Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

12 kwietnia 2016

Baza peel off na skórki? TEST

Cześć!

Chyba każda z dziewczyn bawiąca się w zdobienia typu ombre czy stempelki spotkała się z problemem upaćkanych skórek. Jakiś czas temu na rynku pojawiły się takie gumy, które po zaschnięciu można ze skórek zdjąć razem z tym, co się nam na nie wypaćkało. Na początku te produkty były dosyć drogie, teraz na aliexpres można je kupić i za 1$. Ja jednak wyczytałam, że można ten produkt zastąpić klejem wikol albo bazą peel off. Test z wikolem jakiś czas temu zakończył się u mnie fiaskiem. Postanowiłam jednak jeszcze sprawdzić czy może baza peel off - która jako baza jest dla mnie nie do przeżycia - sprawdzi się na skórkach. 


No to co. Po pomalowaniu paznokci odżywką potraktowałam skórki bazą peel off z essence. Nauczona doświadczeniami z wikolem starałam się nakładać grubą warstwę, niestety ciężko jest to zrobić precyzyjnie i sporo spłynęło mi na płytkę. Starałam się to jakoś ratować małym pędzelkiem, ale było ciężko. 


Po zrobieniu ombre (którego jakości proszę nie oceniać, popełniłam kilka błędów w procesie produkcji :D ) przyszła pora na zrywanie. Tak jak się spodziewałam, tam gdzie nałożyłam bazę grubo, zeszła całkiem ładnie. Gorzej było tam, gdzie bazy było mało i tam, gdzie wlała się ona między skórę a paznokieć.
  

Z wydłubywaniem produktu z zakamarkiem było dużo roboty. Jednak szalę goryczy przechyliła sytuacja na małym palcu:



Także tak. Całe mani poszło do zmycia, przy okazji domyłam resztki bazy zmywaczem...

Co sądzę o takim sposobie zabezpieczania skórek? Więcej zachodu niż pożytku. Chyba wolę jednak tradycyjnie wacik + zmywacz, bo to nie jest na moją cierpliwość. Jestem bardzo ciekawa czy któraś z Was miała okazje testować produkty do tego celu przeznaczone i czy współpraca z nimi jest przyjemniejsza... Piszcie!

P.S. Ostatnio jest mnie dużo na snapie! Jeśli korzystacie, to zapraszam: @pannanika




Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

6 kwietnia 2016

Kosmetyczni ulubieńcy marca 2016

W tym roku szczególnie przeraża mnie to, jak szybko mijają kolejne miesiące. Nieuchronnie zbliża się moment, w którym wypadałoby się obronić :D Bardzo nie chciałabym odkładać tego na wrzesień, a praca nie bardzo chce się pisać sama - zupełnie nie wiem czemu! :P No nic, ale nie ma co marudzić, trzeba się po prostu wziąć do roboty.

W tym miesiącu nie mam wielu ulubieńców, a w dodatku jest to sama kolorówka. Pielęgnacyjnie będzie zdecydowanie bardziej w kwietniu :)


Wśród moich ulubieńców znalazł się tusz do rzęs, dwa produkty do ust i dwa do brwi, a w całości jak widzicie przeważa marka essence, do której ostatnio powróciłam.


Jeżeli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że bardzo lubię tusze maybelline. Przetestowałam już wiele rodzajów i rzadko kiedy się zawodzę. Po Great Lash jakoś nigdy nie sięgnęłam - taki mały, niepozorny... Aż trafiłam go w Biedronce za 8 zł. I przy kolejnej okazji kupiłam kolejne opakowanie :) Myślę, że nie będę się specjalnie rozpisywać i poświęcę mu wkrótce osobny post :)


Szminkę w płynie w kolorze 06 make a statement mam już od jakiegoś czasu, tutaj możecie obejrzeć swatche i poczytać dokładniejszą recenzję. Niedawno kupiłam sobie kredkę w kolorze 05 soft berry - kolor mi się spodobał, skojarzył mi się ze słynnymi ustami a'la Kylie Jenner :P Powiem Wam, że połączenie tych produktów wygląda genialnie i żałuję, że nie wpadłam na to kilka miesięcy wcześniej, bo byłoby idealne na mijającą porę roku :) Kredka jest miękka, ładnie się rozprowadza, razem trzymają się całkiem nieźle :) 


Ostatnio postanowiłam jakoś bardziej "ogarnąć" swoje brwi. Przede wszystkim zapuściłam to, co uparcie wyskubywałam, zyskując po pół centymetra na brwi. Od razu to jakoś lepiej wygląda. Nowy kształt brwi wymaga jednak wypełniania luk i utrwalania. Wcześniej korzystałam z cieni z limitki essence, ale kredki eyebrow designer używa się o wiele wygodniej. Kolor 04 blonde bardzo dobrze mi pasuje. Skuwka ma też malutki grzebyczek, który pozwala ułożyć brwi i lekko rozetrzeć kredkę :) 

Lubiłam barwiony żel do brwi z wibo za jego trwałość, ale pigment był dla mnie odrobinę za ciemny. Tym razem udało mi się kupić przeźroczysty żel, który sprawdza się równie dobrze, nie ma jednak problemu z niepasującym kolorem :) 

No i to tyle kosmetycznych ulubieńców na dzisiaj! Uciekam udawać, że czytam książki do magisterki. No dobra, może faktycznie coś dzisiaj przeczytam. Trzymajcie za mnie kciuki :P

Znacie któryś z tych produktów? Piszcie co sądzicie :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

18 listopada 2015

Szminki w płynie Essence - Show Off & Make a Statement.




Cześć!
Dzisiaj wrócimy do kategorii "beauty", bo chcę Wam opowiedzieć o bardzo ciekawym nowym produkcie Essence, czyli o ich płynnych szminkach. Zainteresowałam się nimi po pozytywnych głosach Marty z Lusterka (swoją drogą koniecznie zaobserwujcie ją na snapie! Mówi dużo fajnych rzeczy tam! :) ). Później w Hebe trafiłam na promocję - drugi produkt do ust marki Essence za pół ceny. No to wzięłam dwie, jaka kobieta nie zareaguje na taką promocję? :P 




Wybrałam dwa z czterech odcieni - ciemniejszy i lekko "brudny" 06 Make a Statement oraz bardziej koralowy 04 Show Off - ten kolor jest mniej pomarańczowy niż na tym zdjęciu ;) I nie sugerujcie się obrazkami na oficjalnej stronie - kolory są zupełnie inne! Dostepny jest jeszcze nudziakowy 03 Almost Real oraz lekko różowy 01 Colour Party - ten drugi chyba dokupię, bo takich kolorów mi brakuje. 


Aplikator i konsystencja są jak dla mnie typowo błyszczykowe. Sam produkt porównałabym do błyszczyków Stay with me tej samej marki - zresztą te pomadki w płynie chyba właśnie je zastąpiły. Producent prawdopodobnie postanowił nazwać je pomadkami ze względu na bardzo dobrą pigmentację.  BTW - na stronie essence znajdziemy je w obu kategoriach - i w błyszczykach, i w pomadkach.


Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć kolory - w świetle dziennym (no dobra, listopadowym...) bez żadnej obróbki. Od góry: make a statement, niżej show off. Obydwa bardzo ładnie prezentują się na ustach, niestety aplikacja tak napigmentowanego produktu wymaga użycia lusterka ;) 

Trzymają się na ustach dosyć dobrze jak na błyszczyk, nie mażą się jakoś specjalnie. Myślę, że jak za cenę około 10 zł to bardzo dobry produkt. Ja chętnie dokupię jeszcze jeden kolor (nudziaka się boję :3 )

Znacie te produkty? Lubicie markę Essence? Piszcie koniecznie!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

5 lutego 2015

Top 5 na co dzień

Cześć!
Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o pięciu produktach, bez których nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Kilka z nich kupiłam ponownie, tak je lubię. A więc do rzeczy :)



1. Lirene krem BB - uwielbiam jego konsystencję, krycie i delikatny zapach. Rozsmarowuje go na twarzy palcami i tak naprawdę mogłabym go nie przypudrowywać. Uwielbiam! 

2. Paletka korektorów 4w1 Wibo - bardzo tani i bardzo i pasujący kosmetyk. Używam najjaśniejszego koloru pod oczy i ciemniejszego na niedoskonałości. Pozostałe są raczej nieużywane. Jestem bardzo zadowolona z tej czwórki, to już moja druga. 

3. Paletka do brwi essence Wild Craft - paletka była w jednej z serii limitowanych i to już dość dawno temu. I nie wiem co zrobię, jak mi się skończy! Używam jaśniejszego cienia do wypełnienia brwi oraz białego do rozświetlenia łuku brwiowego. 

4. Balsam do ust eos - już pomijając cały przeuroczy design - to są najlepsze balsamy jakie miałam. Ładnie pachną, dobrze smakują, ale przede wszystkim działają. 

5. Płyn micelarny Garnier 3w1 - myślę, że o jego jakości świadczy to, że byłam w pięciu sklepach, zanim w końcu nie zastałam pustej półki. Kosztuje kilkanaście złotych, a jest idealnym zastępnikiem dość drogiej biodermy. Zmywa wszystko co potrzeba, bez większych problemów, nie szczypie w oczy, nie podrażnia skóry. Czego chcieć więcej? :)

Te produkty towarzyszą mi codziennie (chyba, że nie wychodzę w domu - wtedy tylko eos :P) i z całego serca je wszystkim polecam :)

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

6 stycznia 2015

Paski i gwiazdki

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać manicure z wykorzystaniem najładniejszego brokatu jaki mam w swojej kolekcji. 
Ma piękne kolor - trochę fioletu, dużo różowego złota i kilka dopełniających kolorów w tle. Nazywa się get this party started, a naklejka na butelce głosi "twinkling stars". W tym zdobieniu połączyłam do z szarym lakierem bell z biedronki i białymi paskami:







Swoją drogą dopiero na tych zdjęciach w marko zobaczyłam jak suche i zmasakrowane są skórki, czas wziąć się za ich olejowanie...

Jak Wam się podoba?

8 listopada 2014

Haul: Wishlista prawie w komplecie :)

Pamiętacie jeszcze wishlistę, którą stworzyłam we wrześniu, z założeniem, że zrealizuję ją do gwiazdki włącznie? Tak się złożyło, że w okolicy były moje urodziny i praktycznie połowę tych rzeczy kupiłam przy tej okazji. Później stopniowo dochodziły kolejne i w tym momencie brakuje mi już tylko kilku rzeczy :) 


Lilou było właśnie jednym z prezentów urodzinowych, stąd taka a nie inna data ;) Puzelek sponsoruje fundację DKMS (swoją drogą polecam zarejestrowanie się jako dawca, to zawsze zwiększa szanse na znalezienie 'bliźniaka genetycznego' dla osoby potrzebującej przeszczepu), a poza tym jest bardzo ładny :) 


Zwierzaczkowy pierścionek zamówiłam z Buy in Coins, kosztował tam jakieś 30 centów :P Jest superfajny, tylko już odłazi miejscami złota farba :3


Na lakiery Colour Alike trafiła się promocja i bardzo się cieszę, że z niej skorzystałam, bo są to naprawdę świetne lakiery! 


Pierwsza płytka B. wyszła w dzień moich urodzin, jak mogłam jej nie wziąć? :D I czekam na kolejne, bo jest ona naprawdę warta swojej ceny, widać, że B. włożyła w nią dużo pracy i serca :) 


Wkłady do instaxa póki co kupiłam po prostu w Euro RTV AGD, bo ze wszystkich marketów (i allegro) tam wychodziły najtaniej. Nadal jest to drożej niż na ebayu, ale chciałam mieć je na szybko, żeby móc się nabawić nową zabawką ;) Ponoć można dostać je taniej na giełdzie fotograficznej, ale tam mnie jeszcze nie było :P


Komin z wishlisty został przeceniony o 25 zł. I był to świeeeetny zakup na obecne warunki pogodowe. No dobra, może nie na dzisiejsze, bo dzisiaj leje, ale fajnie chroni przed jesiennym wiatrem, bezproblemowo działa i jako komin i jako kaptur.


Nie kupiłam Mary-Lou Manizer, póki co zadowolę się tymi dwoma rozświetlaczami z essence. Cytując mój ukochany serial: close enough! :P

Nie mam jeszcze pędzli z Glam Shopu ani organizera, trzewiczki chyba sobie jednak odpuszczę ;) Lakier essie? Czekam na promocje.
Jestem zadowolona z siebie - zrobiłam listę i ją dzielnie realizuje, a nie płaczę, że chciałabym coś mieć a kupuje inne pierdoły ;)

Lubicie robić takie listy? Jak Wam idzie ich realizowanie?

23 października 2014

Hej jesień!

Wpadłam dzisiaj w Naturze na prawie nieruszoną limitkę essence "Hello Autumn". Obejrzawszy całość zdecydowałam się na dwie rzeczy: jedną z paletek cieni i puder, który chcę Wam dziś pokazać.



W fajnym, chyba względnie porządnym opakowaniu, dostajemy wielokolorowy "puder". Najpierw myślałam, że będzie bardziej jak bronzer, okazuję się jednak, że efekt jest rozświetlaczowy.

Jest tłoczony w przeeeeeśliczny wzorek w listki klonu. Powiem szczerze, że to właśnie mnie w nim kupiło. 



Spróbowałam uchwycić kolor produktu, ale jest ciężko... Na pierwszym zdjęciu starałam się pokazać wszystkie cztery odcienie osobno, na drugim i trzecim są wymieszane :)




Myślę, że efekt jest ładny, delikatny, raczej w ciepłej tonacji. Chyba warto zwrócić uwagę na ten produkt :)

Podoba Wam się?

9 września 2014

Ulubieńcy sierpnia :)

Jak zwykle ostatnia, ale jak to mówią - better late than never ^^


Kosmetycznie: 
Dwa produkty pochodzą z lipcowych zakupów w DM. Kokosowe masło do ciała jest absolutnym mistrzostwem, za równo na poziomie zapachu jak i działania. Skład też jest bardzo dobry. Błękitny eyeliner z plażowej limitki essence komponuje się przepięknie z opaloną skórą :)
Trzecim produktem jest płyn micelarny garniera, który doskonale zastąpił mi biodermę. Nie spodziewałam się!



Akcesoria, które często pojawiały się u mnie w sierpniu to twistbands. Zainwestowałam w te z polskiej oficjalnej strony. Fajnie sprawdzają się jako bransoletki, szkoda tylko, że kotwice zaczęły mi złazić po którymś użyciu na włosach... Nie utrzymają wysokiego kucyka czy koczka, ale i tak są mega <3


Nie wiem czy kojarzycie te bransoletki - jest na nie ostatnio moda wśród dzieciaków. Dwie pierwsze zrobiłam z młodszą siostrą, później kupiłam sobie własny mały zestaw i robiłam kolejne xD Bardzo proste i relaksujące :)

Nie przychodzi mi do głowy żadna książka ani film. Słabo, wiem, ale tak jakoś w tym miesiącu wyszło. Obejrzałam za to śmieszny serial - Misfits:


Śmieszny serial, trochę w stylu skinsów, ale zdecydowanie lżejszy ^^



Jeśli chodzi o muzykę, to niesamowicie rozczula mnie ten kawałek :) 

A jacy są Wasi ulubieńcy? Co sądzicie o moich?





Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

16 lipca 2014

Dm Haul! Czyli Nika była w Berlinie :P

Hej!
Wczoraj w nocy wróciłam z Berlina. O całym zwiedzaniu opowiem Wam prawdopodobnie jutro, miasto jest przepiękne :) Ale to wymaga większego nakładu pracy, a ja spieszę się dzisiaj do roboty, więc szybko pokażę Wam co wyniosłam z Drogerii Dm (którą byłam zachwycona...)


Sama drogeria generalnie baaardzo przypomina Rossmana. Podobny układ, podobna grupa asortymentowa (aczkolwiek wydaje mi się, że tu jest dużo więcej jedzenia). To co odróżnia dm od przeciętnego Rossmana, to moim zdaniem większa ilość produktów marek własnych. Przede wszystkim chodzi tu o Alverde (odpowiednik Alterry) i Balea (odpowiednik Isany, ale zdecydowanie lepszy - moim zdaniem). Na tych dwóch markach przede wszystkim skupiłam swoje zakupy, dorzucając coś z limitki essence i z p2. Starałam się nie brać rzeczy, które mimo wszystko da się kupić w Polsce w podobnej jakości i cenie, a także nie szaleć z rzeczami, których nie potrzebuję (stąd tak mało kolorówki :P). Nie szalałam też z produktami, które kosztowały więcej niż 3 euro, żeby nie przepuścić tam majątku.


Nie pamiętam dokładnych cen, najtańsza rzecz kosztowała chyba 0,75 euro a najdroższa 3,75. Za to wszystko, plus butelka picia i woda kolońska, którą wzięła moja mama kosztowało 31 euro, po 10% rabacie, na który się załapałyśmy z okazji otwarcia tej konkretnej drogerii. 


Produkty z Balea:
Dezodorant mango mambo - on chyba był najtańszy, a pachnie genialnie i nie ma aluminium!
Odżywki do włosów - More blond i Oil repair - bez silikonów, myślę, że będą super!
Krem do ciała kokosowy - kosztował niewiele, a ma bardzo fajny skład (dużo naturalnych olejków, brak parabenów, tylko jeden silikon) i pięknie pachnie kokosem :) Myślę, że będzie używany i do ciała i do włosów :)
Dwie pianki do golenia - pełnowymiarowa Blueberry love i miniaturowa Carribean Dreams - wzięłyśmy je głównie dla tego, że są tanie! Duża to chyba 1,75 euro, mała około 1 euro. Pytanie jak się będą spisywać, no ale u nas nie widziałam tak tanich, działających pianek. No i ciekawe zapachy :)



Tu pozostałe produkty:
Olejek różany Relax - chciałam wziąć porzeczkowy, ale już go nie ma. Mam nadzieję, że ten  też będzie się sprawdzał... 
Krem do włosów z olejkiem avocado i masłem shea - czyli mamy produkt dedykowany do kremowania włosów :D Ponoć można go używać za równo przed jak i po myciu - no zobaczymy... 
Jajeczko z ebelin - jedno mam, ale używam go od grudnia i myślę, że wkrótce nadejdzie jego czas. Jest na tyle dobre, że postanowiłam zrobić zapas. Koszt około 2,75 euro.
Dwa produkty z limitowanki Essence "wave goddess" - spray do włosów, który ma dawać efekt "beach waves" i dwustronny eyeliner w przepięknym, błękitnym kolorze!
Z p2 wzięłam tylko kredkę do ust, bo nie chciałam kupować bezsensownie kolorówki i lakierów, ale bardzo mi się podobało duo bronzer + rozświetlacz. Niestety było na tyle drogie (3,75), że odpuściłam...

Z essence była jeszcze jedna limitka, viva brasil bodajże, lakiery, błyszczyki i róże w fajnych kolorach, ale nic z tych rzeczy nie było mi potrzebne. Limitki stały praktycznie pełne, nie widziałam problemu, żeby brakowało "najfajniejszych" produktów ;)


A te trzy pierdółki dostałyśmy gratis, razem z Dmowską gazetką, która z racji, że była w całości po niemiecku, została w pociągu (rozwiązałam tylko sudoku :P). 
Żel pod prysznic, pasta i chusteczki zawsze się przydadzą, fajnie, że takie miniaturki dostałyśmy gratis. 


Drogerią Dm byłam naprawdę zachwycona. Przede wszystkim wyborem produktów! I takie dobre składy, za takie małe pieniądze... Dodatkowo były zorganizowane różne małe wystawki o zmysłach, degustacje jedzenia itp, ale to chyba właśnie z okazji otwarcia drogerii. 




Byłyśmy też w lushu, ale jakoś nie miałam ochoty wydawać tam kasy. Fajnie było zobaczyć wreszcie jak ten sklep wygląda, powąchać i pomacać niektóre produkty, ale mimo wszystko jest to drogi sklep...

Totalnie rozczarował mnie Primark. Po przejrzeniu różnych hauli w internecie byłam zajarana. A na miejscu tłum (serio, tłumy takie, że się przejść nie dało, gorzej jak HM w szczycie wyprzedaży...), 3/4 rzeczy takiej jakości, że bałabym się tym myć okna... Męskie koszulki są rzeczywiście spoko i względnie tanie, to tak. Ale z damskich... za coś fajnego trzeba już zapłacić od 10 euro w górę. Ja wiem, że to nadal tanio, ale bardziej byłam nastawiona na ceny takie, za jakie kupowałam męskie tshiry - po 3 euro. Wyszło tak, że kupiłam prezenty tym, którym je obiecałam, a sobie wzięłam jeden tshirt, stanik bandeau i czepek pod prysznic... A plany miałam na zakupy życia :D 

To tyle z Berlińskich zakupów, przetestowałam już rano dezodorant (pachnie świetnie!) i spray do fal (włosy jeszcze schną). Na resztę przyjdzie czas. A teraz uciekam do pracy!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

3 października 2013

Brokatowe trójkąty

Bardzo proste, ale efektowne zdobienie wykonane przy użyciu taśmy klejącej:







Do zdobienia użyłam piasku z Lovely :)

Podoba się?

12 sierpnia 2013

Ulubieńcy lipca! :D

Tak, ja wiem, że jest połowa sierpnia. Tak jakoś wyszło no... Przepraaszaaam...


To zaczniemy kosmetycznie:

Tusz maybelline rocket jest niekwestionowanie najlepszym jaki kiedykolwiek miałam. Przetrwał wybuchy płaczu, wycieczkę do aquaparku - myślę, że przetrwa wszystko.

Róż z nowej limitowanki essence - me&my ice cream, to właśnie to, czego potrzebuję latem - nadaje ładny kolor, przyjemnie rozświetla i bezproblemowo się aplikuje. Jak go gdzieś jeszcze dopadniecie, bierzcie bez wahania!

Dwufazówka bielendy całkiem przypadła mi do gustu. Nie jestem fanką tego typu produktów, ale tusz rocket trzeba czymś zmywać - tutaj awokado sprawdza się bardzo dobrze.

Mgiełkę Secret Wonderland z Bath&Body Works kupiłam na przecenie, prawie nie sprawdzając zapachu. Trafiłam w dziesiątkę - słodki, owocowy zapach owoców leśnych pasuje do mnie idealnie :)

Filmy:


Film typu seks&przemoc i dużo narkotyków, ale podobał mi się bardzo. Może nie jest to ambitne kino z przekazem, ale przyjemnie się ogląda. 
Książkę, na której podstawie go nakręcono polecam jeszcze bardziej!


A tutaj dowód na to, że Polacy jednak potrafią jeszcze robić dobre kino, i że nawet taki Małaszyński może zagrać dobrą rolę. Polecam stanowczo!!

Seriale:


Po dłuuuugiej przerwie nadrobiłam Skinsów. Sezon 5 i 6 podobał mi się baaardzo, te nowe odcinki z sezonu 7 już mniej. Ale tak czy siak fajnie było sobie przypomnieć ten serial :)


Zachwycona Carrie Diaries stwierdziłam, że Seks w Wielkim Mieście też trzeba kiedyś obejrzeć. Fajny, babski serial i bądź co bądź klasyk ;) Będę oglądać dalej

Książkowo:


Najlepsza książka, jaką czytałam od dawna - niby trochę postapokaliptyczna, ale nie dołuje. Poza tym dobra pod każdym względem, nie ma się czego przyczepić. TUTAJ dzisiaj ebook za 9,90 :P



Muzycznie: 









Pinezkowo:


Randomowo:



Koncert Kings of Leon na Openerze, w ogóle cały ten wyjazd :) Dużo dobrych chwil z najlepszymi ludźmi!


Tyle!
Następnych ulubieńców postaram się dodać wcześniej niż w październiku, obiecuję :P 

A na koniec, chciałam Wam bardzo podziękować, za to, że na facebooku jest Was już ponad 100, a tutaj prawie 600! 
D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę!!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...