Zapominanie to chleb nasz powszedni. Co chwila w mrokach niepamięci rozpływają się czyjeś twarze, imiona, numery telefonów, giną ulotne wrażenia, obejrzane filmy i przeczytane książki. Złościmy się na krótką pamięć i łykamy lecytynę, zamiast docenić zbawienną moc zapominania, dzięki której można wymazać traumy, unieważnić ból - i iść dalej. To właśnie ją, miłosierną niepamięć, ma na myśli jedna z bohaterek książki Anny Kańtoch, gdy powtarza, że czasem zapomnieć to łaska. "Łaska" - pierwsza powieść "z dreszczykiem" w dorobku polskiej autorki fantasy - dowodzi, że warto pamiętać, nawet gdy ceną jest konfrontacja z demonami przeszłości.