Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

"Wiatr" M. Ciszewski - audiobook

 
Czyta: Krzysztof Banaszyk
Język: polski
Czas trwania: 10 godz. 44 min.
Format: mp3
Rok wydania: 2014


Jakub Tyszkiewicz powrócił po prawie dwóch latach w nowej powieści Marcina Ciszewskiego pt.: „Wiatr”. Kolejny raz trafiamy wraz z bohaterem w sam środek niebezpiecznej akcji prowadzonej przez pewne służby. Przypadkowa decyzja o spędzeniu sylwestra w górach i chęć powitania Nowego Roku na szczycie Kasprowego Wierchu jeszcze długo powinna być jedną z najgorszych decyzji nadkomisarza.

Ostra zima, duży mróz i zawieje śnieżne nie są w stanie odwieść sylwestrowiczów od pragnienia wyjazdu kolejką linową na sam szczyt. Znajomości Staszka Krzeptowskiego sprawiły, że mimo alarmujących prognoz udaje im się dostać na górę. Niestety wściekłe porywy wiatru w pewnym momencie odcinają drogę powrotną, ale Jakub i pozostali nie są tego świadomi, bawiąc się w najlepsze w środku budynku. W pewnym momencie zabawę przerywa krzyk kobiety, a niebezpieczeństwo dodatkowo nadciąga z dołu. Rozpocznie się walka o życie wszystkich uczestników wyjazdu, zwłaszcza, że nie mają zbyt wielu możliwości na ucieczkę.

czwartek, 17 kwietnia 2014

"Chiny od góry do dołu" M. Pindral


Wydawnictwo: Bernardinum
Język oryginału: polski
Ilość stron: 392
Rok wydania: 2013



„Chiny od góry do dołu ”to nie jest typowa powieść podróżnicza. Autor - Marek Pindral poznawał Chiny jako nauczyciel języka angielskiego na uniwersytecie w Chengdu. W wolnych chwilach podróżował wraz z poznanymi tam nauczycielami i studentami. To od nich dowiedział się o tym kraju najwięcej i zawędrował w wiele miejsc, do których pewnie ciężko byłoby mu dotrzeć na własną rękę. Efektem jego dwuletniego pobytu w Chinach jest właśnie ta książka, dodatkowo okraszona wieloma zdjęciami. 


O Chinach przeczytałam już kilka książek, ale ten kraj wciąż jest dla mnie zagadką. Duża ilość tak odmiennych od siebie prowincji, sprawia, że każda z nich wydaje się odrębnym państwem. Poszczególne miejsca różnią się nie tylko bogactwem, poziomem rozwoju czy dialektem, ale także religią czy kuchnią. 

wtorek, 4 lutego 2014

"Zabawka Boga" T. Biedzki


Wydawnictwo: Bernardinum
Język oryginału: polski
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 328




„Zabawka Boga” autorstwa Tadeusza Biedzkiego to powieść historyczno-sensacyjna. Początkowo spodziewałam się jedynie opisu podróży do Ziemi Świętej, a zyskałam dużo więcej. Autorowi nie można odmówić niezwykłej wyobraźni, ale także umiejętności snucia ciekawych opowieści. Już w pierwszym rozdziale czytelnik dowiaduje się o tajemniczej przesyłce, którą otrzymał autor od swojego przyjaciela ze studiów oraz o czekającej jego i żonę podróży, dzięki której mają rozwiązać zagadkę. Dodatkowego smaczku dodaje także wiersz, który stanowi klucz do tajemnicy. 

W tym momencie czytelnik przenosi się w czasie najpierw do I wieku n.e, a następnie do przełomu XII i XIII wieku. Autor roztacza historię wielomiesięcznej podróży Marii i Jana, której celem jest Efez, a później łagodnie przechodzi o czasów krucjat i działalności zakonu templariuszy, wśród których zwraca uwagę przede wszystkim na życie Rajmunda. Już wtedy czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę, na jak ważną pamiątkę natknął się przyjaciel Biedzkiego. Obraz przeszłości jest niezwykle wyrazisty, opisany w tak żywy sposób, że wydaje się realny i współczesny, nam, czytelnikom. 

wtorek, 17 września 2013

"Kto jak nie ja?" K. Kołczewska

 
Wydawnictwo: Prószyński - S-ka
Język oryginału: polski
Ilość stron: 480
Rok wydania: 2013
PREMIERA: 17.09.2013



Rzadko wierzę w szczęście debiutanta, boję się sięgać po te „świeżynki” literatury polskiej, jednak z drugiej strony już kilka razy moja niewiara zostawała wystawiona na ciężką próbę spektakularnego sukcesu tego czy innego autora. Przyznaję, że nie słyszałam wcześniej o Katarzynie Kołczewskiej, bo skąd – moglibyście zapytać. Nie wierzyłam w jej książkę, ale z drugiej strony wewnętrznie odczuwałam potrzebę zmierzenia się z tym debiutem, który z pozoru wydawał się kolejną schematyczną obyczajówką, jakich teraz pełno. Cieszę się, że się zdecydowałam, że mogłam poznać tak piękną i trudną historię, która wreszcie wydawała się chociaż trochę bardziej rzeczywista niż te łzawe powieści, na które natykałam się do tej pory.

Anna Sabłowska – lekarz ginekolog, chwilowo na urlopie wypoczynkowym, tonie w litrach alkoholu i wyrzutach sumienia. Z codziennego bezsensownego trwania nie są w stanie wyrwać jej wizyty przyjaciółki, policji czy niezliczone telefony od współpracowników i rodziny. W takim momencie życia spada na nią obowiązek zajęcia się trzyletnią osieroconą dziewczynką – wnuczką jej siostry. Brak własnych dzieci, nałogi i całkowity brak chęci do rezygnacji z takiego trybu życia stawia ją co najmniej jako jedną z ostatnich na liście do stania się opiekunem dziecka. Niestety nikt inny nie może się nią zająć, przynajmniej przez 2-3 miesiące, podczas których jej babcia będzie wracać do zdrowia w szpitalu. Sabłowska musi zmierzyć się z niewiarygodnie trudnym zadaniem, na czele którego stoi odejście od dotychczasowego trybu życia. 


środa, 4 września 2013

"Kochanowo i okolice" P. Jurek

 
Wydawnictwo: Anakonda
Język oryginału: polski
Ilość stron: 454
Rok wydania: 2013





Zespół „Kombi”, którego czas świetności przypadł na lata ’80 z pewnością kojarzą wszyscy. Można go lubić, albo nie, ale słowa do Nasze Randez Vous czy Słodkiego miłego życia, swego czas (a może także i teraz) śpiewała z radiem cała Polska. Nie bez powodu wspominam o tym zespole, ponieważ bardzo dużo można o nim przeczytać w książce Przemysława Jurka „Kochanowo i okolice”. 


Wielkim fanem starego Kombi jest, a właściwie był – Marcyś, wokalista amatorskiego zespół Exterminator. Koledzy wiedząc o jego sentymencie do przeszłości, postanowili zrobić mu niespodziankę i zaaranżować wszystko tak, by ich zespół zagrał jako support przed Kombii na dożynkach powiatowych. Wbrew przypuszczeniom założyciel grupy wcale nie jest zadowolony z takiego prezentu, jednak po jakimś czasie zgadza się na to, jak i na inne poświęcenie, które jak się okazuje idzie z tym wszystkim w parze. Rozpocznie się walka z ideami, lokalnymi władzami, środowiskiem muzycznym i własną przeszłością. Brzmi poważnie? Może i tak, ale jest przy tym – przynajmniej z założenia - całkiem śmiesznie. 



czwartek, 11 kwietnia 2013

"Okrągły przekręt" M. Nowakowski

 
Wydawnictwo: Anakonda
Język oryginału: polski
Ilość stron: 360
Rok wydania: 2013



Korupcja w piłce nożnej – najbardziej popularnym sporcie na świecie – od lat wzbudza wiele emocji. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo przecież tysiące ludzi kibicuje takiej czy innej drużynie, śledzi jej wyniki, jeździ na mecze, a gdy w pewnym momencie okazuje się, że wszystko, co brało się za prawdę, było jedynie przemyślnym układem, za którym stały duże pieniądze, to ludzie czują się zwyczajnie oszukani. Podobnie pewnie jest z piłkarzami, którzy dają z siebie wszystko na boisku, nie wiedząc, że wynik spotkania został ustalony znacznie wcześniej, a wygrał ten, kto mógł zapłacić więcej. Przedstawienia tematu korupcji w polskiej lidze podjął się Maurycy Nowakowski – dziennikarz i biograf, ale żeby było ciekawiej, ta fikcyjna powieść jest niesamowicie urealniona, więc czytelnik może mieć wrażenie, że czyta reportaż, a nie powieść. 

Na rok przed Euro 2012 postanowiono rozprawić się z korupcją w polskiej piłce nożnej. Szybka akcja i w krótkim czasie wypływa nazwisko szefa „piłkarskiej mafii” znanego dotąd jako Cyrulik. Wraz z nim na dno trafia jeszcze kilka innych osób, m.in.: ze środowiska sędziowskiego czy piłkarskiego. Dziennikarze doszukują się kolejnych śladów, a redakcje walczą o najlepsze wywiady i newsy. Akcja relacjonowana jest z dwóch stron: z jednej strony jest młody, obiecujący dziennikarz Marcin Faron, który dostaje zlecenie na napisanie szeregu artykułów o ustawionych meczach, a z drugiej słynny sędzia piłkarski Maciej Bojarski, który mimo, że przez większość czasu sprawia wrażenie „czystego”, to czytelnik już na początku książki dowiaduje się, że jest zupełnie inaczej. Dzięki tym dwóm głównym bohaterom, odbiorcy dowiadują się najwięcej, nie bez znaczenia jest jednak szereg bardzo wielu postaci drugoplanowych, które sprawiają, że historia jest jeszcze bardziej wiarygodna i plastyczna.

– Wiesz dlaczego to się nazywa „okrągły przekręt”? – zapytał nie licząc na odpowiedź. – Bo on trwa na okrągło. Kiedyś tam się zaczął, dawno temu i trwa ciągle. Nie ma większego znaczenia kto go nakręca, czy Cyrulik, czy ktoś inny. On wynika z ogólnej, ludzkiej potrzeby, a nie widzimisię jakiejś czarnej owcy. Przekręt daje zbyt wiele kuszących możliwości, zbyt kuszących, aby się im oprzeć. Taka jest ludzka natura. Ludzie lubią oszukiwać i lubią być oszukiwani. Przekręt musi trwać, bo zbyt wielu ludzi tego chce, a drugie „zbyt wielu” nie ma nic przeciwko temu.”
 
Chociaż to wszystko fikcja, a poszczególne postacie są jedynie wymysłem autora, to ciężko odpędzić się od myśli, że to jedynie przykrywka, a wiele z przedstawionych sytuacji zdarzyło się naprawdę. Nawet zmienione nazwy klubów bez trudu można dopasować do obecnie istniejących. Nie można jednak odmówić Maurycemu Nowakowskiemu świetnego pomysłu i dobrej realizacji tematu. Z pewnością można uznać tę książkę za jedną z ciekawych nowości związanych z tematyką piłkarską. 

Rzeczywistość środowiska piłkarskiego w tej książce jest pełna brudu, układów, „korzystających” i „kupujących”, a przede wszystkim daleka od tego, co kibice kochają w piłce najbardziej – stadionowych emocji i ciekawych meczów. Autor starannie pokazał, gdzie jest granica, co chce pokazać, a czego zdecydowanie nie chce naruszać. Kibice w „Okrągłym przekręcie” są gdzieś w tle, raczej jako niewidoczny tłum, który chociaż urażony, nie ma znaczenia dla większości bohaterów książki. 

Warto przeczytać, zwłaszcza, że fabuła „Okrągłego przekrętu” składnia do rozmyślań i dyskusji. Zwłaszcza mecze czytelnicy książki zaczną odbierać zupełnie inaczej.
 

niedziela, 24 marca 2013

"Droga 66" D. Warakomska - audiobook


Czyta: Dorota Warakomska
Język: polski
Czas trwania: 10 godz. 33 min.
Format: mp3 
Rok wydania: 2012



Route 66 jest prawdopodobnie najbardziej znaną drogą na świecie. Została otwarta w 1926 roku i przebiega przez wiele stanów USA, m.in. Illinois, Teksas, Arizonę czy Kalifornię. Przez dziesiątki lat była najważniejszą trasą Ameryki, ale w 1985 roku została skreślona z listy dróg krajowych i zastąpiona autostradą. Powoli mieszkańcy opuszczali okolice słynnej 66 i wyprowadzali się w inne miejsca. Droga jednak nie została zapomniana, wspominano o niej w piosenkach i książkach, a wiele osób na zawsze postanowiło pozostać w jej okolicy. Obecnie trasa jest uwielbiana przez turystów, którzy naocznie chcą poznać jej dzieje od osób, które jeszcze pamiętają czas jej chwały. Całą trasę postanowiła przemierzyć także autorka – Dorota Warakomska, by na własnej skórze przekonać się o magii Route 66. 

Przede wszystkim przestrzegam przed słuchaniem audiobooka i jednoczesnym wykonywaniu jakiejś innej czynności. „Droga 66” czytana przez autorkę potrzebuje skupienia i poświęcenia jej odpowiedniej uwagi – inaczej to jedynie strata czasu. Książka jest ciekawym przewodnikiem po Ameryce, a przede wszystkim tytułowej drodze. Dorotę Warakomską podziwiam za pasje, bo jak inaczej można nazwać prawie półroczne podróżowanie po takim zabytku? Wiele tysięcy kilometrów, setki przeprowadzonych rozmów, mnóstwo poznanych ludzi – wrażenia z pewnością nie do opisania, chociaż sama książka wygląda i tak całkiem dobrze w tym przypadku. 

źródło

Sercem i siłą tej książki są poznani przez autorkę ludzie – niezwykle serdeczni, ciepli, pomocni. Cieszy mnie, że nawet gdzieś tam daleko w razie czego można trafić na osoby, które nie zostawią Cię bez dachu nad głową, albo znajdą czas, by opowiedzieć Ci historię swego życia, nakarmią i jeszcze sprawdzą stan samochodu przed odjazdem. Niektórzy z nich napełniają Cię także siłą, bo mimo, że jedna z bohaterek straciła nogi, to nie poddała się i dalej walczy o swoje szczęście. Przez chwile, dzięki tej książce, ma się wrażenie, że osoby spotkane przez autorkę są obok nas. 

źródło

Z „Drogi 66” dowiadujemy się naprawdę dużo, ilość informacji do przetworzenia jest wręcz ogromna. W wielu momentach żałowałam, że nie mam papierowego egzemplarza, by móc wracać do niektórych fragmentów. Z pewnością jest to wartościowa publikacja i szczerze polecam ją osobom kochającym podróże i ciekawe reportaże.   

poniedziałek, 11 marca 2013

"Podręczny słownik bibliotekarza" praca zbiorowa


Wydawnictwo: Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich
Język oryginału: polski
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 620



W ostatnich latach zostało wydanych sporo słowników z zakresu informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. Publikacje te często dotyczą poszczególnych dziedzin jak: drukarstwo, edytorstwo, bibliologia itp. Wielokrotnie pojawiały się także sygnały na zapotrzebowanie wznowienia i uaktualnienia „Podręcznego słownika bibliotekarza”, który po raz pierwszy wyszedł w 1955 roku pod redakcją Heleny Więckowskiej i Hanny Pliszczyńskiej. 

Lata, które minęły od pierwszych prac nad drugim wydaniem „Podręcznego słownika bibliotekarza” sprawiły, że wiele haseł mogło się już zdezaktualizować bądź nie być wystarczająco dobrze - na obecne warunki - wyjaśnionych. W końcu prace nad słownikiem trwały od 1995 roku, a przez ten czas kilka razy zmieniał się skład grupy, która nad nim pracowała. Ostatecznie udało się go wydać w 2011 roku w ramach serii „Nauka-Dydaktyka-Praktyka” realizowanej przez Wydawnictwo Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. 

Przed skorzystaniem ze słownika, warto przeczytać wstęp, który wyjaśni kilka mogących pojawić się niejasności. Redaktorzy wyjaśniają dlaczego niektóre hasła, zwłaszcza te związane z informacją naukową zostały pominięte, dotyczy to także sformułowań regionalnych czy powszechnie znanych. Jednocześnie słownik i tak ma prawie dwukrotnie więcej haseł niż jego poprzednik. We wstępie można przeczytać także o pracach nad słownikiem, jego zakresie, strukturze i budowie haseł czy źródłach. 

„Podręczny słownik bibliotekarza” mimo swojej ceny z pewnością będzie miał wielu nabywców. Mimo, że w obecnych czasach często głównym źródłem wiedzy jest internet, to wciąż pozostaje wiele osób, które potrzebują źródeł drukowanych, by mieć pewność, co do faktycznego znaczenia danego pojęcia. Układ alfabetyczny słownika pozwala na bardzo szybkie wyszukiwanie haseł, dodatkowo w słowniku jest zamieszonych około 1000 odsyłaczy (niestety nie wszystkie odsyłają prawidłowo). Przy większości haseł można znaleźć odpowiedniki w czterech językach obcych: angielskim, francuskim, niemieckim i rosyjskim. Na końcu słownika znajdują się także indeksy haseł w poszczególnych językach w układzie alfabetycznym, bez dodatkowego wyjaśniania pojęć. 

Opisywany słownik z pewnością jest przydatny zarówno dla bibliotekarzy, jak i studentów informacji naukowej i bibliotekoznawstwa oraz kierunków pokrewnych. Niemniej w obecnych czasach, zwłaszcza przy tak szybkim rozwoju technologicznym wznawianie i aktualizowanie podobnego słownika w przyszłości możne trwać zbyt długo. Niestety wiele pojęć ma to do siebie, że dezaktualizuje się lub nabiera dodatkowego znaczenia, a redaktorzy niestety nie nadążą ze zmianami. Dobrym wyjściem byłoby wprowadzenie na rynek elektronicznej wersji tego słownika, którą można by było stale aktualizować, ponieważ już teraz widać brak niektórych haseł, które odpowiadałyby stanowi dzisiejszego bibliotekarstwa.

Recenzja wcześniej ukazała się na portalu Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. 
 

czwartek, 7 marca 2013

"Dryblując przez granice. Polsko-ukraińskie Euro 2012" praca zbiorowa

 
Wydawnictwo: Czarne
Język oryginału: polski/ukraiński
Tłumaczenie: Michał Petryk
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 256



Piłka nożna od wielu lat jest jedną z moich największych pasji. Sama nie gram, ale staram się to sobie wynagrodzić przez śledzenie meczów, zarówno w TV, jak i na stadionach, aktywnie uczestniczyć w życiu lokalnej drużyny i być na bieżąco ze sportem, który jest najpopularniejszy na świecie. Pamiętam, jak ogłosili 2007 roku, że w Polsce odbędzie się Euro 2012 – nieopisane uczucie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co przez lata będą chcieli – i zrobią – z Reprezentacją. Zamiast aktywnego uczestnictwa, śledzenia, kibicowania na stadionie czy w strefie kibica, zmuszona zostałam do bycia przeciwko, a moje miejsce zostało zastąpione przez kogoś z grupy „piknikowej”. Lecz to temat na odrębną dyskusję.

„Czasami wydaje mi się, że na trybunach stadionów zbiera się najlepsza część naszego społeczeństwa. Na pewno najbardziej hałaśliwa." /s. 12

Literacko-piłkarskie połączenie, które zostało wydane przez wydawnictwo Czarne stało się jednym z moich „must have” do domowej biblioteczki. Eseje o piłce na najwyższym poziomie, sygnowane przez jedno z najlepszych wydawnictw. Wśród autorów znalazło się po czworo twórców z Polski (Paweł Huelle, Marek Bieńczyk, Natasza Goerke, Piotr Siemion) i Ukrainy (Natalka Śniadanko, Jurij Andruchowycz, Ołeksandr Uszkałow, Serhij Żadan). Każde z nich zaprezentowało inne miasto-gospodarza mistrzostw Europy. U każdego z pisarzy widać także inne podejście do tematu. U jednych Euro 2012 jest tylko pretekstem do przywołania historycznych wydarzeń danego miasta czy prywatnych odczuć związanych z piłką nożną (Wrocław, Lwów, Poznań). U innych z kolei (głównie mężczyzn, bo niestety kobiety nie do końca jak widać odnalazły się w temacie) to właśnie piłka nożna była centrum opowieści, czasami smutnych, z przeszłości, pełnych osobistego zaangażowania bohaterów. Z pewnością autorzy nie wyczerpali tematu – można napisać o miastach-gospodarzach więcej, ciekawiej, lepiej, ale z drugiej strony cenię to, że osoby, które w kilku przypadkach nie do końca czują się związane z tą dyscypliną, spróbowały swoich sił w temacie i z pewnością nie poległy.

„Bo futbol to rzecz samowystarczalna, przynosi radość i rozczarowania tylko tak długo, jak sam traktujesz go poważnie, jak długo wierzysz w swoją drużynę i nie rozczarowujesz się nią nawet po największych porażkach. Wszystko inne to tylko próba grania na naszych uczuciach, na naszej wierze i miłości." / s. 224

Bardzo podobały mi się zdjęcia, które obrazując ten zbiór tekstów. Są proste, a jednocześnie przedstawiają wiele aspektów piłki nożnej. Najbardziej wartościowe i cenne jest w nich uchwycenie momentów, często niezauważalnych przez zwykłych przechodniów czy uczestników wydarzeń oraz reporterskie oko fotografa. 

„Dryblując przez granicę. Polsko-ukraińskie Euro 2012” to ważny i ciekawy zbiór esejów. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych publikacji, która ukazał się w czasie „boomu” na książki związane z Mistrzostwami Europy 2012. I chociaż prywatnie uważam, że w meczu literackim Ukraina pokonała Polskę 4:0, to z pewnością –mimo wyniku- nie był to jednostronny pojedynek.
 
Related Posts with Thumbnails