Soczewice odkrylam stosunkowo niedawno, szukajac zamiennika dla makaronu, ryzu i ziemniakow. Niegdys dobrze znana, takze w polskiej kuchni, z biegiem lat stracila na popularnosci, ale teraz wraca w wielkim stylu. I bardzo dobrze, bo soczewica to doskonale zrodlo bialka. Zawiera tez wiele cennych skladnikow, w tym kwas foliowy i wapn. A do tego smakuje pysznie!
Choc w tym daniu jest - przynajmniej z zalozenia - tylko dodatkiem do ryby, tak naprawde to wlasnie ona gra pierwsze skrzypce. Aromatyczna, lekko pikantna, o wyraznym, orzechowym posmaku, swietnie sie komponuje z pieczonym lososiem doprawionym curry. W oryginale zamiast lososia pojawia sie dorsz; osobiscie mysle, ze sprawdzi sie tu kazda ryba o zwartym miesie. Danie jest lekkie i zdrowe, wiec dobrze sprawdzi sie w dietetycznym menu.
Pieczony losos z pikantna soczewica
Skladniki:
- 2 lyzki oliwy z oliwek, plus dodatkowo odrobina do smazenia
- 2 lyzeczki lagodnej przyprawy curry
- 4 filety z lososia, okolo 200 g kazdy
Pikantna soczewica puy:
- 275 g suchej soczewicy puy
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 2 duze zabki czosnku, drobno posiekane
- 1 czerwona papryczka chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1 mala czerwona cebula, drobno posiekana
- 60 ml bulionu drobiowego
- sok z cytryny, do smaku
- 3 lyzki posiekanej swiezej kolendry, plus odrobina do dekoracji
Soczewice gotowac we wrzacej wodzie przez 20 minut, az zmieknie, a nastepnie odcedzic. Na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy, dodac czosnek, chilli i kumin. Kiedy zaczna pachniec, dodac soczewice, cebule i bulion. Podsmazyc wszystko razem, az bedzie cieple, dodac sok z cytryny i kolendre, doprawic do smaku, wymieszac.
W miedzyczasie przygotowac rybe: rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem), w malej misce wymieszac oliwe i curry, tak powstala mieszanka posmarowac lososia i doprawic. Rozgrzac patelnie, ktora mozna wlozyc do piekarnika, na srednim ogniu, lekko nasmarowac oliwa i ulozyc na niej lososia, skorka do gory. Smazyc przez 2-3 minuty, az sie przyrumieni, przewrocic na druga strone i wlozyc do piekarnika na 5 minut. Podawac rybe z ciepla soczewica, udekorowana jogurtem naturalnym i liscmi kolendry.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe.
Showing posts with label chilli. Show all posts
Showing posts with label chilli. Show all posts
Monday, 17 February 2014
Saturday, 30 November 2013
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Sa takie polaczenia, ktore z pozoru nie maja szans, a jednak sprawdzaja sie znakomicie. Gdyby jeszcze 10 lat temu ktos powiedzial mi, ze czekolada i chilli to dobrana para, pewnie bym go wysmiala. Dzis jestem ogromna fanka tej kombinacji smakow i uwazam, ze rewelacyjnie sie dopelniaja.
Dlatego gdy Shinju zaproponowala, by upiec wspolnie te ciasteczka, nie wahalam sie dlugo. Dolaczyla do nas Gin, ktora zawsze latwo namowic na slodkosci.
Ciacha sa banalnie proste w przygotowaniu. Zadnego zmudnego walkowania, wycinania, czasochlonnego chlodzenia w lodowce. Wystarcza rece i... brak oporow przed upapraniem ich czekoladowa masa. Ciasto jest z tych nieklopotliwych, nie klei sie i latwo uformowac z niego kulki.
A same ciasteczka? Dla milosnikow slodko-ostrych smakow - prawdziwa gratka! Chrupiace, mocno czekoladowe, z zaskakujaca, pikantna nuta, sa naprawde wyjatkowe. Jesli wiec nie boicie sie niecodziennych kombinacji i macie chwile wolnego czasu, przygotujcie je, a przekonacie sie, ze warto.
Z podanych proporcji wyszlo mi 25 ciasteczek. Uwaga: ciastka twardnieja po wyjeciu z piekarnika, dlatego nie przejmujcie sie, jesli po podanym w przepisie czasie wydaja sie niedopieczone. Jesli zostawicie je w piekarniku na dluzej, moga sie zrobic zbyt twarde.
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Ciasto:
- 1 3/4 szklanki maki
- 115 g masla, w temperaturze pokojowej
- 55 g gorzkiej czekolady
- 1 jajko, w temperaturze pokojowej
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka sody oczyszczonej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/2 lyzeczki mielonej chilli
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 gozdziki, drobno starte
- 1/4 lyzeczki soli
Cukrowa skorupka:
- 1/3 szklanki cukru
- 3/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni, wylozyc papierem do pieczenia 2 duze blachy do ciastek.
Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej i odstawic do przestygniecia. W duzej misce utrzec maslo z cukrem na lekka, puszysta mase (okolo 5 minut), dodac rozpuszczona czekolade i jajko, zmiksowac na jednolita mase.
W drugiej misce wymieszac suche skladniki i partiami dodawac do maslano-czekoladowej masy, wciaz miksujac, az skladniki sie polacza. Z ciasta formowac kulki o srednicy okolo 2,5 cm.
W malej misce dokladnie wymieszac cukier, cynamon i pieprz cayenne. W tak powstalej mieszance obtaczac kulki z ciasta i ukladac je na blachach, zostawiajac miedzy nimi 5-cm przerwy. Za pomoca denka szklanki lekko splaszczyc kazda kulke.
Piec przez okolo 10 minut. Studzic na kratce.
Dlatego gdy Shinju zaproponowala, by upiec wspolnie te ciasteczka, nie wahalam sie dlugo. Dolaczyla do nas Gin, ktora zawsze latwo namowic na slodkosci.
Ciacha sa banalnie proste w przygotowaniu. Zadnego zmudnego walkowania, wycinania, czasochlonnego chlodzenia w lodowce. Wystarcza rece i... brak oporow przed upapraniem ich czekoladowa masa. Ciasto jest z tych nieklopotliwych, nie klei sie i latwo uformowac z niego kulki.
A same ciasteczka? Dla milosnikow slodko-ostrych smakow - prawdziwa gratka! Chrupiace, mocno czekoladowe, z zaskakujaca, pikantna nuta, sa naprawde wyjatkowe. Jesli wiec nie boicie sie niecodziennych kombinacji i macie chwile wolnego czasu, przygotujcie je, a przekonacie sie, ze warto.
Z podanych proporcji wyszlo mi 25 ciasteczek. Uwaga: ciastka twardnieja po wyjeciu z piekarnika, dlatego nie przejmujcie sie, jesli po podanym w przepisie czasie wydaja sie niedopieczone. Jesli zostawicie je w piekarniku na dluzej, moga sie zrobic zbyt twarde.
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Ciasto:
- 1 3/4 szklanki maki
- 115 g masla, w temperaturze pokojowej
- 55 g gorzkiej czekolady
- 1 jajko, w temperaturze pokojowej
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka sody oczyszczonej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/2 lyzeczki mielonej chilli
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 gozdziki, drobno starte
- 1/4 lyzeczki soli
Cukrowa skorupka:
- 1/3 szklanki cukru
- 3/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni, wylozyc papierem do pieczenia 2 duze blachy do ciastek.
Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej i odstawic do przestygniecia. W duzej misce utrzec maslo z cukrem na lekka, puszysta mase (okolo 5 minut), dodac rozpuszczona czekolade i jajko, zmiksowac na jednolita mase.
W drugiej misce wymieszac suche skladniki i partiami dodawac do maslano-czekoladowej masy, wciaz miksujac, az skladniki sie polacza. Z ciasta formowac kulki o srednicy okolo 2,5 cm.
W malej misce dokladnie wymieszac cukier, cynamon i pieprz cayenne. W tak powstalej mieszance obtaczac kulki z ciasta i ukladac je na blachach, zostawiajac miedzy nimi 5-cm przerwy. Za pomoca denka szklanki lekko splaszczyc kazda kulke.
Piec przez okolo 10 minut. Studzic na kratce.
Friday, 29 November 2013
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Jestem wszystkozerca, to niezaprzeczalny fakt. Mieso i ryby nie pojawiaja sie jednak na moim stole codziennie. Dosc czesto zdarza mi sie eksperymentowac z przepisami wegetarianskimi i weganskimi, a efekt jest naprawde przepyszny.
Ten przepis wpadl mi w oko dzieki przepieknym zdjeciom, na ktorych widok pociekla mi slinka. Kiedy okazalo sie, ze mam w domu wszystkie skladniki, ktore sa potrzebne do upichcenia tego dania, az zapiszczalam z radosci.
Po raz drugi zapiszczalam, kiedy sprobowalam sosu. Z dwoch powodow. Jest bowiem naprawde pyszny i... naprawde pikantny. Jesli nie lubicie ostrych dan, to raczej nie przypadnie wam do gustu. Za to jesli jestescie wielbicielami indyjskiej kuchni i nie straszne wam potrawy, ktore wyciskaja lzy z oczu, istnieje szansa, ze bedziecie zachwyceni.
Same kluski sa dosc zwarte i sycace. Autorka bloga, na ktorym znalazlam przepis, podaje je z ryzem, ale wydaje mi sie, ze nie jest on konieczny. Moja wersja nie jest weganska, bo uzylam jogurtu greckiego, ale mozecie zastapic go jogurtem sojowym.
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Skladniki:
- 1 szklanka maki z ciecierzycy
- 1/2 szklanki posiekanej swiezej kolendry, plus troche wiecej do dekoracji
- 1/4 szklanki + 1 lyzka oleju arachidowego
- 1/3 szklanki jogurtu greckiego (w wersji weganskiej zastapic jogurtem sojowym)
- 2 papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzeczki nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion gorczycy
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1 1/2 lyzki curry
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 2,5-cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany i starty
Na duzej patelni na srednim ogniu rozgrzac 1 lyzke oleju. Dodac nasiona kolendry, gorczycy i kuminu, smazyc przez okolo 1 minute, az zaczna podskakiwac. Dodac curry, polowe cebuli i 1 papryczke chilli, smazyc przez 5 minut, az zmiekna. Dodac pomidory, kurkume, imbir i 1 szklanke wody. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac przez 10 minut, az sos zgestnieje.
W miedzyczasie przygotowac kluski: w misce polaczyc pozostala cebule, chilli, make z ciecierzycy, kolendre, olej, jogurt i sol. Wymieszac, az skladniki sie polacza i powstanie geste ciasto. Za pomoca lyzki klasc kluski do pomidorowego sosu, przykryc i gotowac przez 5-7 minut.
Zdjac z ognia i podawac posypane kolendra i (opcjonalnie) polane dodatkowym jogurtem.
Dla 2-3 osob
Ten przepis wpadl mi w oko dzieki przepieknym zdjeciom, na ktorych widok pociekla mi slinka. Kiedy okazalo sie, ze mam w domu wszystkie skladniki, ktore sa potrzebne do upichcenia tego dania, az zapiszczalam z radosci.
Po raz drugi zapiszczalam, kiedy sprobowalam sosu. Z dwoch powodow. Jest bowiem naprawde pyszny i... naprawde pikantny. Jesli nie lubicie ostrych dan, to raczej nie przypadnie wam do gustu. Za to jesli jestescie wielbicielami indyjskiej kuchni i nie straszne wam potrawy, ktore wyciskaja lzy z oczu, istnieje szansa, ze bedziecie zachwyceni.
Same kluski sa dosc zwarte i sycace. Autorka bloga, na ktorym znalazlam przepis, podaje je z ryzem, ale wydaje mi sie, ze nie jest on konieczny. Moja wersja nie jest weganska, bo uzylam jogurtu greckiego, ale mozecie zastapic go jogurtem sojowym.
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Skladniki:
- 1 szklanka maki z ciecierzycy
- 1/2 szklanki posiekanej swiezej kolendry, plus troche wiecej do dekoracji
- 1/4 szklanki + 1 lyzka oleju arachidowego
- 1/3 szklanki jogurtu greckiego (w wersji weganskiej zastapic jogurtem sojowym)
- 2 papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzeczki nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion gorczycy
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1 1/2 lyzki curry
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 2,5-cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany i starty
Na duzej patelni na srednim ogniu rozgrzac 1 lyzke oleju. Dodac nasiona kolendry, gorczycy i kuminu, smazyc przez okolo 1 minute, az zaczna podskakiwac. Dodac curry, polowe cebuli i 1 papryczke chilli, smazyc przez 5 minut, az zmiekna. Dodac pomidory, kurkume, imbir i 1 szklanke wody. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac przez 10 minut, az sos zgestnieje.
W miedzyczasie przygotowac kluski: w misce polaczyc pozostala cebule, chilli, make z ciecierzycy, kolendre, olej, jogurt i sol. Wymieszac, az skladniki sie polacza i powstanie geste ciasto. Za pomoca lyzki klasc kluski do pomidorowego sosu, przykryc i gotowac przez 5-7 minut.
Zdjac z ognia i podawac posypane kolendra i (opcjonalnie) polane dodatkowym jogurtem.
Dla 2-3 osob
Thursday, 24 October 2013
Albondigas z czerwonym ryzem
Gino D'Acampo kojarzy mi sie glownie z wloska kuchnia. Lubie jego ksiazki, a wszystkie przepisy, ktore dotad testowalam, okazywaly sie niezawodne. Dlatego nie moglam sie powstrzymac, gdy trafilam na jego przepis na albondigas, i postanowilam sprawdzic, czy Gino zna sie choc troche na kuchni Meksyku.
Nie wiem, na ile autentyczny jest ten przepis, ale jesli mialabym ocenic wylacznie walory smakowe, stwierdzilabym, ze sie zna. I to jeszcze jak! Klopsiki sa dobrze doprawione, sos wyrazisty w smaku, a czerwony ryz stanowi swietny, aromatyczny dodatek. Jest z tym daniem troche zachodu, ale efekt smakuje wybornie i swietnie rozgrzewa w chlodne wieczory. Wprawdzie moja ulubiona wersja wciaz pozostaje ta, ale albondigas z przepisu Gino nie zostaja daleko w tyle.
Uwaga: porcje sa, jak to u D'Acampo, naprawde duze, wiec mysle, ze z powodzeniem mozna nakarmic iloscia z podanych proporcji 6 osob.
Albondigas z czerwonym ryzem
Skladniki na klopsiki i sos:
- 2 cebule, drobno posiekane
- 250 g mielonej wieprzowiny
- 250 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 60 g bulki tartej
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 jajko, rozklocone
- 8 lyzek oleju roslinnego
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 800 g posiekanych pomidorow z puszki
- 4 czerwone chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 100 ml bulionu wolowego (dalam warzywny)
- sol i pieprz, do smaku
Na czerwony ryz:
- 3 duze podluzne pomidory, pokrojone w cwiartki
- 500 g dlugoziarnistego ryzu
- 2 zabki czosnku
- 10 lyzek oliwy z oliwek
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka brazowego cukru
- sok z 2 limonek
- 2 dymki, drobno posiekane
- 2 lyzeczka suszonego oregano
- 3 lyzki koncentratu pomidorowego
- 500 ml bulionu warzywnego
- sol, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Przygotowac klopsiki: do miski wlozyc polowe cebuli, wolowine, wieprzowine, oregano, bulke tarta, kumin i jajko. Dobrze wyrobic, dodac sol i pieprz, wymieszac. Wilgotnymi dlonmi formowac z miesnej masy klopsiki o srednicy okolo 4 cm.
Rozgrzac olej roslinny na duzej patelni na srednim ogniu. Smazyc klopsiki przez 5-6 minut, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia. Przelozyc na talerz za pomoca lyzki cedzakowej i odstawic.
W garnku rozgrzac oliwe z oliwek, dodac pozostala cebule, czosnek i chilli, smazyc, az sie zrumienia i zmiekna. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem i dusic przez 5-6 minut. Dodac bulion i dobrze wymieszac, nastepnie dodac podsmazone klopsiki i gotowac przez 20 minut, az sos zgestnieje, a klopsiki beda ugotowane w srodku.
Przygotowac ryz: na blasze ulozyc podluzne pomidory i czosnek, skropic 2 lyzkami oliwy, wymieszac i wlozyc do piekarnika na 20 minut. Wyjac z piekarnika, odstawic do przestygniecia. Kiedy przestygna na tyle, by mozna bylo je bezpiecznie dotykac, zdjac skorke z pomidorow i obrac czosnek. Wlozyc do malaksera wraz z papryka, cukrem, sokiem z limonki, dymka i oregano, zmiksowac na puree.
Ryz wysypac na drobne sitko i namoczyc w wodzie przez 10 minut. Odcedzic. Rozgrzac pozostale 8 lyzek oliwy w duzym garnku na srednim ogniu, dodac ryz i smazyc, mieszajac, tak, by ziarna pokryly sie oliwa, przez 5-6 minut. Dodac pomidorowe puree i koncentrat, dobrze wymieszac. Dodawac po 1 chochli bulionu, tak jak przy gotowaniu risotto, pozwalajac, by plyn sie wchlonal przed dodaniem kolejnej porcji. Gotowac, az ryz bedzie al dente, doprawic do smaku i podawac z klopsikami.
Dla 4 osob
Nie wiem, na ile autentyczny jest ten przepis, ale jesli mialabym ocenic wylacznie walory smakowe, stwierdzilabym, ze sie zna. I to jeszcze jak! Klopsiki sa dobrze doprawione, sos wyrazisty w smaku, a czerwony ryz stanowi swietny, aromatyczny dodatek. Jest z tym daniem troche zachodu, ale efekt smakuje wybornie i swietnie rozgrzewa w chlodne wieczory. Wprawdzie moja ulubiona wersja wciaz pozostaje ta, ale albondigas z przepisu Gino nie zostaja daleko w tyle.
Uwaga: porcje sa, jak to u D'Acampo, naprawde duze, wiec mysle, ze z powodzeniem mozna nakarmic iloscia z podanych proporcji 6 osob.
Albondigas z czerwonym ryzem
Skladniki na klopsiki i sos:
- 2 cebule, drobno posiekane
- 250 g mielonej wieprzowiny
- 250 g mielonej wolowiny
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 60 g bulki tartej
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 jajko, rozklocone
- 8 lyzek oleju roslinnego
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 800 g posiekanych pomidorow z puszki
- 4 czerwone chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 100 ml bulionu wolowego (dalam warzywny)
- sol i pieprz, do smaku
Na czerwony ryz:
- 3 duze podluzne pomidory, pokrojone w cwiartki
- 500 g dlugoziarnistego ryzu
- 2 zabki czosnku
- 10 lyzek oliwy z oliwek
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka brazowego cukru
- sok z 2 limonek
- 2 dymki, drobno posiekane
- 2 lyzeczka suszonego oregano
- 3 lyzki koncentratu pomidorowego
- 500 ml bulionu warzywnego
- sol, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Przygotowac klopsiki: do miski wlozyc polowe cebuli, wolowine, wieprzowine, oregano, bulke tarta, kumin i jajko. Dobrze wyrobic, dodac sol i pieprz, wymieszac. Wilgotnymi dlonmi formowac z miesnej masy klopsiki o srednicy okolo 4 cm.
Rozgrzac olej roslinny na duzej patelni na srednim ogniu. Smazyc klopsiki przez 5-6 minut, przewracajac od czasu do czasu, az rownomiernie sie zrumienia. Przelozyc na talerz za pomoca lyzki cedzakowej i odstawic.
W garnku rozgrzac oliwe z oliwek, dodac pozostala cebule, czosnek i chilli, smazyc, az sie zrumienia i zmiekna. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem i dusic przez 5-6 minut. Dodac bulion i dobrze wymieszac, nastepnie dodac podsmazone klopsiki i gotowac przez 20 minut, az sos zgestnieje, a klopsiki beda ugotowane w srodku.
Przygotowac ryz: na blasze ulozyc podluzne pomidory i czosnek, skropic 2 lyzkami oliwy, wymieszac i wlozyc do piekarnika na 20 minut. Wyjac z piekarnika, odstawic do przestygniecia. Kiedy przestygna na tyle, by mozna bylo je bezpiecznie dotykac, zdjac skorke z pomidorow i obrac czosnek. Wlozyc do malaksera wraz z papryka, cukrem, sokiem z limonki, dymka i oregano, zmiksowac na puree.
Ryz wysypac na drobne sitko i namoczyc w wodzie przez 10 minut. Odcedzic. Rozgrzac pozostale 8 lyzek oliwy w duzym garnku na srednim ogniu, dodac ryz i smazyc, mieszajac, tak, by ziarna pokryly sie oliwa, przez 5-6 minut. Dodac pomidorowe puree i koncentrat, dobrze wymieszac. Dodawac po 1 chochli bulionu, tak jak przy gotowaniu risotto, pozwalajac, by plyn sie wchlonal przed dodaniem kolejnej porcji. Gotowac, az ryz bedzie al dente, doprawic do smaku i podawac z klopsikami.
Dla 4 osob
Tuesday, 22 October 2013
Zupa z dyni pizmowej z chilli i crème fraîche
Odkad zapoznalam sie blizej z dynia, co roku z niecierpliwoscia czekam na sezon na nia. Za kazdym razem zaczynam go zupa i czesto takze zupa koncze. Moze jestem przewidywalna, ale coz poradzic, mam slabosc do pysznych, rozgrzewajacych zup z dodatkiem tego warzywa. Ta wpadla mi w oko gdzies w okolicach wrzesnia i wiedzialam, ze to wlasnie ona otworzy tegoroczne dyniowe gotowanie.
Zupa jest naprawde przepyszna: gesta, kremowa, z wyrazista nuta chilli, ktora lagodzi odrobine dodatek crème fraîche. Banalnie prosta, nie wymaga wielu skladnikow, a efekt koncowy na pewno zasmakuje nie tylko dyniowym entuzjastom, ale i tym, ktorzy dopiero zaczynaja eksperymentowanie z tym jesiennym warzywem.
Do wspolnego dyniowego gotowania zebrala sie silna grupa: wraz ze mna pichcili dzis Chantel, Dobromila, Gin, Lejdi, Martynosia, Mirabelka, Mopsik, Pela, Siankoo, Siaska i Bartoldzik. Wyglada wiec na to, ze do niedawna zapomniana dynia swieci triumfy!
Zupa z dyni pizmowej z chilli i crème fraîche
Skladniki:
- 1 dynia pizmowa o wadze okolo 1 kg, obrana i oczyszczona z nasion
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1 lyzka masla
- 2 cebule, posiekane
- 1 zabek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
- 2 srednie czerwone papryczki chillli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 850 ml bulionu warzywnego
- 4 lyzki crème fraîche, plus odrobina do podania
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Dynie pokroic w kostke o srednicy okolo 4 cm, a nastepnie obtoczyc kawalki w 1 lyzce oliwy. Piec przez 30 minut, przewracajac raz na druga strone, az kawalki beda miekkie i zlociste.
W miedzyczasie rozpuscic maslo z pozostala oliwa w duzym garnku, dodac cebule, czosnek i 3/4 chilli. Przykryc i dusic na bardzo malym ogniu przez 15-20 minut, az cebule zmiekna. Dodac upieczone kawalki dyni, bulion i crème fraîche, nastepnie zmiksowac blenderem na gladka konsystencje. Podgrzac, doprawic do smaku i podawac udekorowana dodatkowa crème fraîche oraz pozostala chilli.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do tegorocznego Festiwalu Dyni.
Zupa jest naprawde przepyszna: gesta, kremowa, z wyrazista nuta chilli, ktora lagodzi odrobine dodatek crème fraîche. Banalnie prosta, nie wymaga wielu skladnikow, a efekt koncowy na pewno zasmakuje nie tylko dyniowym entuzjastom, ale i tym, ktorzy dopiero zaczynaja eksperymentowanie z tym jesiennym warzywem.
Do wspolnego dyniowego gotowania zebrala sie silna grupa: wraz ze mna pichcili dzis Chantel, Dobromila, Gin, Lejdi, Martynosia, Mirabelka, Mopsik, Pela, Siankoo, Siaska i Bartoldzik. Wyglada wiec na to, ze do niedawna zapomniana dynia swieci triumfy!
Zupa z dyni pizmowej z chilli i crème fraîche
Skladniki:
- 1 dynia pizmowa o wadze okolo 1 kg, obrana i oczyszczona z nasion
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1 lyzka masla
- 2 cebule, posiekane
- 1 zabek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
- 2 srednie czerwone papryczki chillli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 850 ml bulionu warzywnego
- 4 lyzki crème fraîche, plus odrobina do podania
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Dynie pokroic w kostke o srednicy okolo 4 cm, a nastepnie obtoczyc kawalki w 1 lyzce oliwy. Piec przez 30 minut, przewracajac raz na druga strone, az kawalki beda miekkie i zlociste.
W miedzyczasie rozpuscic maslo z pozostala oliwa w duzym garnku, dodac cebule, czosnek i 3/4 chilli. Przykryc i dusic na bardzo malym ogniu przez 15-20 minut, az cebule zmiekna. Dodac upieczone kawalki dyni, bulion i crème fraîche, nastepnie zmiksowac blenderem na gladka konsystencje. Podgrzac, doprawic do smaku i podawac udekorowana dodatkowa crème fraîche oraz pozostala chilli.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do tegorocznego Festiwalu Dyni.
Tuesday, 9 July 2013
Orientalna wieprzowina z nudlami
Wieprzowina nie pojawia sie na moim stole czesto, ale jesli juz sie pojawia, to zwykle w orientalnym wydaniu. Za tradycyjnym schabowym nie przepadam, przeraza mnie nasiaknieta tluszczem panierka. Zdecydowanie wole wieprzowine w innych daniach, a chyba najbardziej lubie ja w potrawach typu stir-fry.
To chyba najbardziej czasochlonny stir-fry, jaki zdarzylo mi sie robic. Samo smazenie to pestka, ale za to ile sie trzeba nakroic, narwac i nasiekac! Ale zdecydowanie warto, bo danie jest naprawde pyszne. Juz same nudle zachwycaja roznorodnoscia smakow i tekstur: chrupiaca papryka kontrastuje z miekkimi grzybami, gorzkawa zielen pak choi zgrywa sie z pikantnoscia chilli. Wieprzowina z dodatkiem pieprzu syczuanskiego jest w zasadzie tylko dodatkiem i z powodzeniem mozna sie bez niej obejsc. Jesli jednak jestescie miesozerni, warto ja dodac dla jeszcze wiekszego urozmaicenia.
Orientalna wieprzowina z nudlami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- mala garsc ziaren pieprzu syczuanskiego
- 700 g chudej wieprzowiny, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzeczki oleju sezamowego
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 2 lyzki swiezo startego korzenia imbiru
- 1-3 swieze czerwone papryczki chilli, do smaku (ja dalam dwie)
- 125 g boczniakow, porwanych na kawalki
- 125 g grzybow shiitake, pokrojonych na polowki
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w kawalki
- 1 peczek dymki, pokrojojnej w plasterki
- 200 g pak choi, posiekanego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 300 g kielkow fasoli
- 300 g nudli jajecznych
- 2 lyzeczki sosu rybnego
- 6 lyzek sosu ostrygowego
- maly peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 75 ml bulionu drobiowego
- ciemny sos sojowy, do smaku
Pieprz rozgniesc w mozdzierzu i wetrzec w wieprzowine. Ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu.
Dobrze rozgrzac woka i patelnie. Do woka wlac olej sezamowy i slonecznikowy, dodac imbir, chilli i grzyby i smazyc przez minute, mieszajac, az lekko sie zrumienia. Dodac papryke, dymke, pak choi, czosnek i kielki, smazyc, az pak choi zwiednie. Dodac nudle, sos sojowy, sos ostrygowy, kolendre i bulion. Smazyc przez 2-3 minuty, doprawic do smaku sosem sojowym.
W miedzyczasie wlac odrobine oleju slonecznikowego na patelnie i smazyc wieprzowine przez 3-4 minuty, az mieso bedzie ugotowane i lekko zarumienione. Podawac z nudlami.
To chyba najbardziej czasochlonny stir-fry, jaki zdarzylo mi sie robic. Samo smazenie to pestka, ale za to ile sie trzeba nakroic, narwac i nasiekac! Ale zdecydowanie warto, bo danie jest naprawde pyszne. Juz same nudle zachwycaja roznorodnoscia smakow i tekstur: chrupiaca papryka kontrastuje z miekkimi grzybami, gorzkawa zielen pak choi zgrywa sie z pikantnoscia chilli. Wieprzowina z dodatkiem pieprzu syczuanskiego jest w zasadzie tylko dodatkiem i z powodzeniem mozna sie bez niej obejsc. Jesli jednak jestescie miesozerni, warto ja dodac dla jeszcze wiekszego urozmaicenia.
Orientalna wieprzowina z nudlami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- mala garsc ziaren pieprzu syczuanskiego
- 700 g chudej wieprzowiny, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzeczki oleju sezamowego
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 2 lyzki swiezo startego korzenia imbiru
- 1-3 swieze czerwone papryczki chilli, do smaku (ja dalam dwie)
- 125 g boczniakow, porwanych na kawalki
- 125 g grzybow shiitake, pokrojonych na polowki
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w kawalki
- 1 peczek dymki, pokrojojnej w plasterki
- 200 g pak choi, posiekanego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 300 g kielkow fasoli
- 300 g nudli jajecznych
- 2 lyzeczki sosu rybnego
- 6 lyzek sosu ostrygowego
- maly peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 75 ml bulionu drobiowego
- ciemny sos sojowy, do smaku
Pieprz rozgniesc w mozdzierzu i wetrzec w wieprzowine. Ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu.
Dobrze rozgrzac woka i patelnie. Do woka wlac olej sezamowy i slonecznikowy, dodac imbir, chilli i grzyby i smazyc przez minute, mieszajac, az lekko sie zrumienia. Dodac papryke, dymke, pak choi, czosnek i kielki, smazyc, az pak choi zwiednie. Dodac nudle, sos sojowy, sos ostrygowy, kolendre i bulion. Smazyc przez 2-3 minuty, doprawic do smaku sosem sojowym.
W miedzyczasie wlac odrobine oleju slonecznikowego na patelnie i smazyc wieprzowine przez 3-4 minuty, az mieso bedzie ugotowane i lekko zarumienione. Podawac z nudlami.
Labels:
Azja,
chilli,
dania miesne,
grzyby,
Jamie Oliver,
nudle,
papryka,
stir-fry,
wieprzowina
Wednesday, 12 June 2013
Biala korma z kurczaka
Pamietam moj zachwyt, kiedy pierwszy raz przegladalam "50 Great Curries of India" Camellii Panjabi. Kazdy przepis kusil i necil, a czytanie listy skladnikow bylo obietnica wspanialej uczty. Ba, przeczytalam nawet wstep, co robie niezmiernie rzadko. Bylo warto - mozna sie z niego dowiedziec wielu ciekawych rzeczy na temat kuchni Indii.
Dzieki tej ksiazce jeszcze bardziej ja pokochalam.
Ta korma jest daniem muzulmanskim, ktore zyskalo popularnosc na dworach. Szachdzahan, cesarz, ktoremu zawdzieczamy Tadz Mahal, wyprawial niegdys biale uczty w noce pelni ksiezyca w forcie Agra. Na te okazje taras wykladano bialymi dywanami, dekorowano bialymi poduszkami i kwiatami, a goscie wdziewali biale stroje. Potrawy, naturalnie, tez musialy byc biale - i wlasnie tak narodzil sie ten przepis.
Choc zawiera niemala ilosc chilli, danie jest delikatne i lagodne w smaku, zapewne dzieki kremowemu sosowi na bazie jogurtu i migdalow. Moze i nie jest najprostsze w przygotowaniu, ale tak pyszne, ze poswiecony na jego przygotowanie czas na pewno nie bedzie czasem zmarnowanym.
Biala korma z kurczaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 1/2 lyzki maku
- 150 g pelnotlustego jogurtu naturalnego
- 65 ml ghee (masla klarowanego)
- 50 g migdalow bez skorki
- 50 g niesolonych nerkowcow
- 1 lisc cynamonu albo lisc laurowy
- 350 g cebuli, posiekanej
- 3 zielone chilli, posiekane
- 4 nasiona kardamonu
- 2 lyzeczki drobno posiekanego czosnku
- 2 lyzeczki drobno posiekanego korzenia imbiru
- 1 cala zielona chilli
- 1 gozdzik
- 1 kg piersi z kurczaka, bez skorki (ja pokroilam mieso na mniejsze kawalki)
- 1/2 lyzeczki startej galki muszkatolowej
- sol, do smaku
Namoczyc mak w 100 ml wody, odstawic na 1 godzine, nastepnie odcedzic i utrzec w mozdzierzu na paste. Jogurt zawiesic w sciereczce nad miska na 1 godzine, by odsaczyc serwatke, nastepnie przelozyc do miski i roztrzepac.
Odlozyc 1 lyzke ghee, reszte podgrzac w garnku. Dodac migdaly, nerkowce i lisc laurowy i smazyc przez 7-8 minut na srednim ogniu, uwazajac, by orzechy sie nie przypalily. Dodac cebule i smazyc okolo 10 minut, az zmieknie i zacznie sie lekko rumienic. Dodac posiekana chilli, kardamon i utarty mak, smazyc 3-4 minuty. Dodac 200 ml wody i gotowac przez 10 minut. Zdjac z ognia, wylowyc lisc laurowy i ostudzic, a nastepnie zmiksowac w malakserze na gladka paste.
W garnku rozgrzac pozostale ghee, dodac czosnek, imbir, cala chilli i gozdzik. Po 1 minucie dodac kurczaka i smazyc, az mieso pusci soki. Dodac jogurt i gotowac, mieszajac, by sie nie zwarzyl.
Dodac zmiksowana paste wraz z galka muszkatolowa, doprawic do smaku sola. Wymieszac, dodac 300 ml goracej wody i gotowac na malym ogniu, az mieso bedzie kruche, a sos zgestnieje.
Dzieki tej ksiazce jeszcze bardziej ja pokochalam.
Ta korma jest daniem muzulmanskim, ktore zyskalo popularnosc na dworach. Szachdzahan, cesarz, ktoremu zawdzieczamy Tadz Mahal, wyprawial niegdys biale uczty w noce pelni ksiezyca w forcie Agra. Na te okazje taras wykladano bialymi dywanami, dekorowano bialymi poduszkami i kwiatami, a goscie wdziewali biale stroje. Potrawy, naturalnie, tez musialy byc biale - i wlasnie tak narodzil sie ten przepis.
Choc zawiera niemala ilosc chilli, danie jest delikatne i lagodne w smaku, zapewne dzieki kremowemu sosowi na bazie jogurtu i migdalow. Moze i nie jest najprostsze w przygotowaniu, ale tak pyszne, ze poswiecony na jego przygotowanie czas na pewno nie bedzie czasem zmarnowanym.
Biala korma z kurczaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 1/2 lyzki maku
- 150 g pelnotlustego jogurtu naturalnego
- 65 ml ghee (masla klarowanego)
- 50 g migdalow bez skorki
- 50 g niesolonych nerkowcow
- 1 lisc cynamonu albo lisc laurowy
- 350 g cebuli, posiekanej
- 3 zielone chilli, posiekane
- 4 nasiona kardamonu
- 2 lyzeczki drobno posiekanego czosnku
- 2 lyzeczki drobno posiekanego korzenia imbiru
- 1 cala zielona chilli
- 1 gozdzik
- 1 kg piersi z kurczaka, bez skorki (ja pokroilam mieso na mniejsze kawalki)
- 1/2 lyzeczki startej galki muszkatolowej
- sol, do smaku
Namoczyc mak w 100 ml wody, odstawic na 1 godzine, nastepnie odcedzic i utrzec w mozdzierzu na paste. Jogurt zawiesic w sciereczce nad miska na 1 godzine, by odsaczyc serwatke, nastepnie przelozyc do miski i roztrzepac.
Odlozyc 1 lyzke ghee, reszte podgrzac w garnku. Dodac migdaly, nerkowce i lisc laurowy i smazyc przez 7-8 minut na srednim ogniu, uwazajac, by orzechy sie nie przypalily. Dodac cebule i smazyc okolo 10 minut, az zmieknie i zacznie sie lekko rumienic. Dodac posiekana chilli, kardamon i utarty mak, smazyc 3-4 minuty. Dodac 200 ml wody i gotowac przez 10 minut. Zdjac z ognia, wylowyc lisc laurowy i ostudzic, a nastepnie zmiksowac w malakserze na gladka paste.
W garnku rozgrzac pozostale ghee, dodac czosnek, imbir, cala chilli i gozdzik. Po 1 minucie dodac kurczaka i smazyc, az mieso pusci soki. Dodac jogurt i gotowac, mieszajac, by sie nie zwarzyl.
Dodac zmiksowana paste wraz z galka muszkatolowa, doprawic do smaku sola. Wymieszac, dodac 300 ml goracej wody i gotowac na malym ogniu, az mieso bedzie kruche, a sos zgestnieje.
Friday, 31 May 2013
Kurczak w sosie mole poblano
Trzecia edycja akcji Hola Mexico dobiega dzis konca. Nie udalo mi sie zrealizowac wszystkich moich meksykanskich planow kulinarnych - zabraklo czasu, a szkoda... Ale nic to, bo przeciez koniec akcji nie oznacza konca kulinarnej wyprawy do Meksyku, prawda?
Dzis wraz z Mirabelka i Wojciechem wybieramy sie do gorzystego stanu Puebla, skad pochodzi bodaj najslynniejszy z tradycyjnych sosow mole. Mole poblano, bo to o nim mowa, zawdziecza swoj specyficzny, gleboki smak fuzji skladnikow, wsrod ktorych obok pomidorow pojawiaja sie migdaly, a obok chilli - ciemna czekolada. Robilam juz kiedys inna, bardziej skomplikowana wersje; ta jest zdecydowanie prostsza i nie wymaga tak wielu trudnych do kupienia skladnikow, ale smakuje rownie dobrze. Zmodyfikowalam przepis do moich potrzeb i zawartosci spizarni: pominelam rodzynki, surowe pomidory zastapilam puszkowanymi, bo uznalam, ze to lepsze rozwiazanie niz uzywanie niedojrzalych, pozbawionych smaku, supermarketowych owocow. Efekt? Przepyszne danie, ktore moglabym jesc i jesc...
Podaje przepis z moimi modyfikacjami.
Kurczak w sosie mole poblano
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 700 g piersi kurczaka
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 25 g masla
- 1 mala cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 ostra czerwona papryczka chilli (najlepsza bedzie chipotle), posiekana
- 1 lyzka podprazonych nasion sezamu
- 1 lyzka posiekanych migdalow
- 1/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki mielonych gozdzikow
- 1/4 lyzeczki kuminu
- 300 ml bulionu drobiowego
- 1 lyzka masla orzechowego
- 30 g ciemnej czekolady (70% kakao)
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni.
Pokroic kurczaka na kawalki i posolic. Rozgrzac 2 lyzki oliwy w duzym garnku i podsmazyc na niej kurczaka, az sie przyrumieni. Wyjac mieso z garnka i odlozyc na bok.
Do garnka dodac maslo. Kiedy zacznie sie pienic, dodac cebule, chilli i czosnek i smazyc na malym ogniu przez 5 minut, az zmiekna. Dodac sezam, migdaly i przyprawy, smazyc przez 2-3 minuty, ciagle mieszajac. Dodac pomidory, bulion, maslo orzechowe i czekolade. Wymieszac, doprawic do smaku i gotowac 5 minut. Zdjac z ognia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje.
Podsmazonego kurczaka ulozyc w naczyniu zaroodpornym, zalac sosem i piec przez 30-45 minut, az sos zgestnieje, a kurczak bedzie ugotowany w srodku. Przed podaniem posypac odrobina sezamu i starta czekolada.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Dzis wraz z Mirabelka i Wojciechem wybieramy sie do gorzystego stanu Puebla, skad pochodzi bodaj najslynniejszy z tradycyjnych sosow mole. Mole poblano, bo to o nim mowa, zawdziecza swoj specyficzny, gleboki smak fuzji skladnikow, wsrod ktorych obok pomidorow pojawiaja sie migdaly, a obok chilli - ciemna czekolada. Robilam juz kiedys inna, bardziej skomplikowana wersje; ta jest zdecydowanie prostsza i nie wymaga tak wielu trudnych do kupienia skladnikow, ale smakuje rownie dobrze. Zmodyfikowalam przepis do moich potrzeb i zawartosci spizarni: pominelam rodzynki, surowe pomidory zastapilam puszkowanymi, bo uznalam, ze to lepsze rozwiazanie niz uzywanie niedojrzalych, pozbawionych smaku, supermarketowych owocow. Efekt? Przepyszne danie, ktore moglabym jesc i jesc...
Podaje przepis z moimi modyfikacjami.
Kurczak w sosie mole poblano
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 700 g piersi kurczaka
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 25 g masla
- 1 mala cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 ostra czerwona papryczka chilli (najlepsza bedzie chipotle), posiekana
- 1 lyzka podprazonych nasion sezamu
- 1 lyzka posiekanych migdalow
- 1/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki mielonych gozdzikow
- 1/4 lyzeczki kuminu
- 300 ml bulionu drobiowego
- 1 lyzka masla orzechowego
- 30 g ciemnej czekolady (70% kakao)
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni.
Pokroic kurczaka na kawalki i posolic. Rozgrzac 2 lyzki oliwy w duzym garnku i podsmazyc na niej kurczaka, az sie przyrumieni. Wyjac mieso z garnka i odlozyc na bok.
Do garnka dodac maslo. Kiedy zacznie sie pienic, dodac cebule, chilli i czosnek i smazyc na malym ogniu przez 5 minut, az zmiekna. Dodac sezam, migdaly i przyprawy, smazyc przez 2-3 minuty, ciagle mieszajac. Dodac pomidory, bulion, maslo orzechowe i czekolade. Wymieszac, doprawic do smaku i gotowac 5 minut. Zdjac z ognia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje.
Podsmazonego kurczaka ulozyc w naczyniu zaroodpornym, zalac sosem i piec przez 30-45 minut, az sos zgestnieje, a kurczak bedzie ugotowany w srodku. Przed podaniem posypac odrobina sezamu i starta czekolada.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Friday, 10 May 2013
Enchiladas z wolowina
Maj budzi we mnie sporo przyjemnych kulinarnych skojarzen. Zielone szparagi, pierwszy rabarbar, pikniki... No i kuchnia meksykanska, dzieki akcji Hola Mexico. W tym roku juz po raz trzeci wybieramy sie na kulinarna wyprawe po Meksyku. Dzis na talerzu enchiladas.
Moj przepis, znaleziony tutaj, jest banalnie prosty. Nie wymaga zadnych wyjatkowo trudnych do nabycia skladnikow, ale zareczam, ze smakiem dorownuje najlepszym enchiladas, jakie jadlam. Jesli lubicie ogniste dania, mozecie zwiekszyc ilosc papryczek chilli; ja tak zrobilam, bo doszlam do wniosku, ze jedna to zdecydowanie za malo. Efekt? Farsz byl pikantny, choc nie na tyle, by wypalal podniebienie. Dokladnie o to mi chodzilo! Zdecydowanie polecam.
Wraz ze mna enchiladas przygotowaly Dobromila, Chantel, Siankoo, Mirabelka, Siaska, Martynosia, MalgosiaZ i Shinju.
Enchiladas z wolowina
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 3 lyzki przecieru pomidorowego
- 1/2 lyzeczki suszonego oregano
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1-2 czerwone papryczki chilli
- 8 pszennych tortilli
- 50 g startego cheddara
- 1 marynowana papryczka jalapeño ze sloika, pokrojona w plasterki
Podsmazyc wolowine i cebule na suchej patelni na srednim ogniu przez 5 minut, az sie zrumieni. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez minute, nastepnie dodac pomidory, przecier, oregano i kumin. Doprawic do smaku.
Papryczki chilli pokroic w plasterki, oczyscic z nasion i odlozyc kilka plasterkow do przybrania. Reszte drobno posiekac i dodac do wolowiny. Doprowadzic do wrzenia i dusic pod przykryciem przez 15 minut.
Tortille wypchac farszem, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Posypac startym serem, reszta swiezej chilli i plasterkami jalapeño. Piec przez 10 minut, az enchiladas beda zlociste. Podawac z dodatkowymi plasterkami jalapeño i guacamole.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Moj przepis, znaleziony tutaj, jest banalnie prosty. Nie wymaga zadnych wyjatkowo trudnych do nabycia skladnikow, ale zareczam, ze smakiem dorownuje najlepszym enchiladas, jakie jadlam. Jesli lubicie ogniste dania, mozecie zwiekszyc ilosc papryczek chilli; ja tak zrobilam, bo doszlam do wniosku, ze jedna to zdecydowanie za malo. Efekt? Farsz byl pikantny, choc nie na tyle, by wypalal podniebienie. Dokladnie o to mi chodzilo! Zdecydowanie polecam.
Wraz ze mna enchiladas przygotowaly Dobromila, Chantel, Siankoo, Mirabelka, Siaska, Martynosia, MalgosiaZ i Shinju.
Enchiladas z wolowina
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 3 lyzki przecieru pomidorowego
- 1/2 lyzeczki suszonego oregano
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1-2 czerwone papryczki chilli
- 8 pszennych tortilli
- 50 g startego cheddara
- 1 marynowana papryczka jalapeño ze sloika, pokrojona w plasterki
Podsmazyc wolowine i cebule na suchej patelni na srednim ogniu przez 5 minut, az sie zrumieni. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez minute, nastepnie dodac pomidory, przecier, oregano i kumin. Doprawic do smaku.
Papryczki chilli pokroic w plasterki, oczyscic z nasion i odlozyc kilka plasterkow do przybrania. Reszte drobno posiekac i dodac do wolowiny. Doprowadzic do wrzenia i dusic pod przykryciem przez 15 minut.
Tortille wypchac farszem, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Posypac startym serem, reszta swiezej chilli i plasterkami jalapeño. Piec przez 10 minut, az enchiladas beda zlociste. Podawac z dodatkowymi plasterkami jalapeño i guacamole.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 3.
Labels:
chilli,
dania miesne,
Meksyk,
mieso mielone,
tortilla,
wolowina
Tuesday, 19 March 2013
Chrupiaca wolowina z chilli
Nie jest tajemnica, ze lubie orientalna kuchnie, wiec pewnie nikogo nie zdziwi, ze dzis znow bedzie orientalnie. A konkretniej - po chinsku. Szybko, prosto i bardzo, bardzo smacznie. Bez wahania stwierdzam, ze jesli idzie o domowa chinszczyzne, to danie plasuje sie gdzies w pierwszej piatce moich ulubionych.
Sama nie wiem juz, dlaczego tak dlugo sie do niego przymierzalam. Moze dlatego, ze lista skladnikow jest tak dluga? Ale niech was to nie przeraza; jesli czesto gotujecie orientalne dania, jest szansa, ze wiekszosc z nich macie w domu.
Sama wolowina nie byla moze specjalnie chrupiaca, wbrew nazwie dania, za to papryka chrupala jak nalezy. Czosnek, imbir, chilli i dymka to juz klasyczna kombinacja w kuchni chinskiej i, jak to z klasycznymi kombinacjami bywa, zawsze sie sprawdza. Ale najlepszy jest sos, slodki i pikantny zarazem, ktory otula warzywa i mieso lekka, aromatyczna powloka. Zdecydowanie polecam!
Wraz ze mna wolowine przyrzadzil Tomek.
Chrupiaca wolowina z chilli
Skladniki:
(dla 2-3 osob)
- 350 g chudego steku wolowego, pokrojonego w cienkie paski
- 3 lyzki skrobi kukurydzianek
- 2 lyzeczki chinskiej przyprawy piec smakow
- 100 ml oleju roslinnego
- 1 czerwona papryka, pokrojona w cienkie plasterki
- 1 czerwona papryczka chilli, pokrojona w cienkie plasterki
- 4 dymki, pokrojone w plastry, oddzielnie zielona i biala czesc
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- kawalek korzenia imbiru dlugosci kciuka, pokrojony w cienkie slupki
- 4 lyzki octu ryzowego albo bialego octu winnego
- 1 lyzka sosu sojowego
- 2 lyzki slodkiego sosu chilli
- 2 lyzki ketchupu
- opcjonalnie nudle i prazynki krewetkowe, do podania (pominelam prazynki)
Do miski wsypac skrobie kukurydziana i przyprawe piec smakow, dodac wolowine i obtoczyc. Dobrze rozgrzac olej w woku albo na duzej patelni, dodac wolowine i smazyc, az sie zrumieni i zrobi sie lekko chrupiaca. Zdjac z patelni i odsaczyc z nadmiaru tluszczu na recznikach papierowych, nastepnie zlac z patelni olej, pozostawiajac okolo 1 lyzki.
Na patelnie wrzucic papryke, polowe chilli, biala czesc dymki, czosnek i imbir. Smazyc przez 3 minuty, az zmiekna, uwazajac, by imbir i czosnek sie nie przypalily. Wymieszac ocet, sos sojowy, sos chilli i ketchup z 2 lyzkami wody, a nastepnie zalac mieszanka warzywa w woku. Smazyc, mieszajac, przez 2 minuty, dodac podsmazona wolowine i dobrze wymieszac. Posypac pozostalymi plasterkami chilli i zielona czescia dymki i podawac z nudlami i (opcjonalnie) prazynkami krewetkowymi.
Sama nie wiem juz, dlaczego tak dlugo sie do niego przymierzalam. Moze dlatego, ze lista skladnikow jest tak dluga? Ale niech was to nie przeraza; jesli czesto gotujecie orientalne dania, jest szansa, ze wiekszosc z nich macie w domu.
Sama wolowina nie byla moze specjalnie chrupiaca, wbrew nazwie dania, za to papryka chrupala jak nalezy. Czosnek, imbir, chilli i dymka to juz klasyczna kombinacja w kuchni chinskiej i, jak to z klasycznymi kombinacjami bywa, zawsze sie sprawdza. Ale najlepszy jest sos, slodki i pikantny zarazem, ktory otula warzywa i mieso lekka, aromatyczna powloka. Zdecydowanie polecam!
Wraz ze mna wolowine przyrzadzil Tomek.
Chrupiaca wolowina z chilli
Skladniki:
(dla 2-3 osob)
- 350 g chudego steku wolowego, pokrojonego w cienkie paski
- 3 lyzki skrobi kukurydzianek
- 2 lyzeczki chinskiej przyprawy piec smakow
- 100 ml oleju roslinnego
- 1 czerwona papryka, pokrojona w cienkie plasterki
- 1 czerwona papryczka chilli, pokrojona w cienkie plasterki
- 4 dymki, pokrojone w plastry, oddzielnie zielona i biala czesc
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- kawalek korzenia imbiru dlugosci kciuka, pokrojony w cienkie slupki
- 4 lyzki octu ryzowego albo bialego octu winnego
- 1 lyzka sosu sojowego
- 2 lyzki slodkiego sosu chilli
- 2 lyzki ketchupu
- opcjonalnie nudle i prazynki krewetkowe, do podania (pominelam prazynki)
Do miski wsypac skrobie kukurydziana i przyprawe piec smakow, dodac wolowine i obtoczyc. Dobrze rozgrzac olej w woku albo na duzej patelni, dodac wolowine i smazyc, az sie zrumieni i zrobi sie lekko chrupiaca. Zdjac z patelni i odsaczyc z nadmiaru tluszczu na recznikach papierowych, nastepnie zlac z patelni olej, pozostawiajac okolo 1 lyzki.
Na patelnie wrzucic papryke, polowe chilli, biala czesc dymki, czosnek i imbir. Smazyc przez 3 minuty, az zmiekna, uwazajac, by imbir i czosnek sie nie przypalily. Wymieszac ocet, sos sojowy, sos chilli i ketchup z 2 lyzkami wody, a nastepnie zalac mieszanka warzywa w woku. Smazyc, mieszajac, przez 2 minuty, dodac podsmazona wolowine i dobrze wymieszac. Posypac pozostalymi plasterkami chilli i zielona czescia dymki i podawac z nudlami i (opcjonalnie) prazynkami krewetkowymi.
Monday, 11 February 2013
Labraks ze smazonym imbirem, chilli i szczypiorem
Nawet sie nie spostrzeglam, a minal tydzien od przeprowadzki. Przy okazji przypomnialam sobie, dlaczego tak bardzo nie lubie zmieniac miejsca zamieszkania... Czasy, kiedy wystarczylo spakowac rzeczy do dwoch walizek, mam juz chyba dawno za soba. Skora mi cierpnie na sama mysl o tym, ze za jakis czas znow bedzie trzeba zwijac manatki.
Ale jak trzeba, to trzeba. A pewnie bedzie trzeba, bo wciaz jeszcze nie znalazlam swojego miejsca.
Wiem, ze gdzies tam jest. Bede go szukac. I znajde, predzej czy pozniej.
Tymczasem wczoraj zaczal sie Rok Weza. Ominela mnie niedzielna parada i wielkie swietowanie. Zamiast tego - jest ryba. Orientalna, aromatyczna, latwa w przygotowaniu. Idealnie nadaje sie do tego, by uczcic nia nadejscie chinskiego Nowego Roku. Lista skladnikow wcale nie jest dluga, wiec ci, ktorzy na co dzien rzadko gotuja egzotyczne potrawy, nie beda musieli zaopatrywac sie w orientalne sosy i przyprawy. Wystarczy sos sojowy, ktory mozna dzis kupic nawet w malych, lokalnych sklepikach.
(Nie zwracajcie uwagi na kolor ryzu - przypadkiem chlusnelam na niego rzeczonym sosem sojowym...)
Labraks ze smazonym imbirem, chilli i szczypiorem
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 6 filetow z labraksa, okolo 140 g kazdy, ze skorka, oczyszczonych z lusek
- 3 lyzki oleju slonecznikowego
- duzy kawalek swiezego imbiru, obrany i porwany na cienkie paski
- 3 zabki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
- 3 duze, swieze czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion i pokrojone w cienkie paseczki
- peczek szczypioru, zielone czesci porwane wzdluz
- 1 lyzka sosu sojowego
Przyprawic rybe sola i pieprzem, naciac skore kazdego filetu 3 razy. Rozgrzac duza patelnie, wlac na nia 1 lyzke oleju. Kiedy bedzie rozgrzany, podsmazyc na nim rybe, skorka do dolu, przez 5 minut, az skorka zrobi sie bardzo chrupiaca i zlocista. Ryba powinna byc prawie ugotowana. Nastepnie przewrocic na druga strone i smazyc kolejne 30 sekund - 1 minute, przelozyc na polmisek i odstawic.
Rozgrzac pozostaly olej, podsmazyc imbir, czosnek i chilli przez okolo 2 minuty, az zrobia sie zlociste. Zdjac z ognia, dodac szczypior, wymieszac. Rybe skropic sosem sojowym i ulozyc na wierzchu zawartosc patelni. Podawac z ryzem.
Ale jak trzeba, to trzeba. A pewnie bedzie trzeba, bo wciaz jeszcze nie znalazlam swojego miejsca.
Wiem, ze gdzies tam jest. Bede go szukac. I znajde, predzej czy pozniej.
Tymczasem wczoraj zaczal sie Rok Weza. Ominela mnie niedzielna parada i wielkie swietowanie. Zamiast tego - jest ryba. Orientalna, aromatyczna, latwa w przygotowaniu. Idealnie nadaje sie do tego, by uczcic nia nadejscie chinskiego Nowego Roku. Lista skladnikow wcale nie jest dluga, wiec ci, ktorzy na co dzien rzadko gotuja egzotyczne potrawy, nie beda musieli zaopatrywac sie w orientalne sosy i przyprawy. Wystarczy sos sojowy, ktory mozna dzis kupic nawet w malych, lokalnych sklepikach.
(Nie zwracajcie uwagi na kolor ryzu - przypadkiem chlusnelam na niego rzeczonym sosem sojowym...)
Labraks ze smazonym imbirem, chilli i szczypiorem
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 6 filetow z labraksa, okolo 140 g kazdy, ze skorka, oczyszczonych z lusek
- 3 lyzki oleju slonecznikowego
- duzy kawalek swiezego imbiru, obrany i porwany na cienkie paski
- 3 zabki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
- 3 duze, swieze czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion i pokrojone w cienkie paseczki
- peczek szczypioru, zielone czesci porwane wzdluz
- 1 lyzka sosu sojowego
Przyprawic rybe sola i pieprzem, naciac skore kazdego filetu 3 razy. Rozgrzac duza patelnie, wlac na nia 1 lyzke oleju. Kiedy bedzie rozgrzany, podsmazyc na nim rybe, skorka do dolu, przez 5 minut, az skorka zrobi sie bardzo chrupiaca i zlocista. Ryba powinna byc prawie ugotowana. Nastepnie przewrocic na druga strone i smazyc kolejne 30 sekund - 1 minute, przelozyc na polmisek i odstawic.
Rozgrzac pozostaly olej, podsmazyc imbir, czosnek i chilli przez okolo 2 minuty, az zrobia sie zlociste. Zdjac z ognia, dodac szczypior, wymieszac. Rybe skropic sosem sojowym i ulozyc na wierzchu zawartosc patelni. Podawac z ryzem.
Thursday, 24 January 2013
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Zdarza sie wam, ze podczas przegladania ksiazki kulinarnej macie ochote cos przygotowac, i to teraz, zaraz, juz, a potem... zapominacie o tym? Mysle, ze nie jestem pod tym wzgledem wyjatkiem. Ilez to razy, wertujac "Kitchen: Recipes From the Heart of the Home", obiecywalam sobie, ze w koncu zrobie tego nieszczesnego azjatyckiego lososia? Czas mijal, a lososia nie bylo.
W koncu, jakos miedzy swietami a sylwestrem, przyszedl odpowiedni moment. Zmeczona tradycyjnym swiatecznym jedzeniem, siegnelam po ksiazke, wyjelam odpowiednie skladniki i zabralam sie do dziela. I wiecie co? Nie wiem, czemu tak dlugo czekalam. Bo danie jest banalnie proste do zrobienia, a przy tym naprawde smaczne, jesli ktos lubi kwasno-ostro-slodkie azjatyckie nuty. Jesli wolicie lagodniejsze smaki, zalecam ostroznosc z dawkowaniem sosu. Z drugiej strony, to wlasnie on nadaje tej potrawie charakteru, wiec moze warto podjac wyzwanie?
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z polowy)
- 2 szklanki ryzu do suski
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 600 g filetu z lososia bez skory
Na sos:
- 60 ml sosu rybnego
- 2 lyzki sake
- 2 lyzki mirinu
- 2 lyzki wody
- 2 lyzki drobno startego korzenia imbiru
- 2 duze zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 male albo 1 duza czerwona papryczka chilli, bardzo drobno posiekana wraz z nasionami
- sok z 2 limonek
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu.
Olej rozgrzac na duzej patelni na srednim ogniu. Dodac rybe i smazyc przez 5 minut, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze chwile, az losos zrobi sie nieprzezroczysty (2-4 minuty, w zaleznosci od grubosci filetu). Przelozyc na deske do krojenia i podzielic na 6 porcji.
W miedzyczasie wymieszac skladniki sosu w malej misce.
Ryz podzielic na rowne porcje i wlozyc do misek; podzielic kazdy kawalek lososia widelcem na mniejsze kawalki i ulozyc na ryzu. Polac sosem (albo postawic miseczke na stole, tak, by kazdy mogl to zrobic samodzielnie).
W koncu, jakos miedzy swietami a sylwestrem, przyszedl odpowiedni moment. Zmeczona tradycyjnym swiatecznym jedzeniem, siegnelam po ksiazke, wyjelam odpowiednie skladniki i zabralam sie do dziela. I wiecie co? Nie wiem, czemu tak dlugo czekalam. Bo danie jest banalnie proste do zrobienia, a przy tym naprawde smaczne, jesli ktos lubi kwasno-ostro-slodkie azjatyckie nuty. Jesli wolicie lagodniejsze smaki, zalecam ostroznosc z dawkowaniem sosu. Z drugiej strony, to wlasnie on nadaje tej potrawie charakteru, wiec moze warto podjac wyzwanie?
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z polowy)
- 2 szklanki ryzu do suski
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 600 g filetu z lososia bez skory
Na sos:
- 60 ml sosu rybnego
- 2 lyzki sake
- 2 lyzki mirinu
- 2 lyzki wody
- 2 lyzki drobno startego korzenia imbiru
- 2 duze zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 male albo 1 duza czerwona papryczka chilli, bardzo drobno posiekana wraz z nasionami
- sok z 2 limonek
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu.
Olej rozgrzac na duzej patelni na srednim ogniu. Dodac rybe i smazyc przez 5 minut, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze chwile, az losos zrobi sie nieprzezroczysty (2-4 minuty, w zaleznosci od grubosci filetu). Przelozyc na deske do krojenia i podzielic na 6 porcji.
W miedzyczasie wymieszac skladniki sosu w malej misce.
Ryz podzielic na rowne porcje i wlozyc do misek; podzielic kazdy kawalek lososia widelcem na mniejsze kawalki i ulozyc na ryzu. Polac sosem (albo postawic miseczke na stole, tak, by kazdy mogl to zrobic samodzielnie).
Labels:
Azja,
chilli,
imbir,
Japonia,
losos,
Nigella Lawson,
ostre,
ryby i owoce morza
Thursday, 17 January 2013
Chowder kukurydziany z nachos
Powoli pakuje do kartonow wszystkie moje ksiazki kulinarne. Choc nie jest to moze szczegolnie imponujaca kolekcja, to jednak troche sie ich uzbieralo. Najblizsze dwa tygodnie (z malym haczykiem) nie beda pewnie obfitowac w kulinarne szalenstwa. Moze to i dobrze, bo mam sporo zaleglych przepisow do opublikowania.
Te zupe robilam niemal dwa miesiace temu. Wyszperalam przepis w "Nigella Express", zauroczyl mnie jej sloneczny kolor oraz szybkosc i prostota wykonania. Zrobilam - i zachwycilam sie jeszcze bardziej jej delikatnym smakiem i sycaca gestoscia. Chrupiace, serowe nachos moze nie sa najzdrowszym dodatkiem, ale idealnie pasuja do tej zupy. Mozna, oczywiscie, z nich zrezygnowac, choc, moim zdaniem, to juz nie bedzie to samo...
Chowder kukurydziany z nachos
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 1 kg mrozonej kukurydzy, rozmrozonej
- 3 dymki, oczyszczone i przekrojone na pol
- 1 zabek czosnku, obrany
- 35 g semoliny
- 1,5 l bulionu warzywnego (dalam mniej, okolo 1,2 litra, bo lubie geste zupy)
- 400 g solonych chipsow tortilla
- 200 g startego Cheddara
- 2 czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Kukurydze odsaczyc z wody i wlozyc do malaksera wraz z dymka, czosnkiem i semolina. Zmiksowac (partiami, jesli to konieczne) na puree i przelozyc mieszanke do duzego garnka. Dodac bulion, wymieszac i doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac pod czesciowym przykryciem przez 10 minut.
W miedzyczasie ulozyc chipsy na blasze do pieczenia wylozonej folia, posypac serem i piec przez 5-10 minut, az ser sie rozpusci. Podawac zupe w miskach, udekorowana sterta chipsow z serem i posypana posiekana chilli.
Te zupe robilam niemal dwa miesiace temu. Wyszperalam przepis w "Nigella Express", zauroczyl mnie jej sloneczny kolor oraz szybkosc i prostota wykonania. Zrobilam - i zachwycilam sie jeszcze bardziej jej delikatnym smakiem i sycaca gestoscia. Chrupiace, serowe nachos moze nie sa najzdrowszym dodatkiem, ale idealnie pasuja do tej zupy. Mozna, oczywiscie, z nich zrezygnowac, choc, moim zdaniem, to juz nie bedzie to samo...
Chowder kukurydziany z nachos
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 1 kg mrozonej kukurydzy, rozmrozonej
- 3 dymki, oczyszczone i przekrojone na pol
- 1 zabek czosnku, obrany
- 35 g semoliny
- 1,5 l bulionu warzywnego (dalam mniej, okolo 1,2 litra, bo lubie geste zupy)
- 400 g solonych chipsow tortilla
- 200 g startego Cheddara
- 2 czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Kukurydze odsaczyc z wody i wlozyc do malaksera wraz z dymka, czosnkiem i semolina. Zmiksowac (partiami, jesli to konieczne) na puree i przelozyc mieszanke do duzego garnka. Dodac bulion, wymieszac i doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac pod czesciowym przykryciem przez 10 minut.
W miedzyczasie ulozyc chipsy na blasze do pieczenia wylozonej folia, posypac serem i piec przez 5-10 minut, az ser sie rozpusci. Podawac zupe w miskach, udekorowana sterta chipsow z serem i posypana posiekana chilli.
Monday, 17 December 2012
Zielone chilli Jamiego
Slowo "chilli" jako nazwa dania kojarzy sie glownie z chilli con carne, pyszna, ale dosc ciezka potrawe wywodzaca sie z kuchni tex-mex. Nie wszyscy jednak wiedza, ze istnieja rowniez inne warianty chilli. Ten, wyszperany w "Jamie's America", jest jednym z najlepszych, jakie dane mi bylo testowac.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Tuesday, 11 December 2012
Aromatyczne zielone curry z wolowina
Na wielu blogach coraz czesciej pojawiaja sie swiateczne potrawy, slodkosci i pierniczki. Wczoraj ubralam choinke i pieklam ciasteczka, ktore juz niedlugo pojawia sie tutaj. O daniach na wigilijny stol nie musze w tym roku myslec, bo jade z wizyta do Siostry, zabierajac ze soba tylko nietradycyjne pierogi (ktore tez beda na blogu) i bardzo tradycyjny piernik staropolski.
Ale swieta swietami, a jesc trzeba. Barszcz z uszkami poczeka, dzis bedzie curry.
I to nie byle jakie curry. Wyszperawszy przepis u Gordona Ramsaya, w "World Kitchen", zmodyfikowalam go troche, eliminujac nielubianego przez Mezczyzne baklazana i dodajac w zamian zolta papryke. Efekt jest naprawde smaczny! Sekretem tego dania jest domowa zielona pasta curry, ktora bije na glowe wszelkie sklepowe warianty. Z podanych proporcji wychodzi jej nieco wiecej niz potrzeba do tego przepisu, ale mozecie ja przechowywac w lodowce, w szczelnie zamknietym sloiczku, przez tydzien.
Wazne: wolowina musi byc dosc chuda, tak, by wystarczyla jej krotka obrobka termiczna. Najlepiej nada sie poledwica. Jesli lubicie lagodniejsze curry, dajcie mniej pasty; jesli wolicie, kiedy "kopie", nie wahajcie sie dac 4 lyzki.
Aromatyczne zielone curry z wolowina
(dla 4 osob)
Skladniki na paste:
- 10 dlugich zielonych papryczek chilli
- 3 szalotki, obrane
- 6 zabkow czosnku, obranych
- lodyzki z 1 peczka kolendry
- 2 lodygi trawy cytrynowej, przyciete
- 3 liscie limonki kaffir albo skorka starta z 2 limonek
- 1-2 lyzki oleju roslinnego
- 1 lyzka nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1/2 lyzeczki ziaren czarnego pieprzu
- 1 lyzeczka soli morskiej
- 1 lyzeczka pasty krewetkowej (opcjonalnie)
Na curry:
- 3-4 lyzki pasty curry
- 450 g poledwicy wolowej
- 5 malych baklazanow albo 1 duzy (ja zastapilam 2 zoltymi paprykami)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 400 ml mleka kokosowego
- 2 czerwone chilli, przekrojone na pol wzdluz
- 2 liscie limonki kaffir, porwane na pol
- 1 1/2 lyzki sosu rybnego
- 1 lyzeczka brazowego cukru
- garsc porwanej tajskiej bazylii albo kolendry
Przygotowac paste: posiekac chilli, szalotki, imbir, czosnek, lodyzki kolendry, trawe cytrynowa i liscie limonki kaffir, wlozyc do malaksera. Zmiksowac na dosc gladka mase, dodac 1-2 lyzki oleju, jesli to konieczne. Nasiona kolendry i kuminu podprazyc na suchej patelni na srednim ogniu przez okolo minute, az zaczna wydzielac zapach. Utrzec przyprawy wraz z pieprzem i sola na proszek za pomoca mozdzierza (mozna tez zmielic w mlynku), dodac do malaksera wraz z pasta krewetkowa, jesli uzywamy, i zmiksowac, az skladniki sie polacza.
Wolowine i baklazany (w moim wypadku papryke) pokroic w kawalki na jeden kes, odstawic.
W woku albo na duzej patelni rozgrzac olej. Dodac 3-4 lyzki pasty curry i smazyc, mieszajac, na srednim ogniu, az zacznie pachniec. Dodac mleko kokosowe, smazyc, az zacznie bulgotac. Kiedy olej oddzieli sie od mleka, dodac baklazany, chilli, liscie limonki, sos rybny i cukier. Gotowac 3-4 minuty, az baklazan zmieknie, nastepnie dodac wolowine i gotowac kolejne 2 minuty. Zdjac z ognia, podawac z ryzem (najlepiej jasminowym), udekorowane kolendra albo tajska bazylia.
Ale swieta swietami, a jesc trzeba. Barszcz z uszkami poczeka, dzis bedzie curry.
I to nie byle jakie curry. Wyszperawszy przepis u Gordona Ramsaya, w "World Kitchen", zmodyfikowalam go troche, eliminujac nielubianego przez Mezczyzne baklazana i dodajac w zamian zolta papryke. Efekt jest naprawde smaczny! Sekretem tego dania jest domowa zielona pasta curry, ktora bije na glowe wszelkie sklepowe warianty. Z podanych proporcji wychodzi jej nieco wiecej niz potrzeba do tego przepisu, ale mozecie ja przechowywac w lodowce, w szczelnie zamknietym sloiczku, przez tydzien.
Wazne: wolowina musi byc dosc chuda, tak, by wystarczyla jej krotka obrobka termiczna. Najlepiej nada sie poledwica. Jesli lubicie lagodniejsze curry, dajcie mniej pasty; jesli wolicie, kiedy "kopie", nie wahajcie sie dac 4 lyzki.
Aromatyczne zielone curry z wolowina
(dla 4 osob)
Skladniki na paste:
- 10 dlugich zielonych papryczek chilli
- 3 szalotki, obrane
- 6 zabkow czosnku, obranych
- lodyzki z 1 peczka kolendry
- 2 lodygi trawy cytrynowej, przyciete
- 3 liscie limonki kaffir albo skorka starta z 2 limonek
- 1-2 lyzki oleju roslinnego
- 1 lyzka nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1/2 lyzeczki ziaren czarnego pieprzu
- 1 lyzeczka soli morskiej
- 1 lyzeczka pasty krewetkowej (opcjonalnie)
Na curry:
- 3-4 lyzki pasty curry
- 450 g poledwicy wolowej
- 5 malych baklazanow albo 1 duzy (ja zastapilam 2 zoltymi paprykami)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 400 ml mleka kokosowego
- 2 czerwone chilli, przekrojone na pol wzdluz
- 2 liscie limonki kaffir, porwane na pol
- 1 1/2 lyzki sosu rybnego
- 1 lyzeczka brazowego cukru
- garsc porwanej tajskiej bazylii albo kolendry
Przygotowac paste: posiekac chilli, szalotki, imbir, czosnek, lodyzki kolendry, trawe cytrynowa i liscie limonki kaffir, wlozyc do malaksera. Zmiksowac na dosc gladka mase, dodac 1-2 lyzki oleju, jesli to konieczne. Nasiona kolendry i kuminu podprazyc na suchej patelni na srednim ogniu przez okolo minute, az zaczna wydzielac zapach. Utrzec przyprawy wraz z pieprzem i sola na proszek za pomoca mozdzierza (mozna tez zmielic w mlynku), dodac do malaksera wraz z pasta krewetkowa, jesli uzywamy, i zmiksowac, az skladniki sie polacza.
Wolowine i baklazany (w moim wypadku papryke) pokroic w kawalki na jeden kes, odstawic.
W woku albo na duzej patelni rozgrzac olej. Dodac 3-4 lyzki pasty curry i smazyc, mieszajac, na srednim ogniu, az zacznie pachniec. Dodac mleko kokosowe, smazyc, az zacznie bulgotac. Kiedy olej oddzieli sie od mleka, dodac baklazany, chilli, liscie limonki, sos rybny i cukier. Gotowac 3-4 minuty, az baklazan zmieknie, nastepnie dodac wolowine i gotowac kolejne 2 minuty. Zdjac z ognia, podawac z ryzem (najlepiej jasminowym), udekorowane kolendra albo tajska bazylia.
Labels:
chilli,
curry,
dania miesne,
Gordon Ramsay,
ostre,
Tajlandia,
wolowina
Friday, 7 December 2012
Pieczone kotlety schabowe z pikantnym sosem
Mam olbrzymia slabosc do Gordona Ramsaya. Ten pomarszczony niedoszly pilkarz o cietym jezyku jest chyba moim ulubionym celebrity chef. Sama nie wiem, jakim cudem jego ksiazka "Gordon's Greatest Hits" tak dlugo lezala na mojej polce nieuzywana.
Niedawno zaczelam ja wertowac i okazalo sie, ze jest w niej mnostwo przepisow, ktore mam ogromna ochote przetestowac. Niektore z nich sa dosc wykwintne, ale sporo jest takich, ktore z powodzeniem mozna wykorzystywac na codzien. Na pierwszy ogien poszly pieczone kotlety schabowe z pikantnym sosem - mialam akurat dwa plastry schabu z koscia, ktore domagaly sie wykorzystania. Efekt? Naprawde pyszny! Mieso pachnie ziolami, a sos ma w sobie rozgrzewajaca moc i daje solidnego kopniaka kubkom smakowym i mysle, ze bedzie dobrze smakowal rowniez z kurczakiem. Podalam mieso z polenta, ktora idealnie do niego pasuje, choc rownie dobrze mozecie zaserwowac je z pieczonymi ziemniakami, frytkami czy nawet makaronem.
Pieczone kotlety schabowe z pikantnym sosem
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 plastry schabu, ok. 250 g kazdy
- oliwa z oliwek
- kilka galazek tymianku
- kilka galazek rozmarynu (same listki)
- 1/2 glowki czosnku, podzielonej na zabki (uwaga: nie obierac!)
- szczypta soli morskiej
- czarny pieprz
Sos:
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1 czerwona chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 200 g brazowych pieczarek, pokrojonych w cienkie plasterki
- 400 g posiekanych pomidorow w puszce
- 1 lyzeczka drobnego cukru
- sol i pieprz, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Mieso wlozyc do lekko nasmarowanego oliwa naczynia zaroodpornego, na wierzchu ulozyc galazki tymianku, liscie rozmarynu i zabki czosnku, oproszyc sola i pieprzem, skropic oliwa i piec przez 20 minut, az mieso bedzie upieczone.
W miedzyczasie przygotowac sos: rozgrzac oliwe na duzej patelni, dodac cebule, papryke, chilli i pieczarki. Smazyc na duzym ogniu przez 3-4 minuty, wciaz mieszajac, az warzywa zaczna mieknac. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem, dodac cukier i odrobine wody. Dusic przez 10-12 minut, az sos zgestnieje. Doprawic do smaku.
Mieso wyjac z piekarnika i zostawic w cieplym miejscu na 5 minut, nastepnie zlac soki z naczynia na patelnie z sosem. Podgrzac sos i podawac z kotletami.
Niedawno zaczelam ja wertowac i okazalo sie, ze jest w niej mnostwo przepisow, ktore mam ogromna ochote przetestowac. Niektore z nich sa dosc wykwintne, ale sporo jest takich, ktore z powodzeniem mozna wykorzystywac na codzien. Na pierwszy ogien poszly pieczone kotlety schabowe z pikantnym sosem - mialam akurat dwa plastry schabu z koscia, ktore domagaly sie wykorzystania. Efekt? Naprawde pyszny! Mieso pachnie ziolami, a sos ma w sobie rozgrzewajaca moc i daje solidnego kopniaka kubkom smakowym i mysle, ze bedzie dobrze smakowal rowniez z kurczakiem. Podalam mieso z polenta, ktora idealnie do niego pasuje, choc rownie dobrze mozecie zaserwowac je z pieczonymi ziemniakami, frytkami czy nawet makaronem.
Pieczone kotlety schabowe z pikantnym sosem
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 plastry schabu, ok. 250 g kazdy
- oliwa z oliwek
- kilka galazek tymianku
- kilka galazek rozmarynu (same listki)
- 1/2 glowki czosnku, podzielonej na zabki (uwaga: nie obierac!)
- szczypta soli morskiej
- czarny pieprz
Sos:
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1 czerwona chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 200 g brazowych pieczarek, pokrojonych w cienkie plasterki
- 400 g posiekanych pomidorow w puszce
- 1 lyzeczka drobnego cukru
- sol i pieprz, do smaku
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Mieso wlozyc do lekko nasmarowanego oliwa naczynia zaroodpornego, na wierzchu ulozyc galazki tymianku, liscie rozmarynu i zabki czosnku, oproszyc sola i pieprzem, skropic oliwa i piec przez 20 minut, az mieso bedzie upieczone.
W miedzyczasie przygotowac sos: rozgrzac oliwe na duzej patelni, dodac cebule, papryke, chilli i pieczarki. Smazyc na duzym ogniu przez 3-4 minuty, wciaz mieszajac, az warzywa zaczna mieknac. Dodac pomidory, doprawic sola i pieprzem, dodac cukier i odrobine wody. Dusic przez 10-12 minut, az sos zgestnieje. Doprawic do smaku.
Mieso wyjac z piekarnika i zostawic w cieplym miejscu na 5 minut, nastepnie zlac soki z naczynia na patelnie z sosem. Podgrzac sos i podawac z kotletami.
Friday, 30 November 2012
Pitta z kurczakiem z chilli
Bardzo mi ostatnio po drodze z Nigelem Slaterem. Jego kapitalne, blyskawiczne przepisy z "Real Fast Food" sa idealne dla zabieganych. Mysle, ze w grudniu - ktory zapowiada sie u mnie bardzo intensywnie - niejeden raz przyjda mi z pomoca.
Ten przepis wpadl mi w oko, kiedy ukladalam menu na tydzien. Czytalam liste skladnikow marynaty i z chwili na chwile coraz bardziej sie nakrecalam. Nie bylo mocnych, musialam to zrobic. I cale szczescie, ze zrobilam, bo efekt jest naprawde boski!
Marynata jest kapitalna i na pewno wykorzystam ja jeszcze w innych daniach. Moj kurczak marynowal sie cala noc i mysle, ze wlasnie dlatego byl tak pelen smaku i soczysty. Zamiast grillowac, podsmazylam go na patelni, bo tak bylo szybciej. Lekki jogurtowy sos pachnie mieta, a liscie salaty przyjemnie chrupia w chlebowej kieszonce. To takie uliczne zarcie, typowy fast food, ale za to w najlepszym wydaniu.
Pitta z kurczakiem z chilli
Skladniki:
(na 2 porcje)
- 4 dymki (biale czesci) albo 1 mala cebula, posiekana
- 4 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 3 lyzki oleju arachidowego
- sok z 1 cytryny
- 1/2 lyzeczki soli
- 1 lyzka plynnego miodu
- 1 lyzeczka mielonej papryki
- 1/2 lyzeczki chilli w proszku
- 1 mala czerwona papryczka chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 225 g piersi z kurczaka
Sos:
- 6 lyzek jogurtu naturalnego
- 1 lyzka posiekanych swiezych lisci miety
- 1 lyzeczka mielonej papryki
- 2 dymki, posiekane
Dodatkowo:
- 2 podgrzane chlebki pitta
- porwane liscie salaty
W misce wymieszac posiekana dymke lub cebule, czosnek, olej i sok z cytryny. Dodac sol, miod, papryke i chilli (mielona i swieza), wymieszac. Kurczaka pokroic na kawalki na jeden kes i wlozyc do marynaty na co najmniej 20 minut (ale lepiej na dluzej, np. na noc).
Wymieszac skladniki sosu. Rozgrzac grill albo patelnie grillowa (ja smazylam na zwyklej) i grillowac przez okolo 8 minut, przewracajac raz, az kurczak zrobi sie zlotobrazowy z zewnatrz, pozostajac soczysty w srodku. Nadziac miesem podgrzane chlebki pitta, polac sosem i dorzucic garsc salaty.
Ten przepis wpadl mi w oko, kiedy ukladalam menu na tydzien. Czytalam liste skladnikow marynaty i z chwili na chwile coraz bardziej sie nakrecalam. Nie bylo mocnych, musialam to zrobic. I cale szczescie, ze zrobilam, bo efekt jest naprawde boski!
Marynata jest kapitalna i na pewno wykorzystam ja jeszcze w innych daniach. Moj kurczak marynowal sie cala noc i mysle, ze wlasnie dlatego byl tak pelen smaku i soczysty. Zamiast grillowac, podsmazylam go na patelni, bo tak bylo szybciej. Lekki jogurtowy sos pachnie mieta, a liscie salaty przyjemnie chrupia w chlebowej kieszonce. To takie uliczne zarcie, typowy fast food, ale za to w najlepszym wydaniu.
Pitta z kurczakiem z chilli
Skladniki:
(na 2 porcje)
- 4 dymki (biale czesci) albo 1 mala cebula, posiekana
- 4 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 3 lyzki oleju arachidowego
- sok z 1 cytryny
- 1/2 lyzeczki soli
- 1 lyzka plynnego miodu
- 1 lyzeczka mielonej papryki
- 1/2 lyzeczki chilli w proszku
- 1 mala czerwona papryczka chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 225 g piersi z kurczaka
Sos:
- 6 lyzek jogurtu naturalnego
- 1 lyzka posiekanych swiezych lisci miety
- 1 lyzeczka mielonej papryki
- 2 dymki, posiekane
Dodatkowo:
- 2 podgrzane chlebki pitta
- porwane liscie salaty
W misce wymieszac posiekana dymke lub cebule, czosnek, olej i sok z cytryny. Dodac sol, miod, papryke i chilli (mielona i swieza), wymieszac. Kurczaka pokroic na kawalki na jeden kes i wlozyc do marynaty na co najmniej 20 minut (ale lepiej na dluzej, np. na noc).
Wymieszac skladniki sosu. Rozgrzac grill albo patelnie grillowa (ja smazylam na zwyklej) i grillowac przez okolo 8 minut, przewracajac raz, az kurczak zrobi sie zlotobrazowy z zewnatrz, pozostajac soczysty w srodku. Nadziac miesem podgrzane chlebki pitta, polac sosem i dorzucic garsc salaty.
Labels:
chilli,
dania miesne,
drob,
fast food,
jogurt,
kurczak,
Nigel Slater,
pitta,
szczypior
Wednesday, 5 September 2012
Pikantny stir-fry z wolowina i papryka
Ostatnio nie mam ani czasu, ani sily na pichcenie skomplikowanych i czasochlonnych dan. W takich chwilach z pomoca przychodza mi szybkie orientalne dania typu stir-fry. O ich plusach rozpisywalam sie juz niejeden raz i mysle, ze wielu z was rowniez docenia latwosc ich przygotowania, nieskonczone mozliwosci kombinowania ze skladnikami i szybkosc, z jaka laduja na stole.
Dzisiejsza wersja jest jedna z najprostszych. Autorka przepisu jest Ching-He Huang, a wygrzebalam go w ksiazce "Market Kitchen" (swoja droga, pelnej ciekawych i inspirujacych przepisow). Z rozpedu zapomnialam obtoczyc miesa w mace kukurydzianej, ale mimo to danie wyszlo naprawde smaczne. Mysle, ze przypadnie do gustu takze tym, ktorzy nie palaja szczegolna miloscia do orientalnej kuchni, bo mimo kilku egzotycznych dodatkow, takich jak imbir czy sos sojowy, smakuje dosc... swojsko. Wystarczy kwadrans, by je przygotowac - nawet chinszczyzna na telefon nie dojedzie do nas tak szybko!
Przepis ponizej z moimi modyfikacjami, czyli bez maki kukurydzianej i z nieco mniejsza (ale nadal wystarczajaca, by danie mialo pazur) iloscia chilli.
Pikantny stir-fry z wolowina i papryka
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 200 g chudego steku wolowego, pokrojonego w paski
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 2,5-cm kawalek swiezego, startego korzenia imbiru
- 1-2 czerwone papryczki chilli, drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, pokrojone w plasterki
- 1 duza czerwona papryka, pokrojona w kawalki
- 1 lyzka ciemnego sosu sojowego
- 1 lyzka jasnego sosu sojowego
- 1 lyzka bulionu warzywnego
- 1/2 lyzeczki oleju sezamowego
Rozgrzac woka na duzym ogniu, wlac 1 lyzke oleju i rozgrzewac, az zacznie sie dymic. Dodac czosnek, imbir i chilli, podsmazyc przez kilka sekund, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i smazyc, mieszajac, az sie zrumieni. Przelozyc na talerz i odstawic.
Do woka wlac pozostala lyzke oleju, dodac czerwona papryke i doprawic odrobina pieprzu. Smazyc na srednim ogniu, mieszajac, przez 4-5 minut, az lekko zmieknie. Dodac podsmazona wolowine i wymieszac. Wlac sos sojowy, olej sezamowy i bulion, smazyc jeszcze przez chwile i podawac (u mnie z nudlami, ale z ryzem tez bedzie smakowac swietnie).
Przepis dodaje do akcji Paprykujemy 3.
Dzisiejsza wersja jest jedna z najprostszych. Autorka przepisu jest Ching-He Huang, a wygrzebalam go w ksiazce "Market Kitchen" (swoja droga, pelnej ciekawych i inspirujacych przepisow). Z rozpedu zapomnialam obtoczyc miesa w mace kukurydzianej, ale mimo to danie wyszlo naprawde smaczne. Mysle, ze przypadnie do gustu takze tym, ktorzy nie palaja szczegolna miloscia do orientalnej kuchni, bo mimo kilku egzotycznych dodatkow, takich jak imbir czy sos sojowy, smakuje dosc... swojsko. Wystarczy kwadrans, by je przygotowac - nawet chinszczyzna na telefon nie dojedzie do nas tak szybko!
Przepis ponizej z moimi modyfikacjami, czyli bez maki kukurydzianej i z nieco mniejsza (ale nadal wystarczajaca, by danie mialo pazur) iloscia chilli.
Pikantny stir-fry z wolowina i papryka
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 200 g chudego steku wolowego, pokrojonego w paski
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 2,5-cm kawalek swiezego, startego korzenia imbiru
- 1-2 czerwone papryczki chilli, drobno posiekane
- 2 zabki czosnku, pokrojone w plasterki
- 1 duza czerwona papryka, pokrojona w kawalki
- 1 lyzka ciemnego sosu sojowego
- 1 lyzka jasnego sosu sojowego
- 1 lyzka bulionu warzywnego
- 1/2 lyzeczki oleju sezamowego
Rozgrzac woka na duzym ogniu, wlac 1 lyzke oleju i rozgrzewac, az zacznie sie dymic. Dodac czosnek, imbir i chilli, podsmazyc przez kilka sekund, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i smazyc, mieszajac, az sie zrumieni. Przelozyc na talerz i odstawic.
Do woka wlac pozostala lyzke oleju, dodac czerwona papryke i doprawic odrobina pieprzu. Smazyc na srednim ogniu, mieszajac, przez 4-5 minut, az lekko zmieknie. Dodac podsmazona wolowine i wymieszac. Wlac sos sojowy, olej sezamowy i bulion, smazyc jeszcze przez chwile i podawac (u mnie z nudlami, ale z ryzem tez bedzie smakowac swietnie).
Przepis dodaje do akcji Paprykujemy 3.
Monday, 18 June 2012
Ostro! Grillowany pstrag z chilli i limonka.
Wychodze z zalozenia, ze dobra ryba broni sie sama. Nie potrzebuje wielu dodatkow i wyszukanej oprawy, a juz na pewno nie potrzebuje panierki i smazenia. Nigdy nie rozumialam, dlaczego to wlasnie tak przygotowane ryby ciesza sie najwieksza popularnoscia.
Ja najbardziej lubie pieczone albo grillowane. To zdecydowanie zdrowsza opcja - i, moim zdaniem, smaczniejsza, bo lepiej wydobywa smak ryby. Filety z pstraga pokrylam glazura z chilli i sokiem z limonki, dzieki czemu byly lekko pikantne i bardzo aromatyczne. Z braku ogrodka grillowalam w piekarniku, ale chetnie powtorzylabym to danie, majac dostep do prawdziwego grilla weglowego. Lekka salatka z pomidorow, ogorkow, czerwonej cebuli i swiezej kolendry jest idealnym i bardzo letnim dodatkiem.
Wraz ze mna rybke przygotowaly Emma i Mopsik.
Grillowany pstrag z chilli i limonka
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 filety z pstraga
- 1 czerwona papryczka chilli
- 1 lyzka soku z limonki
- 1,5 lyzeczki oliwy z oliwek
- sol, do smaku
Papryczke chilli drobno posiekac albo zmiksowac w malakserze na jak najgladsza paste. Dodac sok z limonki i oliwe, doprawic sola, wymieszac. Za pomoca pedzelka nasmarowac rybe tak powstala mieszanka i grillowac (w piekarniku, na grillu albo na patelni grillowej) przez okolo 5-6 minut z kazdej strony, az ryba zrobi sie matowa i bedzie mozna latwo oddzielac kawalki miesa widelcem.
Najlepiej smakuje z lekka salatka.
Przepis dodaje do akcji Grill 2012.
Ja najbardziej lubie pieczone albo grillowane. To zdecydowanie zdrowsza opcja - i, moim zdaniem, smaczniejsza, bo lepiej wydobywa smak ryby. Filety z pstraga pokrylam glazura z chilli i sokiem z limonki, dzieki czemu byly lekko pikantne i bardzo aromatyczne. Z braku ogrodka grillowalam w piekarniku, ale chetnie powtorzylabym to danie, majac dostep do prawdziwego grilla weglowego. Lekka salatka z pomidorow, ogorkow, czerwonej cebuli i swiezej kolendry jest idealnym i bardzo letnim dodatkiem.
Wraz ze mna rybke przygotowaly Emma i Mopsik.
Grillowany pstrag z chilli i limonka
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 filety z pstraga
- 1 czerwona papryczka chilli
- 1 lyzka soku z limonki
- 1,5 lyzeczki oliwy z oliwek
- sol, do smaku
Papryczke chilli drobno posiekac albo zmiksowac w malakserze na jak najgladsza paste. Dodac sok z limonki i oliwe, doprawic sola, wymieszac. Za pomoca pedzelka nasmarowac rybe tak powstala mieszanka i grillowac (w piekarniku, na grillu albo na patelni grillowej) przez okolo 5-6 minut z kazdej strony, az ryba zrobi sie matowa i bedzie mozna latwo oddzielac kawalki miesa widelcem.
Najlepiej smakuje z lekka salatka.
Przepis dodaje do akcji Grill 2012.
Friday, 25 May 2012
Bogactwo smaku. Kurczak w sosie mole poblano.
Pierwszy raz zetknelam sie z mole poblano w pewnej meksykanskiej restauracji na Covent Garden. Jako ze na kuchni meksykanskiej (i kuchni w ogole) nie znalam sie wowczas ani troche, zamowilam cos, co mialo ladna, chwytliwa nazwe - i zakochalam sie od pierwszego kesa.
Nigdy dotad nie probowalam odtworzyc ten smak w domu, ale doszlam do wniosku, ze raz kozie smierc i postanowilam sie z nim zmierzyc w ramach akcji Hola Mexico 2. Przepis (zarowno na sos, jak i na danie z jego udzialem, w ktorym podmienilam indyka na kurczaka) znalazlam w ksiazeczce "Everyday Mexican". Juz sama lista skladnikow stanowi wyzwanie: dluga chyba na kilometr, pelna dosc egzotycznych elementow, ktore pozornie zupelnie do siebie nie pasuja. No bo kto to slyszal: czekolada w jednym garze z pomidorami, migdalami, cebula i rodzynkami? To sie nie moze udac.
A jednak.
Samo przygotowanie sosu nie jest tak skomplikowane, jak przypuszczalam, choc zajmuje troche czasu (glownie przez koniecznosc namoczenia kilku rodzajow suszonej papryki). Mole poblano ma tez sklonnosc do chlapania, wiec jesli bedziecie sie za niego brac, przygotujcie sie na to, ze sciana za kuchenka bedzie upstrzona brazowo-czerwonymi plamkami. A kiedy zabierzecie sie do jedzenia, upewnijcie sie, ze macie na podoredziu szklanke wody. Moze sie przydac :) I jeszcze jedno: z podanych proporcji wychodzi calkiem sluszna ilosc mole poblano, ale to nic zlego, bo mozna go zamrozic.
Mole poblano
Skladniki:
- 3 suszone papryczki mulato
- 3 lagodne suszone papryczki ancho
- 5-6 suszonych kalifornijskich chilli
- 1 cebula, posiekana
- 5 zabkow czosnku, posiekanych
- 450 g dojrzalych pomidorow
- 2 tortille, najlepiej lekko podeschniete, pokrojone na kawalki
- szczypta gozdzikow
- szczypta nasion kopru wloskiego
- po 1/8 lyzeczki mielonego cynamonu, kolendry i kuminu
- 3 lyzki lekko podprazonych nasion sezamu albo tahini
- 3 lyzki migdalow w platkach
- 2 lyzki rodzynek
- 1 lyzka masla orzechowego (opcjonalnie)
- 500 ml bulionu drobiowego
- 3-4 lyzki startej ciemnej czekolady (u mnie Lindt Excellence 85%)
- 2 lyzki lagodnej sproszkowanej przyprawy chilli
- 3 lyzki oleju roslinnego
- sol, pieprz i sok z limonki, do smaku
Papryki opalic nad ogniem, trzymajac je w metalowych szczypcach, az lekko pociemnieja; mozna tez podpiec je na suchej patelni przez okolo 30 sekund, ciagle przewracajac. Tak przygotowane papryki umiescic w misce, zalac wrzaca woda i przykryc. Odstawic na minimum godzine (choc mozna na cala noc). Przewrocic raz na druga strone, by rowno sie namoczyly.
Wymoczone papryki oczyscic z nasion i pokroic na kawalki. Wlozyc do malaksera, dodac cebule, czosnek, pomidory, kawalki tortilli, gozdziki, koper wloski, cynamon, kumin, kolendre, sezam lub tahini, migdaly, rodzynki i ewentualnie maslo orzechowe, a nastepnie zmiksowac. Nie przerywajac pracy malaksera, dodac odrobine bulionu i nadal miksowac na gladka paste. Dodac reszte bulionu, czekolade i chilli, wymieszac.
W garnku porzadnie rozgrzac olej, wlac sos (ostroznie, bedzie chlapac) i gotowac, mieszajac od czasu do czasu, przez okolo 10 minut. Doprawic do smaku sola, pieprzem i sokiem z limonki.
Kurczak z mole poblano
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 piersi z kurczaka, kazda pokrojona na 4 czesci
- ok. 500 ml bulionu, plus odrobina do rozcienczenia sosu
- 1 cebula, posiekana
- 1 glowka czosnku, podzielona na zabki, obrana
- 1 lodyga selera naciowego, posiekana
- 1 lisc laurowy
- peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 575 ml sosu mole poblano
- 4-5 lyzek nasion sezamu, do dekoracji
Mieso ulozyc w duzym garnku, ktory mozna wlozyc do piekarnika. Zalac bulionem i woda, dodac cebule, czosnek, seler, lisc laurowy i polowe kolendry. Przykryc i wstawic do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na okolo 45 minut. (Mozna tez po prostu gotowac mieso przez okolo 40 minut na nieduzym ogniu, az bedzie miekkie.)
Podgrzac mole poblano w garnku, rozrzedzajac sos bulionem do konsystencji rzadkiej smietany. Ziarna sezamu podprazyc na suchej patelni.
Ugotowane mieso wylowic z wywaru i ulozyc na talerzach, zalac sosem i udekorowac pozostala kolendra i sezamem. Podawac z ryzem.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 2.
Nigdy dotad nie probowalam odtworzyc ten smak w domu, ale doszlam do wniosku, ze raz kozie smierc i postanowilam sie z nim zmierzyc w ramach akcji Hola Mexico 2. Przepis (zarowno na sos, jak i na danie z jego udzialem, w ktorym podmienilam indyka na kurczaka) znalazlam w ksiazeczce "Everyday Mexican". Juz sama lista skladnikow stanowi wyzwanie: dluga chyba na kilometr, pelna dosc egzotycznych elementow, ktore pozornie zupelnie do siebie nie pasuja. No bo kto to slyszal: czekolada w jednym garze z pomidorami, migdalami, cebula i rodzynkami? To sie nie moze udac.
A jednak.
Samo przygotowanie sosu nie jest tak skomplikowane, jak przypuszczalam, choc zajmuje troche czasu (glownie przez koniecznosc namoczenia kilku rodzajow suszonej papryki). Mole poblano ma tez sklonnosc do chlapania, wiec jesli bedziecie sie za niego brac, przygotujcie sie na to, ze sciana za kuchenka bedzie upstrzona brazowo-czerwonymi plamkami. A kiedy zabierzecie sie do jedzenia, upewnijcie sie, ze macie na podoredziu szklanke wody. Moze sie przydac :) I jeszcze jedno: z podanych proporcji wychodzi calkiem sluszna ilosc mole poblano, ale to nic zlego, bo mozna go zamrozic.
Mole poblano
Skladniki:
- 3 suszone papryczki mulato
- 3 lagodne suszone papryczki ancho
- 5-6 suszonych kalifornijskich chilli
- 1 cebula, posiekana
- 5 zabkow czosnku, posiekanych
- 450 g dojrzalych pomidorow
- 2 tortille, najlepiej lekko podeschniete, pokrojone na kawalki
- szczypta gozdzikow
- szczypta nasion kopru wloskiego
- po 1/8 lyzeczki mielonego cynamonu, kolendry i kuminu
- 3 lyzki lekko podprazonych nasion sezamu albo tahini
- 3 lyzki migdalow w platkach
- 2 lyzki rodzynek
- 1 lyzka masla orzechowego (opcjonalnie)
- 500 ml bulionu drobiowego
- 3-4 lyzki startej ciemnej czekolady (u mnie Lindt Excellence 85%)
- 2 lyzki lagodnej sproszkowanej przyprawy chilli
- 3 lyzki oleju roslinnego
- sol, pieprz i sok z limonki, do smaku
Papryki opalic nad ogniem, trzymajac je w metalowych szczypcach, az lekko pociemnieja; mozna tez podpiec je na suchej patelni przez okolo 30 sekund, ciagle przewracajac. Tak przygotowane papryki umiescic w misce, zalac wrzaca woda i przykryc. Odstawic na minimum godzine (choc mozna na cala noc). Przewrocic raz na druga strone, by rowno sie namoczyly.
Wymoczone papryki oczyscic z nasion i pokroic na kawalki. Wlozyc do malaksera, dodac cebule, czosnek, pomidory, kawalki tortilli, gozdziki, koper wloski, cynamon, kumin, kolendre, sezam lub tahini, migdaly, rodzynki i ewentualnie maslo orzechowe, a nastepnie zmiksowac. Nie przerywajac pracy malaksera, dodac odrobine bulionu i nadal miksowac na gladka paste. Dodac reszte bulionu, czekolade i chilli, wymieszac.
W garnku porzadnie rozgrzac olej, wlac sos (ostroznie, bedzie chlapac) i gotowac, mieszajac od czasu do czasu, przez okolo 10 minut. Doprawic do smaku sola, pieprzem i sokiem z limonki.
Kurczak z mole poblano
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 piersi z kurczaka, kazda pokrojona na 4 czesci
- ok. 500 ml bulionu, plus odrobina do rozcienczenia sosu
- 1 cebula, posiekana
- 1 glowka czosnku, podzielona na zabki, obrana
- 1 lodyga selera naciowego, posiekana
- 1 lisc laurowy
- peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 575 ml sosu mole poblano
- 4-5 lyzek nasion sezamu, do dekoracji
Mieso ulozyc w duzym garnku, ktory mozna wlozyc do piekarnika. Zalac bulionem i woda, dodac cebule, czosnek, seler, lisc laurowy i polowe kolendry. Przykryc i wstawic do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na okolo 45 minut. (Mozna tez po prostu gotowac mieso przez okolo 40 minut na nieduzym ogniu, az bedzie miekkie.)
Podgrzac mole poblano w garnku, rozrzedzajac sos bulionem do konsystencji rzadkiej smietany. Ziarna sezamu podprazyc na suchej patelni.
Ugotowane mieso wylowic z wywaru i ulozyc na talerzach, zalac sosem i udekorowac pozostala kolendra i sezamem. Podawac z ryzem.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 2.
Subscribe to:
Posts (Atom)