DZIĘKUJĘ!!!Za gratulacje, za dobre słowa, za to, że pamiętaliście, że byliście ze mną w tej chwili...Cudowne to...Bardzo mnie poruszyła ta nasza zażyłość blogowa.Nie pierwszy raz, zresztą...Staramy się być jakoś razem w smutkach i radościach. Ot, blogowa Rodzina:) DZIĘKUJĘ. Za obecność.
Ja sama cieszę się z zakończonego etapu i...rozpoczynam studia podyplomowe:))) Póki dziewczynki są maleńkie i potrzebują mnie najbardziej, chcę studiować co się da:) By później mi nikt nie powiedział, że siedziałam (niech "posiedzi" i zobaczy jak to jest...;))) ) w domu i nic nie robiłam.
Poza tym u nas bez większych zmian. Starsza R.załapała zapalenie płuc.Było dramatycznie ale na teraz ujarzmione i naprawione:) Dziewczynka działa jak należy;))) Więc jesienne NIE-wychodzenie z domu, tak uwielbiane przez nas wszystkie, mam zaliczone:))) Wczoraj mój Syn rozpoczął naukę gry na gitarze!!!Chodzę dumna cała bo ja gitarę kocham miłością wierną od 14 lat. Najlepsze jest to, że uczyć Go będzie mój Nauczyciel:)) Piękne spotkanie, fajny czas po latach.:) W.bardzo chce grać, ja Mu życzę by się w tym rozkochał. Zobaczymy...Jeśli chce, niech próbuje:)
Jakiś czas temu pokazywałam moje "zwyklaczki" kolczyki. O tutaj. Lubię je nosić, lubię szkło i to jak pięknie gra na nim światło. Spodobały się Oli. Z Oleńką było nam dane przejść "nieco" km razem;))) Jawiła mi się od początku jako piękna, niezwykle pozytywna, wrażliwa Dziewczyna. Kolczyki miały być we fiolecie, w klimacie "zwyklaczkowym":) Oleńko, może być?
Już jakiś czas temu zaczęłam szyć naszyjnik. Marzyły mi się malachity, zieleń i turkus. I jest:) Do tej pory moja największa praca sutaszowa. (Wiem, że przy niektórych wyczynach Waszych ten naszyjnik jest maleńki:) ale...)
Tyle Wam chciałam jeszcze napisać...Ale dwie małe Dziewczynki opanowały przestrzeń i chcą wszystkiego:) Wieczna postawa roszczeniowa:)))
Życzę Wam pięknego dnia, troszkę na przekór pogodzie słońca i uśmiechu. I dobrej kawy. Ja uciekam przygotować moją..Z mleczną pianką. Dużo...
j.