Lipcowy finał historii majowej...;)

niedziela, 16 lipca 2017
Początek tej historii można znaleźć tutaj...KLIK

Czerwcowe rozdanie mogło rzeczywiście kojarzyć się królewskim pokerem ;)
Miał swojego Asa z języka angielskiego 
Króla z języka polskiego 
 Damę z WOSu
itd.

;)

- W końcu  jakie uczelnie bierzesz pod uwagę ? - zapytałam maturzystę po otrzymaniu wyników
- Składam na UJ
- I gdzie jeszcze ?
- Nigdzie...
- Jak to nigdzie?! Przecież możesz na kilka - wzburzonym głosem zakomunikowałam.
- Tak, mogę, ale po co ? Chcę studiować tylko na UJ.
- Ej, no złóż do nas do Katowic, do Wrocławia...
- Mamo, ale ja nie chcę studiować we Wrocławiu i w Katowicach.
-Dziecko ! A jak się nie dostaniesz do Krakowa ?! Co wtedy ?
- Trudno. Pójdę do pracy, a za rok znowu spróbuję.
- A jeśli za rok znowu się nie dostaniesz ? He...bierzesz taką alternatywę pod uwagę ?
- To będę się martwił za rok. Albo UJ albo nic. Stawiam wszystko na jedną kartę.
Westchnęłam...A ten znowu z tymi kartami...
Ale co ja mogę...jego życie, jego decyzje, ale jednak pieniądze moje - pomyślałam parafrazując reklamę pewnego banku ;)

Wygląda na to, że ma jednak szczęście w kartach ;) 
W piątek dowiedzieliśmy się...PRZYJĘTY 
Ksywka ''Maturzysta'' zostaje przemianowana na ''Studenta'' ;)

Radość wielka, gratulacje, a wieczorem nie mogłam zasnąć. 
W przedzień ogłoszenia wyników byłam spokojna,
 a teraz gdy wszystko poszło dobrze, ja nie mogę spać ?!
Niby człowiek się z tym liczył, spodziewał...a jednak gdy dotarło do mnie,
że dziecko ''idzie '' z domu... mam mieszane uczucia.

Idzie swoją drogą...



Jutro student zawozi papiery do Krakowa i zaklepuje mieszkanie.

Dobrego tygodnia życzy  Wam...

Anna Zmieszana

 ;)
Czytaj dalej »

Proporcje jesienne...;)

wtorek, 18 listopada 2014
Jesień lubię od....zawsze.
A taką jak w tym roku... to aż trudno nie lubić...:)
Nie wiem dlaczego, ale mnie nigdy nostalgia, smutek, tęsknota nie łapie...Nie kojarzę jej z przemijaniem....
Mam mnóstwo energii...a nic nie biorę...;) Ogrodnikowi potrzebna jest jesień...zima....
Lato i wiosna są cudne, ale jeśli trwałyby cały czas...
spowszechniałyby,  zgubiłyby swój czar i stałyby  się nudne.
Odpoczywam od konewki, łopaty, grabi, nożyc itp...
Z jesienią mam miłe i ciepłe wspomnienia...i często sięgam po nie właśnie w tym czasie...
Fajnie mieć swoje rodzinne tradycje...
U nas...tak samo wyszło...że prawie co roku jesienią w tym samym miejscu robimy zdjęcia rodzinne.
To samo miejsce...ci sami ludzie...


pół roczku...:)

Moja koleżanka Aśka...opowiadała mi, że kiedy była w ciąży, na spacerze jesiennym mąż uwiecznił ją z brzuszkiem przy pewnym drzewie...Teraz co roku, jesienią...wracają tam...z Helenką, w  to samo miejsce...
by zrobić kolejne fotki...
Miło...prawda...??? :):):)
Dlaczego o tym pisze...Ano...dlatego, że...
Święta...zaczynają atakować...zaczynamy myśleć o dekoracjach, prezentach...
A ja...pamiętam mojego czterolatka, który mył sobie rączki w łazience, stojąc na wiklinowym taborecie
by sięgnąć do kranu...i rozmyślał...po czym zwrócił się do mnie...
- Wiesz mamusiu....ja nie potrzebuję żadnych prezentów.Najważniejsze, że się kochamy i jesteśmy razem.
Wytarł ręce i wyszedł z łazienki...Zaniemówiłam...na moment. Zostawiłam miskę z praniem i wyszłam za nim...by go przytulić...Pomyślałam sobie, że gdyby miał   8, 9, 10... to mówi tak, bo wie co wypada...ale...był za mały na świadomą manipulację...;)
- To prawda....i to bardzo miłe co powiedziałeś...ale chyba jak dostaniesz jakiś prezencik to się ucieszysz?
- Tak...ale to nie jest konieczne.
  -?! :):):)
Musimy mieć świadomość, że nasze dzieci nie będą pamiętać tego co im kupimy...
ale będą pamiętać czas, który im poświęcimy...
I to najcenniejszy prezent jaki możemy im ofiarować...i  wzajemnie...CZAS...
Ten sam las...ci sami ludzie...tylko inne proporcje...;)




3,5 latka...:)


15,5 latek...:)

Ostatnie zdjęcie pochodzi z zeszłorocznej jesieni...
Teraz proporcje zmieniły się jeszcze bardziej....;)

Poszukajmy prezentów...poszukajmy czasu...

Ciepłych...miłych  wspomnień Wam życzę....


Czytaj dalej »

Kawa ze Świętym...;)

piątek, 6 grudnia 2013
Wypiłam dziś kawę w towarzystwie Mikołaja,
mówił mi, że z tym mlekiem to ściema...
Woli kawę i to czarną ;)
 i niekoniecznie marki Jacobs ;)


Nie ma wątpliwości...
Przyszła już zima.


Czasem sypnie śniegiem, czasem mrozem.


Kawa ze ''świętym''  ;)


Takich ''mikołajów'' mam kilku. Pojawiły się u nas kilkanaście lat temu
i osiedliły się na stałe w naszej kuchni.
Z powodu braku komina ;), wspinały się po firankach, roletach.
Jednak najczęściej...po kablu z lampy, która wisi nad stołem.
Służyły nie tylko dekoracji, w tym świątecznym czasie były po prostu zabawkami.
Nie zapomnę nigdy tego radosnego śmiechu mojego synka,
kiedy w zupie mamy lądował Mikołaj bo czasem miały zwyczaj spadać z kabla.


Taki był mój dzisiejszy Mikołaj...
Pełen ciepłych wspomnień
i choć mój syn ma na imię Seweryn to czasem wydaje mi się, że jest moim Mikołajem,
każdego dnia, nie tylko 6 grudnia.
Fajnie mieć dzieci :):):)
Są najwspanialszym prezentem.


Z zimowymi pozdrowieniami...

Anna

Czytaj dalej »

Z innej beczki...;)

środa, 23 stycznia 2013
Jestem....''izolowana'' ;) Niestety, nie mogę sobie jeszcze pozwolić na spacery...nowe fotki...
więc dziś będzie wspominkowo....wygrzebałam stare zdjęcia i rozczulam się....;)
Zapraszam do obejrzenia obrazków, które przygotowałam czekając na narodziny pierworodnego ;)
Było to 15 lat temu...kiedy nic sensownego nie można było kupić i człowiek był zdany tylko na siebie...
Do twórczości posłużył mi materiał z którego uszyta była pościel i szczęśliwym trafem udało mi się zakupić taki sam z metra...Powstały więc misiowe poduszki, misiowe zasłonki, misiowy baldachim......itd ;)

                                                       Zapraszam na ''Dominację misiów'' ;)


Dziś ten pokój wygląda całkiem inaczej....przeszedł już 3 metamorfozy...
ale ten czas wspominam wyjątkowo słodko....
Czas, w którym dziecko najbardziej potrzebuje rodziców...czas, w którym mamy największy wpływ na jego kształtowanie...czas jego indywidualnych przemyśleń....tak prostych i mądrych
 oraz czas, w którym chce się ożenić z mamą...;)



Zdjęcia są słabej jakości....robione były na ''szybcika'' przed remontem...dziecko szło wtedy do zerówki...szykowała się zmiana...
wtedy nie miałam nawyku uwieczniania takich rzeczy....



A oto ''Pan na włościach''....z tamtego okresu ;)





...wtedy nie było jeszcze cyfrówek.....zdjęcia z albumu :)

Pamiętam jak było mi trudno rozstać się z rzeczami, z których wyrastał mój syn...
zabawek....ubrań....
Zaczęłam to gromadzić...bo z każdą wiązały się przecież jakieś miłe wspomnienia...
Przy 10 pudle...poszłam po rozum do głowy....;)
Wybrałam parę drobiazgów... pierwsze buty, pierwsze spodenki na szelkach....czapeczka
 i parę zabawek...wyjątkowych zabawek...jego ulubionych...np.patyk...;)
kaseta...tak kaseta magnetofonowa z piosenkami (upss, muszę to przegrać na płytę...) i  książeczki
oraz zeszyt, w którym spisałam różne jego powiedzonka i śmieszne historie...
Czeka to teraz na niego............
dostanie to może jak się będzie żenił...albo jak urodzi mu się pierwsze dziecko...;)







Prócz  klanu misia znalazła się jeszcze jedna para...trochę z innej bajki....;)




Dziś na drzwiach tego pokoju wisi tabliczka...
WCHODZISZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
a plakat z misiami....zastąpiło coś takiego...


Rzut na kącik, który jest już Wam znajomy... 


Reszty nie pokażę....cenzura !!! ;)

Zmieniły się też dodatki.....
i nie chce już się ze mną ożenić... !? ;)
Mówi mi, że nie mam się tyle śmiać....bo będę miała coraz większe zmarszczki....!!!



Urocza facjata...:):):)

Pozdrawiam....uśmiechając się od ucha do ucha....:):):)




Czytaj dalej »