Wróciłam do mojego krafowego pamiętnika niespodziewanie. Wszystko było już dawno spakowane do pudeł, część sprzedana, a reszta schowana ,,na emeryturę". Wróciłam z ulubioną formą, która może nie jest tak efektowna jak multikolorowe projekty, ale daje mi relaks, wytchnienie i to czego potrzebuję w hobby.
Sampler wykonany na lnie Permin of Copenhagen, kolor piaskowy.
Mulina DMC ze starych zbiorów, krzyżyki wykonane podwójną nicią, ozdobne detale pojedyncza nić
Wielkość haftu: 22cm x 21,5 cm.
Kolejny projekt?
Będzie. Na pewno sampler. Na pewno na lnie.
Pozdrawiam ;-)
Ela
Witam na moim blogu, w miejscu, gdzie można mnie spotkać w wolnym czasie, kiedy robię....ładne rzeczy!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mulina DMC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mulina DMC. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 czerwca 2020
wtorek, 26 września 2017
Glicynia...i co dalej?
Plan był taki, że będzie tryptyk.
W fioletach.
Karczoch, Glicynia i Irys.
Plan był taki, że będą oprawione i zawisną na ścianie.
Plan się zmienił.
Zmienił mi się gust i fiolety jakoś rażą. Nawet jako dodatki.
Pozdrawiam!
Ela.
W fioletach.
Karczoch, Glicynia i Irys.
Plan był taki, że będą oprawione i zawisną na ścianie.
Plan się zmienił.
Zmienił mi się gust i fiolety jakoś rażą. Nawet jako dodatki.
Ela.
wtorek, 10 stycznia 2017
Karczoch - seria zielnikowa # finał...w końcu finał :-)
Puk, puk! To ja!
Dzisiejszy dzień zamierzam pokolorować barwami ukończonego haftu, który tworzył się pod moimi palcami...wiele miesięcy.
Oto on:
To mój debiut na lnie 35 ct (Permin of Copenhagen) kolor piaskowy nr 32.
Debiut uważam za udany i na pewno będzie kiedyś powtórka na tym lnie.
Sam wzór uważam za wyjątkowy. Zawiera wiele uroczych detali, a backstiche malują wzór w trzecim wymiarze.
Po mojej przygodzie z Karczochem mam kilka wniosków na temat swojej pracy:
1. Mam jeszcze nad czym pracować...tzn. cały czas widzę i czuję, że moje krzyżyki mogą być lepsze, powinny byc lepsze. A kiedyś myślałam, że krzyżyk to krzyżyk i koniec ;-)
2. Len, len i jeszcze raz len - generalnie nic innego dla mnie nie istnieje, no może jakieś dobre bawełniane płótno.
3. Mam mniejszy zapał do haftowania (a może mniej czasu...?) i często haftowanie przegrywa z innymi rzeczami, więc pewnie nie będę tu w najbliższym czasie częstym gościem.
No i co myślicie?
Pozdrawiam,
Ela
Dzisiejszy dzień zamierzam pokolorować barwami ukończonego haftu, który tworzył się pod moimi palcami...wiele miesięcy.
Oto on:
To mój debiut na lnie 35 ct (Permin of Copenhagen) kolor piaskowy nr 32.
Debiut uważam za udany i na pewno będzie kiedyś powtórka na tym lnie.
Sam wzór uważam za wyjątkowy. Zawiera wiele uroczych detali, a backstiche malują wzór w trzecim wymiarze.
Po mojej przygodzie z Karczochem mam kilka wniosków na temat swojej pracy:
1. Mam jeszcze nad czym pracować...tzn. cały czas widzę i czuję, że moje krzyżyki mogą być lepsze, powinny byc lepsze. A kiedyś myślałam, że krzyżyk to krzyżyk i koniec ;-)
2. Len, len i jeszcze raz len - generalnie nic innego dla mnie nie istnieje, no może jakieś dobre bawełniane płótno.
3. Mam mniejszy zapał do haftowania (a może mniej czasu...?) i często haftowanie przegrywa z innymi rzeczami, więc pewnie nie będę tu w najbliższym czasie częstym gościem.
Pozdrawiam,
Ela
niedziela, 8 maja 2016
Karczoch - postępy
W oparach woni konwalii i w aurze cudnej pogody powstaje powoli krzyżyk po krzyżyku.
Len użyty do wzoru sprawuje się świetnie i to na pewno nie ostatni haft na takim materiale.
Zarówno kolor jak i gęstość jest dokładnie taka jaką chciałam.
W wybranym wzorze zachwycam się trójwymiarowością wzoru uzyskaną za pomocą półkrzyżyków wyszywanych pojedynczą nicią. Sam wzór jest niezwykle przyjemny podczas pracy. Nie przekombinowany, czego nie lubię.
Po raz pierwszy zdecydowałam, że backstiche zrobię wszystkie na samym końcu.
I jeszcze z innej beczki ;-)
Przedstawiam pracę z techniki. Chłopiec, szkoła podstawowa, 11 lat, z niewielką pomocą mamy ;-)
Co myślicie?
Ja jestem dumna i zachwycona (również pomysłem Pani od techniki), no ale ja nie jestem obiektywna w tej sprawie ;-)))
Pozdrawiam!
Ela.
Len użyty do wzoru sprawuje się świetnie i to na pewno nie ostatni haft na takim materiale.
Zarówno kolor jak i gęstość jest dokładnie taka jaką chciałam.
W wybranym wzorze zachwycam się trójwymiarowością wzoru uzyskaną za pomocą półkrzyżyków wyszywanych pojedynczą nicią. Sam wzór jest niezwykle przyjemny podczas pracy. Nie przekombinowany, czego nie lubię.
Po raz pierwszy zdecydowałam, że backstiche zrobię wszystkie na samym końcu.
I jeszcze z innej beczki ;-)
Przedstawiam pracę z techniki. Chłopiec, szkoła podstawowa, 11 lat, z niewielką pomocą mamy ;-)
Co myślicie?
Ja jestem dumna i zachwycona (również pomysłem Pani od techniki), no ale ja nie jestem obiektywna w tej sprawie ;-)))
Pozdrawiam!
Ela.
środa, 30 marca 2016
Trochę koloru - ,,Karczoch" od Veronique Enginger
Ostatnie biele zastępuję energetycznymi fioletami i różami i soczystymi zieleniami. Będzie ,,Karczoch" od V. Enginger - haft nie tak często widziany na blogach, choć z niezmiernie popularnej serii.
Idzie wiosna, niech się dzieje!
Mam już kilka krzyżyków, ale na razie jest buro, bo zaczęłam od części wzoru w kolorze sepii.
Jak zwykle rozpoczynając nowy haft dobieram do niego towarzyszące nożyczki (to choroba, prawda?). Tym razem padło na różowe, kropkowane od DMC - superostre!
Do tego muliny i len kupione u Edyty, dziękuję...bez wsparcia Twojej pasmanterii i merytorycznych wskazówek na temat lnu oraz zakupów przez internet pewnie zbierałabym się do tego haftu przez długie miesiące.
No to zaczynam przygodę z zielnikowa serią. Trzymajcie kciuki, będzie fioletowo! Podejrzewam, że to nie koniec zielników w moim wykonaniu!
Pozdrawiam!
Ela.
P.S. Zapraszam do mojej ,,nieudanej zabawy" w nożyczkowym Candy :-)))))
Idzie wiosna, niech się dzieje!
Mam już kilka krzyżyków, ale na razie jest buro, bo zaczęłam od części wzoru w kolorze sepii.
Jak zwykle rozpoczynając nowy haft dobieram do niego towarzyszące nożyczki (to choroba, prawda?). Tym razem padło na różowe, kropkowane od DMC - superostre!
Do tego muliny i len kupione u Edyty, dziękuję...bez wsparcia Twojej pasmanterii i merytorycznych wskazówek na temat lnu oraz zakupów przez internet pewnie zbierałabym się do tego haftu przez długie miesiące.
No to zaczynam przygodę z zielnikowa serią. Trzymajcie kciuki, będzie fioletowo! Podejrzewam, że to nie koniec zielników w moim wykonaniu!
Pozdrawiam!
Ela.
P.S. Zapraszam do mojej ,,nieudanej zabawy" w nożyczkowym Candy :-)))))
środa, 16 marca 2016
Sampler DMC BK 723 w końcu gotowy!
Ukończony kilka dni temu przecudowny sampler w końcu doczekł się słonecznej pogody, by go zaprezentować:
Co mogę powiedzieć na koniec...
To malizna, ale bardzo wymagająca.
Dłubałam go prze pół roku, w międzyczasie nie robiąc nic innego (jeśli chodzi o hafty oczywiście :-))).
Mieszane krzyżyki przez 2 i 1 nitkę dają wspaniały efekt, sampler nie jest nudny, do tego koraliki nadające wielkiej delikatności i lekkości oraz trzeciego wymiaru.
Umęczyła mnie ta praca, ale mimo wszystko trochę żal, że to już koniec.
Na szczęście podczas pracy nad samplerem miałam wielkie wsparcie Joanny, zarówno merytoryczne jak i przyjacielskie.
To chyba najlepsza część tego wspólnego wyszywania!
Wiem, że Joasia nieco spersonalizowała swój wzór, co sprawiło, że jest inny, niebanalny.
I ja dołożyłam swoje 3 grosze do całości: zmieniłam częściowo ułożenie koralików, dodałam esy-floresy przy literce M i zrobiłam kilka malutkich, celowych modyfikacji.
Na razie odpoczywam od samplerów, ale na jak długo..nie wiem...chyba nie za bardzo :-)!
Czas zabierać się za następny projekt, jedno jest pewne, teraz chcę KOLORU!
Pozdrawiam!
Ela.
Co mogę powiedzieć na koniec...
To malizna, ale bardzo wymagająca.
Dłubałam go prze pół roku, w międzyczasie nie robiąc nic innego (jeśli chodzi o hafty oczywiście :-))).
Mieszane krzyżyki przez 2 i 1 nitkę dają wspaniały efekt, sampler nie jest nudny, do tego koraliki nadające wielkiej delikatności i lekkości oraz trzeciego wymiaru.
Umęczyła mnie ta praca, ale mimo wszystko trochę żal, że to już koniec.
Na szczęście podczas pracy nad samplerem miałam wielkie wsparcie Joanny, zarówno merytoryczne jak i przyjacielskie.
To chyba najlepsza część tego wspólnego wyszywania!
Wiem, że Joasia nieco spersonalizowała swój wzór, co sprawiło, że jest inny, niebanalny.
I ja dołożyłam swoje 3 grosze do całości: zmieniłam częściowo ułożenie koralików, dodałam esy-floresy przy literce M i zrobiłam kilka malutkich, celowych modyfikacji.
Na razie odpoczywam od samplerów, ale na jak długo..nie wiem...chyba nie za bardzo :-)!
Czas zabierać się za następny projekt, jedno jest pewne, teraz chcę KOLORU!
Pozdrawiam!
Ela.
sobota, 30 stycznia 2016
Druga ćwiartka, nowe nożyczki... plany i marzenia
Druga ćwiartka.
Bardzo problematyczna, bo kto wyszywa krzyżyki 1x1 pewnie wie jak trudne jest ich prucie...
Taka mała praca a tak wymagająca i dla mnie niełatwa.
Niedokładnie wyliczyłam położenie literki N i prawie całą musiałam spruć, bo nie dałabym rady patrzeć na taki haft z usterką.
Pojawiły się koraliki, ale ze względu na ich rozmiar, niestety zbyt duży, wprowadzam modyfikacje. Będzie ich mniej i tylko punktowo. Inaczej byłoby ,,za bogato".
I jeszcze moje nowe nożyczki od Premaxa...dzięki Joasiu. Wspaniale służą!
Koraliki dodają kryształowego blasku. Wstępnie miałam przyszyć Toho 11 WHITE, ale w końcu wybrałam Toho 11 RAIN CRYSTAL. Są delikatniejsze, jak kryształki.
Wyszywając samplerek, który pewnie niebawem skończę, planuję już następna pracę, do której jestem sprzętowo i materiałowo gotowa. A przy okazji podziękowania dla Edyty i Agnieszki Jarzębinowej za pomoc przy planowanym starcie. Kto zgadnie co to będzie?
I jeszcze porcja marzeń, ale takich ...chyba do spełnienia niebawem. No i moja nowa książka ;-)
Pozdrawiam serdecznie!
Ela.
Bardzo problematyczna, bo kto wyszywa krzyżyki 1x1 pewnie wie jak trudne jest ich prucie...
Taka mała praca a tak wymagająca i dla mnie niełatwa.
Niedokładnie wyliczyłam położenie literki N i prawie całą musiałam spruć, bo nie dałabym rady patrzeć na taki haft z usterką.
Pojawiły się koraliki, ale ze względu na ich rozmiar, niestety zbyt duży, wprowadzam modyfikacje. Będzie ich mniej i tylko punktowo. Inaczej byłoby ,,za bogato".
I jeszcze moje nowe nożyczki od Premaxa...dzięki Joasiu. Wspaniale służą!
Koraliki dodają kryształowego blasku. Wstępnie miałam przyszyć Toho 11 WHITE, ale w końcu wybrałam Toho 11 RAIN CRYSTAL. Są delikatniejsze, jak kryształki.
Wyszywając samplerek, który pewnie niebawem skończę, planuję już następna pracę, do której jestem sprzętowo i materiałowo gotowa. A przy okazji podziękowania dla Edyty i Agnieszki Jarzębinowej za pomoc przy planowanym starcie. Kto zgadnie co to będzie?
I jeszcze porcja marzeń, ale takich ...chyba do spełnienia niebawem. No i moja nowa książka ;-)
Pozdrawiam serdecznie!
Ela.
niedziela, 10 stycznia 2016
Pierwsza ćwiartka
Pierwsza ćwiartka haftu pojawiła się wczorajszego wieczoru...
A dziś powolutku xxx dalej.
Przyszyłam już 4 koraliki, pierwszy raz mocowałam je na materiale, ale na razie udało się bezproblemowo.
Na razie nie widać ich zbyt dokładnie, ale dają ładny połysk i wrażenie trójwymiaru, czekam aż będzie ich więcej ;-)
A dzisiaj wokół ,,serduszkowy klimat", który mi także się udzielił ;-)
Pozdrawiam !
Ela
A dziś powolutku xxx dalej.
Pojawiła się już literka haftowana 1x1 - efekt jest bardzo piękny i delikatny, jednak podejrzewam, że raczej więcej nie porwę się na takie wyczyny. Żadne hobby nie jest warte...utraty wzorku ;-)
Przyszyłam już 4 koraliki, pierwszy raz mocowałam je na materiale, ale na razie udało się bezproblemowo.
Na razie nie widać ich zbyt dokładnie, ale dają ładny połysk i wrażenie trójwymiaru, czekam aż będzie ich więcej ;-)
A dzisiaj wokół ,,serduszkowy klimat", który mi także się udzielił ;-)
Pozdrawiam !
Ela
czwartek, 31 grudnia 2015
To co przychodzi łatwo - nie cieszy!
Jestem...
3 miesiące temu rozpoczęłam wspólne wyszywanie z Joanną.
Tak się złożyło, że ta robótka, wyglądająca niezbyt skomplikowanie okazała się dla mnie mega trudna...Krzyżyki 1 x 1 wyszywane jedną nicią na lnie 32 ct są wielkości mniejszej niż 1 mm! Miałam kilka załamań związanych z tą robótką. W sumie mogę powiedzieć, że jak na razie jest to dla mnie jedna z trudniejszych prac, jakich się podjęłam.
Jesienna pogoda nie sprzyja takiemu wyszywaniu, stąd i postępy pracy nie były zbyt dobre.
Jednak najtrudniejszy element pracy za mną i teraz chyba pójdzie sprawniej :-)
Fragment, który powstał jest fuzją delikatności i urody, dlatego nie żal mi ani chwili poświęconej tej pracy.
Teraz czeka mnie wyszywanie literek, łączenia koralików i ściegów, których jeszcze nawet nie przećwiczyłam.
Dziś przy okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze, a zwłaszcza tego, by wszystkie Wasze marzenia stały się planami.
Pozdrawiam!
Ela.
3 miesiące temu rozpoczęłam wspólne wyszywanie z Joanną.
Tak się złożyło, że ta robótka, wyglądająca niezbyt skomplikowanie okazała się dla mnie mega trudna...Krzyżyki 1 x 1 wyszywane jedną nicią na lnie 32 ct są wielkości mniejszej niż 1 mm! Miałam kilka załamań związanych z tą robótką. W sumie mogę powiedzieć, że jak na razie jest to dla mnie jedna z trudniejszych prac, jakich się podjęłam.
Jesienna pogoda nie sprzyja takiemu wyszywaniu, stąd i postępy pracy nie były zbyt dobre.
Jednak najtrudniejszy element pracy za mną i teraz chyba pójdzie sprawniej :-)
Fragment, który powstał jest fuzją delikatności i urody, dlatego nie żal mi ani chwili poświęconej tej pracy.
Teraz czeka mnie wyszywanie literek, łączenia koralików i ściegów, których jeszcze nawet nie przećwiczyłam.
Dziś przy okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze, a zwłaszcza tego, by wszystkie Wasze marzenia stały się planami.
Pozdrawiam!
Ela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)