zyskal popularnosc - i trudno sie temu dziwic: mieso wolowe w polaczeniu ze slonymi kaparami i slodkimi burakami smakuje bardzo interesujaco.
Danie przygotowalam wraz z Mopsikiem; wprawdzie spoznilam sie nieco z publikacja, ale mam nadzieje, ze zostanie mi to wybaczone.
Biff Lindström
Skladniki:
(dla 4-6 osob, robilam z polowy)
- 500 g mielonej wolowiny
- 100-200 ml wody
- 3 zoltka
- 1/2 cebuli
- 150 g buraczkow w occie + odrobina soku
- 35 g kaparow
- sol i bialy pieprz
Cebule drobno posiekac, a buraki pokroic w drobna kostke. W misce wymieszac wolowine, zoltka, odrobine wody oraz sol i pieprz, az powstanie gladka masa. Dodac cebule, kapary i buraki oraz odrobine buraczanego soku ze sloika. Za pomoca dloni lepic plaskie, okragle kotlety. Smazyc na masle (u mnie wymieszane z olejem slonecznikowym) z obu stron na zlotobrazowy kolor.
Danie jest moja pierwsza (i na pewno nie ostatnia) propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska.
Tuesday, 9 October 2012
Lasagne nr 1
Lasagne to jedna z najbardziej klasycznych potraw wloskiej kuchni. Moze i nie urzeka uroda, ale ma niezwykle wlasciwosci: koi smutki, odgania strachy i sprawia, ze czlowiekowi robi sie lepiej na duchu. Probowalam juz wielu wariantow, ale ten, z ksiazki "Buonissimo!" Gino D'Acampo, jest zdecydowanie moim ulubionym. Nic dziwnego, ze Gino nazywa ja "Lasagne nr 1".
Tak, wymaga czasu - ale sa takie dni, kiedy nie trzeba sie spieszyc i wlasnie wtedy warto ja przygotowac. Miesno-warzywny sos ma bogaty, gleboki smak dzieki dlugiemu gotowaniu na niewielkim ogniu. Mozna skorzystac z gotowego beszamelu, jednak przygotowanie domowego wcale nie jest takie trudne, a dzieki niemu danie nabierze szczegolnego, odswietnego charakteru. Moj dosc wybredny Mezczyzna stwierdzil, ze dawno nie jadl czegos rownie pysznego.
Tym, ktorzy pilnuja diety, odradzam, bo to prawdziwa bomba kaloryczna; pozostalym zdecydowanie polecam!
Lasagne nr 1
Skladniki:
(dla 6-8 osob)
- swieze platy lasagne
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 duza marchew, pokrojona w 1-cm kostke
- 1 cukinia, pokrojona w 1-cm kostke
- 500 g mielonej wolowiny
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 100 g parmezanu, drobno startego
- garsc lisci bazylii
- 50 g zimnego solonego masla, pokrojonego w 1-cm kostke
- sol i pieprz, do smaku
Na beszamel:
- 100 g solonego masla
- 100 g maki
- 1 l pelnotlustego zimnego mleka
- 1/4 lyzeczki startej galki muszkatolowej
Oliwe rozgrzac w duzym garnku, dodac seler, marchewke i cebule i smazyc przez 5 minut na srednim ogniu, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i gotowac kolejne 5 minut, mieszajac, az mieso zmieni kolor. Doprawic sola i pieprzem, gotowac kolejne 5 minut.
Wlac wino, wymieszac i gotowac, az odparuje. Dodac pomidory, przecier, cukinie i bazylie, zmniejszyc ogien i gotowac przez godzine bez przykrycia, mieszajac od czasu do czasu. W polowie gotowania doprawic do smaku.
Przygotowac beszamel: rozpuscic maslo w garnku na srednim ogniu, dodac make i smazyc, mieszajac trzepaczka, przez 1 minute. Stopniowo dodawac mleko, nie przerywajac mieszania, zmniejszyc ogien i gotowac przez 10 minut, wciaz mieszajac (tak, duzo tego mieszania i reka troche boli, ale warto!), az sos zgestnieje. Dodac polowe parmezanu i galke muszkatolowa, doprawic sola i pieprzem i odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Na dnie duzego, glebokiego naczynia do zapiekania rozsmarowac 1/4 beszamelu, przykryc platami lasagne, docinajac je odpowiednio do ksztaltu naczynia. Na wierzchu ulozyc polowe miesnego sosu i 1/3 pozostalego beszamelu. Przykryc kolejnymi platami lasagne, a potem znow miesnym sosem i beszamelem. Ulozyc ostatnia warstwe makaronu, rozsmarowac na niej dokladnie reszte beszamelu, posypac pozostalym parmezanem i ulozyc na wierzchu male kostki masla. Oproszyc wierzch swiezo zmielonym czarnym pieprzem.
Piec na dolnej polce piekarnika przez 30 minut, nastepnie zwiekszyc temperature do 200 stopni i przelozyc lasagne na srodkowa polke na kolejne 15 minut. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na 10 minut (dzieki temu nie rozpadnie sie kompletnie przy nakladaniu na talerze) i podawac.
Tak, wymaga czasu - ale sa takie dni, kiedy nie trzeba sie spieszyc i wlasnie wtedy warto ja przygotowac. Miesno-warzywny sos ma bogaty, gleboki smak dzieki dlugiemu gotowaniu na niewielkim ogniu. Mozna skorzystac z gotowego beszamelu, jednak przygotowanie domowego wcale nie jest takie trudne, a dzieki niemu danie nabierze szczegolnego, odswietnego charakteru. Moj dosc wybredny Mezczyzna stwierdzil, ze dawno nie jadl czegos rownie pysznego.
Tym, ktorzy pilnuja diety, odradzam, bo to prawdziwa bomba kaloryczna; pozostalym zdecydowanie polecam!
Lasagne nr 1
Skladniki:
(dla 6-8 osob)
- swieze platy lasagne
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 duza marchew, pokrojona w 1-cm kostke
- 1 cukinia, pokrojona w 1-cm kostke
- 500 g mielonej wolowiny
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 100 g parmezanu, drobno startego
- garsc lisci bazylii
- 50 g zimnego solonego masla, pokrojonego w 1-cm kostke
- sol i pieprz, do smaku
Na beszamel:
- 100 g solonego masla
- 100 g maki
- 1 l pelnotlustego zimnego mleka
- 1/4 lyzeczki startej galki muszkatolowej
Oliwe rozgrzac w duzym garnku, dodac seler, marchewke i cebule i smazyc przez 5 minut na srednim ogniu, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i gotowac kolejne 5 minut, mieszajac, az mieso zmieni kolor. Doprawic sola i pieprzem, gotowac kolejne 5 minut.
Wlac wino, wymieszac i gotowac, az odparuje. Dodac pomidory, przecier, cukinie i bazylie, zmniejszyc ogien i gotowac przez godzine bez przykrycia, mieszajac od czasu do czasu. W polowie gotowania doprawic do smaku.
Przygotowac beszamel: rozpuscic maslo w garnku na srednim ogniu, dodac make i smazyc, mieszajac trzepaczka, przez 1 minute. Stopniowo dodawac mleko, nie przerywajac mieszania, zmniejszyc ogien i gotowac przez 10 minut, wciaz mieszajac (tak, duzo tego mieszania i reka troche boli, ale warto!), az sos zgestnieje. Dodac polowe parmezanu i galke muszkatolowa, doprawic sola i pieprzem i odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Na dnie duzego, glebokiego naczynia do zapiekania rozsmarowac 1/4 beszamelu, przykryc platami lasagne, docinajac je odpowiednio do ksztaltu naczynia. Na wierzchu ulozyc polowe miesnego sosu i 1/3 pozostalego beszamelu. Przykryc kolejnymi platami lasagne, a potem znow miesnym sosem i beszamelem. Ulozyc ostatnia warstwe makaronu, rozsmarowac na niej dokladnie reszte beszamelu, posypac pozostalym parmezanem i ulozyc na wierzchu male kostki masla. Oproszyc wierzch swiezo zmielonym czarnym pieprzem.
Piec na dolnej polce piekarnika przez 30 minut, nastepnie zwiekszyc temperature do 200 stopni i przelozyc lasagne na srodkowa polke na kolejne 15 minut. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na 10 minut (dzieki temu nie rozpadnie sie kompletnie przy nakladaniu na talerze) i podawac.
Friday, 5 October 2012
Wloskie burgery z pikantnym pomidorowo-paprykowym relishem
Piatek to na Wyspach taki dzien, kiedy nawet najwieksi zwolennicy zdrowego odzywiania maja ochote siegnac po fast food. Naturalnie, podczas, gdy wiekszosc spoleczenstwa zamawia chinszczyzne albo curry z dostawa do domu albo laduje w lokalnej smazalni i zajada sie ryba i frytkami, milosnicy zdrowej kuchni szukaja czegos mniej grzesznego. Albo przygotowuja domowa alternatywe.
W tym przepisie, ktory wyszperalam w "Buonissimo!" Gino D'Acampo, najbardziej spodobal mi sie relish. Podejrzewalam, ze to wlasnie on bedzie tutaj gwiazda. Jak sie okazalo, slusznie; choc miesny kotlet nafaszerowany czerwona papryka sam w sobie jest bardzo smaczny, to wlasnie lekko slodkawa pomidorowo-paprykowa pasta nadaje calosci wloskiego charakteru. Ja uzylam jagnieciny, ale jesli nie macie do niej dostepu, mozecie spokojnie wykorzystac wolowine albo wieprzowine.
Wloskie burgery z pikantnym pomidorowo-paprykowym relishem
Skladniki:
(na 4 duze sztuki)
- 500 g mielonej jagnieciny
- 1/4 czerwonej papryki, oczyszczonej z nasion i drobno posiekanej
- 1/4 cebuli, drobno posiekanej
- szczypta mielonej chilli
- 1 lyzka ketchupu pomidorowego
- 4 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 2 lyzki oliwy z oliwek, do smazenia
Na relish:
- 1/4 cebuli, drobno posiekanej
- 1/4 czerwonej papryki, oczyszczonej z nasion i drobno posiekanej
- 1 dojrzaly podluzny pomidor, pozbawiony nasion i pokrojony w kostke
- 1/4 lyzeczki cukru
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 1/2 lyzki oliwy z oliwek
- szczypta mielonej chilli
- 1/2 lyzki czerwonego octu winnego
Dodatkowo:
- 1 duza ciabatta (albo 2 mniejsze), przekrojona wzdluz na pol
- mieszane liscie salat
W misce wymieszac mieso, papryke, cebule, chilli, ketchup i natke. Doprawic sola i pieprzem i wyrobic rekami, az skladniki sie polacza. Podzielic na pol, z kazdej czesci uturlac kulke i splaszczyc. Burgery powinny byc grube na okolo 3 cm; jesli chcesz, by szybciej sie usmazyly, mozesz zrobic ciensze.
Przygotowac relish: rozgrzac oliwe na malej patelni, dodac cebule, papryke, pomidory, cukier, chilli i ocet. Doprawic do smaku sola i pieprzem i smazyc na srednim ogniu przez okolo 3 minuty, az relish zgestnieje. Dodac natke, wymieszac, odstawic do przestygniecia.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe i smazyc burgery przez okolo 6 minut z kazdej strony. Polowki ciabatty podsmazyc na suchej patelni grillowej albo ugrillowac w piekarniku, przekroic tak, by w efekcie otrzymac 4 bulki. Na chlebie ulozyc po burgerze (mozna dodac plasterek sera), posmarowac mieso relishem i dodac kilka lisci salaty. Podawac z chrupiaca salata i zimnym piwem.
W tym przepisie, ktory wyszperalam w "Buonissimo!" Gino D'Acampo, najbardziej spodobal mi sie relish. Podejrzewalam, ze to wlasnie on bedzie tutaj gwiazda. Jak sie okazalo, slusznie; choc miesny kotlet nafaszerowany czerwona papryka sam w sobie jest bardzo smaczny, to wlasnie lekko slodkawa pomidorowo-paprykowa pasta nadaje calosci wloskiego charakteru. Ja uzylam jagnieciny, ale jesli nie macie do niej dostepu, mozecie spokojnie wykorzystac wolowine albo wieprzowine.
Wloskie burgery z pikantnym pomidorowo-paprykowym relishem
Skladniki:
(na 4 duze sztuki)
- 500 g mielonej jagnieciny
- 1/4 czerwonej papryki, oczyszczonej z nasion i drobno posiekanej
- 1/4 cebuli, drobno posiekanej
- szczypta mielonej chilli
- 1 lyzka ketchupu pomidorowego
- 4 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 2 lyzki oliwy z oliwek, do smazenia
Na relish:
- 1/4 cebuli, drobno posiekanej
- 1/4 czerwonej papryki, oczyszczonej z nasion i drobno posiekanej
- 1 dojrzaly podluzny pomidor, pozbawiony nasion i pokrojony w kostke
- 1/4 lyzeczki cukru
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 1/2 lyzki oliwy z oliwek
- szczypta mielonej chilli
- 1/2 lyzki czerwonego octu winnego
Dodatkowo:
- 1 duza ciabatta (albo 2 mniejsze), przekrojona wzdluz na pol
- mieszane liscie salat
W misce wymieszac mieso, papryke, cebule, chilli, ketchup i natke. Doprawic sola i pieprzem i wyrobic rekami, az skladniki sie polacza. Podzielic na pol, z kazdej czesci uturlac kulke i splaszczyc. Burgery powinny byc grube na okolo 3 cm; jesli chcesz, by szybciej sie usmazyly, mozesz zrobic ciensze.
Przygotowac relish: rozgrzac oliwe na malej patelni, dodac cebule, papryke, pomidory, cukier, chilli i ocet. Doprawic do smaku sola i pieprzem i smazyc na srednim ogniu przez okolo 3 minuty, az relish zgestnieje. Dodac natke, wymieszac, odstawic do przestygniecia.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe i smazyc burgery przez okolo 6 minut z kazdej strony. Polowki ciabatty podsmazyc na suchej patelni grillowej albo ugrillowac w piekarniku, przekroic tak, by w efekcie otrzymac 4 bulki. Na chlebie ulozyc po burgerze (mozna dodac plasterek sera), posmarowac mieso relishem i dodac kilka lisci salaty. Podawac z chrupiaca salata i zimnym piwem.
Labels:
fast food,
jagniecina,
mieso mielone,
papryka,
pomidory,
Wlochy
Wednesday, 3 October 2012
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Kiedys wydawalo mi sie, ze orientalna kuchnia musi byc straszliwie skomplikowana. Wszystkie te egzotycznie brzmiace nazwy skladnikow przyprawialy mnie o zawrot glowy. Dopiero, kiedy zaczelam interesowac sie gotowaniem, zorientowalam sie, ze wiekszosc z nich mozna kupic w kazdym duzym supermarkecie (a tutaj, na Wyspach, takze w malych sklepikach specjalizujacych sie w etnicznej zywnosci).
Krotko po wprowadzeniu sie do pierwszego samodzielnego mieszkania kupilam pierwszego w swoim zyciu woka (taniego, niezbyt dobrego), zaczelam kombinowac i moj strach przed przyrzadzaniem orientalnych potraw ulotnil sie szybko i cicho jak ninja. Teraz siegam po nie wtedy, kiedy wracam pozno do domu i musze cos upitrasic na szybko. Efekt czesto okazuje sie naprawde smaczny. Tak bylo w wypadku tego przepisu. Jest banalnie prosty, blyskawiczny w przygotowaniu, a lista skladnikow nie ciagnie sie na mile. Nie mialam akurat makaronu ramen, ale cienkie jajeczne nudle z powodzeniem go zastapily. To swietna propozycja dla liczacych kalorie - danie, choc sycace, jest zadziwiajaco lekkie.
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 100 g nudli ramen (zastapilam jajecznymi)
- 100 g zielonej fasolki szparagowej, przekrojonej na pol
- 3 lyzki sosu hoisin
- sok z 1 cytryny
- 1 lyzka sosu chilli (uzylam slodkiego)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki pod skosem
Nudle ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu, na 2 minuty przed koncem gotowania dodac fasolke. Odcedzic i odstawic.
W malej misce wymieszac sos hoisin, sok z limonki i sos chilli. W woku albo na patelni rozgrzac olej, dodac mieso i smazyc, az zrumieni sie z kazdej strony. Dodac czosnek i smazyc przez kolejna minute. Dodac sos i smazyc kilka minut, mieszajac, az mieso bedzie klejace. Dodac nudle, fasolke i polowe posiekanych dymek, podgrzac wszystko razem i podawac udekorowane pozostala dymka.
Krotko po wprowadzeniu sie do pierwszego samodzielnego mieszkania kupilam pierwszego w swoim zyciu woka (taniego, niezbyt dobrego), zaczelam kombinowac i moj strach przed przyrzadzaniem orientalnych potraw ulotnil sie szybko i cicho jak ninja. Teraz siegam po nie wtedy, kiedy wracam pozno do domu i musze cos upitrasic na szybko. Efekt czesto okazuje sie naprawde smaczny. Tak bylo w wypadku tego przepisu. Jest banalnie prosty, blyskawiczny w przygotowaniu, a lista skladnikow nie ciagnie sie na mile. Nie mialam akurat makaronu ramen, ale cienkie jajeczne nudle z powodzeniem go zastapily. To swietna propozycja dla liczacych kalorie - danie, choc sycace, jest zadziwiajaco lekkie.
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 100 g nudli ramen (zastapilam jajecznymi)
- 100 g zielonej fasolki szparagowej, przekrojonej na pol
- 3 lyzki sosu hoisin
- sok z 1 cytryny
- 1 lyzka sosu chilli (uzylam slodkiego)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki pod skosem
Nudle ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu, na 2 minuty przed koncem gotowania dodac fasolke. Odcedzic i odstawic.
W malej misce wymieszac sos hoisin, sok z limonki i sos chilli. W woku albo na patelni rozgrzac olej, dodac mieso i smazyc, az zrumieni sie z kazdej strony. Dodac czosnek i smazyc przez kolejna minute. Dodac sos i smazyc kilka minut, mieszajac, az mieso bedzie klejace. Dodac nudle, fasolke i polowe posiekanych dymek, podgrzac wszystko razem i podawac udekorowane pozostala dymka.
Subscribe to:
Posts (Atom)