Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusteczniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusteczniki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 kwietnia 2012

Mam taką Przyjaźń...

Kochani...
Udało mi się zrobić wymiankowy chustecznik dla April :) Dziękuję Ci Kochana April za cierpliwość...Pobiegłam nawet dziś na pocztę by wysłać, ale była nieczynna...:( No nic, trzeba czekać do poniedziałku...A oto on...


Nie wiem czy April się spodoba...

I jeszcze komplecik dla małej Tosi z okazji Chrztu Świętego:




Mam taką Przyjaźń...Na granicy emocji...Na granicy łez...Podarowaną przez Niebo. Pod wieczór i z samej Góry. To taka Przyjaźń, którą się strzeże jak najcenniejszy skarb...Jest mocna a tak łatwo Ją osłabić...I przez jedno słowo można Ją utracić choć przetrwała już nie jedno...Przyjaźń paradoksów...Przyjaźń gry słów i spojrzeń...Na odległość choć bliska i codzienna...W której iskrzy nieustannie...Wciąż za Nią dziękuję...I Niebu i Tobie, Przyjacielu...Niedługo "stuknie"nam dziewięć lat...


Pięknego wieczoru...
j.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Poświąteczne zaległości...

Kochani...Witajcie...
Zaległości mi się porobiły straszne...Święta spędziliśmy rodzinnie i jakoś..w skupieniu. Udało się te Święta PRZEŻYĆ...Po dniach świętowania przyszedł czas na pracę i ogarnianie zapasów jedzenia, jakie zostały w lodówce:) Jakieś sałatki, zapiekanki z tego co zostały by nie zmarnować...Ale i tak nie wszystko udało mi się uchronić:( Zatrważa mnie ilość wyrzucanego dziś jedzenia...Czy Wy też to zauważacie?Z drugiej strony często jest tak, że kupuję np.wędlinę, która na drugi dzień jest do śmieci...To samo z chlebem...Nie zawsze mogę pieć sama...A kupiony po dwóch dniach potrafi się pokryć pleśnią...:( I co tu robić?

Zaczynam chyba nowy etap w życiu...Piszę 'chyba' bo takie to jeszcze świeże i niepewne...Mam wrażenie, że znalazłam swoje miejsce gdzie mogę część siebie zostawić bezpiecznie...Miejsce gdzie jest Radość...Chciałabym by się udało...Ale póki co...ciiii....

Dziś maleńka kolekcja w wersji delikatny róż. Mnie ten kolor kojarzy się z zachodzącym słońcem. Gdy słońce jest już nad samą ziemią...Ale kolekcja okazała się strasznie niefotogeniczna:( Nie wiem czemu...Próbowałam i próbowałam...Zdjęcia nie do końca oddają ten klimat. Wydaję się, że na żywo jest lepiej...





Dostałam zadanie: chustecznik, TEN konkretny motyw i JUŻ...Tylko, że motyw baardzoo znany, znów lawenda, i do tego chustecznik, na którym ciężko było cały motyw ułożyć. Miałam serwetki w wersji zielonej i kremowej. I tak wymyśliłam:




Kolejne zadanie to prezent imieninowy dla G. Powstało coś w rodzaju metryczki:)



Lawendowa półeczka na nowe mieszkanko dla M. i M.:)



A teraz wielkie podziękowania dla Ewuni za śliczną karteczkę:) Ewuni, jesteś bardzo kochana:* 


Dziękuję Wam wszystkim za życzenia i te na blogu i te na maila...To takie ważne...Dziękuję:****

Ściskam Was mocno życząc pięknej niedzieli. u nas pada, zimno, szaro...Czekamy na słoneczko...

PS. W ramach PSu chciałam Was dziś zaprosić TUTAJ, do Marty. Cudowna wrażliwość, niesamowita zdolność chwytania chwili...Zajrzyjcie, warto...






poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Przed Świętami...

Czekam na Święta...Tylko powiedzcie jak to jest?Nie mogę, no nie mogę się zmobilizować by zrobić więcej ozdób świątecznych...Czemu?Może dlatego, że Święta Wielkiej Nocy wolę przeżyć, tak sama ze sobą i z Tym, który Jest...Boję się, że nadmiar bodźców, dekoracji coś przysłoni mi, zagłuszy...Chcę przez te dni trwać w ciszy i zdziwieniu...Bo jest się czym zadziwić...Przywykliśmy już do Tajemnic naszej wiary (bez względu na to jaka to wiara...)...Żyjemy bez zachwytu nad tym w co, w Kogo wierzymy...Ja chcę się w te dni zachwycić Tajemnicą mojej wiary...

A żeby nie było tak poważnie, mocno, do zadumania...Przedstawiam dziś klasycznego decu nieco:)
I bardzo mocno Was pozdrawiam:***





wtorek, 24 stycznia 2012

Chustecznik...

Właściwie ten chustecznik był pierwszy...Tamten z poprzedniego posta powstał,bo miał być podobny do tego:) Ponieważ jednak ten się lakierował, nie mogłam go pokazać wcześniej, więc pokazałam tamten, który się skończył lakierować wcześniej bo wcześniej zaczął:) Proste, prawda? A ten chustecznik to pierwsza zrealizowana część zamówienia, które złożyła April , dziewczyna tworząca prawdziwe cudeńka z koralików:) Czeka nas jeszcze wymianka więc mam nadzieję, że stanę się szczęśliwą posiadaczką jednego cuda:) Kochana,dziękuję Ci za zaufanie, mam nadzieję, że będziesz zadowolona...Nie będę się powtarzać...Albo jednak się powtórzę...Boję się...





Pewna A.została właśnie skończoną Panią Mgr:) Bardzo Ci A.gratuluję:)))
A przede mną egzamin,który miałam zdać w grudniu, ale nie zdałam bo...Maleńka:))) więc zdaję go w marcu:) Może ktoś z Was powie mi jak się uczyć kiedy się tak strasznie nie chce?O wolnym czasie nie wspomnę...

PS.Zapomniałabym!!!Jeśli ktoś z Was ma namiary na fajny, używany, niedrogi wózek rok po roku, ewentualnie bliźniaczy, ale taki jeden za drugim( nie szeroki-jeden obok drugiego) to dajcie, proszę znać...
Bo Maleńka R., wiadomo, maleńka:) ale większa R.jeszcze nie wielka tak by sama iść długo...I musimy się ratować:)))) W końcu RR muszą jakoś jeździć:)))

Całusy dla Was:*** I fajnie widzieć nowych obserwatorów...:)))
Candy szykuję bo roczek stuknął blogowi:)))

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Pracy mnóstwo czyli stan który lubię:)))

Tkwię nadal w zamówieniu, choć do końca chyba już bliżej niż dalej:) Lubię ten stan gdy czas mam wypełniony do granic...Pod warunkiem, że na horyzoncie rysuje się jakaś chwila luzu...Póki co na taką się nie zanosi, ale i tak fajnie:) Mam co robić, dzieci zdrowe...Tylko myśli nie mogę poukładać i coraz więcej zaległości duchowo-moich więc tak się zastanawiam...może uciekam...?
Jechałam ostatnio z Synciem na jego pokaz taneczny...Wyszliśmy z domu jak zwykle dwie minuty za późno...Całe miasto-a Łódź jest dużym miastem:)-musiałam przejechać w pół godziny...Gdzieś w połowie drogi zdałam sobie sprawę, że szanse na dotarcie o czasie są marne...Ale z tyłu w aucie siedmioletni Małoletni Syn mój jedyny z nadzieją na pozytywny obrót sprawy...Dojechaliśmy!!!Krzyczałam na kilku kierowców że ja tu na spacerek autem nie wyjechałam(ups...), złamałam kilka przepisów drogowych, ale dojechałam:))) Dlaczego? Bo było ze mną dziecko...Pewnie znacie ten stan gdy człowiek jest w stanie zrobić prawie wszystko albo wszystko, bo...Dziecko...Pewnie gdybym sama jechała w swojej sprawie zawróciłabym do domu i napiła się kawy..Ale był On i On czekał na ten pokaz...Dziwne uczucie, takie silne przeświadczenie, że jestem odpowiedzialna za kogoś...

Stajesz się odpowiedzialny za to, co oswoiłeś...
Mały Książe


Dziś chusteczniki dwa...
Pierwszy lawendowy( co ja zrobię, że znowu miała być lawenda???)



I różany, troszkę retro, troszkę klasyczny...No taki...Podobny powstaje w ramach wyżej wymienionego zamówienia, ale jeszcze się lakieruje:)))




Wybaczcie, że rzadziej komentuję Wasze posty...Czasu brak...Ale bywam, bywam i podziwiam:))
Maleńka płacze, uciekam:)))




niedziela, 27 listopada 2011

Zwyklaczki i niech mi ktoś problem rozwiąże...:)

Dzień dobry niedzielnie:)
Szarawo, pada...taka jesień...Ale fajnie tak, nostalgicznie:))) Szalenie nostalgicznie z dwójką Maluchów, które(czemu czemu czemu???) wstają o 7...Dziś Starszy wparował do mnie o 7.05 z oburzeniem stwierdzając, że dłużej to on już nie da rady spać...Biedactwo...:)
I to biedactwo zadało mi niezłą zagadkę...Jak Młody poszedł do szkoły to jadł śniadanie w domu i dostawał owoc albo pół kanapki do szkoły. I soczek. Takie drugie śniadanie. W szkole jadł obiad i ok...Ale kanapki wracały do domu...Oczywiście gdy przychodził weekend kanapki z piątku wypakowywane były w niedzielę wieczorem, ale to chyba jasne...Zaczęłam robić takie mikruski na jeden kęs...Syncio wracając do domu twierdził, że kanapki są...za mokre, za suche, za twarde, rozlatują się, za słodkie...Więc postawiliśmy na owoce:) Jabłka, mandarynki...Chciałam obrać dnia któregoś dwie mandarynki to mi Syn mój własny, osobisty stwierdził, że palce chyba ma to nie ma problemu, obierze...A to jak obierze to ok...Mandarynki wróciły jednak z reklamacją skórki, która no nie do obrania była...Poddałam się...Stwierdziliśmy, że śniadanie w domu wystarczy, obiad w szkole i już:) Jakoś przetrwa Maleństwo biedniutkie..:) No i przetrwało...W piątek przyszedł ze szkoły nieco oburzony stwierdzając, że był tak głodny, że całe szczęście że Ewa miała kanapki...Bo by nie wytrzymał z głodu...No JAK ŻYĆ...???:)))))

A dziś zwyklaczki takie decu bo zamówienie było konkretne:) Takie tam sobie na szybko robione ale podobno ucieszyły:)

Szafeczka na klucze...


Chustecznik, troszkę do kompletu z lampą


Szkatułka na biżuterię, w środku lusterko, stąd mniemam że na biżuterię jednak:)))


Pięknej niedzieli dla Was:***

wtorek, 11 października 2011

Candy wygrałam i zaległości sztuk kilka...

Wygrałam ostatnio Candy, nawet dwa:) Jedna paczuszka już dotarła i wisiorek cieszy me oczy:) jest śliczny.Agata , dziękuję...

Nadal sobie sutaszuję:) Wciągnął mnie sutasz i puścić nie chce :) I bardzo dobrze, bo strasznie polubiłam całą tę zabawę:) BARDZO BARDZO BARDZO dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem...Nie będę już więcej narzekać, że mi się nie podoba, że niezadowolona jestem...:) A dziś decu w ilości hurtowej:) Najpierw chusteczniki lawendowe, bo kiedys poczyniony się spodobał...I są kolejne trzy:)




I jeszcze jeden chustecznik troszkę w innym stylu...


I szafeczki na klucze...



A na ostatek do granic wylukrowana i przesłodzona;))) herbaciarka...Trójeczka:)


Źle sypiam ostatnio...Uroki stanu błogosławionego...Jeszcze dziesięć tygodni i się widzimy z Maleńką:))) 
W nocy czas przychodzi na myśli różne...Moja bycie z utworami z SDMu trwa już...jej, czternaście lat...Więc w nocy, patrzę na gitarę, która zakurzona w kącie czeka...i...

Czarny blues o czwartej nad ranem 

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem...

Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać za oknem mruczą bluesa
Topole z Krupniczej
I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc biegnie nad topolą
Nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz 


 Adam Ziemianin, Krzysztof Myszkowski









sobota, 10 września 2011

Układanie rzeczywistości...

Układam rzeczywistość...Między odprowadzaniem a przyprowadzaniem ze szkoły W., usypianiem, karmieniem, zabawą z R...próbą odpoczynku z Kimś kto w brzuszku zamieszkał, próbuję...próbuję...znaleźć kawałek siebie..Trudniej, łatwiej, różnie...Byle krok za krokiem do przodu...Ostatnie dni to dni pierwsze W. w szkole więc nowy plan lekcji, nowa pani, koledzy ci sami:) Układamy się...

Lawendowo ostatnio bywało u mnie bo potrzeba taka pewnej Pani E. i chyba moja też...Prace proste, decu banalny:) ale właśnie według potrzeby czyniony więc chociaż się nie wyszumiałam artystycznie, Pani E. zadowolona podobno:)





I troszkę inny klimat...Dwie bransoletki z kryształków Svarowskiego i drobniutkich koralików Toho...Jedna jasna, druga dla M. na chudą łapkę-multikolorowa:) ( bo M. ma strasznie chude łapki...:) ) 



Lato nie daje za wygraną i ostatnie dni są po prostu piękne...słoneczne, z rześkim powietrzem, z jarzębiną, z kasztanami...Mój Syncio zebrał już pierwsze kasztany:) Jutro powstaną ludziki kasztanowe...:) 

Wśród hałasu tęsknię i szukam Ciszy...
Dla Was uśmiechu...
j.




poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Codzienność...Dom na skale...Inspiracje małe...I inne takie...

Poniedziałek...Ktoś lubi?:) Ja wciąż próbuję sobie tłumaczyć, że dzień jak dzień, że nowe szanse, że nowy tydzień...I nic:) Gdy w piątek pomyślę sobie, że po niedzieli będzie poniedziałek ( ale odkrywcze...)  to robi mi się słabiej..:) Czemu?Bo codzienność ( bywa, że.) przytłacza...Bo monotonność zajęć codziennych potrafi mocno skopać...Z drugiej strony ( zawsze jest druga strona) chronimy się trochę w tej monotonii...Bezpiecznie tak jest, jakoś ujarzmiamy rzeczywistość...Tyle filozofii dnia powszedniego:)

A w ziemi szczyrzyckiej fundamenty się leją pod Dom...Nasz Dom...Nie mogę tam być...Bo ciąża nieco trudna...Bo Syn do szkoły...Bo Córka malutka...Dzielny Tata się zajmuje wielką sprawą:) A sprawa o tyle wielka, że koparka zamiast ziemi skałę odnalazła:) Budujemy więc Dom na skale.Na Skale przez wielkie S...

Pogoda dziś idealna dla mnie...Bo w sobotę...Czy u Was też było ZA GORĄCO??? Za to dziś...rewelacja. Idziemy zaraz na spacer i po serwetki lawendowe:) Bo świat oszalał na punkcie lawendy:) Więc co robić? No robić lawendowe decu:) Wkrótce...

Nieco prywaty...W piątek mój Chrześniak miał urodziny zacne drugie już:) Jak ten czas biegnie...Chrześniaku, dobra wszelkiego:****
A dziś troszkę prac:
Chustecznik motylowy:)


Zainspirowana pudełkami, które ozdobiła Grażynka :)



Kolejna szkatułka...:)


I domek na klucze, nieco old school-owy:)



Serdecznie Was pozdrawiam.:) Sutasz mnie wciągnął to idę szyć:) Ale najpierw spacer:) Buziaki:***






środa, 17 sierpnia 2011

Zielono mi...

Na początku wielkie dzięki dla Kajjki u której wygrałam Candy:) wczoraj doszła paczuszka, kolczyki są świetne a słodycze...niespodzianka:)
A dziś seria zielona, letnia:) Moje najstarsze Dziecko szykuje się już do szkoły...Więc temat książek, zeszytów, kredek, mazaków, nożyczek...:) A jak szkoła to nieodmienne skojarzenie z jesienią...Oby była piękna, ciepła i słoneczna...Ale póki co lato w pełni:)
Troszkę naszyjników, pomocą nieocenioną był mój Syncio:)










Taca truskawkowa:) W sumie mało w tym roku u nas truskawek gościło...W sklepach były jakieś nie-truskawkowe...A takie prawdziwe, prosto z pola dane nam były w tym roku tylko raz:( Jej, jak one smakowały...Prawdziwe...


Kolejna szafka na klucze...Słoneczniki...Bo ja strasznie słońca potrzebuję...Niekoniecznie leżąc na plaży i opalając się...Ale wyprawy górskie, spacery no i słońce pięknie zachodzące-bardzo pożądane...:)



A chustecznik taki sobie makowy:) Jest taki dzień w roku, w którym towarzyszą mi maki...7 lipca, Ojców...:) Więc tak mnie naszło skojarzenie...A skoro sugestia brzmiała by chustecznik był jasny, z kwiatem, powstał klasyczny, najprostszy decu...


Bardzo serdecznie Was pozdrawiam.I dziękuję, że zaglądacie...