Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczka. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 sierpnia 2014

Najpiękniejszy kolor czerwony.

Zapewne, ale straszliwie trudny do obfotografowania.
Podejść mieliśmy kilka i nadal nie jesteśmy w pełni zadowoleni z efektu.
Jednak ileż razy można cykać to samo?
Trzeba było się zadowolić tym co wyszło, zacisnąć zęby i publikować.

A zatem, przedstawiam grubszą wersję mojego Inka z przed kilku lat:






































Sweterek jest podobny, a jednak nie identyczny jak pierwowzór.
Przede wszystkim grubsza włóczka wymagała ponownego przeliczenia oczek. W przeciwieństwie do Inka, w Winku przody swobodnie schodzą się z przodu i mogą być spięte np. ozdobną agrafką.
Wyraźniejsze jest także taliowanie, no i oczywiście warkocze.



Sweterek powstał z mojego ukochanego Malabrigo Rios w kolorze Ravelry Red. i jest wyjątkowo miękki i przytulny.

Nie ukrywam, że z pośród Malabrigo, to właśnie Rios lubię najbardziej :) Rios i oczywiście Sock!
















Wzór na sweterek jest już dostępny do nabycia tutaj:
Póki jest tylko co w języku angielskim i niemieckim. Polska wersja również się szykuje i jak zawsze zostanie wysłana automatycznie do wszystkich którzy wcześniej nabędą wzór. Niestety nastąpi to zapewne dopiero we wrześniu. 

A teraz promocja!
Do 23 sierpnia wzór jest dostępny z 15% zniżką.
Dodatkowo, każdy kto za pośrednictwem Ravelry kupił wcześniej wzór na Ink, bądź kupi obydwa wzory (Ink i Wink) teraz, otrzyma 35% obniżkę ceny. Wystarczy na Ravelry wpisać kod WinkAtInk.
Kupon ważny także do 23 sierpnia.

Miłego dziergania!

niedziela, 10 sierpnia 2014

Jesień idzie, nie ma na to rady!

Lato w tym roku było (i nadal jest) wspaniałe, a jednak już czuć delikatny oddech jesieni.
W moim ogródku zaczynają kwitnąć astry i rozplenica japońska, a wierzba mandżurska gubi liście.
Za chwilę pewnie trzeba będzie sięgnąć po cieplejsze sweterki...

W moich robótkach już jesiennie, może dlatego, że nie przepadam za dzierganiem letnich bluzeczek. Nigdy ich później nie noszę, bo jest mi w nich zwyczajnie za gorąco, nawet jeśli zrobione są z czystej bawełny czy mieszanek z wiskozą. Zresztą w ogóle nie jestem wielkim fanem bawełny.
Noszę wprawdzie Axiom, który robiłam w ubiegłym roku, ale on jest ze 100% jedwabiu.

Ale miało być o jesieni w robótkach...
Ja jestem już na nią gotowa, no... może prawie gotowa...

Na babie lato zrobiłam sobie zielone fru-fru z połączenia dwóch włóczek.
U mnie jest to Malabrigo Sock i Quince and co, Finch, ale wszystkie motki o grubości fingering świetnie się do tego nadadzą. Co więcej, wydaje mi się że ciekawe byłoby też połączenie włóczki jednokolorowej na ażurowym karczku, z bardziej pomazaną na gładkiej części.

Nieskromnie powiem, że już pokochałam ten sweterek i zapewne często będziemy gdzieś razem wychodzić. Zresztą, już dawno zauważyłam, że bardzo lubię takie otwarte, luźne kardigany i ten też nie jest wyjątkiem. Tym bardziej, że Sock to moja ulubiona (obok Rios) włóczka Malabrigo. Mimo że jest raczej cienka, to jakoś magicznie dosyć szybko przyrasta.
Quince też jest niczego sobie. Zetknęłam się z nią po raz pierwszy i żałuję, że nie jest dostępna w Polsce bo na pewno sięgnęłabym po nią jeszcze nie raz.




Aiolos, bo tak nazwałam moje fru-fru, ma kilka interesujących detali: żeby było przewiewniej, ażurowe wstawki są nie tylko na ramionach ale także na plecach... 
a żeby dziergało się ciekawiej, wydłużyłam przody a na rękawach zrobiłam małe szczypanki.
Wzór jest do nabycia tutaj:


---
Na chłodniejsze, ale wciąż jeszcze ciepłe wieczory mam pulowerek z głębokim dekoltem podkreślający to i owo :)
Tutaj swoje walory prezentuje moja śliczna kuzynka:






































































Sweterek zaprojektowałam i wydziergałam we współpracy z The Plucky Knitter jeszcze w kwietniu, ale dopiero teraz mogę go w pełni pokazać.
Wzór przez kilka miesięcy był dostępny wyłącznie poprzez The Plucky Knitter, a teraz można go już kupić tutaj: 

The Plucky Knitter farbują wspaniałe włóczki w bajecznych kolorach. Ja wybrałam na swój pulower Primo Aran w kolorze Fat Fish Blue, ale wybór naprawdę nie był łatwy, bo wszystkie ich moteczki są niesamowite i muszę przyznać że dzierganie z nich to przyjemność od pierwszego do ostatniego oczka. Już wcześniej miałam okazję pracować z Plucky przy okazji robienia zimowych rzeczy, min. Autonomous, Symbiotic czy Pomponious, albo przy Xanti i nigdy nie byłam zawiedziona.
Zresztą sami zobaczcie jaki jest jej skład! 

Cabeladabra, nazwany tak od magicznie poprzeplatanych warkoczy, wykorzystuje podobne rozwiązania do Moyen Age, a mianowicie podobne taliowanie i podobny układ dekoltu, ale rozpisany jest na znacznie grubszą włóczkę, dzięki temu dzierga się go o wiele szybciej. I oczywiście jest znacznie cieplejszy.
Po opublikowaniu Moyen Age kilkanaście osób pytało mnie o jego zimową wersję. Zajęło mi to trochę czasu, ale... co się odwlecze to nie uciesze... jak to mówią.


---
Na przyjście jesieni jestem gotowa także z innym sweterkiem, a mianowicie Zippety, który jest owocem mojej współpracy z niezwykle utalentowaną dziewiarką, projektantką i farbiarką -  Eleną Nodel.


Golf można nosić tak...
































albo tak...

w zależności od potrzeb i preferencji.


Wzór jest do nabycia tutaj:


























Tym sweterkiem zapoczątkował moją przygodę z motkami Colour Adventures, i, mam nadzieję, długą współpracę, w której efekcie powstaną jeszcze inne projekty.
Włóczka Eleny jest rewelacyjna i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu kto szuka czegoś specjalnego do wrzucenia na druty. Nie bez znaczenia jest także to jak niezwykle miłą i sympatyczną osobą jest Elena i z jaką pasją i oddaniem podchodzi do swojej pracy.   
Ja już zamówiłam dla siebie kolejne moteczki i nie mogę się ich doczekać! Powiem szczerze, że wybór kolorów zajął mi chyba ze 2 tygodnie. Gapiłam się w monitor i nie mogłam się zdecydować!


-----

Kończąc swój przydługi wywód dodam tylko, że wszystkie powyższe wzory, a właściwie wszystkie moje wzory, do 22 sierpnia są dostępne z 20% zniżką.
A to wszystko z okazji zbliżającego się Plucktember
Przy zakupie na Ravelry wystarczy wpisać kod: GoPlucky.


Dodatkowo, wszystkie wzory uczestniczą w Jesiennym Wspólnym Dzierganiu na Ravelry, do którego serdecznie zapraszam!
Będą fajne nagrody, w tym oczywiście włóczki i całe mnóstwo wzorów :)

środa, 6 sierpnia 2014

Sztuka zamknięta w precelku!

To będzie raczej krótki post; swego rodzaju wyznanie.

Przyznaję: kocham włóczki! Bezgranicznie, miłością czystą!

Zachwycam się ręcznie farbowanymi moteczkami z Zagrody. Podziwiam Malabrigo, Madelintosh czy The Plucky Knitter.
Z przyjemnością przebieram w kolorach Filcolany i Holsta. Miziam się kłębuszkami Dropsa i Rowana.

Czasami jest to miłość odwzajemniona, gdy sznureczki pozwalają upleść z siebie coś ciekawego. Czasami... nie do końca. Czasami nawet dochodzi do rękoczynów i przemocy w naszym związku i w postaci prucia i naprężania.

Ale kilka dni temu Pan Listonosz przyniósł mi małe zawiniątko z prawdziwym skarbem, a mianowicie z włóczką ręcznie uprzędzoną i ufarbowaną przez Laurę!

Renata użyła jedynego trafnego dla niej określenia, a zatem zapożyczę te słowa:

Sztuka Zamknięta w Precelku!

Nic dodać nic ująć!
Podziwiajcie!

 gdybyście chcieli nabyć podobną to można tutaj.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Kolejna przygoda z Holstem

Zgadzam się z Asią, że niektóre włóczki przerabiają się same. Bez zgrzytów, bez zająknięcia, a nawet bez supełków.
I wzór też się na nich układa jakby sam. I sam się wymyśla fason.
Co więcej, nawet jeśli wkradnie się pomyłka, to i prucie zdaje się być być bezbolesne.

Po prostu są takie włóczki, które mają to COŚ!
I nawet jeśli taka włóczka z COSIEM odleży swoje w komodzie aby nabrać tzw metody urzędowej, to i tak sięga się po nią z ogromną przyjemnością.

A u mnie niestety większość włóczek musi odczekać na swoje pięć minut.
Wszystko zaczyna się od niecierpliwego rozerwania koperty (tudzież kartonika, jeśli odrobinę zaszaleję z zamówieniem), potem jest mizianie nową włóczką, macanie i czułe przytulanie. Przez kilka dni włóczka leżakuje na kanapie, aby była w zasięgu wzroku i cieszyła oczy przy każdej nadarzającej się okazji.
A potem... znowu jest faza miziania, tulenia i ... najczęściej włóczka wędruje na kilka a nawet kilkanaście tygodni do szuflady...
W głowie oczywiście już wtedy rozpętuje się elektryczna nawałnica, wizje przelewane są na papier, próbki suną po drutach i czasami... ale tylko czasami... powstaje coś z czego jestem naprawdę zadowolona.










































































Tym razem włóczka z owym COSIEM to Holst Garn Samarkand w kolorze Aubergine z Magic Loop.
Pozostaje tylko spisać wzór (co jest niestety ciutkę mniej przyjemne od samego dziergania) i zabrać się za dorosła wersję.

wtorek, 1 lipca 2014

Chusteczkowy nastrój

Tak, tak, chusteczkowy nastrój dopadł i mnie.
Ale powiedzcie sami, jak tu się uchować skoro wszędzie wokół powstaje tyle wspaniałych chust, chustek, chusteczek?

W przypływie nagłego natchnienia wydziergałam nieduże otuladło, mąż obfocił, a niezastąpione testerki pomogły ze wzorem.
W efekcie powstała On the Move.

















































Chusta jest niesamowicie prosta i łatwa do zrobienia. Wystarczy jeden motek (około 380 metrów) włóczki typu fingering, druty 3,5 mm i odrobina chęci!
Moje zielone maleństwo powstało z włóczki Tanis Fiber Arts Blue Label Fingering Weight, na zakup której szczęśliwie dałam się namówić Renatce.
Właściwie to nawet nie musiała mnie za bardzo namawiać. Kiedy zobaczyłam te kolory... Ach, każda dziergająca maniaczka mnie zrozumie.

Wzór na chustę jest dostępny tutaj:

i do 7 lipca oferuję go po znacznie obniżonej cenie $3 (potem cena wzrośnie do $5).
Mamy już wersję polską, angielską i niemiecką!
Polskie tłumaczenie zostało automatycznie wysłane do każdego kto wcześniej nabył wzorek.

środa, 2 kwietnia 2014

Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko...



A moim przypadku także na różowo i fioletowo...
z odrobiną soczystej zieleni..
:)

























Wszystko zaczęło się kilka tygodni wcześniej od niezwykle ciekawego maila, którego otrzymałam od Biferno. Zaproponowano mi skomponowanie trzech nowych kolorów włóczki Maharaja Silk!
Kolory włóczek miały składać się z co najmniej 3 barw i mogły być barwione na dwa sposoby:
Mix Dye - gdzie barwy przechodzą jedna w drugą, bądź Tie & Dye - gdzie barwy mieszają się ze sobą.

Potem nastąpiła wymiany informacji, próbników i całej serii moich ochów i achów pod adresem cudnie miękkiego i delikatnego jedwabiu, którego rzecz dotyczyła.

A w efekcie powstały trzy zupełnie nowe, jedyne w swoim rodzaju, moje własne:

Dreaming of Cali  - ku pamięci długich wakacji w Kalifornii...
do nabycia tutaj




















Pinkelicious - w pysznej różowo-amarantowej odsłonie...
do nabycia tutaj






















Vila Pinte - we wszystkich ulubionych fioletach...
do nabycia tutaj


















Jak wiadomo, w przypadku ręcznie farbowanych włóczek, gotowy produkt jest zawsze pewną niespodzianką. Nigdy do końca nie można być pewnym co powstanie.
W tym przypadku, efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!!! A przy tym zabawa była przednia!
Za co z ogromnie dziękuję Biferno!


wtorek, 18 marca 2014

Wasza Długość czyli garstka refleksji po wspaniałym spotkaniu.

Wybierałam się jak przysłowiowa sójka za morze i ciągle coś stawało mi na przeszkodzie: a to choroba mamy, a to awaria auta, a to bal w przedszkolu Julki...
Co się odwlecze to nie uciecze jak to mówią - w końcu się udało!
No a teraz jestem w głębokim szoku i mam wielki niedosyt.
W szoku, bo przyszło tyle osób!
A niedosyt, bo nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi!






































Fajnie było poznać osobiście ludzi, znanych wcześniej tylko z sieci, pomacać przyniesione przez nich robótki, podziwiać perfekcyjnie wykonane robótki.

Fajnie było posłuchać rad znacznie bardziej doświadczonych dziewiarek (chyba już wiem jak poradzić sobie z tymi parszywymi nitkami!!), porozmawiać z panią, której bujanie w obłokach poczytuje się zawsze z niezwykłą przyjemnością, pomacać prześliczny aran wydziergany z głowy dla męża,  przymierzyć (i już nie zdjąć) śliczną czerwoną bransoletkę idealnie pasującą do największego-na-świecie-pierścionka, zobaczyć na żywo cudeńka wydziergane według moich wzorów.

Najfajniej na świecie było pomiziać się tymi wszystkimi motkami, moteczkami, precelkami wiszącymi i leżącymi dookoła!!!!















































I fajnie było też pokazać kilka własnych udziergów, odpowiedzieć na pytania i usłyszeć że jest zapotrzebowanie na polską wersję Anna Mae.










































Magic Loop to prawdziwie magiczne miejsce, przytulne i ciepłe.
Agnieszka stworzyła raj dla dziewiarek; pozwala macać, miziać, przewijać, częstuje herbatką, kawą i ciasteczkiem.
Sympatyczny Pan Mąż uruchamia motowidło, a Pani Tuptup chętnie doradza. Perfekcja! Nic dodać nic ująć.

Tak jak się tego obawiałam, wśród tych cudowności dostałam małpiego rozumu i dokonałam pewnych zakupów. I już nawet wiem co z nich powstanie.
Pomysł kołatał się w mojej głowie od bardzo dawna, potrzebowałam tylko kopa/impulsu/natchnienia... i za nie dziękuję Gackowej:

* Martwił się król jamników,
martwił się biedak głęboko:
Dlaczego do innych królów
mówi się Wasza Wysokość?
Aż wreszcie tupnął nogą
i kazał swoim sługom,
żeby do niego odtąd
mówili- Wasza Długość.*


Wanda Chotomska Król Jamników

czwartek, 13 marca 2014

Czas jest nieubłagany!

Tak niedawno były Walentynki a tu już za chwilę pierwszy dzień wiosny!

Nawet nie wiem kiedy i gdzie podział się prawie cały miesiąc...

W tzw międzyczasie:
  • opublikowałam wzór otulacza pasującego do czapki Jollyoly:
 

 




































Wzór w zasadzie jest już gotowy i najpóźniej w piątek będzie opublikowany.

  • skończyłam dwa nowe sweterki i pracuję nad wzorami:



Trochę się działo i nadal się dzieje.
Pomysły kłębią się w głowie jak szalone, włóczki wysypują się z każdej szuflady, drutki kuszą...
I tylko czasu wciąż brakuje.
Czasami fajnie byłoby mieć cztery ręce i ze trzy pary oczu :)


W niedzielę, 16 marca, jadę na spotkanie do Magic Loop! Wreszcie!!!
Wybierałam się już wiele razy i wciąż coś stawało mi na przeszkodzie, ale mam ogromną nadzieję że tym razem mi się uda.
Tym bardziej, że Agnieszka ciutkę zaszalała z zaproszeniem:

























Już nie mogę się doczekać kiedy poznam osobiście te niezwykle utalentowane osoby, które mogę obserwować i podziwiać tylko w necie! I bardzo się cieszę, że zobaczę Agnieszkę!
Jestem pewna, że wśród tych cudnych włóczek dostanę małpiego rozumu i będę chciała je wszystkie zabrać do domu. Całe szczęście, że jedzie ze mną mąż i w razie potrzeby sprowadzi mnie na ziemię (czyt. wyprowadzi siłą ze sklepu).

sobota, 1 lutego 2014

Mystery KAL czyli Tajemicze Wspólne Dzierganie



Walentynki już za kilka dni…

A prezenty Walentynkowe nie zawsze są trafione, prawda?
Wszystkie to przechodziłyśmy: pudełko czekoladek kupione w pośpiechu, kwiaty ze spożywczaka czy wełniane skarpetki o dwa rozmiary za duże… 

A może same wydziergajmy sobie słodziutki Walentynkowy prezent? 

A zatem zapraszam na moje pierwsze Tajemnicze Wspólne Dzierganie
Robimy super słodkie mitenki bez palców z motywem serduszek, idealne na Walentynkowy prezent dla siebie albo kogoś bliskiego.

MKAL zaczął się wczoraj i trwa do 10 lutego – w sam raz by rękawiczki były gotowe na romantyczny Walentynkowy wieczór! 


Wzór jest wysyłany w czterech częściach, także po polsku, w kilkudniowych odstępach. W ten sposób każdy zdąży wydziergać poprzednią część. 
14 lutego pokazujemy gotowe rękawiczki a autor najpiękniejszych otrzyma nagrodę! 
Będą również nagrody pocieszenia. 
Zapowiada się świetna zabawa, prawda?

Wzór można nabyć tutaj:


To mój pierwszy MKAL, a zatem jestem ogromnie podekscytowana i nieco zdenerwowana jednocześnie :)

Serdecznie zapraszam!










poniedziałek, 9 grudnia 2013

Autonomous czyli czapka do kompletu.

Jak się powiedziało A to należy też czasem powiedzieć B.
Tak przynajmniej wieść gminna niesie.

No to ja powiedziałam!
I powstała sobie czapka, tym razem w jednym kolorze... nie licząc odrobinki na pomponie.
No właśnie, pompon! Ogromny! Dodający czapce charakteru!
nie ma to jak wielki pompon!
:D














































































Włóczka to bajeczna The Plucky Knitter Trusty. Droga, ale cudna!
Wzór już się testuje i w przyszłym tygodniu powinien być dostępny.
A ja chyba wreszcie polubiłam czapki, tzn robić, nie nosić (żeby była jasność :D)

niedziela, 24 listopada 2013

Miałam plany...

... niestety nic z nich nie wyszło.
Z powodów rodzinnych nie uda mi się dotrzeć na spotkanie do Agnieszki i ogromnie tego żałuję. Agnieszka wie co się stało. 
Ale co się odwlecze to nie uciesze :)
Następnym razem!!!

Całe szczęście udało się opublikować Secrecy!
W tej chwili wzór dostępny jest także po polsku i to z 15% zniżką (do 30 listopada).
























A na pocieszenie zamówiłam sobie włóczkę! Wollmeise!!


fotka wprost z Instagram więc nie najlepsza

wtorek, 19 listopada 2013

Ekscytujące spotkanie i dwa nowe otulacze!


 Wybieracie się?

Ja nie mogę się już doczekać!
W myślach już pakuję robótki i wybieram włóczki które będę macać, oglądać, miziać.
I muszę się bardzo pilnować... chociaż jedziemy duuuużym autem :D

Relację ze spotkania zdam na pewno. Może pokażę kilka fotek.

Agnieszka jest bardzo miłą osobą, poznałam ją osobiście przy okazji mojego szkolenia w Pruszkowie. Chętnie też poznam inne dziewiarki, które znam tylko z Internetu.










Na drutach też się trochę dzieje.
Po pierwsze, opublikowałam Lisa Scowl:


 Wzór jest darmowy i można go pobrać tutaj:  download now

W tej chwili opis jest testowany. Ewentualne błędy zostaną wkrótce skorygowane a poprawiony opis wysłany do wszystkich którzy którzy go ściągnęli.

Komin, otulacz, szyjogrzej czy jak mówią niektórzy, chomąto :) zrobiłam z 2 motków Malabrigo Chunky w kolorze Velvet grapes nabytych w Magic Loop.


Oprócz tego, skończyłam mój pierwszy projekt z The Plucky Knitter.






























Czaiłam się na tę włóczkę już od bardzo dawna, aż wreszcie się udało.

Otulacz zrobiła z dwóch motków TPK Trusty.

Na pewno powstanie do niego czapka, chociaż nie lubię nosić czapek.