W moim osobistym słowniku pojawiły się ostatnio nowe słowa. Obok "llooków" powstało wyrażenie "pracownia":). Nie, nie rozciągnęłam przestrzeni mieszkaniowej, nie zaadaptowałam strychu (o czym marzy mój mąż, a ja dostaję białej gorączki, gdy o tym słyszę). Doszło jednakże do wydzielenia małego, malutkiego kącika w sypialni, gdzie powstają moje naszyjniki . Muszę się przyznać, że trącą one myszką, ponieważ szyte są na starej Singerówce i namiętnie wykorzystuję guziki vintage.
Jest jeszcze jedna nowość. Mianowicie postanowiłam przenieść temat "llooków" na osobny blog. Myślę, że tak będzie wygodniej i dla mnie i dla odwiedzających. Zaznaczam, że nie jest to miejsce w którym mam zamiar sprzedawać, ale pragnę się tam dzielić z Wami moimi pomysłami.
Jest jeszcze jedna nowość. Mianowicie postanowiłam przenieść temat "llooków" na osobny blog. Myślę, że tak będzie wygodniej i dla mnie i dla odwiedzających. Zaznaczam, że nie jest to miejsce w którym mam zamiar sprzedawać, ale pragnę się tam dzielić z Wami moimi pomysłami.
Zapraszam bardzo serdecznie!