Drugi tydzień października to dla mnie dwa ważne wydarzenia: urodziny mojej młodszej siostry i Warszawski Festiwal Piwa :D To wydarzenie zdecydowanie zdominowało ostatni tydzień. Ale jeśli piwko Was nie jara, to czytajcie dalej, też będzie ciekawie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
17 października 2016
17 marca 2016
Ulubieńcy niekosmetyczni - Styczeń&Luty
Znów na chwilę zniknęłam - pisałam na facebooku, że ciśnienie mnie zabija, a jak tylko pogoda się poprawiła, dopadło mnie przeziębienie... Także leżę, smarkam i ledwo myślę. Postanowiłam się jednak zebrać i napisać Wam o niekosmetycznych ulubieńcach, tak jak obiecywałam. Dziś będzie o książkach, filmach, serialach i piosenkach, które umilały mi ostatnie miesiące :)
Zacznę od książek. Wróciłam ostatnio do serii "Merde" Stephena Clarke'a. Opowiada ona o Brytyjczyku, który w związku z pracą przenosi się do Paryża i uczy się żyć na francuskich zasadach. Historia jest przekomiczna, błyskotliwa, przyjemnie lekka. Jeżeli lubicie brytyjski humor i rozumiecie żarty o francuzach, ta seria na pewno Wam się spodoba.
Druga książka o której chcę wspomnieć, to "Jak być glam" Fleur deForce. Pełna recenzja wkrótce, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że warto zwrócić na nią uwagę - od niedawna polska wersja jest dostępna w księgarniach!
Przechodząc do seriali, muszę wspomnieć o tym, że w styczniu Netflix rozszerzył swoją działalność na Europę. Czy warto wykupić abonament? Cóż, są plusy i minusy, zależy czego potrzebujecie. My w tej chwili nie mamy kablówki i wszystkie nasze potrzeby typu telewizja zaspokaja netflix, player plus i youtube. Zdążyłam obejrzeć już kilka seriali dostępnych na tej platformie ale jeden chciałam Wam szczególnie polecić:
Jane the virgin - Mamy tytułową Jane - dziewicę, która dobrze się uczy, pracuje, ma kochającego narzeczonego. Wszystko jest super, aż przez przypadek, zostaje zapłodniona. Z kim? Dlaczego? Później już wszystko jest jedną wielką telenowelą. I nie używam tu tej nazwy przypadkiem. Serial jest stylizowany na telenowelę, bohaterka jest wielką fanką tego typu seriali i wszystko jest utrzymane w konwencji, ale raczej na zasadzie pastiżu z gatunku. Jeśli chodzi o fabułę, powiedziałabym, że serialowi bliżej do Plotkary. Obejrzałam pierwszy sezon, w Stanach leci już drugi. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i wciągającego, to naprawdę polecam :)
Filmy?
Miałam plan w związku z Oskarami - chciałam przed galą obejrzeć wszystkie filmy, które były nominowane w kategoriach najlepszy film, najlepszy aktor/aktorka pierwszo - i drugoplanowy. W sumie wypisałam 16 filmów do obejrzenia, a udało nam się zobaczyć... Całe cztery. Resztę nadrabiamy - powoli - teraz. Jednak jeśli miałabym wybrać najlepszy z nich, wybrałabym Big Short.
Film opowiada o kryzysie finansowym z 2008, a raczej o tym, skąd się on wziął. I o ludziach, którzy przewidzieli to lata wcześniej, ale nikt nie chciał ich słuchać. Świetna obsada, historia - mimo tego, że każdy z nas zna jej zakończenie - niesamowicie wciągająca. Nic dziwnego, że Big Short dostał Oskara w kategorii scenariusz adaptowany. Bardzo ciekawie rozegrano też kwestię tłumaczenia ekonomicznych terminów. Jak? To już musicie sprawdzić sami ;)
I na koniec piosenki:
Toooo tyle na dzisiaj! Co sądzicie o moich wyborach? Znacie? Lubicie? Sprawdzicie?
Czekam na komentarze :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
21 sierpnia 2015
Ulubieńcy i migawki z wakacji 2015 :)
Cześć!
Korzystając z momentu przed komputerem, bo za kilka godzin znów wyjeżdżam, chcę Wam opowiedzieć o ulubieńcach ostatnich dwóch miesięcy. Przy okazji zobaczycie kilka migawek z dotychczasowych wyjazdów (Ci, co nie śledzą mnie jeszcze na insta, niech tam koniecznie zajrzą!). Wrzucam też sporo na snapchat. Standardowo znajdziecie mnie tam pod nazwą "pannanika" ;)
Przechodząc do ulubieńców!
Latem mam mega problemy z suchą skórą i suchymi włosami. Krem Ziaja med kuracja lipidowa kupiłam przypadkiem, przy okazji wizyty w aptece. Jest genialny. Naprawdę, dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku. Jest lekki, nie lepi się (nienawidzę, jak krem mi się lepi), a buzię zostawia miękką, nawilżoną i odświeżoną. Cudo!
Dalej - suche usta. Coś strasznego. O pomadce peelingujacej sylveco słyszałam już dawno, ale jakoś nie wierzyłam, że to może być lepsze niż peeling cukrowy, który robię sobie sama. No a jednak. Jest to po prostu wygodniejsze, bo nie marnuje Ci się pół porcji. Pomadka to mix naturalnych olejków i wosków, z zatopionym cukrem. Oprócz efektu ścierania świetnie nawilża. Jak dla mnie must have, zarówno do zadań specjalnych, jak i do codziennej pielęgnacji przed make upem.
Moje włosy pokochały olejkową maskę z biovaxu. Bardzo mi pasują saszetki, do kupienia np. w biedronce, po jakieś 2 zł. W zależności od tego ile macie włosów, taka saszetka wystarczy na 1-2 mycia. Ładnie nawilża i dociąża włosy. Są gładkie i błyszczące. Bardzo mi się to podoba.
Lip tint z H&Mu kupiłam za całe 2 zł na wyprzedaży. Na początku trochę nie wiedziałam jak się nim posługiwać, ale jak już do tego doszłam, to się zachwyciłam. Intensywny, trwały kolor. Jeśli jeszcze gdzieś dopadniecie, to polecam!!
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika (@pannanika)
Dużym ulubieńcem były też maseczki z H&Mu, o których już pisałam, a teraz nie załapały się do zdjęcia. Tanie i fajne. Polecam i odsyłam do recenzji.
A teraz wakacyjne gadżety-dodatki.
Biżuteria z lego, którą kupiłam na targu rękodzieła we Włoszech. Jest super :D Te klocki normalnie działają i nie wiem, czemu sama nie wpadłam na to wcześniej :D
W ogóle targ w Porto Recanati był niesamowity. Miasteczko przepiękne - podobno George Clooney chciał tam kupować dom ;), a na targu mnóstwo ciekawych rzeczy do kupienia. Zobaczcie stoisko z rzeczami dla lalek barbie:
To wszystko było ręcznie robione, chyba z modeliny. Jakbym była małą dziewczynką to bym się posikała ze szczęścia nad tym stoiskiem, a tak tylko się zachwycałam :D
Okulary kupiłam na wyprzedaży w mohito, za 19 zł. Baaardzo mi się podobają, niestety już udało mi się zgubić jedną śrubkę, ale zastąpiłam ją taką z okularów, których nie noszę.
Zanim przejdę do ulubieńców muzyczno-kulturalnych, pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć z Włoch i z Mazur.
A teraz Mazury...
No dobra! To teraz serial:
Orange is the new black to serial Netflixa (swoją drogą mam nadzieję, że Netflix w końcu wejdzie do Polski!), tak samo jak House of Cards. Wychodzi jeden sezon rocznie od razu cały. Dwa pierwsze dni po zakończeniu sesji spędziłam na oglądaniu najnowszego sezonu. Serial dzieje się w damskim więzieniu i jest niesamowity. Jeżeli szukacie dobrego serialu, który nie będzie głupi, ale też nie będzie zbyt ciężki, to koniecznie spróbujcie OITNB ;)
Ted 2. Jedynki już prawie nie pamiętam, na dwójce sikałam ze śmiechu. Jeśli lubicie prosty, chamski humor i nie odrzuca Was humor na niskim poziomie moralnym, nie szanujący żadnych świętości, to naprawdę polecam :D
Obie te płyty - świetne do słuchania, żeby się trochę wyczillować. Polecam też dwie playlisty ze spotify:
Hiciory z dzieciństwa :D
A tutaj spokojne, trochę smutne kawałki z ostatnich kilku lat. Obie ostatnio katuję.
No dobra, to ja spadam pakować się nad morze ;) Koniecznie zaglądajcie na instagram i na snapa, po więcej zdjęć, migawek, filmików ;)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
16 czerwca 2015
Ulubieńcy! Dużo kosmetyków, książki, seriale itp :)
Tak, wiem, nie było mnie tu miesiąc. Mea culpa. Przygniotło mnie trochę życie i nawet nie miałam pomysłów o czym pisać. Teraz jestem już na finiszu sesji (zostały dwa egzaminy) i myślę, że już jakoś będzie ;)
Postanowiłam dzisiaj popisać Wam o ulubieńcach: nie robiłam takiego postu od dawna, a nazbierało się sporo fajnych rzeczy!
Zacznijmy od pielęgnacji włosów:
Te produkty przywiozłam z Litwy. Cedrowe mydło babuszki Agafii dostałam, a odżywkę Margarita kupiłam w supermarkecie. Mydło okazało się cudowne: świetnie myje włosy (aż skrzypią) a przy tym nie podrażnia skóry głowy. Jestem zachwycona.
Odżywka z drożdżami piwnymi kosztowała jakieś grosze (na pewno mniej niż 2 euro). Kupiłam jeszcze wersję z proteinami pszenicznymi, ale tej byłam ciekawa bardziej, bo uwielbiam płukankę piwną. Nie zawiodłam się, naprawdę fajnie działa, mimo tego, że jest leciutka.
Krem na noc Love me organics miałam sto lat temu w Glossy Boxie. Zaczęłam go używać właśnie podczas majówki na Litwie i zakochałam się od pierwszej aplikacji. Pięknie pachnie, koi buzię i likwiduje wysyp syfów na policzkach w dwie noce. Na zdjęciu pojemność 15 ml, używałam go od majówki prawie codziennie i dopiero dzisiaj się skończył.
Masełko Revlon uwielbiam za kolor. Sorbet kupił mnie od pierwszego użycia. Na tym zdjęciu możecie mniej więcej zobaczyć jak wygląda:
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika (@pannanika)
Na koniec nowości mgiełkowe od Bath and Body Works. Fresh Brazi Citrus i Lush Pink Dragonfruit to była jakaś limitka, a Endless Weekend chyba można bezproblemowo dostać nadal. Wszystkie są świeże, idealne na ciepłe dni. Podobają mi się te miniaturowe opakowania, bo można je wrzucić do torebki i aplikować ponownie w środku dnia.
Pierwsza książka to słynna Jadłonomia. Ta książka jest genialna! Każdy przepis, który póki co wypróbowałam był przepyszny. Na pewno nie tylko dla wegan. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa w każdej kuchni.
A jeśli kogoś interesuje temat kuchni roślinnej, lub szuka ciekawej knajpki w Warszawie, to polecam jeszcze ten program. Jest długi, ale warto!
A teraz coś z powieści. Świetna historia - Hitler budzi się na jakimś wygodnie w środku Berlina, nie ma pojęcia co się stało. Nagle okazuje się, że jest 2011 rok. Idealnym posumowaniem tej książki jest recenzja na tylnej okładce - to nie książka o samym Hitlerze, tylko o tych, którzy takim jak on pomagają dojść do władzy. Polecam!
To teraz seriale:
The O.C.
Nie mam pojęcia, czemu trafiłam na ten serial tak późno. Dowiedziałam się o nim z nowego programu Włodka Markowicza. To coś jak moja ulubiona "Plotkara", tylko w mojej ulubionej Kalifornii. Pochłonęłam wszystkie sezony w jakieś dwa tygodnie. I teraz mi smutno. Chyba obejrzę "Plotkarę" od początku.
Scandal.
Zaczęłyśmy go oglądać z siostrą jak skonczyli nam się "Chirurdzy". I Shonda nas nie zawiodła. Jesteśmy dopiero w połowie drugiego sezonu, ale naprawdę uważam, że jest to jeden z lepszych seriali. Uwielbiam to jak Shonda Rhimes pisze postacie. To takie "House of Cards", tylko dużo lżejsze i bardziej kryminałowe. Super!
Muzycznie mam dwie rapowe płyty:
"Podróż zwana życiem" O.S.T.R. - bardzo muzyczna, trochę chilloutowa płyta, ale nadal z przekazem.
"Wyszli coś zjeść" Rasmentalismu to zupełnie co innego, ale świetnie się ich słucha!
Obydwie te płyty polecam tym, którzy deklarują, że rapu nie lubią, a chcieliby spróbować. Próbki:
Sie rozpisałam się :D Ale mam nadzieję, że usprawiedliwia mnie trochę to, że długo tutaj nie pisałam ;)
Co tam u Was?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
babuszka agafia
,
bath and body works
,
jadłonomia
,
książki
,
margarita
,
muzyka
,
odżywka
,
revlon
,
seriale
,
ulubieńcy
,
włosy
11 marca 2015
Piosenki, które dają mi kopa
Chyba każdy ma takie ulubione piosenki, dzięki którym od razu poprawia mu się humor, kręgosłup się prostuje, kroki stają się równiejsze i ogólnie jest mu lepiej. Muzyka ma niesamowitą moc. Na pewno o tym wiecie ;) Więc jakie piosenki dają mi kopa?
A jakie piosenki dają Wam kopa?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
weheartit.com
"All of his questions, such a mournful sound
Tonight I'm gonna bury that horse in the ground
Cause I like to keep my issues drawn
It's always darkest before the dawn
(...)
And it's hard to dance with a devil on your back
So shake him off!"
"oddech weź,
już najgorsze jest za Tobą
w końcu gdzieś,
będzie lepiej, daję słowo
nie bój się,
uwierz w siebie, masz już wszystko
poczuj więc,
że przed Tobą cała przyszłość
przecież wiesz
że cisza i wiatr
słońce i radość
deszcz na Twych skroniach
cóż więcej mógłbyś chcieć"
"Wokół mnie tylu ludzi - chciałbym widzieć lepszy świat
chciałbym zabrać ich do góry, powiedz
jak wiele mogę im dać?"
"Don't tell me not to fly--
I've simply got to.
If someone takes a spill,
It's me and not you.
Who told you you're allowed
To rain on my parade?"
(Tak, wolę tę wersję od oryginału ;) )
"Why should we care for what they’re selling us anyway?
We’re so younger than you know, whoa
You don’t have to be there, babe
You don’t have to be scared, babe
You don’t need a plan of what you wanna do
Won’t you listen to the man that’s loving you"
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
21 lipca 2014
Ulubieńcy czerwca i połowy lipca :)
Nie udało mi się napisać o ulubieńcach czerwca, a zaraz wyjeżdżam, więc z lipcowymi też będzie ciężko. Z tej okazji troszkę ulubieńców pojawi się teraz :)
Na pierwszy ogień kosmetyki:
NYX soft matte lip cream w kolorze antwerp zawładnął ostatnio blogosferą. Nic dziwnego, bo jest genialny. Piękny kolor, świetna formuła i trwałość. Wkrótce więcej o nim :)
Dezodorant Balea mango mambo mam dopiero od wtorku, ale... zakochałam się! Pięknie pachnie, cudnie działa, o nim też na pewno będzie recenzja!
W buteleczce po lakierze kryje się moja własna mieszanka do olejowania. Tak, przekonałam się. I chyba działa!
Balsamy eos przyjechały do mnie niedawno ze stanów. Mam smaki honeysuckle i truskawkę. Działają bardzo dobrze, smakują super i są w 100% eko. Czego chcieć więcej?
Jeżeli chodzi o dodatki, to ostatnio mam mega fazę na kokardy we włosach, w różnych konfiguracjach. Chcecie zobaczyć przykładowe fryzury z ich użyciem? :) Wszystkie kupiłam w claire's, oprócz tej dużej pomarańczowej, którą zrobiłam sama :)
Odzieżowym ulubieńcem są...
Sandałki crocs huarache. Zakochałam się w nich kiedy tylko zobaczyłam je u innookiej na instagramie. A kiedy je przymierzyłam w sklepie, powiedziałam że chce nożyczki do odcięcia metek i nie mam zamiaru ich zdejmować. Najwyodniejsze sandały ever! Po 8 godzinach stania w pracy w tych butach prawie nie czuję bólu nóg. Po 4 godzinnym spacerze po Warszawie było już ciut gorzej (no ile można łazić? :D ) ale nic się nie obtarło, po prostu zmęczyły mi się stopy - klasycznie. Polecam te buty każdemu!
Przechodząc do kwestii kulturalnych:
Dwa filmy, które rozwaliły mnie na łopatki:
Grand Budapest Hotel - totalnie mój poziom absurdu. Jeżeli oglądałyście "Jak obsługiwałem angielskiego króla" to tutaj klimacik jest podobny. Komedia, ale nie durna, świetne postaci i obsada. Polecam!
Maleficent - czy też Czarownica, to historia disneyowskiej Śpiącej Królewsny opowiedziana ze strony "Złej Czarownicy", granej przez Angelinę Jolie. Świetne kostiumy, genialna charakteryzacja i prześliczna scenografia/efekty. Jeden z ładniejszych filmów, jakie widziałam.
Breaking Bad oglądam dopiero drugi sezon - ale jaki to dobry serial! Niby niewiele się dzieje przez cały odcinek, ale zawsze ma się ochotę odpalić kolejne. I te osobowości!
Glee obejrzałam już całe. Uwielbiam musicale, uwielbiam covery, uwielbiam licealne dramaty :D Naprawdę dobrze mi się ten serial oglądało.
Muzyczni ulubieńcy:
Czyli króluje Ed Sheeran ;) Swoją drogą, chciałam kupić tę płytę. Ale jak zobaczyłam cenę 65 zł w empiku, to mi się odechciało, spotify musi wystarczyć...
Mam też nowy ulubiony kanał na youtubie, ale zupełnie nie urodowy, tylko... książkowy :)
Nie miałam pojęcia, że są takie kanały jak booksandquills! Jestem w książkowym niebie <3 Myślicie, że są takie polskie kanały dobrej jakości? Muszę poszukać.
I na koniec całkiem randomowy ulubieniec:
Długi ten post wyszedł, prawda?
Opowiedzcie mi o swoich ulubieńcach!
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
balea
,
balsam do ust
,
berlin
,
booksandquills
,
breaking bad
,
dezodorant
,
ed sheeran
,
eos
,
film
,
glee
,
grnad budapest
,
hotel
,
kokardki
,
kokardy
,
książki
,
maleficent
,
muzyka
,
nyx
,
serial
,
ulubieńcy
8 stycznia 2014
Najlepsze w 2013 - kosmetyczne i nie tylko ;)
Patrzcie patrzcie, druga notka z rzędu :D Dzisiaj będzie o ulubieńcach minionego roku ;)
Na początek kosmetycznie:
Krem BB z under twenty to świetne odkrycie. Nakłada się ultra szybko i ma fajne delikatne krycie. Tusz Maybelline Rocket w wersji wodooodpornej sprawdzał się genialnie przez całe lato i nie tylko. Dzięki zestawowi do brwii z limitowanki Wild Craft od essence wreszcie nauczyłam się malować brwi. Jeśli chodzi o róże, to królowały u mnie ten z limitowanki me&my ice cream, który dzięki swojej formule nakłada się genialnie szybko, a poza tym ma śliczne wykończenie. Do tego róż happy booster od physicians formula, który sprawdza się za równo jako delikatny róż, jak i jako rozświetlacz. Moim standardowym zestawem do makijażu ust na wszelkie wyjścia był flamaster Revlon Just Bitten 010 Twilight w połączniu z masełkiem tej samej firmy, w kolorze 050 Berry Smoothie.
Gąbeczka do makijażu z DMu to właściwie ulubieniec grudnia, ale jestem w niej tak zakochana, że nie mogła się tu nie znaleźć. Propsy!
Chusteczki Alterry są świetne, jeżeli chodzi o demakijaż w warunkach ekstremalnych, ale przydają się też w domu, kiedy do zebrania jest więcej tapety niż zwykle. Za taką cenę? KWC.
W pielęgnacji ust królowały dwa produkty: Carmex Jaśminowy i masełko Nivea karmelowe. Nie mam im nic do zarzucenia i będę używać dalej.
Szampony Batiste (ogólnie, nie tylko ten konkretny) to superwygodna sprawa. Polecam każdemu, kto posiada włosy, serio :D
A jedwab CHI to silikonowy zabezpieczacz, bez którego już sobie nie radzę. Kosztuję 6 zł, nad czym się zastanawiać?
Jeżeli chodzi o zapachy, to moim ulubionym była mgiełka secret wonderland z bath and body works o prześlicznym, słodko jagodowym zapachu. Utrafiona za grosze na promocji - od tamtej pory się nie rozstajemy.
Najlepsze lakiery tego roku to zdecydowanie essie. I nie chodzi mi tym razem o kolory, ale o samą jakość emalii - nawet jak się spieszę, wiem, że mogę im zaufać. A topcoat good to go to jeden z najlepszych wysuszających topcoatów jakich miałam przyjemność używać.
W kategorii 'Ulubione Dodatki' wygrywają śliczne, kolorowe bransoletki POLY (aparat zjadł kolory, serio), które ślicznie ożywiają stylizację i bransoletka, którą zrobiła dla mnie moja koleżanka - to cudeńko nadaje się i do casualowej stylizacji na uczelnie, i do eleganckiej sukienki na wesele.
Ulubiony ciuch - nie dość, że super wygodny, to jeszcze CAŁA JA :D
No to przechodzimy w kulturę. Książki:
Wanna z kolumnadą to genialny reportaż o polskiej przestrzeni, a właściwie o kompletnej masakrze w polskim ładzie przestrzennym. Dla mnie, jako przyszłego gospodarza przestrzennego była to bardzo kształcąca, aczkolwiek równie dołująca lektura...
Gwiazdozbiór Psa to postapokaliptyczna powieść, ale bez zbędnych wątków Science Fiction. Jest tu coś o samotności, o poszukiwaniu sensu i o relacjach międzyludzkich w rozbitym świecie. Jak dla mnie najlepsza książka, którą przeczytałam w tym roku.
Savages szanuję nawet nie za sam pomysł na fabułę, bo umówmy się, że walki karteli narkotykowych i piękna kobieta między tym wszystkim to dość oklepana hollywoodzka konwencja, ale mega mi się spodobał styl, w jakim napisana jest ta książka. Polecam chociaż zajrzeć!
Filmy:
Minionki! Obie części! Tak, jestem dzieciakiem :D
Muzyka - i tu zaczynają się schody...
Można by wymieniać miliony, ale niech będą te kawałki, bo przyszły mi do głowy najszybciej:
I na sam koniec najlepsze wydarzenie z roku.
Ciężko mi wybrać, bo okres od lutego do października obfitował w cudowne dni, ale chyba nadal wygrywa Męskie Granie w Poznaniu :)
I tak chyba trzeba zamknąć podsumowanie zeszłego roku :)
Oby ten był lepszy, trzymajcie kciuki ;)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)