Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicza. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2015

Mój Paryż moja miłość - Paulina Wnuk-Crepy

MOJA KSIĄŻKOWA WYCIECZKA DO PARYŻA


Autor: Paulina Wnuk-Crepy
Tytuł: Mój Paryż moja miłość
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2015
Stron: 304
ISBN: 978-83-7642-544-3
Moja ocena: 5,5/6



„Paryż jest na tyle duży, żeby się zgubić, ale i na tyle mały, żeby coś dla siebie znaleźć.” Carlos Ruiz Zafon



Paulina Wnuk – Crepy to autorka popularnego bloga „Mama w Paryżu”. Pochodzi z Łodzi, ale od ponad 15 lat mieszka w Paryżu. Jest jedną z pierwszych Top Modelek. Żona paryżanina, mama dwóch córeczek, wielbicielka podróży. Kocha szpilki, szampana i Paryż. 
Mój Paryż moja miłość” to pierwsza książka tej autorki, a raczej zabawny poradnik jak żyć i przetrwać w stolicy Francji.
Paryż – miasto do którego wielu zakochanych i nie tylko chciałoby pojechać. Jednak jest to miasto które kryje w sobie wiele tajemnic i pułapek w które może wpaść niedoświadczony podróżnik. Pani Paulina jako już wieloletnia mieszkanka tego miasta i jego miłośniczka pokazuje nam miasto do kuchni.
Swoją książkę autorka podzieliła na tematyczne rozdziały. Każdy rozpoczyna się czarno-białym zdjęciem. Na początku poznamy samych mieszkańców Paryża:
„Mieszkańcy stolicy Francji przypominają raczej ludzi z reklamy włoskiego producenta odzieży United Colours of Benetton niż postaci z obrazów Pissarra czy Sisleya.” s.13

„Paryżanie, jak większość mieszkańców wielkich miast, są wiecznie zabiegani i notorycznie się spóźniają, co według tutejszych standardów nie stanowi większego problemu.” s. 15

Są bardzo marudni i twierdzą, że najlepiej znają się na modzie i sztuce. Uważają się też za świetnych kierowców, gdyż nie mają problemu prowadzić auta po paru kieliszkach wina.
„Paryżanie, choć na ogół nie są wulgarni, potrafią kląć jak szewc, a francuskie słowo putain nabiera w ich ustach zupełnie nowego wydźwięku. […] Może wyrażać zachwyt, zaskoczenie, niezadowolenie czy rozczarowanie. Stanowi wyjątkowo paryski synonim wielu przymiotników całkowicie akceptowany zarówno w towarzystwie, jak i w pracy.” s.18

„Paryżanie charakteryzują się ogromnym tupetem i chętnie zabierają głos we wszystkich sprawach, nawet takich, na których się nie znają.” s.19

W tym rozdziale znajdziecie również 10 rad, jak nie wkurzyć paryżanina oraz poznacie krótki słownik paryskiego slangu. Przeczytacie też o tym jaki jest udany przepis na imprezę po parysku oraz zobaczycie jakimi 15 przykazaniami kieruje się mieszkaniec Paryża.
W dalszej części tej książki – przewodnika dowiecie się m.in. o modzie panującej w Paryżu i historii modelingu, jak poruszać się po tym mieście. Autorka świetnie opisuje najciekawsze linie metra. Jak wyglądają wybrane stacje metra, jak przebiega dana linia i gdzie można nią dojechać. Wiele informacji całkowicie mnie zaskoczyło, o wielu rzeczach po prostu nie wiedziałam.

Jest tam też wspaniały poradnik o tym jak wynająć mieszkanie w Paryżu. Przy tej okazji autorka opisuje nam kilka ciekawostek, najdroższe mieszkania, ciekawe dzielnice i najmniejszy dom do wynajęcia.
Teraz musimy w tym mieście miłości odnaleźć swoją miłość. Poznajcie więc historię miłości naszej modelki.
Jak mamy już gdzie mieszkać, odnaleźliśmy tą drugą połowę i jakoś ułożyliśmy sobie życie, trzeba zastanowić się kto zajmie się naszym dzieckiem. Tutaj pani Paulina pokazuje nam jak działa w tym mieście instytucja „niania” – nazywana niańkową mafią. Wcześniej dowiecie się jak traktuje się ciążę w Paryżu, jaką dietę serwuje się kobietom spodziewającym się dziecka.
Gdy już naszymi pociechami zajmuje się odpowiednia osoba czas na paryskie przyjemności i poznanie sekretów tego miasta. Sekretów nie raz bardzo mrocznych J
Na końcu książki znajdziecie jeszcze adresy które warto znać, będąc w tym mieście. W całej książce znajdziecie wiele przepisów kulinarnych na typowe francuskie potrawy.

Książka „Mój Paryż moja miłość” to świetny przewodnik po tym mieście. Autorka pokazuje nam wady i zalety życia w Paryżu. Przedstawia to w sposób dowcipny, lekko i przyjemnie. Momentami śmiałam się do łez lub oburzałam „jak tak można”. Czytało mi się ją świetnie. Uważam, że autorka w wystarczający sposób opisała nam miasto i teraz jadąc do Paryża, będę wiedzieć jak się zachować, na co uważać i co warto tam zobaczyć.

Każdy kto chce pojechać do Paryża, kocha Francję powinien obowiązkowo sięgnąć po tę pozycję. Wiadomości z tej książki nie znajdziecie w typowych przewodnikach, których pełno na księgarskich półkach. Są oparte na własnych doświadczeniach i doświadczeniach przyjaciół autorki. Po jej lekturze nie dziwię się, że pani Paulina zakochała się w Paryżu. Ja mimo, że tam jeszcze nie byłam – już go kocham.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę „Mój Paryż moja miłość”.

Czy też marzycie o wyjeździe do Paryża?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu PASCAL.






piątek, 20 kwietnia 2012

U mnie zawsze świeci słońce - Victoria Twead


Autor: Victoria Twead
Tytuł: U mnie zawsze świeci słońce. Opowieść pełna ciepła i smaków południowej Hiszpanii
Tytuł oryginalny: Chickens, Mules and Two Old Fools
Tłumaczenie: Andrzej P. Zakrzewski
ISBN: 978-83-7642-026-4
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2012
Stron: 384
Moja ocena: 5/6


Ostatnio jest moda na książki opowiadające o przenoszeniu się w inne rejony świata, budowaniu tam domów od podstaw i opowiadaniu o perypetiach związanych z przyzwyczajaniem się do nowej kultury. Najczęściej są to popularne miejsca we Włoszech, czy jakiej afrykańskie państwa. Tym sięgnęłam po książkę o hiszpańskiej Andaluzji. Bardzo lubię tego typu klimat, a że jestem ciepłolubnym człowiekiem sama chętnie bym się w takie regiony świata przeniosła.
Victoria Twead wraz ze swoim partnerem Joy przeniosła się do słonecznej i malowniczej Andaluzji w 2004 roku. Wcześniej mieszkała w Sussex w Anglii.
Kupili mały zrujnowany domek w górskiej, małej miejscowości El Hoyo. Zajęli się hodowlą kur i właścicielami chyba najbardziej niebezpiecznego koguta w całej Andaluzji. Domek wymagał wiele pracy, ale szybko przy wspólnej pomocy ekipy budowlanej, nowi właściciele mogli zamieszkać w pięknym domku. Marzenie ich życia się spełniło. Odnaleźli swoje miejsce na ziemi. Teraz wydaje się, że wszystko powinno pójść bez problemu. Ale życie szykuje nowe niespodzianki.
Victoria i Joy poznają okolicznych mieszkańców i kulturę regionu. Pani domu uczy się gotować regionalne potrawy, na które przepisy znajdziecie w książce.
W powieści znajdziecie też wiele ciekawych zdjęć, które bardzo wzbogacają treść. Łatwiej jest sobie wyobrazić, jak tam jest. Aż szkoda, że są czarno-białe.
Książka to wspaniała chwila relaksu. Autorka ma świetne poczucie humoru. Często przytacza różnego rodzaju anegdoty i śmieszne opowiadania mieszkańców . Bohaterowie z którymi spotykamy się na stronach powieści są osobami pełnymi ciepła, dobrymi i pomocnymi. Czasami zaskakują nas swoją innością jak na przykład osiemdziesiątpięcioletnia sąsiadka anglików seksowna i ciągle popalająca trawkę. Cóż spokojne życie sprzyja zachowaniu młodego wyglądu bardzo długo.
Wspaniała atmosfera panująca w Andaluzyjskiej miejscowości przyciąga czytelnika. Możemy poznać jakie są tradycyjne święta w Hiszpanii. Jak przygotowuje się do trwającej kilka dni fiesty. Wiele ciekawych informacji o regionie. Do tego piękne opisy krajobrazu.
Przyznaje – książka mnie porwała. Czułam zapach ciepłego wiaterku, promienie słońca na mojej twarzy i zapach potraw unoszący się z kuchni. Klimat okolicy - cudowny, aż zamarzył mi się wyjazd do takiego miejsca, choć na trochę. Z przyjemnością sięgnę po kolejną powieść tej autorki.
To bardzo fajna lektura dla osób szukających miejsca na letni wakacyjny wypad. Przyniesie Wam wiele przydatnych informacji. Obawiam się, że po jej lekturze tak jak ja zamarzycie by właśnie tam w tym roku pojechać.
Książkę czyta się szybko, jest to lekka lektura. Żadna ambitna tam książka, ale wspaniale relaksująca, a ja ostatnio bardzo chętnie po właśnie takie powieści sięgam. Serdecznie polecam to wspaniała książka na długi majowy weekend.


Za piękne chwile z książką dziękuję wydawnictwu Pascal

piątek, 20 stycznia 2012

Marco Polo - Paulina Kielan

Autor: Paulina Kielan
Tytuł: Marco Polo
Podtytuł: Moja podróż na wschód do krain odległych i niezbadanych
ISBN: 978-83-7167-704-5
Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2010
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Moja ocena: 6/6

Marco Polo urodził się w 15 września 1254 roku w Wenecji. Do historii przeszedł jako wielki podróżnik. To on wraz ze swoim ojcem i stryjem jako pierwsi europejczycy dotarli do Chin przecierając tak zwany Jedwabny szlak. Gdy wyruszył w podróż miał zaledwie 17 lat.
Wszystkim, którzy pragną odkryć wschód razem z tym sławnym podróżnikiem proponuję pięknie wydaną książkę „Marco Polo. Moja podróż na wschód do krain odległych i niezbadanych”.
Czytając książkę mamy wrażenie jakbyśmy czytali szczegółowy dziennik wyprawy do Chin.  Autorka zadbała o wartość merytoryczną książki. Wszystkie fakty są zgodne z dostępnymi w różnych źródłach informacjami. Cała opowieść rozpoczyna się w 1271 roku, kiedy to młody podróżnik wyrusza wraz z ojcem na swoją wyprawę. Poznajemy trudy podróży, jej poszczególne etapy są przedstawiane na licznych mapach. Dowiadujemy się jak wówczas wyglądały statki, jakie miały wady i jakie zalety. Wenecki podróżnik dociera aż do Chin, gdzie zostaje ugoszczony przez cesarza Kubijan. On uczyni go swoim dworzaninem na wiele lat, co pozwala mu poznać i opisać życie chińczyków, tak odmienne od europejskich zwyczajów.
Nie tylko wspaniała, emocjonująca, pełna przygód opowieść zachwyciła moich chłopców. To również piękne wydanie książki, z licznymi otwieranymi okienkami, pod którymi znajdują się kolejne ważne informacje. Zresztą książka zachwyca od samego początku. Okładka wygląda jak bardzo stare dzieło, jakby obłożona skórą ze wspaniałymi złoconymi literami. Wnętrze barwne, bogato ilustrowane z ruchomymi elementami, licznymi schowkami kryjącymi niespodzianki. Wszystko przyciąga uwagę, zachęca do lektury i wielokrotnego wracania do książki. Za każdym razem można odkryć coś nowego.

Schowki czasami tak idealnie zlewają się z ilustracją, że trzeba dobrze się przyjrzeć by je odnaleźć.

Wzmocnione, twarde kartki zapewnią tej książce długi żywot.  Do książki została dodana również chińska gra tangram. Cudownie pobudza ona wyobraźnie i bardzo wciąga. Fantastyczna zabawa na wiele godzin.
Ta książka nie tylko bawi, ale również uczy. Pozwala w bardzo prosty sposób przyswoić sobie wiedzę na temat Wenecji, morskich podróży i nowo poznawanych ziem przez podróżnika. Przedstawia życie w czasach Marco Polo. Można poznać nowe gatunki roślin i zwierząt występujące tylko na terenie Azji. Na stronach książki można również zapoznać się z budowlami Bliskiego Wschodu i zwyczajami tego regionu świata.
To na pewno wspaniała lektura dla ciekawskich świata dzieciaków i nie tylko. Sama wiele się z niej dowiedziałam. Serdecznie polecam !!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Debit i portalowi Sztukater

piątek, 12 sierpnia 2011

Witamy w piekle - Joly Dom


Autor: Dom Joly
Tytuł oryginału: The Dark Tourist. Sightseeing in the world`s most unlikely holiday destinations
Język oryginału: angielski
Przekład: Mariusz Gądek
Liczba stron: 280
Rok wydania: 2011
Numer wydania: I
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7705-088-0
Seria: Bieguny
Wydawca: CARTA BLANCA
Moja ocena:5/6

„Nigdy nie miałem obsesji na temat krwi czy makabry, nieszczególnie też ekscytował mnie widok ludzkiej męczarni. Intrygowała mnie jednak mroczna strona turystyki. A już najbardziej interesujące było to, że wszystkie rzekomo zakazane i niebezpieczne miejsca wyglądały na arcyciekawe i często gwarantowały niesamowitą zabawę. […] Za to najbardziej kocham podróże.” s. 10

Tanatoturystyka to odwiedzanie regionów niebezpiecznych, kojarzonych z miejscami zabójstw, masakr, katastrof ekologicznych czy obozów śmierci. Na pewno nie znajdziecie takich ofert w biurze podróży. Osobą, która uwielbia tego typu wycieczki jest Dom Joly – brytyjski komik, urodzony w Libanie, współtwórca programu telewizyjnego kręconego ukrytą kamerą Trigger Happy TV. Jest on również felietonistą dziennika „The Independent” oraz autorem reportaży podróżniczych dla „The Sunday Times”. W swojej książce pt. „Witamy w piekle” autor zabiera nas w podróż do najbardziej jego zdaniem niebezpiecznych miejsc na Ziemi. „Mroczną podróż” rozpoczynamy od Iranu do którego Dom wybrał się na narty. Tak, tak, może Was to dziwić, że w tym pustynnym kraju można pojeździć na nartach, a jednak. Shemshak drugi pod względem ośrodek narciarski w Iranie, położony jest na północny-wschód od Teheranu, zrobił na naszym turyście bardzo dobre wrażenie. Oczywiście nie tylko na nartach jeździł Dom. Zobaczył też byłą amerykańską ambasadę i muzeum dywanów. Miejscem kolejnej wyprawy były Stany Zjednoczone. Tutaj autor miał problemy z wjazdem, gdyż dopiero co wrócił z Iranu, a po drugie urodził się w Libanie. Po atakach z 11 września był on potencjalnym zamachowcem. Jednak wreszcie udało się przekonać strażników do celu swojej podróży i pod warunkiem zgłaszania się na posterunek policji co 10 dni został wpuszczony do kraju. Dzięki temu mogliśmy przeczytać o miejscu zamordowania J.F. Kennedy`ego, M.L. Kinga, śmierci Elvisa czy strefie zero. Nie mniej ciekawe były kolejne miejsca do których wybrał się „mroczny turysta” – Kambodża, Czarnobyl i Prypeć, Korea Północna czy Liban, skąd autor pochodzi i jak podkreślał chodził nawet do tej samej szkoły co Osama bin Laden. Każdy wybór celu podróży autor tłumaczy nam dość szczegółowo, wyjaśniając co w tym miejscu się wydarzyło lub kim była dana osoba. Przestrzega nas przed różnymi niebezpieczeństwami na jakie możemy być narażeni w mrocznym miejscu i jak wyglądają hotele i kluby w odwiedzanych miejscach.
Autor opisuje nam nie tylko niebezpieczne miejsca, ale przede wszystkim ukazuje nam ludzi, którzy te tereny zamieszkują. Ludzi wciąż mających przed oczami ogrom okrucieństwa, który ich spotkał i tych którzy na tragedii innych próbują zarobić, sprzedając tandetne pamiątki. Bo jak sam autor zauważa „… ludzkie życie jest w stanie przetrwać wszystko, często rozwijając się w najmniej sprzyjających warunkach.” s.10
Osobiście nigdy bym nie podjęła się takich wypraw jak autor, ale nie zaprzeczam, że sama jestem ciekawa jak te miejsca wyglądają i jak tam się żyje. Z zaciekawieniem przeczytałam książkę „mrocznego podróżnika”, a to co mnie najbardziej zaskoczyło to, to, że autor w każdej sytuacji, w każdym smutnym miejscu potrafi odnaleźć trochę radości. Relacje z pobytu w danym państwie poprzeplatane są krótkimi żartobliwymi opowieściami. Ucieczki przed strażnikami w muzeum, kłótnie ze strażą graniczną czy dyskusje z funkcjonariuszami policji stały się codziennością podczas podróży Doma. Śmieszne sytuacje wynikają również podczas spotkań z innymi turystami czy mieszkańcami danego regionu. W ten sposób autor rozładowuje smutną atmosferę i dzięki temu książkę czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem dalej. Nie brakowało w niej też akcentów Polskich. Autor wspomina o obozie w Auschwitz i kawie w Krakowie.
Jedyne czego brakowało mi w tej książce to jakieś fotografie i mapy. Fajnie byłoby zobaczyć coś więcej lub przynajmniej móc zlokalizować miejsce w którym autor był. Zwłaszcza, że w książce mroczny podróżnik często wspomina o tym, że zrobił wiele zdjęć. Z tego też co przeczytałam wywnioskowałam, że autor napisał artykuły ze swoich podróży. Postaram się je poszukać, gdzieś w necie, może tam znajdę zrobione podczas podróży zdjęcia.
Jeśli lubisz czytać o podróżach, lubisz książki Cejrowskiego to na pewno przypadnie Ci do gustu „Witamy w piekle” Doma Joly`a.
Książkę polecam, ale osobą nie wrażliwym, ze względu na opisy bestialskich scen do jakich dochodziło w niektórych odwiedzanych przez „mrocznego podróżnika” miejscach.
Za książkę dziękuję serwisowi nakapanie.


wtorek, 15 lutego 2011

Dalekie wiatry - Bambaren Sergio

Tytuł: Dalekie wiatry
Autor: Bambaren Sergio
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2009
Wydanie I
Stron: 184
Moja ocena: 5/6

"Zawsze słuchaj głosu serca. Nigdy nie rezygnuj z marzeń"

Jak łatwo rezygnujemy z marzeń po pierwszych niepowodzeniach, odkładamy je na później, bo życie zawodowe i rodzinne uniemożliwia nam ich realizację.  Jednak Gail i Mark by ratować swoje małżeństwo postanowili spełnić swoje marzenie z młodości - kupić jacht i odbyć daleką morską podróż - tylko we dwoje. Chcą uwolnić się od rutyny codziennego życia, od pracy i pogoni za kolejnymi awansami. Mark pracuje w firmie, która zajmuje się ubezpieczeniami. Praca denerwuje go, a dokładniej jego szef, któremu nie odpowiada np kolor koszuli pracownika. Po powrocie z pracy bohater nie ma już ochoty na żadne czułości, wręcz przeciwnie odreagowuje swoje zdenerwowanie na swojej żonie Gail. On też ciągle goni za karierą. Ta, tak nie obca w dzisiejszych czasach sytuacja powoduje, że oboje oddalają się od siebie coraz bardziej. Ich małżeństwo powoli się rozpada. Pewnego dnia Mark kupuje w antykwariacie książkę. Zawarte w niej wiersze inspirują go do rozmowy z żoną o ich sytuacji. Pozwala im to podjąć decyzję o tym by spełnić swoje marzenie z dawnych lat. Inwestują oszczędności swojego życia w stary jacht, który po remoncie ma zabrać ich w podróż życia dookoła Nowej Kaledonii. Przed wypłynięciem w rejs Mark idzie pochwalić się swoją decyzją antykwariuszowi. On daje mu tajemniczą skrzynkę, którą mają otworzyć dopiero, gdy wypłyną w morze. Po otwarciu skrzynki okazuje się, że skrywa ona magiczny notes, początkowo czyste kartki zapełniają się ważnymi sentencjami, które pozwalają małżeństwu zmienić stosunek do siebie i odnaleźć dawno zapomnianą miłość i namiętność. W czasie swojej podróży Mark i Gail odwiedzają wiele ciekawych miejsc i poznają nowych ludzi m.in. tajemnicze plemię czy małżeństwo, które podobnie jak oni, kiedyś oddalili się od siebie, a zmiana miejsca zamieszkania i trybu życia spowodowała, że odnaleźli się ponownie.
Powieść nie zaliczyłabym do wielkich dzieł, jednak wzbudziła we mnie miłe uczucia. Czyta się ją jak książki Coelha, przesycona jest bowiem sentencjami, które podpowiadają nam jak osiągnąć szczęście, jak pokonać trudności życia codziennego, jak odnaleźć siebie. Pozwoliła mi ona ponownie uwierzyć w marzenia. Skoro im się udało, może mi kiedyś też się uda?
Polecam taki mały przerywnik na pokrzepienie serc.

wtorek, 25 stycznia 2011

GRINGO wśród DZIKICH PLEMION - Wojciech Cejrowski

Tytuł: Gringo wśród dzikich plemion
Autor: Wojciech Cejrowski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
wydanie V poprawione
Biblioteka Poznaj Świat
Rok wydania: 2006
stron: 264
Moja ocena: 5,5/6

Uwielbiam programy Wojciecha Cejrowskiego. Oglądam je w miarę systematycznie, dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po książkę tego autora "Gringo wśród dzikich plemion". Czytając tę książkę wydawało mi się, jakbym oglądała jeden z jego programów. Autor zabrał mnie w podróż po Amazonii w poszukiwaniu ostatnich plemion Indian. Opisy w książce są tak realistyczne, że wręcz czułam jakbym tam była, a szczerość autora w opisywaniu wydarzeń sprawia, że sama odczuwałam problemy w podróżowaniu po tropikalnym raju. Ciągłe niebezpieczeństwo, że coś może mnie tam ugryzie, że celnicy na granicy mnie nie przepuszczą a Indianie potraktują jak wroga i poczęstują zatrutą strzałką. Dowiedziałam się tyle ciekawych rzeczy, że nie sposób mi teraz wszystko opisać i myślę, że nie ma sensu. Książkę trzeba po prostu przeczytać.
Nie zrażajcie się, że to książka podróżnicza, bo może nie wszyscy takie książki lubią. Znajdziecie tam wiele fragmentów przepełnionych humorem. Ten zbiór opowiadań, anegdotek zawsze kończy też jakiś morał i rada dla przyszłych podróżników. Podziwiam Pana Wojciecha, że potrafił zapuścić się w sam środek dzikiej amazońskiej puszczy. Osobiście nie wybrałabym się w tak niebezpieczną i długą drogę, nie miałabym też odwagi podrabiać wiz zmieniając datę by dłużej pozostać w danym kraju. Nie chciałabym spotkać na swojej drodze czerwonej 3cm mrówki, czy motyla który wytwarza na swych pięknych skrzydła igiełki trucizny, albo ławicy piranii. Mimo, że piękno tego rejony świata kusi, wolę by inni "szaleńcy" tam pojechali a ja obejrzę wszystko w TV. (Jakość filmów jest coraz lepsza - może niedługo poczujemy też zapach kto wie.)
Obejrzę, by potem łatwiej móc wyobrazić sobie o czym piszą tacy wielcy podróżnicy jak Wojciech Cejrowski. Wprawdzie książka jest bogato ilustrowana, ale zawsze można zobaczyć więcej i chce się zobaczyć więcej, bo rejon cudowny. Nie dziwię się, że autor tak chętnie wraca w te rejony, planuje po przejściu na emeryturę tam zamieszkać i że sprzedał lodówkę by kupić bilet by tam pojechać.
Książkę polecam - trzeba ją przeczytać. Ja przeczytałam dwa razy i nie żałuję.