Był taki czas, kiedy koniec budowy domu = trudności i ograniczenia finansowe, a mój najstarszy syn jeździł co sobotę na prywatne lekcje rysunku ( bez nich nie miał co marzyć o architekturze przy takiej ilości chętnych)więc... Pan Bóg dał talenty ( w sensie dosłownym) trzeba było mnożyć... szydełkowałam całe noce, w domu zostało niewiele- właściwie tylko to czego już na końcu moja córka nie pozwoliła sprzedać, albo co nie do końca wyszło jak miało..... Wybaczcie słabą jakość zdjęć, ale teraz już nawet tych po...tworków niewiele mam i zdjęć nie poprawię....
Na nowe bombki nie miałam - zrobiłam z nici - podobało się dlatego zrobiłam tego sporo i teraz gdzieś tam po domach wiszą na choinkach w czasie świąt
Później nauczyłam się też frywolitki i ona zawładnęła moim sercem, a przede wszystkim moimi rękami na długi czas i znów często dzięki niej łatałam dziury w budżecie domowym
To były czasem trudne chwile, ale mogę powtórzyć za słowami piosenki...