Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2011

Kwietniowa czarownica - Majgull Axelsson


Autor: Majgull Axelsson
Tytuł: Kwietniowa czarownica
Tytuł oryginału: Aprilhäxan
Język oryginału: szwedzki
Przekład: Halina Thylwe
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2008
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7414-458-2
Seria: seria z miotłą
Wydawca: W.A.B.
Moja ocena: 5,5/6

Ja wiem czym jestem. Dryfującym drzewem. Odpryskiem wraku z innych czasów.”

Od momentu gdy przeczytałam pierwszą książkę Majgull Axelsson wiedziałam, że będzie ona należeć do jednych z moich ulubionych autorek. Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną powieść tej pisarki „Kwietniową czarownicę”. Główną bohaterką jest Desiree. Kobieta jest sparaliżowana od urodzenia i większość swojego życia spędza w szpitalu. Jest epileptyczna, spastyczna i ma porażenie mózgowe. Matka jej Ellen nie mogła się nią zajmować i oddała ją do szpitala dla umysłowo chorych.  Sama wzięła pod opiekę trzy dziewczynki. Desiree jest wyjątkowo inteligentną osobą. Porozumiewa się ze światem wydmuchując powietrze do ustnika, który połączony jest z komputerem. Na ekranie monitora pojawiają się odpowiednie litery. Bohaterka mimo iż nie ma zdrowego ciała, jest zdrowa na umyśle, posiada swoje pragnienia, uczucia a także kocha mężczyznę. Ta prawie pięćdziesięcioletnia kobieta posiada tajemniczą moc benandanti – kwietniowej czarownicy. Według wierzeń skandynawskich kwietniowe czarownice mogą wcielać się w inne istoty – często ptaki – i za ich pośrednictwem działać na innych ludzi. Tę zdolność wykorzystuje bohaterka do tego by porozumieć się ze swoimi „siostrami” – wychowankami Ellen. Stara się wpłynąć na ich życie i doktora Hubertssona – miłość Desiree. Autorka skupia się nie tylko na samej bohaterce. Dużo dowiadujemy się o życiu i problemach przybranych „sióstr” Desiree. Christina z wykształcenia lekarz, mężatka, matka dwójki dzieci. Poświęca swoje życie pracy. Pracuje m.in. w szpitalu w którym leży Desiree. Nie zdaje sobie sprawy, że jest to córka kobiety, która ją wychowała. Christina jest osobą samotną. Już w dzieciństwie była odtrącana przez rówieśników, wyśmiewana i wytykana palcami. Trudno jej porozumieć się z „siostrami”. Margareta jest z wykształcenia fizykiem. Podobnie jak Christina nie potrafi związać się emocjonalnie z inną osobą, jest samotna. Ostatnią dziewczynką adoptowaną przez Ellen była Brigitta. Od najmłodszych lat była buntownicza, nie słuchała nikogo. Zabrana od matki alkoholiczki ciągle czuła się za nią odpowiedzialna. Zawsze wpadała w kłopoty. Wśród rówieśników uznawana jest za „łatwą”. Nieodpowiednie towarzystwo powoduje, że Brigitta stacza się. Alkohol, narkotyki i seks z przypadkowo poznanymi mężczyznami to jej życie codzienne.
To Desiree sprawi, że kobiety znowu się spotkają, ale to spotkanie będzie miało bardziej bolesny przebieg, niż ich dotychczasowe życie w samotności, obok siebie.
Czytając powieść wkraczamy w życie wszystkich kobiet, poznajemy ich wspomnienia z dzieciństwa i młodość oraz życie teraźniejsze jako ok. 50 letnie kobiety. Poznajemy ich problemy, rozterki to jak ułożyły sobie życie i jak starają się rozwiązać pojawiające się nowe problemy, jak poszukują same siebie.
„Kwietniowa czarownica” nie jest powieścią łatwą. Porusza bardzo bolesną tematykę, odrzucenia społecznego, problemów emocjonalnych z tym związanych, niewiarę we własną wartość i problemy z własnym „ja”. Dużo można dowiedzieć się też na temat osób upośledzonych, ich sposobie postrzegania świata. Zastanawiamy się też nad problemem eutanazji, nad sensem życia.
"Dopiero wtedy można zobaczyć świat, można śledzić wzrokiem mrówkę dźwigającą źdźbło trawy, można się pogodzić z tym, że choć więcej od życia nie dostaniemy, i tak to, co mamy, to też dużo. Dopiero wtedy można zrozumieć, że samo istnienie jest szczęściem".
Czytanie tej powieści wymagało ode mnie dużego skupienia. Lektura dająca dużo do myślenia i na pewno na długo pozostająca w pamięci. Sprawi, że zastanowicie się nad własnym życiem i postępowaniem w niektórych sytuacjach. Wspaniała lektura, zaliczam ją do swoich ulubionych i na pewno wrócę jeszcze do niej w przyszłości. Polecam serdecznie !!!

Postanowiłam wzbogacić swoją biblioteczkę o powieści Majgull Axelsson. Może mi się uda. Pozdrawiam wakacyjnie.

czwartek, 19 maja 2011

Ta, którą nigdy nie byłam - Majgull Axelsson

Autor: Majgull Axelsson
Tytuł: Ta, którą nigdy nie byłam
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Seria z miotłą
Rok wydania: 2008
Stron: 445
Moja ocena: 5/6

"Rzeczywiście tak było. Miałam to w genach.
A mimo to nigdy nie brałam pod uwagę, że mogłabym być szalona. Wręcz przeciwnie, zawsze byłam pewna, że nie mam w tym kierunku predyspozycji. Nie słyszę głosów i nie żyję w świecie pełnym znaków i tajnych przesłań, ja tylko zamykam czasem oczy i obserwuję Marie. Moje życie, choć przecież nie moje. Mój świat, który jest innym światem. Inna rzeczywistość, która czasem - ale tylko czasem! - bywa żywsza i prawdziwsza niż ta, w której ja sama żyję."
s. 54
Nazwisko Majgull Axelsson - znakomitej szwedzkiej pisarki, kilkakrotnie rzuciło mi się w oczy, gdy czytałam recenzje moich blogowych znajomych lub przeglądałam strony różnych wydawnictw czy księgarni internetowych. Jakoś nigdy wcześniej nie sięgnęłam po jej powieści. "Ta, którą nigdy nie byłam" zaciekawiła mnie tytułem. Zastanawiałam się co on oznacza i o czym będzie ta książka. Nie pozostało mi nic jak się o tym przekonać i przeczytać tą szwedzką powieść.
Bohaterką powieści jest kobieta w średnim wieku - MaryMarie. Kobieta o dwóch podobnych imionach i dwóch całkiem różnych tożsamościach, rozdwojonej jaźni.
Mary Sundin zajmuje bardzo wysokie stanowisko w Szwecji. Jest Ministrem do spraw pomocy rozwojowej i właśnie robi bardzo dużą karierę w Rządzie. Zajmuje się przede wszystkim osobami uprowadzonymi ze swojego ojczystego kraju i zmuszanymi do pracy w agencjach towarzyskich na terenie Szwecji Jej życie osobiste nie jest usłane różami. Wyszła za mąż za człowieka, którego zdawało się jej, że kocha. Sverker jednak nie potrafił dać jej szczęścia. Dla niego Mary nie była ideałem kobiety, ciągle poszukiwał nowych miłości, nowych kobiet. Często korzystał z usług prostytutek. Jego ciągłe wyjazdy związane z pracą zawodową (szef sztokholmskiej agencji reklamowej Ad Aspera) sprzyjały takim spotkaniom. Podczas jednego z wyjazdów do Vladista, Sverker zostaje wyrzucony z balkonu. Skręcony kark powoduje, że teraz musi poruszać się na wózku inwalidzkim, wymaga całodziennej opieki i ciągłej rehabilitacji. O próbę morderstwa oskarżono młodą 16-letnią prostytutkę z Rosji z którą Sverker miał spotkanie. Dodatkowym problemem małżeństwa jest brak dzieci. Mimo kilku prób, każda ciąża Mary kończyła się poronieniem. Pogoń za karierą coraz bardziej oddala ich od siebie. Mary jednak nie potrafi opuścić męża, nawet po tym jak dowiaduje się o romansach Sverkera.
Po wypadu męża Mary doznaje dużego szoku, co przyczynia się do pojawienia u niej objawów afazji. Afazja to sytuacja w której osoba do tej pory sprawna językowo traci całkowicie lub ma duże trudności z mówieniem i komunikowaniem się ze światem, nawet w formie pisma. Ma też problemy z czytaniem. jedynym słowem, które wypowiada bohaterka jest Albatros. Przyczyną afazji jest najczęściej uszkodzenie mózgu. Mary choruje jeszcze na jedną chorobę. Występuje u niej zaburzenie jaźni. Polega ono na tym, że u jednej osoby występują dwie osobowości. Osobowości te znacznie różnią się od siebie. Każda z tych osobowości ma swoją tożsamość, swoje wspomnienia, swoje upodobania itd. Tak poznajemy Marie - drugą osobowość bohaterki. Marie właśnie kończy odsiadywanie wyroku za umyślne spowodowanie śmierci swojego męża Sverkera. Po wypadku jakiemu mężczyzna uległ w Vladista przebywał on na intensywnej terapii w miejscowym szpitalu. Kobieta odłączyła go od urządzeń podtrzymujących życie. Pacjenta nie udało się uratować. Kobieta opuszcza właśnie więzienie w którym odsiadywała wyrok. Musi od nowa zaakceptować siebie, poznać panującą aktualnie modę, wrócić do domu w którym kiedyś mieszkała. Boi się, że zostanie rozpoznana przez mieszkańców miasteczka, że będą ją wytykać palcami, nazywać morderczynią.
Początkowo czytając książkę, można odszukać w niej chaos. Raz czytamy o Mary, drugi raz od Marie. Jedna postać przenika się w drugą. Długo nie mogłam się domyślić, która z nich jest prawdziwa, a która jest wytworem wyobraźni bohaterki. Autorka przedstawia nam życie bohaterki od jej dzieciństwa. Matka Mary podczas II wojny światowej była w obozie w Auschwitz. Obóz wycisnął duże piętno na umyśle kobiety. W okresach paniki zachowywała się jak szalona. Te zachowania obserwowała Mary. Na pewno i na jej psychice zostawiło to jakiś ślad. Do tego rodzice do końca nie pogodzili się z wymyślonym dla niej imieniem. Mama nazywała ją Mary a tato Marie. Dlatego jako dziecko Mary często opowiadała, że ma siostrę bliźniaczkę. Już wtedy u tego bardzo samotnego dziecka można było zaobserwować rozdwojenie jaźni. Objawy choroby znikły w momencie pojawienia się przyjaciół. Wspólnie założyli Klub Bilardowy Przyszłość. Nie będę tutaj opisywać młodzieńczych lat bohaterki, nie chcę zabierać czytelnikowi książki możliwości odkrywania tych historii na kartach powieści.
"Ta, którą nigdy nie byłam" podejmuje również kwestię naszych codziennych wyborów. Uświadamia nam jak ważne jest jaką decyzję podejmiemy w danym momencie, że ta decyzja może wpłynąć na nasze całe życie. Robi to w trochę nietypowy sposób. Przedstawia nam fragmenty rozmów, pism, artykułów w gazetach, e-maili, które mogłyby zostać wypowiedziane, napisane, mogłyby zmienić życie bohaterki.
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Początkowo czytało mi się ją bardzo trudno. Myślałam, że się poddam i nie przeczytam jej do końca. Jednak w pewnym momencie, gdy zrozumiałam o co tutaj chodzi, nie mogłam się oderwać od lektury. Losy kobiety, która robi wszystko by znaleźć swoją tożsamość, która nie potrafi poradzić sobie z problemami w swoim życiu - wciągają czytelnika bardzo. Bohaterka przed problemami ucieka w swoje drugie ja. A czy my czasem nie próbujemy takiej ucieczki, gdy zastanawiamy się i wyobrażamy sobie - Co by było gdyby?
Pierwsze spotkanie z literaturą Majgull Axelsson uważam za udane. Teraz z przyjemnością poznam inne powieści tej autorki. Dużo pozytywnych słów słyszałam na temat "Domu Augusty" i czytałam kontrowersyjne wypowiedzi na temat "Kwietniowej czarownicy". Postaram się poszukać tych książek w bibliotece i podzielić się z Wami moją opinią.

Cytaty z książki na moim blogu z cytatami Sentymentalny romantyk  Zapraszam do lektury

niedziela, 28 listopada 2010

Miłość - Hanne Orstavik

Tytuł: Miłość
Autor: Hanne Orstavik
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria wydawnicza: Seria z przyprawami
Stron: 119
Moja ocena: 4,5/6

Ostatnio brakuje mi czasu. Stosy wspaniałych książek czekają na przeczytanie. Przeczytane czekają na recenzję na blogu. Cóż chciałam studiować - teraz mam. Chętnie wzięłabym parę dni wolnego i zaszyła się w ciepłym kąciku z dala od wszystkich. Zabrałabym tylko parę książek i laptopa. Niestety takie marzenia się nie spełniają.

Ale wracam do rzeczywistości.

Pierwszą książką z "Serii z przyprawami" którą przeczytałam była powieść "Smak dżemu i masła orzechowego". Urzekła mnie ta powieść i postanowiłam sięgnąć po inne książki z tej serii. Długo nie mogłam nic trafić w bibliotece, a na zakup jakoś nie było mnie stać. W końcu się udało.
Kolejną książką z tej serii jest "Miłość" norweskiej pisarki Hanne Orstavik. Gdy wzięłam powieść do ręki, pomyślałam - ta książeczka ma lekko ponad 100 stron, więc szybko ją przeczytam. Nic bardziej mylnego. Sposób w jaki została napisana "Miłość" powodował, że często wracałam do tekstu wyżej, czytałam fragmenty książki ponownie.
Powieść Hanne Orstavik opowiada o małym chłopcu Jonie i jego matce Vibeke. Vibeke rozstała się ze swoim mężem i przeprowadziła wraz z synem do małej miejscowości na północy Norwegii. Bohaterów poznajemy w przeddzień 9 urodzin chłopca. Jonie nie chce przeszkadzać matce w przygotowaniach do jego urodzin, postanawia więc wyjść z domu, by Vibeke spokojnie mogła upiec tort i zrobić zakupy. Spaceruje po miasteczku. Na ulicy spotyka dwie dziewczynki ślizgające się na lodzie. Zapraszają go do wspólnej zabawy, a potem jedna z nich zaprasza go do swojego domu. tutaj przekonujemy się jak bardzo Jonowi brakuje prawdziwej rodziny, jak potrzebuje miłości i ciepła rodzinnego, jak bardzo czuje się odtrącony przez matkę.
Co w tym czasie robi jego matka? Na pewno nie myśli o urodzinach chłopca. Postanawia oddać pożyczone książki do biblioteki, myśli o swoich sukcesach w pracy i o tym by zaprosić współpracowników na imprezę do swojego domu. Odwiedza też wesołe miasteczko, które właśnie przyjechało do miasta, gdzie spotyka mężczyznę o imieniu Tom. Pracuje on przy obsłudze jednej z karuzel. Zaprasza on Vibeke do swojej przyczepy potem razem wyjeżdżają poza miasto.
Zachowanie kobiety bardzo mnie zaskakuje. Nie potrafię zrozumieć po co wychowuje ona syna z którym nic ją nie łączy, którego nie potrafi kochać, o którym w ogóle nie myśli. Jej myśli skupiają się tylko wokół własnych potrzeb - nowej miłości, mężczyźnie, lekturze książki czy akceptacji przez współpracowników. Jak można nie zainteresować się, co robi właśnie moje dziecko? Czy jest w domu, czy nie? Pora przecież jest już bardzo późna. Ona też jest bardzo samotna. Ucieczki od codzienności szuka w lekturze książek, których czyta bardzo dużo.
Powieść "Miłość" pokazuje nam więc dwoje ludzi których wiąże wieź rodzinna, ale tej więzi nie widać w życiu. Oboje mieszkają razem, ale jakby obok siebie. Oboje czują się samotni. Oboje szukają miłości.
Tak jak pisałam wcześniej, książka wymagała ode mnie czytania w skupieniu, gdyż historia opowiadana jest na przemian z punktu widzenia raz Vibeke, raz Jona - a w tekście nie ma wyraźnego przejścia między obydwoma opisami. Do tego język jakim posługuje się pisarka, bardzo odzwierciedla klimat Norwegii - zimny, wietrzny - wręcz wyczuwa się ten chłód w słowach bohaterów. Powoli rozbudowywana historia coraz bardziej przekonuje nas do tego, że ta opowieść nie może skończyć się dobrze. Czy tak jest? -  przekonajcie się. Lektura powieści pozostawiła we mnie pewne emocje i przemyślenia. Pozostanie w moje pamięci naprawdę długo. Polecam.