Tak, uwielbiam kawę... jej roznoszący się po domu zapach o poranku, grzechoczące ziarenka w wielkiej srebrnej puszce i kawiarkę która śmiesznie "pyrkocze" na kuchence, albo tę drugą, tradycyjną z tłoczkiem, gdzie widać jak zmielone ziarna figlarnie opadają na dół zostawiając na górze smakowitą piankę...
Nie wiem czemu, ale jak przychodzą cieplejsze dni, kawa smakuje mi jeszcze bardziej, a w lecie, kiedy z kawiarnianych ogródków w mieście unosi się jej zapach to już w ogóle przepadam.
Dlatego dzisiaj zapraszam na moje popołudnie z kawką. Leniwie sobotnie...
Ściskam
Katarzyna
Ale przynajmniej tulipany są prawdziwe.