Nie przepadam za styczniem. W konkurencji z pięknym świątecznym, błyszczącym bombkami
i pachnącym choinką grudniem przegrywa on z kretesem. Jest taki jakiś smutny i szary.
Z trudem wraca się do rzeczywistości.
Po choince już ani śladu, ale część ozdób pozostaje w domku tradycyjnie do lutego. Zresztą są tak urocze, że moim zdaniem pasują jako zimowe, a nie tylko świąteczne dekoracje.
Za oknem prawdziwa zima z mrozem, śniegiem, a nawet pięknym ostrym słońcem jak dzisiaj, a w domu ciepłe pledy, swetrowe poduchy, kawka w gwiazdkowej filiżance i już jest lepiej:-)
Pozdrawiam zimowo
Katarzyna