Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

20 listopada 2015

Organizacja: Kalendarz - i co jeszcze?


Na pewno nie jestem najbardziej zorganizowaną osobą na świecie, chociaż podobno jako zodiakalna panna powinnam taka być ;) Mimo wszystko jakoś ogarniam życie - głównie dzięki codziennym pomocnikom. Czego używam?

#1. Kalendarz

Używam kalendarza szkolnego z Biedronki. Nie powiem, żeby był najwygodniejszy na świecie (jest dość gruby i ciężki) ale za to jest piękny ;) Stosuję w nim "color coding" - każda kategoria ma swój kolor. Póki co pomyliłam się tylko raz ;) Tych samych kolorów używam też w kalendarzu, który wisi u nas nad lodówką.


Dzięki takiemu systemowi kolorystycznemu jeden rzut oka wystarcza żeby ocenić czy danego dnia mam coś do zrobienia na uczelnię czy czekają mnie same przyjemności :) 

Na pierwszej stronie, pod okładką, przykleiłam kilka kolorów indeksowników i po kilka samoprzylepnych karteczek. Jeśli uznam, że potrzebuję coś zaznaczyć, albo zrobić szybką listę - mam je pod ręką. 


Poniżej możecie zobaczyć mój system kolorystyczny w wykorzystaniu. Dodaję też czasem washi tape i naklejki, żeby dorzucić jeszcze trochę koloru :)


#2. Notes

Poza kalendarzem, mam jeszcze notes w linie. Jest to "wielofunkcyjny organizer", który dostałam kiedyś na konferencji, na którą nas wysłano z uczelni. Jego wielofunkcyjność polega na tym, że w okładce ma 4 GB pendrive, a z tyłu mapę ;) Używam go do notatek, które nie mają szczególnego związku z konkretną datą. 


Robię w nim listy na wyjazdy, listy typu bucket list, ale też rozpisuję co ma się znaleźć w konkretnym poście (pomysł zaczerpnięty od One Little Smile :) ). Mam kilka zakładek - z serialami do obejrzenia, przepisami do wypróbowania, pomysłami na posty. Swego czasu prowadziłam też dziennik włosowy:


Robię w nim też codzienne/weekendowe listy rzeczy do zrobienia - jedną pokazywałam ostatnio na fanpage :) Tego typu listy robię też czasem w luźnych notesikach z kartkami leżących na biurku - bardzo mi się podoba ten dostępny w sklepie Aliny - jeszcze chwila i się na niego skuszę :D

#3. Tablica 


Tablica suchościeralna DIY, którą pokazywałam w poście już ponad rok temu :) Fajnie się sprawdza jako szybki przegląd całego miesiąca. Trzeba tylko pamiętać, żeby ją aktualizować :)

#4. Aplikacje

Ostatnia kategoria pomocników, o której chcę wspomnieć. W dzisiejszych zelektryfikowanych czasach ciężko z nich nie korzystać, prawda? Mam kilka aplikacji, które pomagają mi ogarniać rzeczy, nad którymi środki wspomniane wyżej nie panują:

Listonic - android | iOS | Strona WWW - aplikacja, która pozwala na robienie list zakupów. Jej genialną funkcją jest współdzielenie list - kilku domowników może na bieżąco dodawać nowe produkty, albo dokupywać rzeczy do domu. 

Episoder - iOS - oglądam stanowczo za dużo seriali. Ta aplikacja pozwala mi odznaczać, który odcinek już obejrzałam, a w przypadku seriali, które są nadal emitowane - kiedy będzie następny.

Period Tracker - android | iOS - typowo kobieca aplikacja. Wstukujemy, kiedy zaczyna nam się i kończy okres, po kilku cyklach aplikacja pokazuje nam, kiedy wypadnie nam następna miesiączka. Można też dodawać różne objawy/symptomy/dolegliwości, które nam dokuczają. Takich aplikacji jest teraz mnóstwo - myślę, że każdej kobiecie się przyda :)

To chyba tyle. Dzięki tym rzeczom wiem jeszcze gdzie jest moja głowa. Daleko mi do perfekcyjnego zorganizowania i zawsze płaczę z zazdrości oglądając filmiki Elle Fowler z jej pięknie udekorowanym, idealnie zorganizowanym planerem, ale dążę do poziomu zadowalającego :)

A jakie są Wasze sposoby na to jak się zorganizować? Może jest jakaś aplikacja, której jeszcze nie znam? Piszcie!



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

3 października 2014

Mój planer :)

Tak tak, wiem, planerów teraz jak mrówków. Ale... To chyba akurat taka rzecz, której nie da się zunifikować i im więcej wersji, tym lepiej :) Dlatego dzielę się z Wami tym, co ja wymyśliłam :)

www.abowlfulloflemons.net

Sam pomysł na stworzenie własnego organizera przyszedł gdy zajarałam się filofaxami. Niestety na filofaxa totalnie mnie nie stać. Wymyśliłam więc, że ładne wkłady mogę zaprojektować sama, a jakiegoś rodzaju segregator się znajdzie. 

Jaką widzę wyższość w tego typu planerach nad tymi zszytymi?
- Noszę tylko tyle papieru, ile akurat potrzebuję
- W każdej chwili mogę dodać dodatkowe strony, w razie potrzeby
- Nieużywane strony mogę w każdej chwili wyjąć
- Mogę wczepić tam wszystko, wystarczy tylko dziurkacz. 

Mój planer jest bardzo prosty, bez dużej ilości ozdobników i wzroków. Z założenia całą oprawę graficzną mają stanowić wklejane na bieżąco washi tape, naklejki i post-ity. 


Ja swoje pozamawiałam w większości z ebaya, część trafiłam w Biedronce. Fajną zabawką jest też dziurkacz konduktorski: robi tylko jedną dziurkę, a nie dwie, więc możemy dowolnie manipulować rozkładem dziurek w stronach. 

Mój planer składa się z: 
- Całego miesiąca na dwóch stronach
- Całego tygodnia na dwóch stronach
- Dużej ilości stron na różne listy i notatki
- Stron fitnessowych.
Zaplanowałam go tak, bo zdecydowanie mniej piszę w dziale tygodniowym i kalendarze typu dzień na stronę nie mają dla mnie sensu, za to lubię robić różnego rodzaju listy. 







Całość trzeba drukować z ustawieniami: A5, dwie na stronie, dwustronnie :) Powinno działać :P

Cały czas szukam dobrego "opakowanka" na te strony, mam nadzieję, że z końcem roku zrobi się tego więcej :)

Dajcie znać co sądzicie o takim planerze ;)

14 września 2014

DIY: Tablica organizacyjno-motywacyjna!

Od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby sprawić sobie tablicę suchościeralną. Chciałam mieć miejsce do zapisywania bieżących spraw i bazgrania bez sensu, tak od czasu do czasu :) Żadna z tych ogólnodostępnych nie spełniała moich wygórowanych oczekiwań. Jakże byłam szczęśliwa, gdy na kanale LaurDIY zobaczyłam tutorial, jak zrobić o wiele fajniejszą tablicę samemu w domu. 


Podstawą jest ramka na zdjęcie. Ty decydujesz o jej rozmiarze, kolorze itp. Ja kupiłam taką z szybą, a nie plexi, bo nie byłam pewna jak mazaki będą się zachowywać na plastiku. Moja ramka 50x50 kosztowała w Ikei 19,99. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Twoja tablica miała wymiar A4, albo 100x80 ;) Pełna dowolność - tylko znajdź ramkę ;)

Reszta to kwestia kolorowych papierów, naklejek, tasiemek, pocztówek, zdjęć, wycinków z gazet - co masz pod ręką i co podpowiada Ci wyobraźnia.


Moja tablica miała mieć miejsce na kalendarz, listę rzeczy do zrobienia i dowolne notatki.


Lista ToDo to zestawione ze sobą dwie pocztówki z Ikei. Co najlepsze: Pod szkłem nie mam żadnych napisów. Jak mi się zapisywanie rzeczy do zrobienia znudzi, to mogę tam namalować kwiatka. A po chwili go zetrzeć i zapisać wishlistę. Albo narysować bałwanka.


Drugie miejsce na notatki zrobiłam u szczytu tablicy. To trzy pocztówki zestawione razem. Chwilowo jest tam durny napis, ale może zrobię z tego w październiku plan zajęć ;) Mi nie przeszkadzają kolorowe obrazki pod spodem, ale oczywiście można tam wsadzić cokolwiek, np papier w kratkę.


Kalendarz rozrysowałam na kartce A4. 5x7 okienek, które co miesiąc można dowolnie uzupełnić. Tę część też można np. wydrukować z internetu czy wyciąć ze starego kalendarza.

A najlepsze jest to, że jeżeli takie ustawienie się nie sprawdzi, albo mi się znudzi, to mogę to wszystko poodczepiać i wymienić. Albo na bistolu przygotować kilka set-upów na różne pory roku. Mi te motylki akurat konweniują z wystrojem pokoju, ale można np jesienią wsadzić tam suche liście, a zimą powycinane śnieżynki.

Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia! Muszę jeszcze tylko dokupić mazaków, żeby nie było tak czarno ;)

A oryginalne wideo LaurDIY możecie obejrzeć tu: ona zrobiła to jeszcze ładniej :)





Co sądzicie o takim pomyśle? Ja jestem chwilowo bardzo zadowolona :)

30 września 2013

Ulubieńcy Września ;)

Mamy ostatni dzień miesiąca. Czy to nie idealna pora na ulubieńców? :)


Kosmetycznie:

Świetna odżywka Garnier Goodbye Damage, o której na pewno napiszę coś więcej
Wróciłam do Jantaru jakiś tydzień temu i już widzę pozytywne efekty!
Szampon Lush w kostce Ultimate Shine dzielnie towarzyszył mi na wyjazdach, już drugi rok z rzędu. Czekam, aż Lush pojawi się w Polsce i nie będę musiała czekać, aż ktoś pojedzie do UK, żeby uzupełnić zapas ;)



Akcesoria i gadżety:

torebkę chciałam kupić już dawno temu, kiedy to Em pokazała na blogu swoją. Niestety wtedy już jej nie dostałam. Jakaż była moja radość, gdy dopadłam ją na wyprzedaży, za całe 19,90 :D Od tamtej chwili towarzyszy mi dzielnie, jest absolutnie idealna, jeżeli potrzebujemy zabrać tylko kilka rzeczy do samochodu, albo wrzucić ją do koszyka na rowerze. No i ten napis! 

Kalendarz upolowałam w biedronce. Pomaga mi jako tako zapanować nad moim życiowym chaosem ;) 

Filmy:


Czyli nadrabiamy braki w klasyce ;)


Jeżeli chcecie obejrzeć dobrą, a nie durną komedie, to polecam ten film.

Seriale:

Wróciły moje dwa ukochane seriale - How I met your mother i Greys Anatomy! :D



Książki:


Baardzo długo mi zajęło przeczytanie tej książki, ale zajarałam się i już czytam kolejny tom ^^



Tę powieść można było zdobyć w ebooku za darmo, skanując kod z plakatu rozwieszonego na przystankach. (nie wiem czy dalej działa, ale link do zdjęcia tego plakatu znajdziecie na moim fanpage'u ;) )
Jeżeli lubicie tego typu powieści obyczajowe i nie przeszkadza Wam czytanie o ludzkich dramatach, to serdecznie polecam tę książkę :)

Muzycznie:







Pinezkowo:

Randomowo:

10 września były moje 21 urodziny, które dzięki moim cudownym znajomym oraz hojnym rodzicom po raz pierwszy od mojej osiemnastki nie wyglądały tak:


Zaczynając od kupna samochodu, poprzez niespodziankę na plaży na opijaniu tych urodzin przez trzy dni na praktykach kończąc - wszystko było cudowne, perfekcyjnie i jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili :*:*:* Postawiliście sobie wysoko poprzeczkę na przyszły rok :D

Standardowe pytanie: znacie coś z tego, o czym pisałam? Lubicie? 

19 sierpnia 2012

Haul: Kalendarz Hello Geeks z lots-of-dots

Uwielbiam kupować kalendarze. Jakby to miało sens, kupowałabym co miesiąc nowy. Z racji, że mam jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku ograniczam się do jednego rocznie :D

Najczęściej kupuje kalendarze szkolne, dlatego ich zakup przypada na sierpień-wrzesień.
W tym roku skusiłam się na mega cukierkowy dziennik z www.lots-of-dots.pl














Kalendarz nie jest typowy, bo może być rozplanowany na dowolne 13 miesięcy. Sami wpisujemy nazwy miesięcy i cyferki dni. Czy to wygodne? 
Zobaczymy.
Myślę, że jeżeli ktoś rzadko używa kalendarza, to moze być dla niego dobre, bo będzie mógł opuszczać te tygodnie, w które nic nie planuje ^^

Mamy karty do każdego miesiąca i tygodnia, plan roku, kalendarz na dwa lata i wolne strony do zapisków. Całość jest opatrzona mega cukierkowymi obrazkami :D

Więcej o kalendarzach z oferty sklepu możecie dowiedzieć się TU.

Mój kosztował około 50 zł z przesyłką i musze tu bardzo pochwalić sklep: zakupu dokonałam w środę późnym wieczorem, towar został wysłane w czwartek po południu, był u mnie w piątek^^ Pocztą Polską! Fakt, że miał blisko z Łodzi, ale tak czy siak jestem pod wrażeniem, zwykle muszę czekać dłużej, nawet na priorytet i spodziewałam się dostać przesyłkę dopiero w poniedziałek lub wtorek. 

Polecam przejrzeć ofertę sklepu, mają dużo przeuroczych rzeczy, szkoda, że w dość wysokich cenach. 

A co do kalendarza, polecam filmik Elle z AllThatGlitters - bardzo fajny sposób na organizację:


A Wy jakie kalendarze lubicie? A może nie używacie ich w ogóle?
Czy któraś z Was przestawiła się na używanie tylko kalendarza w komórce?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...