Mam nadzieję, że ktoś tutaj jeszcze czasem zagląda? ;) Moja nieobecność była spowodowana egzystencjalnym bałaganem, ale myślę, że już okej, dlatego postanowiłam znowu zacząć prowadzić bloga :)
Jak tytuł mówi, notka będzie o keratynowym prostowaniu włosów, na które zdecydowałam się ponownie w tym roku. Właśnie minęła druga doba odkąd keratyna wchłania się w moje włosy, jutro albo we wtorek ją spłuczę :) Dla tych nie w temacie, odsyłam do posta z zeszłego roku :)
Salon fryzjerski, z którego usług korzystam, pracuje na True Keratin Acai Berry. Keratyna ta ma lekko różowy kolor i przyjemnie pachnie. Wydaje mi się, że nie zawiera formaldehydu albo jego stężenie jest bardzo małe, ponieważ nie łzawiły mi oczy podczas zabiegu tak jak to miało miejsce w ubiegłym roku. Za zabieg z pielęgnacją zapłaciłam 550zł. A oto efekty:)
Przed:
i po ;)
I co sądzicie? Ja jestem bardzo zadowolona :)
W następnym poście pokażę Wam pielęgnację po keratynowym prostowaniu włosów, na którą się zdecydowałam.