Strony

http://lezeiczytam.blogspot.com/http://lezeiczytam.blogspot.com/p/blog-page_18.htmlhttp://lezeiczytam.blogspot.com/p/o-mnie.htmlhttp://lezeiczytam.blogspot.com/p/kontakt_18.html
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WATERS SARAH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WATERS SARAH. Pokaż wszystkie posty

24.11.2016

W duecie o książce #3. Dom ze skazą: "Ktoś we mnie" Sarah Waters

Mroczne fluidy nawiedzonej posiadłości, złośliwe poltergeisty, zbiorowe halucynacje - a może coś... jeszcze bardziej przerażającego? Rozgośćcie się w Hundreds Hill, podupadłej siedzibie rodu Ayresów, do której trafia doktor Faraday. Kryształowe lustra i marmurowe korytarze Hundreds pokryły się kurzem, a wskazówki zegara znieruchomiały na godzinie za dwadzieścia dziewiąta - zupełnie jak zegary pani Havisham w Wielkich nadziejach Dickensa. Ale w powieści pt. Ktoś we mnie Sarah Waters rezygnuje z ulubionego wiktoriańskiego sztafażu. Tym razem funduje czytelnikom historię z dreszczykiem, osadzoną w powojennych dekoracjach. I, jak zwykle, wpuszcza nas... w maliny. 
O tajemnicy Hundreds rozmawiam z Olgą, która  przygląda się książkom Okiem Wielkiej Siostry. 

8.11.2015

Karuzela z intrygami: "Złodziejka" Sarah Waters

Czasem białe jest czarne, czarne - białe, a pozory skrywają prawdę głęboką jak studnia. Czasem bezsilność wygląda jak obłęd, a pod przebraniem złoczyńcy znajdziemy serce ze szlachetnego kruszcu. Czasem nic nie jest tym, czym się wydaje, ale wierzymy w to, co mamy przed oczami, bo nie chcemy widzieć, ale zobaczyć to, czego się s  p  o  d  z  i  e  w  a  m  y.
Czary, iluzje, znikające przedmioty i króliki wyciągane z kapelusza - dajemy się oszukać, bo patrzymy, nie widząc. Złudzenia, które wsączają magię w rzeczywistość, łudząco przypominają te, które pozwalają żyć w rzeczywistości bez magii. Jestem pewna, że Sarah Waters uwielbia czary-mary. I niespodzianki. Jej "Złodziejka" to teatr iluzji godny Davida Copperfielda, karuzela zwrotów akcji, od których kręci się w głowie. Waters stworzyła psychologiczny dreszczowiec, stylizowany na powieść wiktoriańską, z perfekcyjną dbałością o szczegół, widoczną w portrecie przedstawionej epoki oraz w rysunku postaci. Jak na najlepszą powieściową magię przystało, pod płaszczykiem wytrawnej rozrywki, "Złodziejka" skrywa drugie - a nawet trzecie - dno.