Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywniak. Pokaż wszystkie posty

7 lipca 2014

Zielona jest naprawdę bardzo zielona.

Lubię zmiany, jakie zachodzą w Zielonej Chatce pod naszą nieobecność. Wyjeżdżaliśmy, to kwitł jaśmin, a teraz wszędzie prym wiodą pelargonie. W tamtym roku były czerwone, ale jednak powróciłam do moich ulubionych łososiowych. Ganek zyskał letnią szatę i pełno tam kapeluszy słomkowych, które służą nie tylko na ozdobę. I wreszcie ogrów warzywny... Tutaj się dzieje! Z ogórków już była niejedna mizeria, a teraz czekam w niecierpliwością na pomidory. Za stodołą zawisł hamak i huśtawka, więc weekend był bardzo leniwy...

2 sierpnia 2012

Lato w pełni. Zielona Chatka












Każdy  wolny czas spędzamy w Chatce. Pracy  w ogrodzie jest mnóstwo. Zbieramy plony i cieszymy się ich smakiem. Wczoraj po raz pierwszy spróbowaliśmy naszych pomidorów. Smakowały obłędnie! Kończymy plewić pole truskawkowe, które zarosło po szyję i szykujemy rozsady pod nowe krzaczki. Słoneczniki biją rekordy wysokości i mimo ostatniej gwałtownej burzy połączonej z wichurą, nie ucierpiał żaden. Dzisiaj muszę zerwać zioła do suszenia, bo to ostatni dzwonek. Uciekam więc w teren, a Wam życzę wspaniałego dnia!

4 lipca 2012

Z wszystkich miejsc na świecie...


Przebyłam 4 tysiące kilometrów i podziwiałam  prawdziwe cuda, dzieła natury i rąk ludzkich, ale jak zobaczyłam zieloną chatkę po blisko 3 tygodniowej przerwie oniemiałam! Tutaj mam raj na ziemi, nie potrzeba mi nic więcej! Warzywniak obrodził w groszki cukrowe, wielkie cukinie, kalarepy, a nawet dzisiaj zjedliśmy pierwsze ogórki. Wszystko pierwszej jakości - pycha!
A ten wóz z pierwszego zdjęcia? To niespodzianka, jaka czekała na nas po powrocie. Mój tata przewiózł go od swojego ojca i co najśmieszniejsze, to okazało się , że są rówieśnikami, no... wóz i mój tata;) - 1950 rok wybity na dyszlu. Nigdy nie lubiłam tego typu "ozdób" koło  domów, ale muszę przyznać, że ten jest piękny i w dodatku należał do rodziny.









Na chorwacki wpis trzeba jeszcze poczekać, ponieważ nie wszystkie zdjęcia mam jeszcze zgrane, ale pokażę trochę na pewno! Tymczasem na bocznej ścianie chatki zawisły białe żaluzje, przywiezione z Chorwacji. Widziałam ich całe mnóstwo, porzucone wołały weź mnie, i wzięłam;) Powiedziałam, bez nich nie wracam! 


6 czerwca 2012

Chatka z zewnątrz

No kocham te  pelargonie  na zabój. Kupuję je co roku na taras, a teraz przemyciłam i do chatki. Przyozdobiłam  nimi ganek i parapety. Zawsze podobały mi się pelargonie w klasycznych  ceglastych doniczkach, więc postanowiłam sobie takie sprawić:)



 
 A tutaj wejście do piwniczki, brrr... zimno tam!

Truskawkowe pole - najsłodsze truskawki, jakie w życiu jadłam!
  

A w ogrodzie warzywnym 


I zebrany plon