Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

14 września 2012

Warszawa - część 3. Ginące zawody







Podczas spacerów po Warszawie przecierałam oczy ze zdziwienia, że  te lokale są ciągle na mapie miasta. Mało tego, one prosperują, klienci wchodzą i wychodzą. Nie do pojęcia w dobie hipermarketów, dyskontów i sieciówek i to w stolicy!  Na ostatnich zdjęciach sklep spożywczy, gdzie głównym punktem są półki z piwem i niezwykły wybór kiełbasek w sklepie mięsnym. Czy tutaj czas się zatrzymał??? Uwielbiam łapać w obiektyw takie miejsca. Dla przypomnienia odsyłam do SPOŻYWCZAKA I ZAKŁADU SZEWSKIEGO

***

Magda podesłała mi malia  z fajnym miejscem na mapie Polski. Muzeum Rzemiosła w Krośnie. Ja muszę go zobaczyć koniecznie!

3 września 2012

Warszawa - część 2. Sztuka ulicy


Warto trochę się rozejrzeć i poszukać oryginalnych napisów "WARSZAWA"



Przemierzając na rowerach ulice Warszawy mieliśmy okazję  przyjrzeć się zjawisku "street artu" w szerszej perspektywie.  Na tego typu sztukę natknęliśmy się już będąc w Londynie. Największe wrażenie zrobiły na nas wtedy banksy, prace legendarnego artysty graffiti  Robina Banksy. Do moich ulubionych należy graffiti przedstawiające młode pokolenie oddające hołd konsumpcji. Powiewająca jak chorągiew reklamówka dyskontu TESCO mówi wszystko! (KLIK)
Warszawscy młodzi artyści uliczni też mają coś do powiedzenia. Niestety często ich prace ocierały się o wandalizm i niszczenie mienia publicznego, przez co były zamalowywane, lub zalepiane.  Dopiero świetna inicjatywa, przekształcenia filarów mostu Łazienkowskiego w plenerową galerię umożliwiła nam, odbiorcom dotarcie do tego typu sztuki. A wracając jeszcze do Banksa, to niesamowite jest to, że stosowana przez niego technika szablonu, była wykorzystywana przez Warszawiaków w czasie okupacji niemieckiej (znak kotwicy - Polski Walczącej). 
"Prawdziwa sztuka", to nie tylko ta za murami galerii, ale i ta będąca głosem młodych artystów. 

"Sztuka to wielkie ucho i wielkie oko świata: słyszy i widzi - i ma zawstydzić, drażnić, budzić sumienie"
                                                                                                                                       Joseph Conrad








Murale pod mostem Łazienkowskim. Rondo Sedlaczaka
Moje ulubione zdjęcie:) Musiałam szybko się do niego zbierać;) W tle widoczna jest reklama usług serwisowych, chyba agd.

Dodane 21-12-2012
"Graffiti nie jest najniższą formą sztuki. Chociaż wymaga skradania się w nocy i okłamywania mamy. Jest tak naprawdę najbardziej uczciwą formą: sztuki, do tego ogólnie dostępną. Nie ma w niej hipokryzji ani nadęcia, jest wystawiana na najlepszych ścianach w mieście, nikogo nie zrazi cena: biletu.
Nigdy zresztą nie było lepszego miejsca dla sztuki niż ściana.
Ludzie którzy rządzą naszymi miastami, nie rozumieją graffiti, bo uważają, że nic nie ma prawa istnieć, jeżeli nie przynosi zysku. Jednak jeśli: jedyne, co cenisz, to pieniądze, wtedy twoja opinia jest gówno warta.
Powiadają że graffiti straszy ludzi i jest oznaką upadku społeczeństwa, ale graffiti jest niebezpieczne tylko dla trzech typów obywateli.
Tymi, którzy naprawdę oszpecają nasze ulice, są firmy bazgrające swoje gigantyczne slogany na budynkach i autobusach, starając się wywołać w nas: uczucie że jesteśmy kompletnie do niczego, dopóki nie kupimy tego co nam oferują. Uważają że mamy prawo krzyczeć nam w twarz z każdego dostępnego: kawałka przestrzeni, ale my nie mamy prawa im odpowiedzieć.
No cóż, to oni rozpoczęli tę wojnę, a ściana to tylko narzędzie tej walki, możliwość wyboru, szansa by im oddać."
                                                                                                                 [Banksy]

22 sierpnia 2012

Warszawa - część 1. Praskie podwórka.





Zwiedzanie Warszawy zaczęliśmy dość nietypowo. Pominęliśmy główne atrakcje stolicy, czyli Starówkę (choć tą widzieliśmy nocą), Łazienki (nie wpuszczali na rowerach, a tymi właśnie się poruszaliśmy), Zamek Królewski, Pałac Kultury, Syrenkę Warszawską. Gdy wróciliśmy do domu, moja mama wypytywała, co zobaczyliśmy. Wymieniła główne pozycje,a ja tylko kiwałam głową na NIE. To co widzieliśmy? To co chcieliśmy! Pragę i jeszcze raz Pragę, tropiliśmy murale, dawne szyldy, neony, ginącą rzeszę rzemieślników, klimatyczne knajpki i buszowaliśmy po zapomnianych podwórkach. Gdy po raz kolejny wsadzałam nosa tam, gdzie nie powinnam, jedna pani była tak miła, że zaproponowała mi wejście do podwórka, abym mogła zrobić zdjęcie kapliczce z bliższa. Pani zapewniała, że ich jest najładniejsza w dzielnicy, bo taka zadbana. Ok, weszłam za bramę, ale nie przewidziałam odwrotu... Miotam się z klamką, szukam magicznego guzika i nic, ugrzęzłam na amen. Gero pognał gdzieś przed siebie, a ja biedna zostałam zamknięta na Pradze w podwórku. I tu następuje zwrot akcji i dowód na to, że nie tylko meneli można tam spotkać. Jeden gentelmen był tak miły, że zapytał, co się stało? A ja miłym głosikiem, że ja tylko chciałam tą waszą Matkę Boską z bliższa... I usłyszałam magiczny brzęczek otwierającej się bramy. Na chwilę ostudziło to moje zapały, ale tylko na chwilę. Nie da się ukryć, że towarzystwo jest tam specyficzne i trochę rzucaliśmy się w oczy;) Gero stwierdził, że źle się ubraliśmy, że bardziej powinniśmy się byli "dopasować". Pytam, że niby jak? Ty w drechach, a ja, a ja, no niby w czym???
 
Historia podwórkowych kapliczek sięga II wojny światowej. W czasie stanu wojennego modlono się przy nich gorliwie, bez względu na porę dnia. Można to było robić nawet podczas godziny milicyjnej.




Jedno Wam powiem, że ta dzielnica, to był młyn na moją wodę. Praga jest autentyczna! Przetrwała II wojnę światową bez większych zniszczeń i dlatego często jest bohaterką filmów traktujących o zamierzchłych czasach. Główna ulica Ząbkowska zwana też Szmulowizną, budzi największe emocje. Wsparci o mury jegomoście wygrzewają się jak kotu na słońcu i wypatrują kumpla zdążającego z pustą butelką na wymianę. Kobiety raczej mało się afiszują, choć był wyjątek. Jedna taka Prażanka zapytała mojego małżonka, czy nie zrobiłby jej zdjęcia? Miałby pan pamiątkę z Prażki, zachęcała;)
Pragę nazywa się czasem Trójkątem Bermudzkim, ponieważ w niewyjaśniony sposób giną tu radia samochodowe, komórki, torebki.  Nam na szczęście nie dane się było przekonać o słuszności tej nazwy.




Dzisiaj pokazałam Wam pierwszą część naszej warszawskiej wędrówki "Praskie podwórka". Planuję jeszcze: 2 część - "Murale", 3 część - "Ginące zawody" i wreszcie 4 część - "Neony".