Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

22 listopada 2015

Poroża, kubki i pocztówki | Polski Design #1




W ten weekend w Warszawie odbyły się po raz kolejny Targi Rzeczy Ładnych. Byłam na nich po raz drugi - bardzo lubię oglądać ładne rzeczy :D Pomyślałam, że Wy też powinnyście część z nich obejrzeć i chcę Wam pokazać trzy marki, które zrobiły na mnie wrażenie. Jeśli Wam się spodoba, tego typu posty będą się pojawiały częściej ;)

#1. Love Poland Design 



Jeżeli szukacie nietuzinkowych, ładnych i nie wiejących tandetą pamiątek z Polski, to idealnie trafiliście. W ofercie sklepu znajdziecie pocztówki (genialne), plakaty, zakładki, przypinki, lusterka, kubki, koszulki, otwieracze i na pewno więcej, ale całego jeszcze nie przekopałam. Są motywy ogólnopolskie i dotyczące poszczególnych miast. Ja jestem zachwycona i sama kupiłam kilka pocztówek do mojej kolekcji :) Także jeśli nie wiecie co kupić cioci z zagranicy, albo gdzie znaleźć niebanalne pocztówki świątecznie, to zajrzyjcie na stronę Love Poland Design :)



Ta marka zwracała na siebie uwagę już z daleka. Myślę, że nikt już nie wiesza sobie trofeów z polowań na ścianach, ale to jak do tego podeszli autorzy tych rzeźb mega mi się spodobało. Różne zwierzęta, wykonane z papieru, ozdobione mniej lub bardziej, na pewno "zrobią" ciekawe wnętrze.


O ceramice Kalvy było już w blogosferze głośno - kubek "to będzie dobry dzień" i "uśmiechnij się" latał po internecie dość długo. Ale nie wiem czy znacie resztę oferty tego sklepu: to nie tylko napisy, ale również prześliczne grafiki ze zwierzakami. I nie tylko kubki - znajdziemy tu kieliszki na jajka, mleczarki, bulionówki i inne przydatne naczynia. Na żywo prezentują się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. To, że nic nie kupiłam, jest wynikiem tylko i wyłącznie tego, że nie wiedziałam, za którą rzecz się łapać ;)


Takie targi to świetny pomysł na wyszukanie świątecznych prezentów, ale jeżeli w Waszej okolicy nie ma takich eventów, to gwiazdkowe prezenty warto kupić przez strony designerów w sieci. A jeśli nie na prezent, to dla siebie ;)

Powiedzcie mi, lubicie tego typu sklepy? Chcecie, abym wyszukała więcej perełek? 

A jak z prezentami? Lubicie wyszukiwać je po targach i małych sklepikach czy wolicie załatwić wszystko naraz w galerii? Piszcie :)













Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

8 października 2015

Gdzie zjeść we Wrocławiu? || Przegląd knajp, barów i pubów, które odwiedziłam



Tak jak obiecałam w poprzednim poście z relacją z Wrocławia - dzisiaj zajmę się tym, co pomięłam wczoraj - miejscami, gdzie jedliśmy i piliśmy. Podczas wycieczki nie myślałam o tym, że napiszę taki post, dlatego nie mam zbyt wielu własnych zdjęć z lokali. Wybaczcie! Ale przejdźmy do rzeczy przyjemnych... 

Bar Dyskontowy Swojska Chatka 
ul. Kazimierza Wielkiego 17

Coś jak bar mleczny. Duży wybór dań typu pierogi, kotlety, zupy. Ale najważniejsze są - ceny. Za dwie osoby nie płaciliśmy więcej niż 20 zł. Zupa to koszt ok. 3 zł, zestaw "obiad wzorcowy" - mielony, ziemniaki surówka - 6,90. Porcja pierogów - dosyć spora, a pierogi bardzo smaczne - 4,90. Jedyny minus - dania leżą za szybą i w momencie podania są już ledwo letnie. Mimo to warto tam zajrzeć, zwłaszcza gdy ma się studencki budżet i potrzebę najedzenia się domową szamką :P 

ZZ Top 
ul. Kazimierza Wielkiego 25/1A  

Zupy i Zapiekanki. Bardzo ciekawy pomysł na bar szybkiej obsługi. Zupy do wyboru były różne, my wzięliśmy czosnkowy bulion z mieloną wołowiną i tagiatelle, był też krem kukurydziany i kilka innych. Raczej nie są to zupy typu rosół czy pomidorowa, ale ponoć też się trafiają - trzeba sprawdzać na ich facebooku. TU możecie zobaczyć aktualne menu i ceny :) Jest dość tanio, za dwie osoby nie powinno przekroczyć 40 zł, ale to zależy od tego, co wybierzecie :) Zapiekanki są różne, od podstawowych po dość wymyślne, zupy tak jak pisałam wcześniej. Nam nie pasowało tylko to, że w naszym czosnkowym bulionie nie było czuć ani grama czosnku, który bardzo lubimy ;) 

Bazylia
Kuźnicza 42 (przy UWr)

To ostatnie z takich typowo barowo-tańszych miejsc, o których chcę opowiedzieć. Bazylia to coś w rodzaju stołówki studenckiej, gdzie jedzenie jest na wagę. Płacimy 2,70 za 100 g. Z jednej strony jest to tanio, a z drugiej taka opcja płacenia jest bardzo zdradliwa - nie wiadomo, ile nakładamy, a kusi wszystko. Jedzenie było bardzo nierówne, ale w ogólnym rozrachunku raczej smaczne. Też dobre miejsce na szybki, sycący obiad za niewielkie pieniądze :)

BLT&Flatbreads
Ruska 58/59

Praktycznie na samym rynku. Bardzo obszerne menu - od burgerów, przez pizze, po wrapy i sałatki. Do tego craftowe piwa z nalewaka. My jedliśmy burgery - ja zwykłego cheesa z jajkiem sadzonym, mój mężczyzna bardziej wyszukanego, z wołowiną angus, dynią i awokado. Do tego frytki z sosem majonezowo-czosnkowym (bardzo smacznym!). Wszystko smaczne, ale średnio doprawione. Jakby kucharz się bał, że przesadzi ;) Ceny - za te dwa burgery i dwa piwa wyszło około 70 zł. Na plus działa też wystrój w ciekawej koncepcji:

zdjęcie z portalu zomato.com



Teraz przejdę do miejsc raczej na piwo, niż na obiad ;)

Czupito
Ruska 8


Shotbar. Ale nie taki zwykły. Po piątce dostaniecie tutaj kosmiczne drinki, niektóre płonące, inne z bitą śmietaną, do jeszcze innych dostaniecie marshmallowsa na patyku, do samodzielnego podpieczenia na podpalonym blacie ;)


Szczerze mówiąc, to smak tych drinków nie jest jakiś super zachwycający, ale warto tam pójść dla widowiska, jakie z tego robią barmani. No mega! A taki zestaw 10 shotów jak na zdjęciu - "Dziesięć przykazań" - kosztuje 40 zł :)

Ambasada Wódka Bar
ul. Świętego Mikołaja 8

Magiczne miejsce - sklep typu wszystko po 5 zł. WSZYSTKO. Żołądkowa Gorzka, Finlandia, Johny Walker, Jack Daniels i wiele, wiele innych. Po 5 zł dostaniecie też tatara, śledzia z ziemniakiem, galaretę itp. Wieczorami jest tam full ludzi, ale za takie pieniądze warto się wepchnąć ;)


Targowa craft beer&food
ul. Piaskowa 17

Tu wpadliśmy na piwo, kiedy uciekł nam statek. Ciekawe miejsce z fajnym klimatem, duży wybór craftowych piw z nalewaka, do tego przekąski ale też dania obiadowe. 



Paluchy chlebowe z sosami - bardzo smaczne, cieplutkie :)


Pod Latarniami
Ruska 3/4

Tutaj znowu - duży wybór craftowych piw, do tego jakieś przekąski itp. Przyjemnie, blisko rynku, fajny wystrój. Ceny typowe dla takich lokali - piwa od 8 do kilkunastu zł. 


Taka ze mnie blogerka, że mam tylko zdjęcie żyrandola...

Browar Stu Mostów
Jana Długosza 2

To miejsce, które opisywałam w poście z relacją z wyjazdu jako to, gdzie zwiedzaliśmy browar. Myślę, że rzadko ma się okazję spróbować piwa z browaru, którego aparaturę widzimy z perspektywy naszego stolika ;) Tutaj też - kilka piw z kija, przekąski, Widziałam też dania obiadowe, ale już w oczko wyższych cenach. Myślę, że to miejsce warte wycieczki na drugą stronę Odry przede wszystkim ze względu na to, że pijemy piwo w miejscu, gdzie jest ono produkowane :)



Czajownia
ul. Białoskórnicza 7

Herbaciarnia - wybór herbat taki, że nie wiadomo na co patrzeć ;) Dość drogo - za czajniczek około 17 zł, ale większość herbat można zalać po kilka razy. Plus - herbaty są prosto od importera, takich nie wypijemy nigdzie indziej. Krępowało nas to, że kelnerkę należy przywołać dzwoneczkiem. Dziwny zwyczaj. Ale miejsce bardzo przyjemne, fajny ogródek z ciurkadełkiem ;)




To już chyba wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy. Jeżeli byliśmy gdzieś indziej, to najwyraźniej nie było to miejsce warte zapamiętania ;) Baaardzo dziękuję koleżance z wizażu, która te wszystkie miejsca nam poleciła <3

Znacie te miejsca? Pod poprzednim postem odezwało się kilka wrocławianek, może polecą coś jeszcze? ;)

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

7 października 2015

Co robić we Wrocławiu przez weekend? || Moje 4 dni we Wrocławiu


Przed każdym wyjazdem planuję, co chcę zobaczyć. Pytam gdzie zjeść, żeby się potem nie miotać, szukam promocji, okazji, wydarzeń. Tym razem byłam przesuper zorganizowana i chcę się z Wami podzielić relacją z naszego przedłużonego weekendu we Wrocławiu :)

Miesiąc przed... 

Zaczęliśmy od zakupu biletów na... samolot! W tej chwili ryanairem polecimy już za 19 zł (ale pamiętam, że zdarzały się promocje i na 9 zł w jedną stronę). My w sumie zapłaciliśmy po 80 zł za osobę, bo chcieliśmy wrócić po południu, a nie o 6 rano... Polecam taką opcję wszystkim, którzy mają taką możliwość, bo nawet z dojazdem do Modlina (drugi koniec świata :P) wychodzi szybciej, taniej i wygodniej niż pociągiem. 

Po zakupie biletów zaczęliśmy szukać noclegu. Tu z pomocą przyszła nam strona booking.com, przez którą od razu dokonaliśmy rezerwacji. Wybraliśmy hostel Cinnamon, który miał świetne opinie. Niestety życie to później zweryfikowało...

Tydzień przed...

Przejrzałam iks blogów i stron, żeby wybrać miejsca, które odwiedzimy. Zapytałam znane mi wrocławskie wizażanki o miejsca, w których można coś dobrego zjeść, wypić i ogólnie spędzić czas. To był naprawdę świetny krok, bo żadnym z lokali się nie rozczarowaliśmy.

Przejrzałam też wrocławskiego groupona - dzięki temu trafiłam na dwa bilety na rejs po Odrze w cenie jednego :) Przeglądając stronę aquaparku wyczaiłam podobną promocje - dwa bilety na 3h w cenie jednego, wyszło to taniej niż bilety dla nas na godzinę ;) 

Myślę, że warto przejrzeć takie oferty przed każdym wyjazdem do większego miasta w Polsce - a nuż trafi się jakaś atrakcja, o której nie mieliście pojęcia? 

No dobra, to teraz:

DZIEŃ 1

Pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy po wylądowaniu, był zakup biletów 72h na komunikację miejską. Wystarczyły nam prawie do końca wyjazdu, a nie musieliśmy się przejmować kupowaniem biletu przy każdym przejeździe. Bilet normalny kosztuje 26 zł, ulgowy połowę - 13 zł. 

Bezpośrednim autobusem dojechaliśmy do Śródmieścia, pod CH Renoma, gdzie weszliśmy na moment do Costy, żeby zorientować się w sytuacji. Doba w hostelu zaczynała nam się dopiero o 14, więc mieliśmy jeszcze dobrych kilka godzin do zagospodarowania. Pozwolono nam zostawić bagaże, a my poszliśmy sobie w kierunku Rynku, jedząc po drodze obiad. Listę miejsc gastronomicznych wypiszę w kolejnym poście, bo tutaj i tak będzie meeega tasiemiec. 


Wrocławski Rynek bardzo mi się spodobał. Byliśmy tam codziennie po kilka razy przy różnych okazjach :)


Fontanna na Rynku


Pomnik zwierząt hodowlanych na Jatkach


Przespacerowaliśmy się też nad Odrą (co w tym mieście nie jest trudne :P) - bardzo ładnie jest to wszystko ogarnięte i zagospodarowane :) 


A to widoczek z jednego z trzech punktów widokowych, na których byliśmy. Ten akurat był całkowicie darmowy - wjeżdżając na saaamą górę Galerii Dominikańskiej, dostaniecie się na parking na dachu :) Bardzo ładnie z niego wszystko widać.
Po krótkiej drzemce w hostelu wybraliśmy się do aquaparku. No i tutaj się okazało, że chyba jesteśmy już za starzy na takie atrakcje, bo z wykupionych trzech godzin nie wykorzystaliśmy nawet dwóch ;) Wygrzaliśmy się trochę w jacuzzi, zjechaliśmy po razie z każdej zjeżdżalni (jedna przyprawiła mnie prawie o zawał) iiiii tyle :P 

DZIEŃ 2

To był dzień przeznaczony na ZOO i okoliczne atrakcje. Wejście do ogrodu kosztuje kupę kasy, bo studencki 35 zł a normalny 40 zł, ale naprawdę warto. 

Afrykarium, czyli pawilon ze zwierzętami wodnymi z różnych części Afryki, zrobił na nas niesamowite wrażenie... Koniecznie tam zajrzyjcie, ale ostrzegam, że jest to czasochłonna atrakcja - samo Afrykarium to jakieś dwie godziny zwiedzania. Na całe ZOO trzeba liczyć ze cztery. 









BTW: polecam dodanie mnie na snapie (tradycyjnie - pannanika) bo wrzucałam pierdyliardy zdjęć i filmików z tymi zwierzakami :D 


Super miejscem była też motylarnia, gdzie można było poprzechadzać się wśród tych uroczych stworzonek :) Niektórzy mieli okazję podziałać jako parking dla motylka ;)

Później poszliśmy w okolice Hali Stulecia i do ogrodu Japońskiego, ale byliśmy tak zmęczeni po ZOO, że tam już ledwo chodziliśmy. 



Na koniec dnia zostawiliśmy sobie wjazd na Sky Tower. Wycyrklowaliśmy tak, żeby być tam na zachód słońca. Bilety - normalny 11, ulgowy 6, a w weekend 15 i 8. 




Czy warto? Jeżeli kogoś jara przebywanie 212 m nad ziemią, to tak. Dla widoków - niekoniecznie. Sky Tower jest za daleko od centrum i nie bardzo coś widać. W o wiele lepszym punkcie byliśmy kolejnego dnia ;) 

DZIEŃ 3 

Zaczęliśmy od Ostrowa Tumskiego. To taka dzielnica (?) na jednej z wysp, tego co zauważyłam mieszczą się tam głównie instytucje kościelne. 




To tutaj jest też Most Tumski, zwany mostem zakochanych, gdzie pary zawieszają swoje kłódki i wrzucają klucz do rzeki. Kłódkę można kupić na straganie obok, problem jest ze znalezieniem miejsca na jej zawieszenie ;)

Świetnym punktem widokowym jest Katedra, a raczej jej wieża. Wejście kosztuje 5 zł, a widać z niej wszystko co trzeba. 


Później mieliśmy płynąć wykupionym na grouponie statkiem, ale spóźniliśmy się jakieś 10 sekund i musieliśmy przeorganizować dzień. Następne w kolejności było zwiedzanie Browaru Stu Mostów. Bardzo je polecam - ja po zwiedzaniu browaru w Żywcu byłam dość negatywnie nastawiona, ale tutaj było super. Zwiedzać można dwa razy w tygodniu, wycieczka jest darmowa, ale przewodnik opowiada o całym procesie produkcji piwa, ze szczegółami. Zwiedzanie umila szklanka bursztynowego napoju zakupionego piętro wyżej ;)





Prosto z browaru polecieliśmy na rejs - tym razem się udało! Wrocław z perspektywy Odry również robi wrażenie - przy ładnej pogodzie na pewno warto wybrać się na taką wycieczkę. Rejsy oferuje kilka firm zlokalizowanych w różnych miejscach. My wypływaliśmy spod Mostu Piaskowego.





Na wieczór zostawiliśmy sobie spacer koło Opery, Nowego Forum Muzyki, aż do Pomnika Przypadkowego Przechodnia. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo była już ciemna noc, ale to trasa, którą naprawdę polecam. Jest ślicznie, widać, że to wszystko jest zadbane.



Krasnali szukałam na każdym kroku - w sumie znalazłam niecałe 30 - z 250 :D Na pewno wrócę szukać kolejnych!

DZIEŃ 4

Ponieważ niedziela była dniem powrotu, nic już nie zwiedzaliśmy. Zostawiliśmy go sobie na ostatni spacer, zakupy i obiad. Bardzo podobało mi się samo lotnisko we Wrocławiu - nówka sztuka, dobrze wyposażone sklepy. O wiele przyjemniej się tam czekało na lot niż w Modlinie, gdzie nie ma nic oprócz budki z hot dogami :P 

No i to tyle. 

Tak jak wspomniałam wcześniej, miejsca, w których jedliśmy opiszę w kolejnym poście. Napiszę jeszcze tylko o hostelu:

Wiedzieliśmy, że w pokoju nie ma łazienki. Spoko. Nie wiedzieliśmy tylko, że płacąc dwukrotną cenę łóżka w pokoju wieloosobowym za dwójkę, otrzymujemy identyczny standard. Niby pościel czysta, ale po kątach brudno. Do łazienek daleko. Śniadania wliczone w cenie były bardzo skromne, ale tu akurat fajnie, że były, bo nie trzeba było się tym martwić. Ale najgorsze jest to, że mnie w łóżku coś pogryzło. A robactwa w pościeli zaakceptować nie mogę.

Znacie Wrocław? Jakie są Wasze ulubione miejsca? Albo ulubione krasnale? 

A może podpowiecie nam jakie miasto powinniśmy odwiedzić przy najstępnej okazji? :)

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...