Po swiatecznym lenistwie i serii imprez powoli wracam do siebie. Wracam tez do kuchni, choc chwilowo unikam aparatu. Trudno sie dziwic, skoro za oknem ciagle ciemno i szaro... Tesknie za swiatlem. Niechby juz nawet bylo mrozno, ale slonecznie. Tymczasem nic, tylko chmury i deszcz, doprawione przenikliwym wiatrem.
Ma ktos moze w zapasie troche slonca, ktorym moglby sie podzielic?
Minelo juz troche czasu, odkad robilam te klopsiki. Wydaje mi sie jednak, ze to idealne danie dla tych, ktorzy po swietach odczuwaja przesyt tradycyjnych smakow i maja ochote na cos lzejszego. Jak to w kuchni azjatyckiej bywa, danie jest szybkie, proste i smaczne. Swoj specyficzny, slonawy smak zawdziecza dodatkowi pasty miso, ktora nie jest moze popularnym skladnikiem w przecietnej kuchennej szafce, ale ktora warto miec pod reka. Wydajna i zdrowa, przyda sie wam na pewno, jesli postanowicie czesciej przygotowywac azjatyckie potrawy.
Zmniejszylam troche ilosc wody, bo chcialam uzyskac gestszy sos. Uzylam wieprzowiny, ale jesli unikacie czerwonego miesa, mozecie z powodzeniem zastapic ja indykiem. Dzieki temu danie bedzie jeszcze lzejsze.
Klopsiki z miso
Skladniki:
- 400 g mielonej wieprzowiny (mozna zastapic indykiem)
- 2,5 cm kawalek imbiru, startego na tarce
- 5-6 pieczarek, posiekanych
- 2 papryczki chilli, drobno posiekane
- sol i pieprz, do smaku
- 1 lyzka sosu ostrygowego
- 3 lyzki pasty miso
- 250 g chinskiego makaronu jajecznego
- garsc posiekanej kolendry, do dekoracji
Mieso wymieszac w misce z imbirem, pieczarkami i jedna posiekana papryczka chilli. Doprawic sola, pieprzem i sosem ostrygowym, wyrobic mase i formowac z niej kulki o srednicy 2-3 cm.
W garnku zagotowac 1-1,5 litra wody, dodac paste miso. Kiedy sie rozpusci, dodac klopsiki. Gotowac przez 7 minut, dodac nudle i gotowac kolejne 8 minut. Makaron z klopsikami przelozyc do miseczek, zalac wywarem, w ktorym sie gotowaly. Posypac kolendra i pozostala papryczka chilli.
Dla 4 osob
Showing posts with label Azja. Show all posts
Showing posts with label Azja. Show all posts
Monday, 6 January 2014
Tuesday, 9 July 2013
Orientalna wieprzowina z nudlami
Wieprzowina nie pojawia sie na moim stole czesto, ale jesli juz sie pojawia, to zwykle w orientalnym wydaniu. Za tradycyjnym schabowym nie przepadam, przeraza mnie nasiaknieta tluszczem panierka. Zdecydowanie wole wieprzowine w innych daniach, a chyba najbardziej lubie ja w potrawach typu stir-fry.
To chyba najbardziej czasochlonny stir-fry, jaki zdarzylo mi sie robic. Samo smazenie to pestka, ale za to ile sie trzeba nakroic, narwac i nasiekac! Ale zdecydowanie warto, bo danie jest naprawde pyszne. Juz same nudle zachwycaja roznorodnoscia smakow i tekstur: chrupiaca papryka kontrastuje z miekkimi grzybami, gorzkawa zielen pak choi zgrywa sie z pikantnoscia chilli. Wieprzowina z dodatkiem pieprzu syczuanskiego jest w zasadzie tylko dodatkiem i z powodzeniem mozna sie bez niej obejsc. Jesli jednak jestescie miesozerni, warto ja dodac dla jeszcze wiekszego urozmaicenia.
Orientalna wieprzowina z nudlami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- mala garsc ziaren pieprzu syczuanskiego
- 700 g chudej wieprzowiny, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzeczki oleju sezamowego
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 2 lyzki swiezo startego korzenia imbiru
- 1-3 swieze czerwone papryczki chilli, do smaku (ja dalam dwie)
- 125 g boczniakow, porwanych na kawalki
- 125 g grzybow shiitake, pokrojonych na polowki
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w kawalki
- 1 peczek dymki, pokrojojnej w plasterki
- 200 g pak choi, posiekanego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 300 g kielkow fasoli
- 300 g nudli jajecznych
- 2 lyzeczki sosu rybnego
- 6 lyzek sosu ostrygowego
- maly peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 75 ml bulionu drobiowego
- ciemny sos sojowy, do smaku
Pieprz rozgniesc w mozdzierzu i wetrzec w wieprzowine. Ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu.
Dobrze rozgrzac woka i patelnie. Do woka wlac olej sezamowy i slonecznikowy, dodac imbir, chilli i grzyby i smazyc przez minute, mieszajac, az lekko sie zrumienia. Dodac papryke, dymke, pak choi, czosnek i kielki, smazyc, az pak choi zwiednie. Dodac nudle, sos sojowy, sos ostrygowy, kolendre i bulion. Smazyc przez 2-3 minuty, doprawic do smaku sosem sojowym.
W miedzyczasie wlac odrobine oleju slonecznikowego na patelnie i smazyc wieprzowine przez 3-4 minuty, az mieso bedzie ugotowane i lekko zarumienione. Podawac z nudlami.
To chyba najbardziej czasochlonny stir-fry, jaki zdarzylo mi sie robic. Samo smazenie to pestka, ale za to ile sie trzeba nakroic, narwac i nasiekac! Ale zdecydowanie warto, bo danie jest naprawde pyszne. Juz same nudle zachwycaja roznorodnoscia smakow i tekstur: chrupiaca papryka kontrastuje z miekkimi grzybami, gorzkawa zielen pak choi zgrywa sie z pikantnoscia chilli. Wieprzowina z dodatkiem pieprzu syczuanskiego jest w zasadzie tylko dodatkiem i z powodzeniem mozna sie bez niej obejsc. Jesli jednak jestescie miesozerni, warto ja dodac dla jeszcze wiekszego urozmaicenia.
Orientalna wieprzowina z nudlami
Skladniki:
(dla 4 osob)
- mala garsc ziaren pieprzu syczuanskiego
- 700 g chudej wieprzowiny, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzeczki oleju sezamowego
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 2 lyzki swiezo startego korzenia imbiru
- 1-3 swieze czerwone papryczki chilli, do smaku (ja dalam dwie)
- 125 g boczniakow, porwanych na kawalki
- 125 g grzybow shiitake, pokrojonych na polowki
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w kawalki
- 1 peczek dymki, pokrojojnej w plasterki
- 200 g pak choi, posiekanego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 300 g kielkow fasoli
- 300 g nudli jajecznych
- 2 lyzeczki sosu rybnego
- 6 lyzek sosu ostrygowego
- maly peczek swiezej kolendry, posiekanej
- 75 ml bulionu drobiowego
- ciemny sos sojowy, do smaku
Pieprz rozgniesc w mozdzierzu i wetrzec w wieprzowine. Ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu.
Dobrze rozgrzac woka i patelnie. Do woka wlac olej sezamowy i slonecznikowy, dodac imbir, chilli i grzyby i smazyc przez minute, mieszajac, az lekko sie zrumienia. Dodac papryke, dymke, pak choi, czosnek i kielki, smazyc, az pak choi zwiednie. Dodac nudle, sos sojowy, sos ostrygowy, kolendre i bulion. Smazyc przez 2-3 minuty, doprawic do smaku sosem sojowym.
W miedzyczasie wlac odrobine oleju slonecznikowego na patelnie i smazyc wieprzowine przez 3-4 minuty, az mieso bedzie ugotowane i lekko zarumienione. Podawac z nudlami.
Labels:
Azja,
chilli,
dania miesne,
grzyby,
Jamie Oliver,
nudle,
papryka,
stir-fry,
wieprzowina
Wednesday, 26 June 2013
Stir-fry z krewetkami, papryka i szpinakiem
Nie jest tajemnica, ze bardzo lubie dania typu stir-fry. Blyskawiczne, a jednoczesnie smaczne, czesto ratuja mi zycie po dlugim dniu w pracy. Do tego zas sa swietnym sposobem na wykorzystanie tego, co akurat mamy w lodowce.
To danie jest banalnie proste. Niewiele skladnikow, minimum pracy, raptem kwadrans na przygotowanie. Jest tez lekkie, wiec nadaje sie dla dbajacych o linie. Nie mialam czerwonej papryki, wiec dalam zielona, ale nastepnym razem (a nastepny raz na pewno bedzie) dam czerwona, bo to wlasnie taka lubie najbardziej. Podalam stir-fry z gotowanym ryzem, ale rownie dobrze mozecie go zaserwowac z orientalnymi nudlami.
Stir-fry z krewetkami, papryka i szpinakiem
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 3 lyzki oleju arachidowego albo slonecznikowego
- 2 duze zabki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
- 1 mala papryka (najlepiej czerwona), oczyszczona z nasion i pokrojona w cienkie plasterki
- 200 g surowych krewetek tygrysich, obranych i oczyszczonych
- 2 lyzki sosu sojowego albo sosu rybnego (ja dalam ten drugi)
- 100 g mlodego szpinaku
Rozgrzac dobrze woka, wlac 2 lyzki oleju i po kilku sekundach dodac czosnek. Smazyc, mieszajac, az zacznie sie rumienic. Wylowic lyzka z patelni i przelozyc na papierowy recznik, by odsaczyc nadmiar tluszczu.
Dodac papryke i smazyc, mieszajac, przez 1 minute, az zmieknie, wylowic z patelni i odstawic. Dodac pozostaly olej, rozgrzac i dodac krewetki. Smazyc przez 2-3 minuty, az zmienia kolor i zaczna sie lekko rumienic. Dodac sos sojowy lub rybny, wymieszac. Dodac szpinak i smazyc, az zacznie wiednac, dodac z powrotem papryke i czosnek, wymieszac i podawac natychmiast.
To danie jest banalnie proste. Niewiele skladnikow, minimum pracy, raptem kwadrans na przygotowanie. Jest tez lekkie, wiec nadaje sie dla dbajacych o linie. Nie mialam czerwonej papryki, wiec dalam zielona, ale nastepnym razem (a nastepny raz na pewno bedzie) dam czerwona, bo to wlasnie taka lubie najbardziej. Podalam stir-fry z gotowanym ryzem, ale rownie dobrze mozecie go zaserwowac z orientalnymi nudlami.
Stir-fry z krewetkami, papryka i szpinakiem
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 3 lyzki oleju arachidowego albo slonecznikowego
- 2 duze zabki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
- 1 mala papryka (najlepiej czerwona), oczyszczona z nasion i pokrojona w cienkie plasterki
- 200 g surowych krewetek tygrysich, obranych i oczyszczonych
- 2 lyzki sosu sojowego albo sosu rybnego (ja dalam ten drugi)
- 100 g mlodego szpinaku
Rozgrzac dobrze woka, wlac 2 lyzki oleju i po kilku sekundach dodac czosnek. Smazyc, mieszajac, az zacznie sie rumienic. Wylowic lyzka z patelni i przelozyc na papierowy recznik, by odsaczyc nadmiar tluszczu.
Dodac papryke i smazyc, mieszajac, przez 1 minute, az zmieknie, wylowic z patelni i odstawic. Dodac pozostaly olej, rozgrzac i dodac krewetki. Smazyc przez 2-3 minuty, az zmienia kolor i zaczna sie lekko rumienic. Dodac sos sojowy lub rybny, wymieszac. Dodac szpinak i smazyc, az zacznie wiednac, dodac z powrotem papryke i czosnek, wymieszac i podawac natychmiast.
Sunday, 28 April 2013
Azjatyckie klopsiki w slodko-kwasnym sosie
Czy macie juz dosc klopsikow? Obiecuje, ze od jutra beda pojawiac sie tutaj bardziej urozmaicone przepisy. Ale, poki co, na zakonczenie tegorocznej klopsikowej akcji, jeszcze jedna wariacja na temat, tym razem azjatycka.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Przepis znalazlam na tym blogu (ktory, swoja droga, bardzo polecam, bo warto go sledzic). Spodobala mi sie prostota wykonania, a takze to, ze klopsiki sa pieczone, a nie smazone. Nie, nie zaczelam sie nagle przejmowac kaloriami i nie przeszlam na diete; po prostu pieczone klopsiki smakuja mi najbardziej. Te sa naprawde pyszne: mieciutkie dzieki polaczeniu wieprzowiny z wolowina, delikatne, ale pelne charakteru dzieki typowo azjatyckiej kombinacji dodatkow: dymce, imbirowi i czosnkowi. Ja dodalam od siebie jeszcze posiekana papryczke chilli, bo mialam ochote na danie z "pazurem". Jesli chcecie, by klopsiki byly lagodniejsze, po prostu ja pomincie.
Najwazniejszym elementem sa jednak tutaj nie miesne kuleczki, a pyszny, slodko-kwasny sos, ktorego przygotowanie nie mogloby byc prostsze: ot, wrzucic wszystkie skladniki do miski i wymieszac. Zadnego gotowania, a efekt - palce lizac. Slodkawy sos hoisin i kwasny ocet ryzowy to naprawde smakowite polaczenie.
Podalam klopsiki z nudlami, ale rownie dobrze mozecie serwowac je z ryzem albo po prostu podjadac bez zadnych dodatkow.
Azjatyckie klopsiki w slodko-kwasnym sosie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 500 g mielonej wolowiny
- 500 g mielonej wieprzowiny
- 2 lyzki oleju sezamowego
- 1 szklanka panko (albo bulki tartej)
- 1/2 lyzeczki startego imbiru
- 2 jajka
- 3 lyzeczki czosnku, przecisnietego przez praske
- 1/2 szklanki dymki, pokrojonej w cienkie plasterki
- 1-2 zielone papryczki chilli, drobno posiekane (opcjonalnie)
- sol i pieprz, do smaku
Sos:
- 2/3 szklanki sosu hoisin
- 1/4 szklanki octu ryzowego
- 2 lyzeczki czosnku, przecisnietego przez praske
- 2 lyzki sosu sojowego
- 1 lyzeczka startego korzenia imbiru
- 1 lyzeczka oleju sezamowego
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Polaczyc wszystkie skladniki na klopsiki w duzej misce, wyrobic na zwarta mase, a nastepnie formowac z niej kuleczki o srednicy ok. 2,5 cm. Ulozyc na blasze do pieczenia i wstawic do piekarnika na 10-12 minut, az beda upieczone w srodku.
Przygotowac sos: wymieszac wszystkie skladniki w misce. Wrzucic do miski z sosem gotowe, gorace klopsiki i mieszac, az kuleczki pokryja sie rownomiernie sosem.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Labels:
Azja,
czosnek,
imbir,
klopsiki,
mieso mielone,
wieprzowina,
wolowina
Monday, 22 April 2013
Drobiowe klopsiki teriyaki z ryzem i mloda kapusta
Ci, ktorzy mnie znaja, wiedza, ze za kapusta - delikatnie rzecz ujmujac - nie przepadam. Nie dla mnie bigosy, golabki i wigilijne pierogi z kapusta i grzybami. Jednak w daniach z azjatyckim rodowodem kapusta przeszkadza mi jakby mniej. Moze dlatego, ze polaczona z innymi, wyrazistymi smakami, traci swoj dominujacy charakter?
W tym daniu jest wlasciwie tylko dodatkiem do ryzu. Wzbogacony o mlode, zielone liscie, staje sie zdrowa baza do (rownie zdrowych) drobiowych klopsikow z dodatkiem slodkiej marchewki i delikatnej szalotki. Lekko slodkawy azjatycki sos teriyaki stanowi idealne dopelnienie calosci. Klopsiki sa pieczone w piekarniku, dzieki czemu idealnie nadaja sie dla dbajacych o linie. Polecam nie tylko milosnikom azjatyckiej kuchni, ale takze i tym, ktorzy nie mieli z nia wiele do czynienia, ale chca zaczac ja poznawac.
Drobiowe klopsiki teriyaki z ryzem i mloda kapusta
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 2 szalotki
- 1 marchew, pokrojona na kawalki
- 500 g filetow z piersi lub udek kurczaka, pokrojonych na kawalki
- sok i skorka z 1 cytryny
- olej roslinny
- 200 g ryzu basmati
- 200 g mlodych lisci kapusty, posiekanych
- 100 ml mirinu
- 3 lyzki sosu sojowego
- 3 lyzki drobnego cukru
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Wlozyc szalotki i marchew do malaksera, zmiksowac, az beda drobno posiekane. Dodac kurczaka, skorke z cytryny oraz odrobine soli i pieprzu i zmiksowac jeszcze raz na drobno posiekana, zwarta i klejaca mase. Natluscic rece olejem i formowac z masy male kuleczki, nastepnie ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia i piec przez 10-12 minut, az sie zrumienia.
W miedzyczasie ugotowac ryz wg instrukcji na opakowaniu. Na 4 minuty przed koncem gotowania dodac kapuste. Odcedzic.
W garnku zagotowac mirin, sos sojowy, sok z cytryny i cukier. Gotowac, az sos bedzie gesty i klejacy, zdjac z ognia, nastepnie wrzucic do niego klopsiki i wymieszac, tak, by byly obtoczone w sosie. Podawac z ryzem z dodatkiem kapusty.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
W tym daniu jest wlasciwie tylko dodatkiem do ryzu. Wzbogacony o mlode, zielone liscie, staje sie zdrowa baza do (rownie zdrowych) drobiowych klopsikow z dodatkiem slodkiej marchewki i delikatnej szalotki. Lekko slodkawy azjatycki sos teriyaki stanowi idealne dopelnienie calosci. Klopsiki sa pieczone w piekarniku, dzieki czemu idealnie nadaja sie dla dbajacych o linie. Polecam nie tylko milosnikom azjatyckiej kuchni, ale takze i tym, ktorzy nie mieli z nia wiele do czynienia, ale chca zaczac ja poznawac.
Drobiowe klopsiki teriyaki z ryzem i mloda kapusta
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 2 szalotki
- 1 marchew, pokrojona na kawalki
- 500 g filetow z piersi lub udek kurczaka, pokrojonych na kawalki
- sok i skorka z 1 cytryny
- olej roslinny
- 200 g ryzu basmati
- 200 g mlodych lisci kapusty, posiekanych
- 100 ml mirinu
- 3 lyzki sosu sojowego
- 3 lyzki drobnego cukru
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Wlozyc szalotki i marchew do malaksera, zmiksowac, az beda drobno posiekane. Dodac kurczaka, skorke z cytryny oraz odrobine soli i pieprzu i zmiksowac jeszcze raz na drobno posiekana, zwarta i klejaca mase. Natluscic rece olejem i formowac z masy male kuleczki, nastepnie ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia i piec przez 10-12 minut, az sie zrumienia.
W miedzyczasie ugotowac ryz wg instrukcji na opakowaniu. Na 4 minuty przed koncem gotowania dodac kapuste. Odcedzic.
W garnku zagotowac mirin, sos sojowy, sok z cytryny i cukier. Gotowac, az sos bedzie gesty i klejacy, zdjac z ognia, nastepnie wrzucic do niego klopsiki i wymieszac, tak, by byly obtoczone w sosie. Podawac z ryzem z dodatkiem kapusty.
Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.
Thursday, 24 January 2013
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Zdarza sie wam, ze podczas przegladania ksiazki kulinarnej macie ochote cos przygotowac, i to teraz, zaraz, juz, a potem... zapominacie o tym? Mysle, ze nie jestem pod tym wzgledem wyjatkiem. Ilez to razy, wertujac "Kitchen: Recipes From the Heart of the Home", obiecywalam sobie, ze w koncu zrobie tego nieszczesnego azjatyckiego lososia? Czas mijal, a lososia nie bylo.
W koncu, jakos miedzy swietami a sylwestrem, przyszedl odpowiedni moment. Zmeczona tradycyjnym swiatecznym jedzeniem, siegnelam po ksiazke, wyjelam odpowiednie skladniki i zabralam sie do dziela. I wiecie co? Nie wiem, czemu tak dlugo czekalam. Bo danie jest banalnie proste do zrobienia, a przy tym naprawde smaczne, jesli ktos lubi kwasno-ostro-slodkie azjatyckie nuty. Jesli wolicie lagodniejsze smaki, zalecam ostroznosc z dawkowaniem sosu. Z drugiej strony, to wlasnie on nadaje tej potrawie charakteru, wiec moze warto podjac wyzwanie?
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z polowy)
- 2 szklanki ryzu do suski
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 600 g filetu z lososia bez skory
Na sos:
- 60 ml sosu rybnego
- 2 lyzki sake
- 2 lyzki mirinu
- 2 lyzki wody
- 2 lyzki drobno startego korzenia imbiru
- 2 duze zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 male albo 1 duza czerwona papryczka chilli, bardzo drobno posiekana wraz z nasionami
- sok z 2 limonek
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu.
Olej rozgrzac na duzej patelni na srednim ogniu. Dodac rybe i smazyc przez 5 minut, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze chwile, az losos zrobi sie nieprzezroczysty (2-4 minuty, w zaleznosci od grubosci filetu). Przelozyc na deske do krojenia i podzielic na 6 porcji.
W miedzyczasie wymieszac skladniki sosu w malej misce.
Ryz podzielic na rowne porcje i wlozyc do misek; podzielic kazdy kawalek lososia widelcem na mniejsze kawalki i ulozyc na ryzu. Polac sosem (albo postawic miseczke na stole, tak, by kazdy mogl to zrobic samodzielnie).
W koncu, jakos miedzy swietami a sylwestrem, przyszedl odpowiedni moment. Zmeczona tradycyjnym swiatecznym jedzeniem, siegnelam po ksiazke, wyjelam odpowiednie skladniki i zabralam sie do dziela. I wiecie co? Nie wiem, czemu tak dlugo czekalam. Bo danie jest banalnie proste do zrobienia, a przy tym naprawde smaczne, jesli ktos lubi kwasno-ostro-slodkie azjatyckie nuty. Jesli wolicie lagodniejsze smaki, zalecam ostroznosc z dawkowaniem sosu. Z drugiej strony, to wlasnie on nadaje tej potrawie charakteru, wiec moze warto podjac wyzwanie?
Losos w azjatyckim sosie z ryzem do sushi
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z polowy)
- 2 szklanki ryzu do suski
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 600 g filetu z lososia bez skory
Na sos:
- 60 ml sosu rybnego
- 2 lyzki sake
- 2 lyzki mirinu
- 2 lyzki wody
- 2 lyzki drobno startego korzenia imbiru
- 2 duze zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 male albo 1 duza czerwona papryczka chilli, bardzo drobno posiekana wraz z nasionami
- sok z 2 limonek
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu.
Olej rozgrzac na duzej patelni na srednim ogniu. Dodac rybe i smazyc przez 5 minut, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze chwile, az losos zrobi sie nieprzezroczysty (2-4 minuty, w zaleznosci od grubosci filetu). Przelozyc na deske do krojenia i podzielic na 6 porcji.
W miedzyczasie wymieszac skladniki sosu w malej misce.
Ryz podzielic na rowne porcje i wlozyc do misek; podzielic kazdy kawalek lososia widelcem na mniejsze kawalki i ulozyc na ryzu. Polac sosem (albo postawic miseczke na stole, tak, by kazdy mogl to zrobic samodzielnie).
Labels:
Azja,
chilli,
imbir,
Japonia,
losos,
Nigella Lawson,
ostre,
ryby i owoce morza
Sunday, 23 December 2012
Stir-fry z kaczki z imbirem i pak choi
Macie tak czasem, ze kupujecie cos i dopiero potem zastanawiacie sie, co z tego przygotujecie? Ja zwykle planuje menu z wyprzedzeniem i robie zakupy z mysla o tym, co planuje ugotowac, ale czasem dam sie poniesc.
Ostatnio skusily mnie mini fileciki z kaczych piersi. Bardzo lubie kaczke, ale nie mialam jeszcze do czynienia z jej miesem w takiej postaci, wiec nie bardzo wiedzialam, jak sie do niego zabrac. Pomysl na nie znalazlam na niezawodnej stronie BBC Good Food, a ze przepadam za orientalnymi daniami, spodobal mi sie od razu. Przygotowanie jest blyskawiczne, a efekt naprawde smaczny. Wprawdzie niektore skladniki moga wydawac sie egzotyczne, ale jesli lubicie azjatyckie smaki, istnieje spora szansa, ze macie je w domu. Kacze mieso nadaje daniu specyficznego charakteru; z kurczakiem pewnie tez byloby smacznie, ale z pewnoscia troche mniej interesujaco.
Podalam moj stir-fry z ryzem smazonym z jajkiem, ale rownie dobrym akompaniamentem beda nudle.
Stir-fry z kaczki z imbirem i pak choi
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- olej arachidowy
- 2 piersi kaczki, bez skory, pokrojone w cienkie paski
- 1 lyzka drobno posiekanego imbiru
- 1 czerwona chilli, pokrojona w plasterki
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki
- 500 g pak choi, pokrojonego w plasterki
- 1 lyzeczka sosu sojowego (dalam jasny)
- 1 lyzka miodu
- 2 lyzki sosu ostrygowego
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
Rozgrzac woka albo duza patelnie i wlac 2 lyzeczki oleju arachidowego. Dodac kaczke i smazyc, mieszajac, przez 2 minuty, nastepnie przelozyc na talerz. Dodac jeszcze 1 lyzeczke oleju, wsypac na patelnie imbir, chilli, wiekszosc dymek i pak choi. Smazyc, az pak choi zmieknie.
Wlac sos sojowy, miod i sos ostrygowy, dodac podsmazona kaczke i smazyc przez minute. Skrobie dobrze wymieszac z 2 lyzeczkami zimnej wody i dodac do woka. Smazyc, az sos zgestnieje i zrobi sie blyszczacy. Przed podaniem udekorowac pozostala dymka.
Ostatnio skusily mnie mini fileciki z kaczych piersi. Bardzo lubie kaczke, ale nie mialam jeszcze do czynienia z jej miesem w takiej postaci, wiec nie bardzo wiedzialam, jak sie do niego zabrac. Pomysl na nie znalazlam na niezawodnej stronie BBC Good Food, a ze przepadam za orientalnymi daniami, spodobal mi sie od razu. Przygotowanie jest blyskawiczne, a efekt naprawde smaczny. Wprawdzie niektore skladniki moga wydawac sie egzotyczne, ale jesli lubicie azjatyckie smaki, istnieje spora szansa, ze macie je w domu. Kacze mieso nadaje daniu specyficznego charakteru; z kurczakiem pewnie tez byloby smacznie, ale z pewnoscia troche mniej interesujaco.
Podalam moj stir-fry z ryzem smazonym z jajkiem, ale rownie dobrym akompaniamentem beda nudle.
Stir-fry z kaczki z imbirem i pak choi
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- olej arachidowy
- 2 piersi kaczki, bez skory, pokrojone w cienkie paski
- 1 lyzka drobno posiekanego imbiru
- 1 czerwona chilli, pokrojona w plasterki
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki
- 500 g pak choi, pokrojonego w plasterki
- 1 lyzeczka sosu sojowego (dalam jasny)
- 1 lyzka miodu
- 2 lyzki sosu ostrygowego
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
Rozgrzac woka albo duza patelnie i wlac 2 lyzeczki oleju arachidowego. Dodac kaczke i smazyc, mieszajac, przez 2 minuty, nastepnie przelozyc na talerz. Dodac jeszcze 1 lyzeczke oleju, wsypac na patelnie imbir, chilli, wiekszosc dymek i pak choi. Smazyc, az pak choi zmieknie.
Wlac sos sojowy, miod i sos ostrygowy, dodac podsmazona kaczke i smazyc przez minute. Skrobie dobrze wymieszac z 2 lyzeczkami zimnej wody i dodac do woka. Smazyc, az sos zgestnieje i zrobi sie blyszczacy. Przed podaniem udekorowac pozostala dymka.
Saturday, 17 November 2012
Curry z kurczaka z nerkowcami i Liebster po raz drugi
Jeszcze niedawno orzechy kojarzyly mi sie wylacznie ze slodkosciami. Kiedy odkrylam, jak wspaniale smakuja w wytrawnych daniach, bylam w siodmym niebie. Wciaz pamietam moj zachwyt afrykanska zupa z maslem orzechowym czy orientalna salatka z fistaszkami. I wciaz nie mam dosc orzechow.
Dzis znow orzechowo, a do tego pikantnie i aromatycznie. Przepis z BBC Good Food spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia, a po przeczytaniu komentarzy postanowilam podkrecic troche smak, zwiekszajac ilosc czosnku i dodajac swieza papryczke chilli. To byl doskonaly pomysl: curry wyszlo wyraziste w smaku, w zadnym wypadku nie mdle. Chrupiace orzechy i delikatny kurczak swietnie zgrywaja sie z mleczkiem kokosowym. Nastepnym razem dodam wiecej cebuli. No i zadbam o to, by podac curry z kokosowo-limonkowymi nudlami, ktorych nie mialam okazji przetestowac.
Wraz ze mna orzechowe szalenstwa w kuchni uprawiali Lejdi, Kabka, Mirabelka, Siaska, Wiera, Mopsik, Bartoldzik i Dobromila.
Curry z kurczaka z nerkowcami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 piersi z kurczaka, pokrojone na kawalki
- 1 lyzka oleju slonecznikowego
- 1/2 duzej cebuli, przekrojonej na pol i pokrojonej w plasterki
- 3-cm kawalek swiezego imbiru, startego
- 1 czerwona papryczka chilli, posiekana
- 1 duzy zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 1/2 lyzki garam masali
- 50 g nerkowcow, podprazonych i posiekanych
- 150 ml mleka kokosowego
Na patelni rozgrzac olej, podsmazyc kurczaka z kazdej strony na zlotobrazowy kolor, a nastepnie zdjac z patelni i odstawic. Na patelnie wlozyc cebule, imbir, czosnek i chilli, smazyc, az zmiekna. Dodac garam masale i nerkowce, smazyc przez 2 minuty, mieszajac. Dodac podsmazonego kurczaka, mleko kokosowe i 2 lyzki wody. Gotowac przez okolo 10 minut. Najlepiej podawac z kokosowo-limonkowym makaronem ryzowym, choc mozna tez zaserwowac z ryzem albo chlebkiem naan.
Przepis dodaje do Orzechowego Tygodnia 2012.
Druga nominacja do Liebster Blog, tym razem od Asi - dziekuje! Druga seria pytan i odpowiedzi. I znow bez dalszych nominacji.
1. Możesz przeżyć przygodę jednej postaci z ulubionej książki lub filmu. Kto to jest i co to za przygoda?
Bardzo trudne pytanie, bo czytam sporo, wiec i ulubionych bohaterow, ktorzy maja na koncie ciekawe przygody, mam cala kolekcje. Ale ciekawie byloby dostac tak interesujaca "posade" jak Kiryl Maksymow z "Brudnopisu" Siergieja Lukjanienki.
2. Twoja kąpiel pachnie...
Nie pachnie, bo nie przepadam za kapielami. Nudzi mnie lezenie bez ruchu w wannie, dlatego wole prysznic. A moj prysznic pachnie wanilia i malinami.
3. Słodki czy słony?
To zalezy od mojego nastroju, ale czesciej jednak slodki.
4. Zamykasz oczy i przenosisz się... no właśnie, gdzie?
Czasem nad norweskie fiordy, a czasem do ruchliwego, tetniacego zyciem miasta.
5. Masz możliwość odbycia jednej podróży w czasie. Przeniesiesz się do przeszłości by przeżyć coś jeszcze raz (jeśli tak, co to za chwila?) czy do przyszłości by zobaczyć co się wydarzy?
Kiedys bardzo chcialam zajrzec w przyszlosc, by zobaczyc, co przyniesie mi los, ale powoli dochodze do wniosku, ze wole tego nie wiedziec. W koncu co to za zycie bez niespodzianek? Chetnie natomiast przenioslabym sie w przeszlosc, bo wiedzac to, co wiem teraz, moglabym podjac pewne decyzje, ktore ulatwilyby mi pozniej zycie.
6. Planujesz i organizujesz podróż życia ( nie masz limitów finansowych ), dokąd się wybierzesz?
O podrozach pisalam juz tutaj.
7. Coś co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale do tej pory nie starczyło Ci odwagi. Jest coś takiego?
Tak: chcialabym z dnia na dzien rzucic prace i wyruszyc w podroz. Na razie nie mam odwagi, ale kto wie, moze kiedys...
8. Masz 20 minut na szybki obiad, co zrobisz?
Orientalny stir-fry albo szybkie indyjskie curry.
9. Smak, którego nie możesz zapomnieć...
Risotto z krewetkami w paryskiej restauracji L'Arc.
10. Gotując najczęściej słuchasz...
Skwierczenia na patelni, bulgotania w garach i miauczenia kotow, ktore licza na to, ze cos im skapnie.
11. Twoje kulinarne guru to?
Chyba nie mam takiego, choc inspiruja mnie Gordon Ramsay i Yotam Ottolenghi, a ostatnio takze Signe Johansen.
Dzis znow orzechowo, a do tego pikantnie i aromatycznie. Przepis z BBC Good Food spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia, a po przeczytaniu komentarzy postanowilam podkrecic troche smak, zwiekszajac ilosc czosnku i dodajac swieza papryczke chilli. To byl doskonaly pomysl: curry wyszlo wyraziste w smaku, w zadnym wypadku nie mdle. Chrupiace orzechy i delikatny kurczak swietnie zgrywaja sie z mleczkiem kokosowym. Nastepnym razem dodam wiecej cebuli. No i zadbam o to, by podac curry z kokosowo-limonkowymi nudlami, ktorych nie mialam okazji przetestowac.
Wraz ze mna orzechowe szalenstwa w kuchni uprawiali Lejdi, Kabka, Mirabelka, Siaska, Wiera, Mopsik, Bartoldzik i Dobromila.
Curry z kurczaka z nerkowcami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 piersi z kurczaka, pokrojone na kawalki
- 1 lyzka oleju slonecznikowego
- 1/2 duzej cebuli, przekrojonej na pol i pokrojonej w plasterki
- 3-cm kawalek swiezego imbiru, startego
- 1 czerwona papryczka chilli, posiekana
- 1 duzy zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 1/2 lyzki garam masali
- 50 g nerkowcow, podprazonych i posiekanych
- 150 ml mleka kokosowego
Na patelni rozgrzac olej, podsmazyc kurczaka z kazdej strony na zlotobrazowy kolor, a nastepnie zdjac z patelni i odstawic. Na patelnie wlozyc cebule, imbir, czosnek i chilli, smazyc, az zmiekna. Dodac garam masale i nerkowce, smazyc przez 2 minuty, mieszajac. Dodac podsmazonego kurczaka, mleko kokosowe i 2 lyzki wody. Gotowac przez okolo 10 minut. Najlepiej podawac z kokosowo-limonkowym makaronem ryzowym, choc mozna tez zaserwowac z ryzem albo chlebkiem naan.
Przepis dodaje do Orzechowego Tygodnia 2012.
Druga nominacja do Liebster Blog, tym razem od Asi - dziekuje! Druga seria pytan i odpowiedzi. I znow bez dalszych nominacji.
1. Możesz przeżyć przygodę jednej postaci z ulubionej książki lub filmu. Kto to jest i co to za przygoda?
Bardzo trudne pytanie, bo czytam sporo, wiec i ulubionych bohaterow, ktorzy maja na koncie ciekawe przygody, mam cala kolekcje. Ale ciekawie byloby dostac tak interesujaca "posade" jak Kiryl Maksymow z "Brudnopisu" Siergieja Lukjanienki.
2. Twoja kąpiel pachnie...
Nie pachnie, bo nie przepadam za kapielami. Nudzi mnie lezenie bez ruchu w wannie, dlatego wole prysznic. A moj prysznic pachnie wanilia i malinami.
3. Słodki czy słony?
To zalezy od mojego nastroju, ale czesciej jednak slodki.
4. Zamykasz oczy i przenosisz się... no właśnie, gdzie?
Czasem nad norweskie fiordy, a czasem do ruchliwego, tetniacego zyciem miasta.
5. Masz możliwość odbycia jednej podróży w czasie. Przeniesiesz się do przeszłości by przeżyć coś jeszcze raz (jeśli tak, co to za chwila?) czy do przyszłości by zobaczyć co się wydarzy?
Kiedys bardzo chcialam zajrzec w przyszlosc, by zobaczyc, co przyniesie mi los, ale powoli dochodze do wniosku, ze wole tego nie wiedziec. W koncu co to za zycie bez niespodzianek? Chetnie natomiast przenioslabym sie w przeszlosc, bo wiedzac to, co wiem teraz, moglabym podjac pewne decyzje, ktore ulatwilyby mi pozniej zycie.
6. Planujesz i organizujesz podróż życia ( nie masz limitów finansowych ), dokąd się wybierzesz?
O podrozach pisalam juz tutaj.
7. Coś co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale do tej pory nie starczyło Ci odwagi. Jest coś takiego?
Tak: chcialabym z dnia na dzien rzucic prace i wyruszyc w podroz. Na razie nie mam odwagi, ale kto wie, moze kiedys...
8. Masz 20 minut na szybki obiad, co zrobisz?
Orientalny stir-fry albo szybkie indyjskie curry.
9. Smak, którego nie możesz zapomnieć...
Risotto z krewetkami w paryskiej restauracji L'Arc.
10. Gotując najczęściej słuchasz...
Skwierczenia na patelni, bulgotania w garach i miauczenia kotow, ktore licza na to, ze cos im skapnie.
11. Twoje kulinarne guru to?
Chyba nie mam takiego, choc inspiruja mnie Gordon Ramsay i Yotam Ottolenghi, a ostatnio takze Signe Johansen.
Labels:
Azja,
curry,
dania miesne,
drob,
kurczak,
mleko kokosowe,
orzechy,
szybkie
Wednesday, 3 October 2012
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Kiedys wydawalo mi sie, ze orientalna kuchnia musi byc straszliwie skomplikowana. Wszystkie te egzotycznie brzmiace nazwy skladnikow przyprawialy mnie o zawrot glowy. Dopiero, kiedy zaczelam interesowac sie gotowaniem, zorientowalam sie, ze wiekszosc z nich mozna kupic w kazdym duzym supermarkecie (a tutaj, na Wyspach, takze w malych sklepikach specjalizujacych sie w etnicznej zywnosci).
Krotko po wprowadzeniu sie do pierwszego samodzielnego mieszkania kupilam pierwszego w swoim zyciu woka (taniego, niezbyt dobrego), zaczelam kombinowac i moj strach przed przyrzadzaniem orientalnych potraw ulotnil sie szybko i cicho jak ninja. Teraz siegam po nie wtedy, kiedy wracam pozno do domu i musze cos upitrasic na szybko. Efekt czesto okazuje sie naprawde smaczny. Tak bylo w wypadku tego przepisu. Jest banalnie prosty, blyskawiczny w przygotowaniu, a lista skladnikow nie ciagnie sie na mile. Nie mialam akurat makaronu ramen, ale cienkie jajeczne nudle z powodzeniem go zastapily. To swietna propozycja dla liczacych kalorie - danie, choc sycace, jest zadziwiajaco lekkie.
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 100 g nudli ramen (zastapilam jajecznymi)
- 100 g zielonej fasolki szparagowej, przekrojonej na pol
- 3 lyzki sosu hoisin
- sok z 1 cytryny
- 1 lyzka sosu chilli (uzylam slodkiego)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki pod skosem
Nudle ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu, na 2 minuty przed koncem gotowania dodac fasolke. Odcedzic i odstawic.
W malej misce wymieszac sos hoisin, sok z limonki i sos chilli. W woku albo na patelni rozgrzac olej, dodac mieso i smazyc, az zrumieni sie z kazdej strony. Dodac czosnek i smazyc przez kolejna minute. Dodac sos i smazyc kilka minut, mieszajac, az mieso bedzie klejace. Dodac nudle, fasolke i polowe posiekanych dymek, podgrzac wszystko razem i podawac udekorowane pozostala dymka.
Krotko po wprowadzeniu sie do pierwszego samodzielnego mieszkania kupilam pierwszego w swoim zyciu woka (taniego, niezbyt dobrego), zaczelam kombinowac i moj strach przed przyrzadzaniem orientalnych potraw ulotnil sie szybko i cicho jak ninja. Teraz siegam po nie wtedy, kiedy wracam pozno do domu i musze cos upitrasic na szybko. Efekt czesto okazuje sie naprawde smaczny. Tak bylo w wypadku tego przepisu. Jest banalnie prosty, blyskawiczny w przygotowaniu, a lista skladnikow nie ciagnie sie na mile. Nie mialam akurat makaronu ramen, ale cienkie jajeczne nudle z powodzeniem go zastapily. To swietna propozycja dla liczacych kalorie - danie, choc sycace, jest zadziwiajaco lekkie.
Nudle z indykiem, zielona fasola i sosem hoisin
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 100 g nudli ramen (zastapilam jajecznymi)
- 100 g zielonej fasolki szparagowej, przekrojonej na pol
- 3 lyzki sosu hoisin
- sok z 1 cytryny
- 1 lyzka sosu chilli (uzylam slodkiego)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki pod skosem
Nudle ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu, na 2 minuty przed koncem gotowania dodac fasolke. Odcedzic i odstawic.
W malej misce wymieszac sos hoisin, sok z limonki i sos chilli. W woku albo na patelni rozgrzac olej, dodac mieso i smazyc, az zrumieni sie z kazdej strony. Dodac czosnek i smazyc przez kolejna minute. Dodac sos i smazyc kilka minut, mieszajac, az mieso bedzie klejace. Dodac nudle, fasolke i polowe posiekanych dymek, podgrzac wszystko razem i podawac udekorowane pozostala dymka.
Friday, 28 September 2012
Laksa z indykiem
Czy wy tez tak macie, ze jesienia i zima chetniej siegacie po zupy? Ja - zdecydowanie tak. Latem moglabym zywic sie lodami, owocami i sushi, za to kiedy za oknem robi sie chlodniej, nie wyobrazam sobie tygodnia bez pysznej, rozgrzewajacej zupy. Zawsze gotuje jej troche wiecej, tak, by zostalo mi cos na lunch.
Jakis czas temu Malwinna zaproponowala, bysmy wspolnie przygotowali lakse z tego przepisu. Jestem wielka fanka takich orientalnych zup, wiec z radoscia dolaczylam do gromadki, w ktorej oprocz pomyslodawczyni znalezli sie rowniez Shinju, Dobromila i Paszczak. Zupa jest dokladnie taka, jak sie spodziewalam: pikantno-kwaskowata, z wyraznym posmakiem mleka kokosowego i chrupiacymi kielkami. Warto zmniejszyc ilosc makaronu o polowe, w innym wypadku zupa moze byc zbyt gesta. Jesli idzie o mleko kokosowe, w oryginalnym przepisie jest odtluszczone, ale ja uzylam zwyklego, bo oszczedzanie kalorii kosztem smaku nie jest w moim stylu. Zamiast indyka mozecie wykorzystac latwiej dostepne piersi z kurczaka.
Laksa z indykiem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 1-2 lyzki tajskiej czerwonej pasty curry
- 1 l bulionu z kurczaka
- 500 g piersi z indyka (albo kurczaka ) bez skorki, pokrojonej w paseczki
- 100-110 g nudli ryzowych (ja uzylam jajecznych)
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w plasterki
- 300 g kielkow fasoli
- 400 ml mleka kokosowego
- sok z 1 limonki
- 2 lyzeczki cukru
- mala garsc swiezej kolendry
W duzym garnku podsmazyc paste curry przez 1 minute, az zacznie pachniec. Wlac bulion, doprowadzic do wrzenia, dodac mieso i gotowac przez 5 minut. Dodac nudle i gotowac kolejne 3 minuty.
Dodac papryke i kielki, gotowac kolejne 2 minuty, wlac mleko kokosowe, podgrzac, doprawic sokiem z limonki i cukrem, wymieszac. Podawac udekorowana listkami kolendry.
Laksa z indykiem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 1-2 lyzki tajskiej czerwonej pasty curry
- 1 l bulionu z kurczaka
- 500 g piersi z indyka (albo kurczaka ) bez skorki, pokrojonej w paseczki
- 100-110 g nudli ryzowych (ja uzylam jajecznych)
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w plasterki
- 300 g kielkow fasoli
- 400 ml mleka kokosowego
- sok z 1 limonki
- 2 lyzeczki cukru
- mala garsc swiezej kolendry
W duzym garnku podsmazyc paste curry przez 1 minute, az zacznie pachniec. Wlac bulion, doprowadzic do wrzenia, dodac mieso i gotowac przez 5 minut. Dodac nudle i gotowac kolejne 3 minuty.
Dodac papryke i kielki, gotowac kolejne 2 minuty, wlac mleko kokosowe, podgrzac, doprawic sokiem z limonki i cukrem, wymieszac. Podawac udekorowana listkami kolendry.
Sunday, 24 June 2012
Szybko, smacznie, orientalnie. Wieprzowina z papryka po syczuansku.
Lubicie dania, ktore sa gotowe w kwadrans, a przy tym smakuja naprawde pysznie? Ja tak, nic wiec dziwnego, ze czesto pojawiaja sie u mnie orientalne potrawy. Kiedy naprawde nie mam sily ani ochoty na gotowanie czegos skomplikowanego (a zdarza mi sie to dosc czesto), nie siegam po telefon z zamiarem zamowienia czegos na wynos. Zamiast tego chwytam za woka, sprawdzam, co jest w lodowce - i szaleje.
Kiedy Shinju zaproponowala, by w ramach akcji Kuchnia chinska 2012 wspolnie ugotowac wieprzowine z papryka po syczuansku, ktora wyszperala w ksiazeczce "Easy stir-fry" z Marks & Spencer, z radoscia dolaczylam do akcji, bo przepis bardzo mi sie spodobal. Nie podejrzewalam jednak, ze danie wyjdzie tak smaczne. Nawet Mezczyzna, ktoremu zdarza sie podejrzliwie patrzec na domowa chinszczyzne, byl zachwycony. Moze to dzieki porowi, ktorego uwielbia, a moze sprawil to naprawde pyszny, aromatyczny sos? Idac za rada Malwinny, wzbogacilam przepis o swiezy imbir i czosnek, by dodac mu charakteru. Rezultat jest naprawde godny polecenia!
Wieprzowine po syczuansku wraz ze mna przygotowaly Shinju, Malwinna, Kabka i Dobromila.
Wieprzowina po syczuansku
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 1 lyzka sosu sojowego
- szczypta platkow chilli
- 500 g poledwicy wieprzowej, pokrojonej w kostke
- 2 lyzki skrobi kukurydzianej
- 3 lyzki sosu sojowego
- 1 lyzka bialego octu winnego
- 250 ml wody
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 2 pory (tylko biala czesc), pokrojone w cienkie plastry
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 lyzka startego swiezego imbiru
- 1 czerwona papryka, pokrojona w paseczki
- 1 cukinia, pokrojona w paseczki
- 1 marchew, pokrojona w paseczki
- sol i pieprz, do smaku
W misce wymieszac 1 lyzke sosu sojowego i platki chilli, dodac wieprzowine, wymieszac i wstawic do lodowki na pol godziny (u mnie mieso marynowalo sie jakies 4 godziny i wyszlo mu to na dobre). W malej misce wymieszac reszte sosu sojowego, make kukurydziana i ocet. Wymieszac stopniowo z woda i odstawic.
W woku lub na patelni rozgrzac 1 lyzke oleju arachidowego. Dodac wieprzowine wraz z marynata i smazyc, mieszajac, przez 2-3 minuty. Zdjac wieprzowine lyzka cedzakowa i odlozyc na bok. Rozgrzac pozostaly olej, dodac pora, papryke, imbir i czosnek, smazyc 2 minuty, nastepnie dodac cukinie, marchew i szczypte soli i smazyc, wciaz mieszajac, kolejne 2 minuty. Dodac mieso i sos, podgrzac, az sos zgestnieje. Podawac z ryzem.
Przepis dodaje do akcji Kuchnia chinska 2012.
Kiedy Shinju zaproponowala, by w ramach akcji Kuchnia chinska 2012 wspolnie ugotowac wieprzowine z papryka po syczuansku, ktora wyszperala w ksiazeczce "Easy stir-fry" z Marks & Spencer, z radoscia dolaczylam do akcji, bo przepis bardzo mi sie spodobal. Nie podejrzewalam jednak, ze danie wyjdzie tak smaczne. Nawet Mezczyzna, ktoremu zdarza sie podejrzliwie patrzec na domowa chinszczyzne, byl zachwycony. Moze to dzieki porowi, ktorego uwielbia, a moze sprawil to naprawde pyszny, aromatyczny sos? Idac za rada Malwinny, wzbogacilam przepis o swiezy imbir i czosnek, by dodac mu charakteru. Rezultat jest naprawde godny polecenia!
Wieprzowine po syczuansku wraz ze mna przygotowaly Shinju, Malwinna, Kabka i Dobromila.
Wieprzowina po syczuansku
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 1 lyzka sosu sojowego
- szczypta platkow chilli
- 500 g poledwicy wieprzowej, pokrojonej w kostke
- 2 lyzki skrobi kukurydzianej
- 3 lyzki sosu sojowego
- 1 lyzka bialego octu winnego
- 250 ml wody
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 2 pory (tylko biala czesc), pokrojone w cienkie plastry
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 lyzka startego swiezego imbiru
- 1 czerwona papryka, pokrojona w paseczki
- 1 cukinia, pokrojona w paseczki
- 1 marchew, pokrojona w paseczki
- sol i pieprz, do smaku
W misce wymieszac 1 lyzke sosu sojowego i platki chilli, dodac wieprzowine, wymieszac i wstawic do lodowki na pol godziny (u mnie mieso marynowalo sie jakies 4 godziny i wyszlo mu to na dobre). W malej misce wymieszac reszte sosu sojowego, make kukurydziana i ocet. Wymieszac stopniowo z woda i odstawic.
W woku lub na patelni rozgrzac 1 lyzke oleju arachidowego. Dodac wieprzowine wraz z marynata i smazyc, mieszajac, przez 2-3 minuty. Zdjac wieprzowine lyzka cedzakowa i odlozyc na bok. Rozgrzac pozostaly olej, dodac pora, papryke, imbir i czosnek, smazyc 2 minuty, nastepnie dodac cukinie, marchew i szczypte soli i smazyc, wciaz mieszajac, kolejne 2 minuty. Dodac mieso i sos, podgrzac, az sos zgestnieje. Podawac z ryzem.
Przepis dodaje do akcji Kuchnia chinska 2012.
Labels:
Azja,
Chiny,
dania miesne,
papryka,
stir-fry,
szybkie,
wieprzowina
Thursday, 16 February 2012
Wiosna? Zielony warzywny stir-fry.
Nie chce zapeszac, ale chyba cieplej sie zrobilo. Termometr pokazuje 10 stopni na plusie, slonce od czasu do czasu niesmialo wychyla sie zza chmur, nawet poranna przejazdzka do pracy stala sie mniej przerazajaca. Powoli zaczynam miec nadzieje, ze najgorsze za nami, ze zima juz sobie poszla i nie wroci, przynajmniej do grudnia.
I dlatego ten stir-fry. Szybki, optymistyczny, zielony, niemal wiosenny. Bez miesa, za to z cala masa innych dobroci: sa tu szparagi, cukinia, zielona fasolka... Pasta curry tez jest. Zielona, oczywiscie. Przepis wyszperalam w mini-ksiazeczce "Everyday Vegetarian", o ktorej istnieniu zapominam czasem na cale dlugie miesiace, a potem nagle odkrywam, ze pelno w niej wspanialych pomyslow, ktore az sie prosza o wykorzystanie.
Zielony warzywny stir-fry
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 225 g tajskiego ryzu jasminowego
- 2 lyzki oleju roslinnego albo z orzeszkow ziemnych
- 1 lyzka tajskiej zielonej pasty curry
- 6 szczypiorow, pokrojonych w plastry
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 cukinia, pokrojona w waskie slupki
- 115 g zielonej fasolki
- 175 g szparagow (wprawdzie przepis o tym nie wspominal, ale ja moje pokroilam)
- 3-4 liscie tajskiej bazylii (pominelam)
Ryz ugotowac w osolonej wodzie wedlug instrukcji na opakowaniu, odsaczyc i wstawic do lodowki na noc (ja pominelam ten krok i ugotowalam ryz tuz przed smazeniem). Rozgrzac olej w woku, dodac paste curry, smazyc przez minute. Dodac szczypior i czosnek, smazyc przez kolejna minute, mieszajac.
Dodac cukinie, fasolke i szparagi. Smazyc, wciaz mieszajac, przez 3-4 minuty, az warzywa zmiekna. Dodac ryz (jesli zbil sie w calosc, rozkleic przed wrzuceniem na patelnie), smazyc przez 2-3 minuty, mieszajac. Dodac bazylie, wymieszac i podawac natychmiast.
I dlatego ten stir-fry. Szybki, optymistyczny, zielony, niemal wiosenny. Bez miesa, za to z cala masa innych dobroci: sa tu szparagi, cukinia, zielona fasolka... Pasta curry tez jest. Zielona, oczywiscie. Przepis wyszperalam w mini-ksiazeczce "Everyday Vegetarian", o ktorej istnieniu zapominam czasem na cale dlugie miesiace, a potem nagle odkrywam, ze pelno w niej wspanialych pomyslow, ktore az sie prosza o wykorzystanie.
Zielony warzywny stir-fry
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 225 g tajskiego ryzu jasminowego
- 2 lyzki oleju roslinnego albo z orzeszkow ziemnych
- 1 lyzka tajskiej zielonej pasty curry
- 6 szczypiorow, pokrojonych w plastry
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 1 cukinia, pokrojona w waskie slupki
- 115 g zielonej fasolki
- 175 g szparagow (wprawdzie przepis o tym nie wspominal, ale ja moje pokroilam)
- 3-4 liscie tajskiej bazylii (pominelam)
Ryz ugotowac w osolonej wodzie wedlug instrukcji na opakowaniu, odsaczyc i wstawic do lodowki na noc (ja pominelam ten krok i ugotowalam ryz tuz przed smazeniem). Rozgrzac olej w woku, dodac paste curry, smazyc przez minute. Dodac szczypior i czosnek, smazyc przez kolejna minute, mieszajac.
Dodac cukinie, fasolke i szparagi. Smazyc, wciaz mieszajac, przez 3-4 minuty, az warzywa zmiekna. Dodac ryz (jesli zbil sie w calosc, rozkleic przed wrzuceniem na patelnie), smazyc przez 2-3 minuty, mieszajac. Dodac bazylie, wymieszac i podawac natychmiast.
Thursday, 15 December 2011
Powiew wschodu. Wietnamska zupa z wieprzowina i nudlami.
Sa dwa typy zup, bez ktorych nie moglabym sie obejsc. Pierwsze to zupy-kremy: geste, pozywne, sycace i bardzo, ale to bardzo zimowe. Drugie - to wszelkiej masci orientalne wariacje na temat znanego wszem i wobec rosolu. Niby tak podobne do tej tak popularnej w Polsce zupy, a jednak tak inne, nabieraja orientalnego charakteru dzieki dodatkom, sosom i przyprawom.
Przepis na wietnamska zupe z wieprzowina znalazlam w "Kitchen: Recipes from the Heart of the Home" Nigelli i, jak to czesto bywa w wypadku takich dalekowschodnich dan, z miejsca urzeklo mnie jej zdjecie: zielone liscie pak choi, posiekana czerwona chilli, delikatne kawalki miesa, a to wszystko zanurzone w lekko kwasnym bulionie. Spodziewalam sie, ze jej smak podbije moje serce - i tak tez sie stalo. Co wiecej, Mezczyzna tez byl nia zachwycony, choc stwierdzil, ze kielkow bylo za duzo, a makaronu za malo. Coz, kwestia gustu - nie bojcie sie eksperymentowac z iloscia skladnikow!
Wietnamska zupa z wieprzowina i nudlami
Skladniki:
(dla 2-4 osob)
- 275 g poledwicy wieprzowej, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzki soku z limonki
- 2 lyzki sosu sojowego
- 1/2 lyzeczki mielonej slodkiej papryki
- 2 lyzki sosu rybnego
- 250 g nudli ramen
- 1 lyzka oliwy czosnkowej (u mnie zwykla oliwa z oliwek + 1 zmiazdzony zabek czosnku)
- 6 cienkich albo 3 grube szczypiory, pokrojone w cienkie plastry
- 1 lyzka posiekanego swiezego korzenia imbiru
- 1 litr bulionu z kury
- 300 g kielkow fasoli
- 175 g mlodych pak choi (nie znalazlam tych malych, zastapilam zwyklym), porwanych na kawalki
- 2 lyzeczki swiezej, posiekanej czerwonej papryczki chilli
Kawalki wieprzowiny wlozyc do miski, dodac sok z limonki, sos sojowy, papryke i sos rybny. Odstawic na maksimum 15 minut. Ugotowac nudle wedlug instrukcji na opakowaniu, a nastepnie przeplukac zimna woda.
Rozgrzac wok albo gleboka patelnie, dodac oliwe i podsmazyc szczypior i imbir, mieszajac, przez okolo minute. Nastepnie dodac wieprzowine wraz z marynata i smazyc, mieszajac, przez kolejne 2 minuty. Zalac bulionem, doprowadzic do wrzenia. Kiedy mieso bedzie ugotowane, dodac kielki i pak choi; jesli podczas gotowania bulion mocno odparowal, mozna dodac rowniez 125 ml wrzacej wody.
Do misek wlozyc ugotowane nudle, zalac zupa i posypac posiekana chilli.
Przepis dodaje do Grumkowej wedrowki z widelcem po Azji.
Przepis na wietnamska zupe z wieprzowina znalazlam w "Kitchen: Recipes from the Heart of the Home" Nigelli i, jak to czesto bywa w wypadku takich dalekowschodnich dan, z miejsca urzeklo mnie jej zdjecie: zielone liscie pak choi, posiekana czerwona chilli, delikatne kawalki miesa, a to wszystko zanurzone w lekko kwasnym bulionie. Spodziewalam sie, ze jej smak podbije moje serce - i tak tez sie stalo. Co wiecej, Mezczyzna tez byl nia zachwycony, choc stwierdzil, ze kielkow bylo za duzo, a makaronu za malo. Coz, kwestia gustu - nie bojcie sie eksperymentowac z iloscia skladnikow!
Wietnamska zupa z wieprzowina i nudlami
Skladniki:
(dla 2-4 osob)
- 275 g poledwicy wieprzowej, pokrojonej w cienkie paski
- 2 lyzki soku z limonki
- 2 lyzki sosu sojowego
- 1/2 lyzeczki mielonej slodkiej papryki
- 2 lyzki sosu rybnego
- 250 g nudli ramen
- 1 lyzka oliwy czosnkowej (u mnie zwykla oliwa z oliwek + 1 zmiazdzony zabek czosnku)
- 6 cienkich albo 3 grube szczypiory, pokrojone w cienkie plastry
- 1 lyzka posiekanego swiezego korzenia imbiru
- 1 litr bulionu z kury
- 300 g kielkow fasoli
- 175 g mlodych pak choi (nie znalazlam tych malych, zastapilam zwyklym), porwanych na kawalki
- 2 lyzeczki swiezej, posiekanej czerwonej papryczki chilli
Kawalki wieprzowiny wlozyc do miski, dodac sok z limonki, sos sojowy, papryke i sos rybny. Odstawic na maksimum 15 minut. Ugotowac nudle wedlug instrukcji na opakowaniu, a nastepnie przeplukac zimna woda.
Rozgrzac wok albo gleboka patelnie, dodac oliwe i podsmazyc szczypior i imbir, mieszajac, przez okolo minute. Nastepnie dodac wieprzowine wraz z marynata i smazyc, mieszajac, przez kolejne 2 minuty. Zalac bulionem, doprowadzic do wrzenia. Kiedy mieso bedzie ugotowane, dodac kielki i pak choi; jesli podczas gotowania bulion mocno odparowal, mozna dodac rowniez 125 ml wrzacej wody.
Do misek wlozyc ugotowane nudle, zalac zupa i posypac posiekana chilli.
Przepis dodaje do Grumkowej wedrowki z widelcem po Azji.
Saturday, 3 December 2011
Tajsko i ostro. Kurczak z sosem satay i ognista salatka makaronowa.
Akcja "Maslo orzechowe - na slodko i wytrawnie" powoli dobiega konca. Jako wielka milosniczka tego produktu nie moglam odmowic, kiedy padla propozycja wspolnego upichcenia wytrawnego dania z jego udzialem. Wraz z Emma, Malwinna, Michalem, Dobromila i Pluskotka postanowilismy przygotowac satay, przy czym kazde z nas korzystalo z wybranego przez siebie przepisu.
Jak wspomnialam wczesniej, dzis zaczynam tygodniowa kuchenna przygode z doskonale wszystkim znanym Jamiem Oliverem. Ten skromny, sympatyczny facet, znany z telewizji oraz kampanii na rzecz zdrowego zywienia w szkolach, jest autorem kilku znakomitych ksiazek kulinarnych, w ktorych az roi sie od przepisow z roznych stron swiata. Wiedzialam wiec, ze znajde u niego cos odpowiedniego. I nie mylilam sie: w "30 Minute Meals" trafilam na przepis na kurczaka z sosem satay i ognista salatke makaronowa. To bylo dokladnie to, czego mi bylo trzeba.
To danie dla milosnikow zdecydowanych, wyrazistych smakow. Sos jest naprawde pikantny i mocno orzechowy. Salatka, choc zlagodzilam ja nieco, nadal byla ostra i, prawde mowiac, dosc specyficzna. Wydaje mi sie, ze jest to zasluga oleju sezamowego, ktory jednym smakuje, a innym pachnie i smakuje spalenizna. Musialam tez pominac orzechy w salatce, bo za pozno zorientowalam sie, ze nie mam w domu ani nerkowcow, ani sezamu. Kto wie, moze z ich dodatkiem makaron smakowalby lepiej? Sam kurczak jest smaczny, lekko chrupiacy, z wyrazna orzechowo-limonkowa nuta. Nie jest moze tak rewelacyjny jak satay Kena Homa, ale jesli lubicie tajska kuchnie, warto wyprobowac ten przepis.Szaszlyki z kurczaka z sosem satay i ognista salatka makaronowa
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
Sos:
- 1/2 malego peczka swiezej kolendry
- 1 swieza czerwona papryczka chilli
- 1/2 zabka czosnku
- 3 czubate lyzki masla orzechowego z kawalkami orzechow
- sos sojowy, do smaku
- 2-cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany
- 2 limonki
Kurczak:
- 4 piersi kurczaka (po 180 g) bez skory
- plynny miod, do skropienia (pominelam)
Do malaksera wlozyc kolendre wraz z lodyzkami, chilli bez szypulki, ale z nasionami, obrany czosnek, maslo orzechowe i sos sojowy. Dodac pokrojony imbir, drobno starta skorke z limonek i sok wycisniety z jednej, dolac odrobine wody i zmiksowac na rzadka paste. Doprawic do smaku, polowe przelozyc do miseczki, a reszte odstawic na bok.
Piersi kurczaka ulozyc rownolegle jedna przy drugiej na desce. Przekluc wszystkie na wylot drewnianymi patyczkami do szaszlykow (uwaga: patyczki nalezy wczesniej namoczyc w wodzie przez 5-10 minut, by sie nie przypalily). Przekroic mieso miedzy szpadkami tak, by powstaly 4 szaszlyki. (Moj kurczak byl juz pokrojony, wiec po prostu nawleklam kawalki na patyczki.) Posiekac je lekko z obu stron nozem - dzieki temu beda mialy wieksza powierzchnie i beda bardziej chrupiace. Przelozyc pozostala polowe sosu do naczynia do zapiekania i starannie obtoczyc w nim szaszlyki. Skropic mieso odrobina oliwy i posolic, wstawic do piekarnika i grillowac przez 8-10 minut z kazdej strony, az mieso sie zrumieni. W polowie grillowania skropic mieso plynnym miodem.
Salatka:
- 250 g makaronu jajecznego
- 100 g niesolonych orzechow nerkowca (pominelam)
- 1/2 czerwonej cebuli
- 1 swieza czerwona chilli
- 1/2 peczka swiezej kolendry
- 1-2 lyzki sosu sojowego
- 1 limonka
- 1 lyzeczka oleju sezamowego
- 1 lyzeczka sosu rybnego
- 1 lyzeczka plynnego miodu (pominelam)
- 2-3 lyzki oliwy z oliwek extra virgin
Przygotowac dressing: obrac czerwona cebule, wlozyc do malaksera wraz z chilli (bez szypulki; mozna zostawic nasiona, wtedy sos bedzie ostrzejszy) i lodyzkami kolendry. Dodac sos sojowy i oliwe z oliwek, wlac sok z limonki, olej sezamowy i sos rybny. Zmiksowac wszystko na gladka mase i doprawic do smaku, a nastepnie przelozyc do miski.
Makaron wlozyc do garnka, zalac wrzaca woda i gotowac 3 minuty. Odcedzic, przelac zimna woda, przelozyc do miski z dressingiem i odstawic na bok. Na sucha, goraca patelnie wrzucic orzechy i uprazyc, potrzasajac od czasu do czasu. Pod koniec prazenia dodac miod, a kiedy zrobia sie zlociste, przesypac do miski z makaronem. Wymieszac i udekorowac listkami kolendry.
Przepis jest moja ostatnia propozycja do akcji Maslo orzechowe - na slodko i wytrawnie.
Dodaje go rowniez do akcji Z widelcem po Azji.
Labels:
Azja,
dania miesne,
drob,
Jamie Oliver,
kurczak,
Tajlandia
Friday, 26 August 2011
Orientalnie. Tajska zielona zupa z kurczakiem.
Lubie zupy. Te tradycyjne i te egzotyczne, kremowe i lekkie, pelne orzezwiajacych, letnich smakow i rozgrzewajacych nut.
Jednego tylko nie lubie: fotografowac ich. To naprawde trudna sztuka. Zastanawiam sie, jakim cudem na niektorych profesjonalnych zdjeciach zupy wygladaja tak apetycznie. Moje niezmiennie wygladaja nijako, nieciekawie.
Na szczescie smakuja oblednie - i ta zupka nie jest wyjatkiem. Pikantna pasta curry zlagodzona mlekiem kokosowym, delikatna zielona fasolka, soczyste kawalki kurczaka... Ze wszystkich orientalnych zup ta jest chyba jedna z lepszych, jakie wyprobowalam. Wiem, ze na pewno bede do niej wracac - tym razem bez modyfikacji, ktore musialam wprowadzic z koniecznosci, a nie z potrzeby serca (czytaj: nie mialam w domu kielkow bambusa ani lisci limonki Kaffir, a bazylia podczas mojej nieobecnosci wyzionela ducha, wiec musialam zastapic ja kolendra). Moze wtedy bedzie wygladac pieknie i kuszaco?
Przepis podaje w oryginalnej formie, z moimi zmianami w nawiasach.
Tajska zielona zupa z kurczakiem
Skladniki:
(dla 8 osob)
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 1 cebula, drobno posiekana
- 500 g filetow z kurczecych udek, pokrojonych w cienkie paski
- 4 zabki czosnku, pokrojonych w cienkie plastry
- 285 g tajskiej zielonej pasty curry
- 400 ml mleka kokosowego
- 1 3/4 l bulionu z kury
- 5 lisci limonki Kaffir (pominelam)
- 2 lyzki sosu rybnego
- 1 peczek szczypioru, biala czesc pokrojona w plastry, zielona drobno posiekana
- 280 g cienkiej zielonej fasolki, przekrojonej na pol
- 150 g kielkow bambusa (pominelam)
- sok z 2 limonek, plus kilka kawalkow do dekoracji (u mnie zabraklo tych "ozdobnych", wiec na tapete poszla cytryna)
- maly peczek bazylii (u mnie kolendra)
Olej rozgrzac w duzym garnku, dodac cebule i smazyc przez 3 minuty, az zmieknie. Dodac kurczaka i czosnek, smazyc, az mieso zmieni kolor. Dodac paste curry, mleko kokosowe, bulion, liscie limonki i sos rybny, gotowac przez 12 minut. Dodac posiekana zielona czesc szczypioru, fasolke i pedy bambusa, gotowac przez 4-6 minut, az fasolka nieco zmieknie.
W miedzyczasie zmiksowac w malakserze bazylie z sokiem z limonki tak, by powstala gladka zielona pasta. Wlac do zupy i dodac pokrojony w plastry szczypior, podgrzac i podawac z kawalkami limonki.
Zupe mozna takze mrozic, najlepiej uzywac do tego plastikowych woreczkow.

Przepis dodaje do Trzeciego Letniego Festiwalu Zupy.
Jednego tylko nie lubie: fotografowac ich. To naprawde trudna sztuka. Zastanawiam sie, jakim cudem na niektorych profesjonalnych zdjeciach zupy wygladaja tak apetycznie. Moje niezmiennie wygladaja nijako, nieciekawie.
Na szczescie smakuja oblednie - i ta zupka nie jest wyjatkiem. Pikantna pasta curry zlagodzona mlekiem kokosowym, delikatna zielona fasolka, soczyste kawalki kurczaka... Ze wszystkich orientalnych zup ta jest chyba jedna z lepszych, jakie wyprobowalam. Wiem, ze na pewno bede do niej wracac - tym razem bez modyfikacji, ktore musialam wprowadzic z koniecznosci, a nie z potrzeby serca (czytaj: nie mialam w domu kielkow bambusa ani lisci limonki Kaffir, a bazylia podczas mojej nieobecnosci wyzionela ducha, wiec musialam zastapic ja kolendra). Moze wtedy bedzie wygladac pieknie i kuszaco?
Przepis podaje w oryginalnej formie, z moimi zmianami w nawiasach.
Tajska zielona zupa z kurczakiem
Skladniki:
(dla 8 osob)
- 2 lyzki oleju slonecznikowego
- 1 cebula, drobno posiekana
- 500 g filetow z kurczecych udek, pokrojonych w cienkie paski
- 4 zabki czosnku, pokrojonych w cienkie plastry
- 285 g tajskiej zielonej pasty curry
- 400 ml mleka kokosowego
- 1 3/4 l bulionu z kury
- 5 lisci limonki Kaffir (pominelam)
- 2 lyzki sosu rybnego
- 1 peczek szczypioru, biala czesc pokrojona w plastry, zielona drobno posiekana
- 280 g cienkiej zielonej fasolki, przekrojonej na pol
- 150 g kielkow bambusa (pominelam)
- sok z 2 limonek, plus kilka kawalkow do dekoracji (u mnie zabraklo tych "ozdobnych", wiec na tapete poszla cytryna)
- maly peczek bazylii (u mnie kolendra)
Olej rozgrzac w duzym garnku, dodac cebule i smazyc przez 3 minuty, az zmieknie. Dodac kurczaka i czosnek, smazyc, az mieso zmieni kolor. Dodac paste curry, mleko kokosowe, bulion, liscie limonki i sos rybny, gotowac przez 12 minut. Dodac posiekana zielona czesc szczypioru, fasolke i pedy bambusa, gotowac przez 4-6 minut, az fasolka nieco zmieknie.
W miedzyczasie zmiksowac w malakserze bazylie z sokiem z limonki tak, by powstala gladka zielona pasta. Wlac do zupy i dodac pokrojony w plastry szczypior, podgrzac i podawac z kawalkami limonki.
Zupe mozna takze mrozic, najlepiej uzywac do tego plastikowych woreczkow.
Przepis dodaje do Trzeciego Letniego Festiwalu Zupy.
Wednesday, 15 June 2011
Szybko, lekko, azjatycko. Tajski ryz smazony z jajkiem i warzywami.
Azjatyckie smaki lubie chyba od zawsze, ale do niedawna rzadko zdarzalo mi sie przygotowywac cos z tych regionow w domu. Dlugie listy skladnikow o obco brzmiacych nazwach troche mnie przerazaly. Potrzeba bylo czasu, bym zorientowala sie, ze nie ma sie czego bac i ze w rzeczywistosci azjatyckie dania (a przynajmniej wiekszosc z nich) sa nie tylko proste w przygotowaniu, ale i szybkie. A to dla zabieganego czlowieka bardzo wazne.
Tak wiec dzisiaj tajszczyzna. Prosta, szybka i bezmiesna, nie za ostra i dosc lekka. Ma szczegolne wlasciwosci: szybko znika. Niepotrzebnie sie obawialam, ze swoim zwyczajem przesadzilam z iloscia, bo po kolacji zostalo juz tylko wspomnienie...
Ryz smazony z jajkiem i warzywami z dodatkiem chrupiacej cebuli
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 lyzki oleju roslinnego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 2 czerwone papryczki chilli, bez nasion, posiekane
- 115 g pieczarek, pokrojonych w plastry
- 55 g mlodego zielonego groszku (straczki przeciac na pol)
- 55 g przepolowionych kolb malej kukurydzy (baby corn)
- 3 lyzki tajskiego sosu sojowego
- 1 lyzka jasnego brazowego cukru
- kilka lisci tajskiej bazylii (zastapilam zwykla)
- 350 g ugotowanego i ostudzonego ryzu
- 2 jajka, rozklocone
- 2 cebule, pokrojone w plasterki
Polowe oleju rozgrzac w woku albo duzej patelni. Podsmazyc chilli i czosnej przez 2-3 minuty, a potem dodac kukurydze, groszek i grzyby. Smazyc, mieszajac, przez 2-3 minuty. Dodac sos sojowy, cukier i bazylie oraz ryz, wymieszac. Zepchnac zawartosc woka w jego rog, a na dno wlac jajka. Mieszac, az sie lekko zetna, a potem polaczyc z ryzoowo-warzywna mieszanka.
Na drugiej patelni rozgrzac pozostaly olej i smazyc cebule, az bedzie brazowa i chrupiaca. Podawac ryz przystrojony podsmazona cebula; mozna udekorowac kilkoma liscmi tajskiej bazylii.

Przepis dodaje do akcji Z Widelcem po Azji.
Tak wiec dzisiaj tajszczyzna. Prosta, szybka i bezmiesna, nie za ostra i dosc lekka. Ma szczegolne wlasciwosci: szybko znika. Niepotrzebnie sie obawialam, ze swoim zwyczajem przesadzilam z iloscia, bo po kolacji zostalo juz tylko wspomnienie...
Ryz smazony z jajkiem i warzywami z dodatkiem chrupiacej cebuli
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 lyzki oleju roslinnego
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 2 czerwone papryczki chilli, bez nasion, posiekane
- 115 g pieczarek, pokrojonych w plastry
- 55 g mlodego zielonego groszku (straczki przeciac na pol)
- 55 g przepolowionych kolb malej kukurydzy (baby corn)
- 3 lyzki tajskiego sosu sojowego
- 1 lyzka jasnego brazowego cukru
- kilka lisci tajskiej bazylii (zastapilam zwykla)
- 350 g ugotowanego i ostudzonego ryzu
- 2 jajka, rozklocone
- 2 cebule, pokrojone w plasterki
Polowe oleju rozgrzac w woku albo duzej patelni. Podsmazyc chilli i czosnej przez 2-3 minuty, a potem dodac kukurydze, groszek i grzyby. Smazyc, mieszajac, przez 2-3 minuty. Dodac sos sojowy, cukier i bazylie oraz ryz, wymieszac. Zepchnac zawartosc woka w jego rog, a na dno wlac jajka. Mieszac, az sie lekko zetna, a potem polaczyc z ryzoowo-warzywna mieszanka.
Na drugiej patelni rozgrzac pozostaly olej i smazyc cebule, az bedzie brazowa i chrupiaca. Podawac ryz przystrojony podsmazona cebula; mozna udekorowac kilkoma liscmi tajskiej bazylii.
Przepis dodaje do akcji Z Widelcem po Azji.
Wednesday, 20 April 2011
Szybka kolacja na japonska nute. Wolowina w mirinie.
Uwielbiam szeroko pojeta kuchnie orientalna. Za polaczenia smakow, ale takze i za szybkosc i prostote przygotowywania potraw. Kiedys wydawalo mi sie, ze takie gotowanie wymaga sporych umiejetnosci i duzej ilosci wolnego czasu. Nie lubie sie mylic, ale w tym wypadku z radoscia zorientowalam sie, ze bylam w bledzie. Dla ludzi, ktorzy pozno wracaja do domu, a perspektywa zjedzenia smutnej kanapki nieszczegolnie ich pociaga, kuchnia azjatycka jest idealnym rozwiazaniem. Nic dziwnego, ze czesto u mnie gosci.
Dzis zabieram was na krotka wycieczke do Japonii. Krotka - bo danie, na ktore przepis znalazlam tutaj, gotuje sie raptem 10 minut. Swoj niezwykly smak zawdziecza mirinowi, slodkiemu winu ryzowemu, ktore dawniej pijano jak sake, a obecnie stosuje sie glownie do gotowania. Papryczka chilli, imbir i szczypiorek stanowia ostry kontrapunkt. Uwaga: warto przygotowac sobie szklaneczke wody, bo moze sie zrobic goraco!
Japonska wolowina gotowana w mirinie
Skladniki:
(na 2 osoby)
- 250 g chudego miesa wolowego
- 150 ml bulionu warzywnego
- 3 lyzki sosu sojowego
- 5 lyzek mirinu
- 1 lyzka drobnego zlotego cukru
- 1 cebula, przekrojona na pol i pokrojona w plastry
- 1/2 lyzki posiekanego piklowanego imbiru (jesli masz w okolicy restauracje, w ktorej serwuje sie sushi, bardzo mozliwe, ze znajdziesz go wlasnie tam, w malych saszetkach)
- 3 szczypiorki, drobno posiekane
- 1 czerwona papryczka chilli, pokrojona w cienkie plasterki
Mieso wlozyc do zamrazalnika na czas przygotowywania reszty skladnikow - to ulatwi krojenie. Bulion, sos sojowy, mirin i cukier wlac do garnka, zagotowac, a potem zmniejszyc temperature, dodac cebule i gotowac przez 5 minut. W tym czasie pokroic mieso w cienkie paski, dodac do garnka i gotowac przez kilka minut, mieszajac, az mieso zrobi sie nieprzezroczyste. Podawac z ugotowanym na parze ryzem, posypane imbirem, chilli i szczypiorkiem.
Wybaczcie nieostre zdjecie - kiedy jestem glodna, trzesa mi sie rece :)
Danie dodaje do podrozy Grumkow z widelcem po Azji.
Dzis zabieram was na krotka wycieczke do Japonii. Krotka - bo danie, na ktore przepis znalazlam tutaj, gotuje sie raptem 10 minut. Swoj niezwykly smak zawdziecza mirinowi, slodkiemu winu ryzowemu, ktore dawniej pijano jak sake, a obecnie stosuje sie glownie do gotowania. Papryczka chilli, imbir i szczypiorek stanowia ostry kontrapunkt. Uwaga: warto przygotowac sobie szklaneczke wody, bo moze sie zrobic goraco!
Japonska wolowina gotowana w mirinie
Skladniki:
(na 2 osoby)
- 250 g chudego miesa wolowego
- 150 ml bulionu warzywnego
- 3 lyzki sosu sojowego
- 5 lyzek mirinu
- 1 lyzka drobnego zlotego cukru
- 1 cebula, przekrojona na pol i pokrojona w plastry
- 1/2 lyzki posiekanego piklowanego imbiru (jesli masz w okolicy restauracje, w ktorej serwuje sie sushi, bardzo mozliwe, ze znajdziesz go wlasnie tam, w malych saszetkach)
- 3 szczypiorki, drobno posiekane
- 1 czerwona papryczka chilli, pokrojona w cienkie plasterki
Mieso wlozyc do zamrazalnika na czas przygotowywania reszty skladnikow - to ulatwi krojenie. Bulion, sos sojowy, mirin i cukier wlac do garnka, zagotowac, a potem zmniejszyc temperature, dodac cebule i gotowac przez 5 minut. W tym czasie pokroic mieso w cienkie paski, dodac do garnka i gotowac przez kilka minut, mieszajac, az mieso zrobi sie nieprzezroczyste. Podawac z ugotowanym na parze ryzem, posypane imbirem, chilli i szczypiorkiem.
Wybaczcie nieostre zdjecie - kiedy jestem glodna, trzesa mi sie rece :)
Danie dodaje do podrozy Grumkow z widelcem po Azji.
Saturday, 9 April 2011
Malezyjskie curry z kurczaka
Bywaja takie samotne popoludnia, kiedy czlowiekowi zwyczajnie nie chce sie gotowac. Sklada napredce jakas kanapke, wrzuca do piekarnika pizze z mrozonki, poprawia batonikiem.
Ale bywaja i takie, ze czlowiek - w tym wypadku ja - z entuzjazmem zabiera sie za przygotowanie posilku dla siebie. Tanczy boso na kafelkach i podspiewuje w kuchni, uzywajac drewnianej lyzki jako mikrofonu. Przeciez nikogo nie ma w domu, wiec nikt nie bedzie sie smial. Slonce wpada przez okna, koty ocieraja sie o lydki. Jest dobrze.
I curry tez jest dobre. Ba, jest obledne! A mialo go w ogole nie byc. Znalazlam je tutaj jako awaryjny przepis na akcje "F1 od kuchni". Szukalam czegos, co nie wymagaloby wycieczki do sklepu - i przypadkiem odkrylam przepis, do ktorego na pewno bede wracac.
Bo efekt jest pyszny. Pol godziny w kuchni i kilka minut zmywania to naprawde niewysoka cena za taka uczte. Milosnicy intensywnych, ostrych smakow beda zachwyceni - mleko kokosowe tylko czesciowo lagodzi piekace uderzenie chilli. Pasta z tamaryndowca dodaje kwaskowatego posmaku. No i ten zapach w kuchni - egzotyczny, kuszacy, boski. Taki jak lubie.
Malezyjskie curry z kurczaka
Skladniki:
(na 4 osoby; robilam z 1/4 porcji)
- 2 posiekane czerwone cebule
- 4 obrane zabki czosnku
- 4 czerwone papryczki chilli (niekoniecznie oczyszczone z nasion)
- 2 galazki trawy cytrynowej (tylko biala czesc)
- niewielki kawalek imbiru (ok. 3-4 cm), obrany i pokrojony w plastry
- 1 lyzeczka kurkumy
- 750 g miesa z kurczaka (u mnie filet z uda; piers tez sie nada)
- 400 ml mleka kokosowego
- 3 lyzki pasty z tamaryndowca
- 1 lyzka sosu rybnego
Cebule, czosnek, chilli, trawe cytrynowa, imbir i kurkume zmiksowac blenderem na paste. W woku rozgrzac odrobine oleju. Dodac paste, smazyc na malym ogniu przez okolo 10 minut. Dorzucic mieso, smazyc przez 2-3 minuty, mieszajac. Dodac mleko kokosowe, paste z tamaryndowca i sos rybny, smazyc jeszcze przez 15-20 minut, az sos sie zredukuje. Najlepiej smakuje z ryzem i gotowana na parze chinska kapusta.
Przepis dodaje do akcji F1 Od Kuchni oraz Z Widelcem po Azji.
Ale bywaja i takie, ze czlowiek - w tym wypadku ja - z entuzjazmem zabiera sie za przygotowanie posilku dla siebie. Tanczy boso na kafelkach i podspiewuje w kuchni, uzywajac drewnianej lyzki jako mikrofonu. Przeciez nikogo nie ma w domu, wiec nikt nie bedzie sie smial. Slonce wpada przez okna, koty ocieraja sie o lydki. Jest dobrze.
I curry tez jest dobre. Ba, jest obledne! A mialo go w ogole nie byc. Znalazlam je tutaj jako awaryjny przepis na akcje "F1 od kuchni". Szukalam czegos, co nie wymagaloby wycieczki do sklepu - i przypadkiem odkrylam przepis, do ktorego na pewno bede wracac.
Bo efekt jest pyszny. Pol godziny w kuchni i kilka minut zmywania to naprawde niewysoka cena za taka uczte. Milosnicy intensywnych, ostrych smakow beda zachwyceni - mleko kokosowe tylko czesciowo lagodzi piekace uderzenie chilli. Pasta z tamaryndowca dodaje kwaskowatego posmaku. No i ten zapach w kuchni - egzotyczny, kuszacy, boski. Taki jak lubie.
Malezyjskie curry z kurczaka
Skladniki:
(na 4 osoby; robilam z 1/4 porcji)
- 2 posiekane czerwone cebule
- 4 obrane zabki czosnku
- 4 czerwone papryczki chilli (niekoniecznie oczyszczone z nasion)
- 2 galazki trawy cytrynowej (tylko biala czesc)
- niewielki kawalek imbiru (ok. 3-4 cm), obrany i pokrojony w plastry
- 1 lyzeczka kurkumy
- 750 g miesa z kurczaka (u mnie filet z uda; piers tez sie nada)
- 400 ml mleka kokosowego
- 3 lyzki pasty z tamaryndowca
- 1 lyzka sosu rybnego
Cebule, czosnek, chilli, trawe cytrynowa, imbir i kurkume zmiksowac blenderem na paste. W woku rozgrzac odrobine oleju. Dodac paste, smazyc na malym ogniu przez okolo 10 minut. Dorzucic mieso, smazyc przez 2-3 minuty, mieszajac. Dodac mleko kokosowe, paste z tamaryndowca i sos rybny, smazyc jeszcze przez 15-20 minut, az sos sie zredukuje. Najlepiej smakuje z ryzem i gotowana na parze chinska kapusta.
Przepis dodaje do akcji F1 Od Kuchni oraz Z Widelcem po Azji.
Tuesday, 29 March 2011
W kuchni z Nigella. Koreanska keema.
Dobrze jest mieszkac w kosmopolitycznym miescie. Skladniki, ktore kiedys bylyby dla mnie niedostepne, sa dzis na wyciagniecie reki. Jakis czas temu odkrylam doskonale zaopatrzony sklep z orientalna zywnoscia. Jest tuz obok budynku Centre Point, schowany w jego cieniu, 10 minut spacerkiem od mojej pracy. W srodku pudeleczka, butelki i foliowe opakowania opatrzone dziwnymi literami obcego alfabetu. Na nich nalepki po angielsku, czesto z zabawnymi bledami. I obsluga, z ktora latwiej porozumiec sie na migi, niz w wyspiarskiej mowie.
To wlasnie ten sklepik postanowilam odwiedzic, kiedy nabralam ochoty na wyprobowanie przepisu na koreanska keeme, znalezionego w "Kitchen. Recipes from the Heart of the Home" Nigelli. Bylam niemal pewna, ze znajde tam gochujang, tajemnicza paste z czerwonej papryki. I nie mylilam sie: stala na polce w plastikowych pojemnikach. Najwiekszy z nich zawieral 3 kilogramy pasty, wiec wyglada na to, ze dla mieszkancow Korei to kluczowy skladnik wielu potraw. Sama nazwa keema oznacza po prostu mielone mieso.
To proste i szybkie danie: wystarczy kilkanascie minut - i gotowe. Miesa nie trzeba (a nawet nie powinno sie - podobno robi sie wtedy zbyt slone) dlugo marynowac, smazenie trwa zaledwie chwile, a najwiecej czasu zajmuje... gotowanie ryzu. Smak z pewnoscia przpadnie do gustu wielbicielom orientalnych, slodko-pikantnych kombinacji. Gochujang mozna podobno zastapic inna pasta z papryki, ale, jak twierdzi Nigella, to wlasnie ten magiczny skladnik nadaje potrawie niepowtarzalny smak. W Polsce jest dostepna w Kuchniach Swiata (pod nazwa Pasta z ostrej czerwonej papryki), mozna tez sprobowac zrobic wlasna.
Koreanska keema
Skladniki:
(na 2 duze porcje)
- 150 g ryzu
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 3 grube albo 6 cienkich posiekanych szczypiorkow
- 125 g mrozonego zielonego groszku
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 2 lyzki wina ryzowego
- 2 lyzki posiekanej swiezej kolendry (przygotowalam, a jak, ale... zapomnialam uzyc)
Na sos:
- 2 lyzki gochujang
- 1 lyzka plynnego miodu
- 1 lyzka wina ryzowego
- 2 lyzki sosu sojowego
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu. Wymieszac skladniki sosu w misce, dodac mielone mieso i odstawic na 5 minut. Groszek wysypac na sitko i polac wrzaca woda, by sie rozmrozil. Rozgrzac woka albo patelnie, wlac olej, dodac szczypiorek i groszek i smazyc przez 3-4 minuty. Dodac mieso razem z sosem i smazyc, mieszajac, przez okolo 5 minut. Do miski, w ktorej marynowalo sie mieso, wlac 2 lyzki wina ryzowego i 4 lyzki wody, wymieszac, zagarniajac resztki sosu, i wlac do woka. Smazyc przez kolejne 30 sekund, podawac z ryzem i udekorowac posiekana kolendra.
Przepis dolaczam do akcji Z Widelcem po Azji.
To wlasnie ten sklepik postanowilam odwiedzic, kiedy nabralam ochoty na wyprobowanie przepisu na koreanska keeme, znalezionego w "Kitchen. Recipes from the Heart of the Home" Nigelli. Bylam niemal pewna, ze znajde tam gochujang, tajemnicza paste z czerwonej papryki. I nie mylilam sie: stala na polce w plastikowych pojemnikach. Najwiekszy z nich zawieral 3 kilogramy pasty, wiec wyglada na to, ze dla mieszkancow Korei to kluczowy skladnik wielu potraw. Sama nazwa keema oznacza po prostu mielone mieso.
To proste i szybkie danie: wystarczy kilkanascie minut - i gotowe. Miesa nie trzeba (a nawet nie powinno sie - podobno robi sie wtedy zbyt slone) dlugo marynowac, smazenie trwa zaledwie chwile, a najwiecej czasu zajmuje... gotowanie ryzu. Smak z pewnoscia przpadnie do gustu wielbicielom orientalnych, slodko-pikantnych kombinacji. Gochujang mozna podobno zastapic inna pasta z papryki, ale, jak twierdzi Nigella, to wlasnie ten magiczny skladnik nadaje potrawie niepowtarzalny smak. W Polsce jest dostepna w Kuchniach Swiata (pod nazwa Pasta z ostrej czerwonej papryki), mozna tez sprobowac zrobic wlasna.
Koreanska keema
Skladniki:
(na 2 duze porcje)
- 150 g ryzu
- 250 g mielonego miesa z indyka
- 3 grube albo 6 cienkich posiekanych szczypiorkow
- 125 g mrozonego zielonego groszku
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 2 lyzki wina ryzowego
- 2 lyzki posiekanej swiezej kolendry (przygotowalam, a jak, ale... zapomnialam uzyc)
Na sos:
- 2 lyzki gochujang
- 1 lyzka plynnego miodu
- 1 lyzka wina ryzowego
- 2 lyzki sosu sojowego
Ugotowac ryz wedlug instrukcji na opakowaniu. Wymieszac skladniki sosu w misce, dodac mielone mieso i odstawic na 5 minut. Groszek wysypac na sitko i polac wrzaca woda, by sie rozmrozil. Rozgrzac woka albo patelnie, wlac olej, dodac szczypiorek i groszek i smazyc przez 3-4 minuty. Dodac mieso razem z sosem i smazyc, mieszajac, przez okolo 5 minut. Do miski, w ktorej marynowalo sie mieso, wlac 2 lyzki wina ryzowego i 4 lyzki wody, wymieszac, zagarniajac resztki sosu, i wlac do woka. Smazyc przez kolejne 30 sekund, podawac z ryzem i udekorowac posiekana kolendra.
Przepis dolaczam do akcji Z Widelcem po Azji.
Friday, 25 March 2011
Piers z kaczki po tajsku
Ostatnio doszlam do wniosku, ze choc mam sporo wszelkiej masci ksiazek kulinarnych, rzadko z nich korzystam, wybierajac przepisy znalezione w internecie. Tak wiec postanowilam sobie, ze w najblizszym czasie zrobie uzytek z wszystkich tych ksiazek i ksiazeczek.
Na pierwszy ogien poszla kacza piers z chilli i limonka, znaleziona w ksiazeczce "Everyday Thai", wydanej przez Parragon Books. Mam kilka ksiazek z tej serii - sa niedrogie, niewielkie, mile dla oka i pelne smakowitych receptur, ktore warto wyprobowac. Ta zaintrygowala mnie niebanalnym polaczeniem smakow: jest tu troche slodyczy, odrobina kwaskowatosci i pikantna nuta. Pominelam tylko dzem sliwkowy, doszlam bowiem do wniosku, ze bedzie troche za slodko jak na moj gust, ale to juz kwestia indywidualnych upodoban. Mieso podalam z ryzem basmati z dodatkiem - a jakze - limonki i posiekanej kolendry oraz z odrobina zieleniny. Wiadomo, wiosna.
Kacze piersi z chilli i limonka
Skladniki:
(na 4 osoby, a ze jadlam tylko ja, robilam z 1/4 porcji)
- 4 kacze piersi bez kosci, ale ze skorka
- 2 zabki czosnku, przepuszczone przez praske
- 4 lyzeczki brazowego cukru
- 3 lyzki soku z limonki
- 1 lyzka sosu sojowego
- 1 lyzeczka sosu chilli
- 1 lyzeczka oleju roslinnego (smazylam na suchej patelni, wszak kaczka sama w sobie jest wystarczajaco tlusta)
- 2 lyzki dzemu sliwkowego (pominelam)
- 150 ml bulionu z kurczaka
- sol i pieprz
Ostrym nozem naciac dosc gleboko skore na kaczych piersiach tak, by powstala ukosna kratka. Ulozyc w szerokim naczyniu (wazne: nie moze byc metalowe). Wymieszac czosnek, cukier, sok z limonki i oba sosy. Tak powstala marynata polac mieso (powinno byc rownomiernie pokryte z obu stron) i odstawic do lodowki na minimum 3 godziny; mozna zostawic na noc. Kiedy bedzie gotowe, odsaczyc z marynaty, zachowujac ja na pozniej, i smazyc na porzadnie rozgrzanej, wysmarowanej olejem patelni, skorka do dolu, przez okolo 5 minut. Nadmiar tluszczu, ktory sie wytopi, zlac z patelni. Przewrocic mieso na druga strone i smazyc jeszcze 2-3 minuty. Dodac marynate, bulion i dzem, smazyc na niewielkim ogniu przez kolejne 2 minuty. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Przelozyc na talerze, polac sokami z patelni i podawac z ryzem i zielenina.
Przepis dodaje do azjatyckiej akcji Ireny i Andrzeja.
Na pierwszy ogien poszla kacza piers z chilli i limonka, znaleziona w ksiazeczce "Everyday Thai", wydanej przez Parragon Books. Mam kilka ksiazek z tej serii - sa niedrogie, niewielkie, mile dla oka i pelne smakowitych receptur, ktore warto wyprobowac. Ta zaintrygowala mnie niebanalnym polaczeniem smakow: jest tu troche slodyczy, odrobina kwaskowatosci i pikantna nuta. Pominelam tylko dzem sliwkowy, doszlam bowiem do wniosku, ze bedzie troche za slodko jak na moj gust, ale to juz kwestia indywidualnych upodoban. Mieso podalam z ryzem basmati z dodatkiem - a jakze - limonki i posiekanej kolendry oraz z odrobina zieleniny. Wiadomo, wiosna.
Kacze piersi z chilli i limonka
Skladniki:
(na 4 osoby, a ze jadlam tylko ja, robilam z 1/4 porcji)
- 4 kacze piersi bez kosci, ale ze skorka
- 2 zabki czosnku, przepuszczone przez praske
- 4 lyzeczki brazowego cukru
- 3 lyzki soku z limonki
- 1 lyzka sosu sojowego
- 1 lyzeczka sosu chilli
- 1 lyzeczka oleju roslinnego (smazylam na suchej patelni, wszak kaczka sama w sobie jest wystarczajaco tlusta)
- 2 lyzki dzemu sliwkowego (pominelam)
- 150 ml bulionu z kurczaka
- sol i pieprz
Ostrym nozem naciac dosc gleboko skore na kaczych piersiach tak, by powstala ukosna kratka. Ulozyc w szerokim naczyniu (wazne: nie moze byc metalowe). Wymieszac czosnek, cukier, sok z limonki i oba sosy. Tak powstala marynata polac mieso (powinno byc rownomiernie pokryte z obu stron) i odstawic do lodowki na minimum 3 godziny; mozna zostawic na noc. Kiedy bedzie gotowe, odsaczyc z marynaty, zachowujac ja na pozniej, i smazyc na porzadnie rozgrzanej, wysmarowanej olejem patelni, skorka do dolu, przez okolo 5 minut. Nadmiar tluszczu, ktory sie wytopi, zlac z patelni. Przewrocic mieso na druga strone i smazyc jeszcze 2-3 minuty. Dodac marynate, bulion i dzem, smazyc na niewielkim ogniu przez kolejne 2 minuty. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Przelozyc na talerze, polac sokami z patelni i podawac z ryzem i zielenina.
Przepis dodaje do azjatyckiej akcji Ireny i Andrzeja.
Subscribe to:
Posts (Atom)