Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Od nas też... :)))



                                                WESOŁEGO ALLELUJA WSZYSTKIM ZEWSZĄD
                                   ŻYCZĄ
                         SNOW I JASIEK

czwartek, 28 marca 2013

Życzenia z nutką nostalgii....

Witam Wszystkich Zewsząd



 SENTYMANTALNY OBRAZEK Z LAT PRAWIE ZAPOMNIANYCH, DOŁĄCZAM WAM DO ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH:))
 KOLEKCJA DREWNIANYCH PISANEK Z SUKIENNIC, KUPOWANYCH, GDY TYLKO MÓJ UKOCHANY KRAKÓW ODWIEDZAŁAM, TO HISTORIA MINIONYCH ŚWIĄT, CO JAKIŚ CZAS O JEDNĄ LUB DWIE PISANKI BOGATSZYCH....
ŻYCZĘ WAM, ŻEBY WASZE ŚWIĘTA BOGACIŁY SIĘ CO ROKU O NOWE, WSPANIAŁE PRZYGODY Z ŻYCIEM I PO LATACH DAWAŁY ŚWIADECTWO CHWIL PRZEŻYTYCH RADOŚNIE I SZCZĘŚLIWIE, JAK MOJE PISANKI, MALOWANE POLSKĄ TRADYCJĄ I NAZNACZONE PAMIĘCIĄ, O TYM, CO W NAS NAJWAŻNIEJSZE.
                                                 SZCZĘŚLIWYCH ŚWIĄT ŻYCZY WAM SNOW.
                                                                                                                                                     

środa, 27 marca 2013

Już nie będę....

Witam Wszystkich Zewsząd.




Obiecuję, ze już nie będę Was męczyć zającami, ale dziś jeszcze muszę.  No ostatni raz.
Nie wiem, co mi się porobiło, ale moje tegoroczne dekoracje, są jajeczno zajęcze z przewagą tych drugich :))
Patrzę z niepokojem na Jaśka, czy mu się uszy niebezpiecznie nie wydłużają, a ogon, wręcz przeciwnie, kurczy...ale widzę, że nie, wszystko w normie, zającomania dotyczy najwyraźniej tylko mnie:))

To zapraszam do kicania po kilku fotkach, a jak Wam się kicanie znudzi, możecie się poturlać z jajami albo pokręcić w kółko z ptaszkowym wiankiem :)))
























- O! Wreszcie jakieś inne zwierzątko! - podsumował Jasiek mój dzisiejszy post:))))

Buziaki! :)))))))))))



piątek, 22 marca 2013

Zajęcza kwestia.

Witam Wszystkich Zewsząd.




- To niesprawiedliwe - oświadczył Jasiek ni stąd ni zowąd,  przerywając  zabawę z myszą.


- Co jest niesprawiedliwe? - Zdziwiłam się i zerknęłam na kota.
- Niesprawiedliwe i już - upierał się enigmatycznie Jaś, ale dalej nie wyjaśniał, co takiego zburzyło jego kocie poczucie sprawiedliwości na tym padole.
- No powiedz, Jaśku, co cię tak oburza? - Nalegałam zaciekawiona kocim problemem.
- Bo co to jest, żeby na Wielkanoc same zające pokazywać! - Wyrzucił z siebie Jasiek i spojrzał na mnie ponuro.
- Hmm, yyy, eee, no wiesz...tradycja taka jest - nie wiedziałam, czy mam kota traktować poważnie.
- Tradycja, tradycja - burczał niezadowolony Jasiek - a co takiego mają te całe zające, czego my koty nie mamy i dlaczego nie stawia się nas na świątecznym stole ...o na przykład wśród bazi....- tu Jasieczek rozmarzył się perspektywą przeleżenia świąt na stole, nie tyle wśród bazi, co w pobliżu świątecznej szynki.
-phh...eeee - chciałam wytoczyć jakieś argumenty, ale Jasiek niezmordowanie ciągnął swoje.
- Takie kurczaki i gęsi to mogą, a my też jesteśmy puchate i ogony mamy dłuższe od tych zajęczych, to czemu nikt kotów na pisankach nie maluje, tylko jakieś durne koguty? Niesprawiedliwe i basta!
= O matko! Jasiu, co ty bredzisz? - próbowałam sprowadzić buntownika na ziemię - widziałeś kiedyś kocięta w koszyczku wielkanocnym?
- No właśnie nie widziałem! I o to mi chodzi. O nas nikt nie pomyślał, ani na te zimowe święta , ani na te wiosenne! Sama widzisz, że sprawiedliwości nie ma. - Zakończył i pewny swych racji, patrzył na mnie wyczekująco.
- No dobra, już ci wyjaśniam - pospieszyłam z odpowiedzią, bojąc się, że mi dyskryminowany kot w depresję popadnie.
- Widzisz, Jasiu, to jest tak. Te wszystkie reniferki, zające i kurczaki to sezonowe i okolicznościowe bywają..
A koty....oooo, z kotami to całkiem inna sprawa, koty, Jasiu, całoroczne są!
- Naprawdę??? Całoroczne?!? - ucieszył się Jasiek i rozejrzał po pokoju, a widząc kocie akcenty, mrugnął lewym okiem.
- No pewnie, Kocie i dużo ważniejsze od zajęcy - dodałam, widząc, że argument trafiony.
-  Rzeczywiście, nie pomyślałem o tym, hmmm... to my jesteśmy ważniejsze od tych głupich królików? - Upewniał się jeszcze - tak?
- Najważniejsze, a ty jesteś poza wszelką konkurencją - pogłaskałam zwierzaka po skołatanej łepetynce. - To już mogę popstrykać fotki świątecznych ozdób?
- A pstrykaj sobie, na te parę dni niech im będzie - zgodził się łaskawie Jasiek i umościł w koszyku. - Jasne, że całoroczne, oczywiście, że na stałe, a im nawet te długie uszy  nie pomogą... - mruczał pod wąsem, wydeptując poduszkę.
 - Koty górą!- zakończył, gdybym miała jeszcze jakiekolwiek wątpliwości.
Ale przecież nie miałam :)))



















Fotki powyżej to moje dekoracje tegoroczne z Home & You i Weltbild, okraszone grafikami z nieocenionego Malowanego Kokona :)))

A na koniec, żeby przełamać zajęczą kwestię, wracam do dziurawych pisanek, które zdołałam wymodzić:)) Króluje wśród nich, ta od Mamonka, reszta, to tylko moje wariacje w temacie odwiertów:)))




U ostatniego "dziurawca" schną reliefy, potem dołączy do szklanego kielicha :))

Słońca ani na lekarstwo, zima śniegiem sypie, jak się to nie zmieni, będę jaja brokatem ozdabiać, uhh!
Buziaki:))



-

środa, 20 marca 2013

Jeden post - jedno jajo, no może dwa...

Witam Wszystkich Zewsząd.



Że co? Że zima? Że śnieg pada i bociany mają problemy z nawigacją, że natura sobie jaja robi?
No na to wygląda, uhhh!!!
Ale żeby aż taaaaaaaaaaak????
Z naturą się kłócić nie zamierzam, a tym bardziej w robieniu jaj z nią konkurować, a prawda jest taka, że wbrew własnej naturze nic zrobić się nie da.
Dremel, owszem, nabyłam, gęsie wydmuszki, a jakże, mam, po instruktaż do samej stolicy pojechałam....  wszystko się zgadzało, więc do produkcji ażurowych pisanek, raźnie przystąpiłam i......
O matko!!!!
Zgrzypiało, piszczało jak u dentysty, śmieciło okropnie, ale to wszystko nic w porównaniu z zapachem, który tym zabiegom towarzyszył. Wydmuszka, jak wiadomo, organiczna jest i piłowana, zapach swój mieć musi. Ale ja go nie mogę znieść!!!!!!
I tu pretensje do natury mam uzasadnione, bo nie dosyć, ze mnie słusznym nosem obdarzyła, to jeszcze tak bardzo nadwrażliwym powonieniem, że pewnej gamy zapachów tolerować nie jestem w stanie. Piłowane wydmuszki,  palone kości przypominające, do gamy tej należą i niech mnie gęś kopnie, jeśli pierwszego miejsca tu nie zajmują.
Co było robić?
W czterech ( w tym jedna pokruszona w drobny mak) , niezdarne odwierty poczyniwszy, odłożyłam narzędzie  (fajne i wielce użyteczne) i wyperfumowana od stóp do głów, żeby o fatalnym zapachu czym prędzej zapomnieć, siadłam do haftowania z ulgą ogromną.
Dziurawe jaja schną, pokryte jakimiś esami floresami i dają świadectwo mojej całkowitej niemożności w ich dalszym tworzeniu. Może je nawet pokażę światu, choć nie warte tego wcale.
Porażka na całej linii!
No to maksymę starą, o oddaniu tego, co cesarskie cesarzowi... sobie przypomniawszy, bardzo ciepło o Mamonku i jej ażurowych cudach, pomyślałam i z wyrokami natury pogodzona, do swoich starych pisanek się uśmiechnęłam:))
Niech tam sobie natura swoje jaja robi, a ja zrobię swoje, prawda Jasiu?
No i to by było na tyle w dniu dzisiejszym:)))
Post dedykuję Kochanej Asi - Mamonkowi z Ozdobnika, TUTAJ , która dokładnie wie, o czym mówię i u której zrozumienia szukając, mam pewność, że je znajdę:))))
Na pociechę ozdobiłam sobie  wielkie jaja biskwitowe, żeby sobie natura nie myślała, że całkiem poległam!



Idę sobie, a Wam , Wszystkim Zewsząd buziaki przesyłam:)))
P.S. Blogger też mi się ostatnio wynaturzył i pozwala co piąty komentarz umieszczać, ehhh to przez tę zimę ....






sobota, 14 kwietnia 2012

Zanim zapomnę...

Witam Wszystkich Zewsząd


Zanim opadną ostatnie płatki świątecznych tulipanów i nim pochowam wielkanocne dekoracje, by powoli zapomnieć jak to z tymi świętami było, wrzucam kilka wspominkowych już fotek :))

Byłam wczoraj na działce w poszukiwaniu wiosny i oprócz kwitnących forsycji i kataru nie znalazłam nic, co mogło by natchnąć mnie wiosennym zapałem do działania , buuuuu. Nawet kretom nie chciało się wyglądać na świat.
Zdegustowana takim stanem rzeczy, wróciłam do domu i wzięłam się za prace, które z wiosną nic wspólnego nie mając, zajęły mnie na tyle, żeby permanentnego wkurzenia bliskim nie okazywać...eeeh

Co zrobisz, jak nic nie zrobisz  (jak mawiał artysta Adam Ferency w pewnym serialu).....chociaż sobie fotki pooglądam :)))

Na początek coś, co przykicało do mnie tuż przed świętami za sprawą Olgi  (Hand made by Olga) i codziennie wprawia w dobry humor. Dziękuję, Olgo, Twój fantastyczny zając nie podzieli losu innych dekoracji i będzie sobie kicał po mojej kuchni cały rok:)))


W pobielonej kuchni władała niepodzielnie duma moich przedświątecznych zakupów czyli Królowa Patera :)))


Domki, które ma niejedna z nas, dzięki Cat-arzynie :)) usztywniłam tekturką, a zatem swobodnie przetrwają do następnej wiosny, wisząc sobie tu i ówdzie :))




A na koniec jeszcze fotki głównych bohaterów wielkanocnych dekoracji, czyli ostatnie w tym sezonie pisanki :))












Tak właśnie pożegnałam czas świąteczny, marząc w duchu, że uparta,  topielica Marzanna weźmie przykład z Titanica i spłynie wreszcie na dno morza :))

Słońca i ciepła Wam życzę !!!!!