Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kielich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kielich. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lutego 2013

Zimowe kielichy po raz ostatni i o tildowych ozdobach

       Rozochociłam się w szyciu tildowych ozdób. Jakoś tak, cios za ciosem i tworzę kolejne. Dziś jeszcze gwiazdkowy renifer, ale następnym razem będzie coś innego, obiecuję! Nie starczyło przed świętami czasu na wyszycie oczek i noska i taki biedny ślepy już został...



           Na innych blogach widzę już masę wielkanocnych ozdób, a ja jeszcze wyskakuję z zimowymi, trudno, ale obiecuję, że w następnym poście będą już dominowały zające. Przed Bożym Narodzeniem wrzała praca, nie było czasu na zrobienie a tym bardziej zamieszczenie zdjęć, styczeń przeleciał (zbyt) szybko, a obiecałam sobie, że póki jeszcze za oknem zimowy krajobraz, zamieszczę fotki. Pozbierałam je od rodziny, którą obdarowałam lampionami, więc niekoniecznie wszystkie zdjęcia są udane. Pierwszy kielich - z aniołem - nawet nie przypuszczałam, że tak ładnie będzie wyglądać na nim ten motyw. Drugi - z zaśnieżonymi kamieniczkami uważam za najbardziej udany.








I jeszcze jeden z leśnym zimowym krajobrazem....



Zrobiłam też serię lampionów z kieliszków do wina. One są mniejsze i węższe u dołu i chyba motyw serwetkowy nie jest tak efektowny jak na szerszym i większym kielichu do wody (te u góry).



      W tym tygodniu przeżyliśmy co najmniej trzy pory roku, od leżącego śniegu poprzez wichurę, bure krajobrazy po ponowne opady wielkich białych płatków. Dziś nawrót zimy, więc pozdrawiam zimowo!

Monika

sobota, 29 grudnia 2012

Sześcioraczki anielskie i o roztargnieniu przedświątecznym

     Ostatnie tygodnie przed świętami minęły na przygotowywaniu prezentów - zrobiłam m.in. 6 aniołów śpiochów z wykroju Tildy oraz lampiony świąteczne. Anioły były przeznaczone jedynie na prezenty i - co mnie zaskoczyło, jedynie dwa pierwsze były drogą przez mękę, reszta poszła całkiem dobrze. Piszę to, bo   często mi się to zdarza z ambitnymi projektami tildowymi, opatrzonymi komentarzem że są to łatwne i szybkie dekoracje. Dwa pierwsze, wymęczone i chyba trochę przekombinowane, poleciały do Australii do mojej przyjaciółki Magdy, a w zasadzie dla jej dzieciaków - Arturo i Guadalupe. Robiąc je myślałam o ciekawskich rączkach dzieciaków i wszystko przyszyłam mocno, chyba zbyt mocno. Cztery kolejne były już dla najbliższych, dorosłych osób, ale przecież każdy z nas ma w sobie dziecko. :-) Poniżej "australijskie anioły"...


a to już wyprasowany komplecik dla następnego anioła...

a to już kolejne... - czy patrząc na nie nie ziewacie czasem sami? :-))

         Jeśli ktoś chciałby kiedyś wykonać takiego anioła to moje wnioski są następujące - nie warto robić osobnego wykroju rękawa piżamy, lecz wyciąć go razem z koszulą (czyli coś na kształt litery T) -  obie możliwości wyglądają całkiem podobnie, ale przy wszywaniu rękawa jest zbyt dużo roboty. Po drugie - zagadką jest dla mnie jak wszyć kołnierzyk, by jego wielkość pasowała do otworu. Na papierze i wykroju wszystko wygląda ładnie, ale jak przychodzi co do czego, to można się, hm, zirytować. To dlatego postanowiłam przy moich aniołkach przyszyć koronkę u dołu koszuli oraz jako wykończenie zamiast kołnierzyka. Jeśli macie jakieś własne pomysły to będę wdzięczna za radę. 
        Miało być dzisiaj też o roztargnieniu. Otóż zapakowałam i rozdałam wszystkie lampiony i nie zrobiłam żadnego zdjęcia, również tym, które sprzedałam na kiermaszu przedświątecznym! Jestem zła na siebie, wrrr! Jedyne fotki pstryknęłam u rodziców podczas świąt. Trudno znaleźć serwetki, które nadają się na kielichy, najwdzięczniej wyglądają motywy krajobrazu zimowego, ale jeden ze zrobionych przeze mnie kielichów był z aniołem trzymającym w ramionach dziecko i też wyszedł super. Kielichy, które sprzedałam na festynie były wykonane na bazie kieliszka do wina (kochana Ikea!), ale z doświadczenia powiem, że lepiej, gdy kielich jest w miarę duży i ma powierzchnię, która nie zwęża się - idealny jest kielich do wody (można kupić na sztuki w każdym markecie). Odradzam za to koniakówki! Wielkość kielicha nie ma większego znaczenia: czy jest mały, czy duży, poświęcimy mu podobną ilość czasu. 


      Wykończenie to sprawa indywidualna. Nogę można pozłocić, albo okleić papierem ryżowym. Część motywu można wyeksponować dzięki np. paście strukturalnej lub - jak w moim przypadku dzięki szpachlówce Fluggera (tej samej, która zastępowała śnieg w bombkach - patrz TUTAJ). Można też użyć kolorowych konturówek oraz posypać całość delikatnym brokatem... A najlepiej użyć wszystkich tych metod! :-)


A tak prezentuje się zapalony lampion, niestety jedyny który udokumentowałam. Jeśli uda mi się dorwać resztę kielichów u moich najbliższych to szybko zamieszczę zdjęcia.

Święta to także czas kiedy pachną pierniki. Moje wyglądały tak jak poniżej - biały lukier i lentilki zamiast guzików i bombek, a także witrażowe serca...


I życzę Wam by ta magia świąt z zapachem piernika utrzymała się u Was jak najdłużej!
pozdrawiam

Monika
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...