Słonecznik & Amarylis

piątek, 12 stycznia 2018
Dziś też coś z natury przeciwieństw ;)
I coś z lata i zimy.
Pięć lat temu  latem robiłam sesję Julii, 
mała wtedy Marta nie była zainteresowana  pozowaniem, były ciekawsze zajęcia. 
Mam wrażenie, że teraz Julia straciła cierpliwość do pozowania ;)
Latem sesja Julii
Zimą  sesja Marty.

Marta z amerylisem



Julia ze słonecznikiem 


Więcej zdjęć z cudownej sesji z Julią tutaj...KLIK

















Pozdrowienia w czerwieni przesyła

Anna

:)


Czytaj dalej »

Tort :):):)

środa, 25 września 2013
Dziś Julia kończy 6 lat !!! :):):)
 W prezencie od cioci....




tort...
śmietanowy...malinowy


Malinki...zdobyczne...prosto z ogrodu, ale nie mojego...
tylko wujka...( pozdrowienia ;) )
Między moją posesją a posesją brata nie ma płotu....to już wiecie,
ale miedzy bratem, a wujkiem też nie ma płotu.
Kiedyś...gdy nie było jeszcze domu mojego brata...nasze warzywniki były bardzo blisko siebie....co sprzyjało wymianie handlowej...;)
teraz....dostęp do łupów trochę ograniczony...;)


Biszkopt piekę według prostego przepisu...lubię proste ;)
Na jedno jajko...łyżka cukru, łyżka mąki.
Dekoracja tortu...też prosta 


Pozwolicie...że...
Dziś zamiast lecieć w kulki...
lecę do Julki :):):)




Dodatek....;) dla zainteresowanych.
Tort składa się z 3 warstw biszkoptu.Upiekłam jeden biszkopt z sześciu jajek, drugi z czterech.Ten z sześciu został przecięty na pół. Wielkość tortownicy, blaszki średnia. Mam jeszcze większe i mniejsze tortownice...więc średnia, około 25 cm. Na samym dole znalazł się biszkopt czterojajeczny.Ubijam jajka z cukrem (na jedno jajko jedna łyżka cukru...) potem dodaje powoli mąkę...zawsze tą samą...Poznańską, pszenną typ 500...nie dodaje proszku do pieczenia.Na jedno jajko...jedna kopiasta łyżka mąki.Piekę w 180 stopniach na termoobiegu. Piekarnik oczywiście wcześniej nagrzany...jak biszkopt zaczyna  się złocić...brązowić...zazwyczaj po 20 min, sprawdzam wykałaczką drewnianą czy się nie klei...jak nie klei... to na stół...do góry nogami ;) oczywiście tu...mój syn poprawi mnie...że nie do góry nogami...ale do góry dnem...;)
Jak przestygnie...przecinamy...potem na paterę...na sam dół ten najgrubszy...
Ciąg dalszy odbywa się już na paterze...nie byłabym wstanie na koniec go przenieść...
Tort jest śmietanowy...krem ze śmietany z dodatkiem malin...ale w całości...tak zatopione w chmurce ze śmietanki.
Ważne!!!Biszkopt jest nasączony...porządnie nasączony sokiem brzoskwiniowym z odrobiną alkoholu...odrobinką...słowo daję...
Tort...jak widzicie wykończony też śmietaną, oczywiście, że to kremówka... z dodatkiem usztywniacza do śmietany,  Fixa  dr.oetkera. Czasem dodaje żelatyny...jak tort będzie trochę oczekiwał na gości...to żelatyna, jak wiem, że szybko zniknie wtedy...fix ;)
Poszły dwie butelki śmietany po pół litra....no tak nie do końca...trochę zostało...pół litra na pewno zabraknie...
Uważam , że wyszedł za wysoki....wolę niższe...ale spokojnie się go kroiło...
A...jeszcze kokos....biorę do dłoni i obsypuję....pod paterę pokładam talerzyk....na koniec zbieram z patery papierem kuchennym nadmiar kokosu. Pucuję paterę i...efekt jak u góry...;) Przepraszam...chaotycznie....;)
Czytaj dalej »

Julia i ja...:):):)

poniedziałek, 23 września 2013
Nie...jesieni stanowczo mówię...;)
Nie!!!
Choć nic to nie zmieni...;)
Wrzesień....to dla mnie późne lato...
A krótsze dni...szaruga...12 stopni....brrr...
Dziękuję bardzo...nie zgadzam się...
Nie poddam się...;)
Zapraszam do mojego ogrodu...na późne lato.
A w roli głównej wystąpi dziś Julia i słonecznik...:):):)


Mam nieodparte wrażenie...że nie zdążyłam się tegorocznym latem nacieszyć...że kończy się zbyt szybko...za szybko....że jesień...choć bywa i cudowna... chce przyjść za prędko...


Sezon ogrodowy 2013...ma się ku końcowi...:( Smutno mi z tego powodu...Zajrzałam do posta (tutaj...) otwierającego sezon i sprawdziłam co udało mi się zrealizować z postawionej sobie listy...i nie jestem rozczarowana... choć nie wszystko wypaliło. Jednak kluczowe założenia wypełniłam....W tym roku znalazłam czas na cieszenie się ogrodem...na wypoczynek w nim...a to duży postęp!!! 
To mój Sukces Ogrodowy nr.1 ;). Planowałam  stworzyć duża rabatę...
nie wyszło...:( To moja Porażka 2013;) Planowanie...................zaplanowałam tę rabatę...3 lata temu....:(
Planowanie....robicie to...czy idziecie na żywioł...???;)
Ja jestem z tych co planują....planują wszystko....
Jakieś 20 lat temu...zaplanowałam sobie z mężem...przyszłym mężem....;) że będziemy mieć trójkę dzieci...tzn. ja chciałam trójkę...''Przyszły'' skłaniał się do...dwójki. Przystał jednak na moją propozycję... przekonywania nie trwały długo ;) Jak widzicie...moja słabość do liczby ''trzy'' zaczęła się dość wcześnie...Ci co zaglądają od początku wiedzą o czym piszę...;)
Plany....planami..........
Jestem mamą jedynaka...tak potoczyło się życie........
Może komuś wydać się to dziwne ale.... nie jestem nieszczęśliwa z tego powodu...wręcz przeciwnie...czuję się wyjątkowo spełniona jako matka. Mimo, że z moich planów nic nie wyszło...?!
                                                                                       Jestem szczęśliwa.

                 Bo myśli moje, to nie myśli wasze,
                 a drogi wasze, to nie drogi  moje...
                                                                         Iz.55.8

Całe szczęście...że KTOŚ wiedział lepiej...a ja mu zaufałam....

Dziś......po moim ogrodzie biega trójka dzieci....przepraszam....
w tej trójce jeden nastolatek....nazywany dalej...Nieletnim.Trójka ?! Jak to możliwe??? Obok mojego domu...wybudował dom mój brat...a pomiędzy posesjami nie ma płotu...z racji bliskości mieszkania moje bratanice często są u cioci...:):):) Z czego ciocia bardzo się cieszy :):):) Nieletni... mniej ;)
Poznajcie moją bratanicę...starsza...
                 Julia

   
nazywana często przez ciocię... Słoneczkiem :)


Niestety....lato się kończy.
Dziś... zawitała do nas kalendarzowa jesień.
Ale na dzisiejszych zdjęciach jeszcze...:):):)


późne bo późne...ale lato ;)
Zdjęcia robione początkiem września...
Planowałam...wcześniej napisać tego posta...;)
Planowałam.....;)


Piszę...późno w nocy...
Przypominają mi się słowa starej piosenki Zdzisławy Sośnickiej...

Julia i ja...


Dziś nie za bardzo odnajduję się w tekście....
ale pamiętam tę piosenkę z dzieciństwa...
bardzo...bardzo lubiłam tę melodię...a w głowie zostały słowa...

bo Julia i ja...całą noc szykujemy cudów moc....;)




Kocham to Słoneczko...:):):)







Pszczółki też się załapały...;)


A ilekroć...moje plany biorą w...łeb ;)
a biorą...często
Pojawiają się przed moimi oczami słowa...

''Bo myśli moje, to nie myśli wasze...''

Uspokajam się...bo wiem...że nie muszę się martwić...


będzie dobrze...:):):)

A teraz zmykam...bo już strasznie późno...albo wcześnie...;)
a muszę zaplanować jutrzejszy dzień...;)
Dobranoc...lub dzień dobry...;)

Czytaj dalej »